piątek, 3 lipca 2020

Ciemno wszędzie, głucho wszędzie...Co to będzie? ( Tekst z dnia 3 lipca 2020 roku.

Wiecie o czym marzę każdego dnia? Marzę tym, że przyjdzie taka chwila, kiedy będę już mogła napisać pożegnalny list do cykora, że to, od czego zaczęła się moja przygoda z tym pisaniem, po prostu przeminie. Że będę mogła czasem, kiedy coś mnie zachwyci napisać o czymś pozytywnym i pięknym. I wtedy kurwa, nawet niech tego nikt nie czyta.

Nie macie pojęcie, ile mnie to kosztuje, by tego chama słuchać, by próbować zablokować wyobrażania sobie Polski pod jego dalszymi rządami, by nie widzieć w swoim życiu następnych pięciu lat z tą rozlana, agresywną gębą na ekranie telewizora.

I powiem WAM, że wiedziałam dobrze, Kaczyński jest tchórzem, ale nigdy nie przypuszczałam, że prezydent Duda może być takim cykorem. W sumie to chyba dość inteligentny facet, tylko wypaczony. Jakieś szkoły pokończył, jakieś stanowiska piastował, jest dość wygadany i błyskotliwy. Nie miał żadnego powodu, by się bać i jak sadze byłby dość równorzędnym uczestnikiem takiej Polaków rozmowy. Niestety, tchórzostwo zwyciężyło. Tchórzostwo i buta. Strach przed zagraniem swojej roli bez wcześniej napisanego scenariusza. Tłumaczenie się, że on do zagranicznych mediów nie przyjdzie, rozbawiło mnie. Może się po prostu boi, że w tych zagranicznych mediach, ktoś zada pytanie w innym cywilizowanym języku, a tu...ani me, ani be, ani kukuryku...

Za to cały czas w telewizji są transmisje z tych agresywnych, bezczelnych, obrażających ludzi wieców. Bo kiedy gnoju stoisz i wrzeszczysz, to otacza cię omamiony tłum, który tylko czeka, by ktoś usankcjonował jego złość, zazdrość i nienawiść. By ktoś mu powiedział, że jego bogatszy sąsiad dorobił się, bo jest złodziejem, a jego zawsze zadbana sąsiadka tak się „pindruje”, ponieważ ma ma się za elitę.

Żałosny obrazek Polski. Obrazek, w którym jad jest cnotą. Wypinanie dup na przeciwników, plucie, obrażanie, wyzywanie. Ale czemu tu się dziwić ciemnemu ludowi, skoro ich przywódca robi dokładnie to samo. Dla niego dzień, bez obrażania innych jest dniem straconym. Teoretycznie celuje tylko w przeciwnika politycznego, ale tak naprawdę świat dostaje rykoszetem.

Usłyszeliśmy przez te 5 lat bardzo wiele epitetów pod swoim adresem. Wiemy już, że jesteśmy złodziejami, tylko nie ma na te nasze złodziejstwo paragrafu, bo jakoś żaden z nas za te przestępstwa nie siedzi. Wiemy, że jesteśmy gorszym sortem, mordami zdradzieckimi, hołotą, czymś na wzór ludzi o mentalności zwierzęcej, co akurat mnie wcale nie obraża. W kampanii dowiedzieliśmy się nawet, że niektórzy z nas nawet nie są ludźmi, a inni są niezrównoważeni tylko dlatego, że dorośli i na skutek przemyśleń zmienili zdanie.

Wczoraj usłyszałam, że ten, kto nie popiera wielkich inwestycji, to jest po prostu dziad, albo że brał w łapę za to, że się Polska nie rozwijała.

Panie Duda! Używa Pan takiego języka, który ja znam, bo pochodzę ze wsi. Tam też ludzi, którzy się nie dorobili przy pomocy znajomości i łapówek nazywano dziadami. Pan, jak widzę świetnie odnajduje się w tym świecie. Mówi Pan, że pobudujecie wielki port lotniczy i nie zapomnicie o lokalnych inwestycjach. Bo przecież co, nie stać nas???

Panie Duda, w Polsce jest jeszcze spora grupa ludzi, która niestety musi wybierać między płaszczem, a butami. Powiem więcej, są tacy, którzy wybierają między chlebem a masłem. Niektórym, nie tylko nic nie daliście, ale nawet zabraliście stosując odpowiedzialność zbiorową. Na świecie jest wiele państw, w których nikt nie myśli o jakimś wielkim lotnisku, a chce tylko zapewnić dzieciom mleko i szczepionki.

Jest Pan po prostu zwykłą kurwą polityczną, która obraża tych wszystkich ludzi nazywając ich dziadami, a ich życie określając, jako dziadowskie. Wstydzę się, kiedy Pana słucham. Nie ma pan za grosz zrozumienia dla ludzi biednych nie ze swojej winy. Ale za to uwielbia pan meneli, którym pan sypnie groszem, by poszli głosować.

Skoro już nie jesteście tymi Dziadami, jak pan twierdzi, pytam: Kiedy lekarze przestaną mieć wypłacane dziadowskie pensje? Kiedy nauczyciel będzie się mógł wyżywić z własnego wynagrodzenia nie posiadając małżonka, który dobrze zarabia? Kiedy osoby niepełnosprawne, przestaną żebrać o godne życie? Dlaczego tak kochacie tych, którzy nie pracują, a każecie tych, którzy płaca podatki?

Czemu pan w tym wypadku nie krzyknie: no co nie stać nas?.. Nie stać nas na godne wypłaty dla tych ludzi? Wie pan co, w życiu nie słyszałam bardziej pogardliwego znania w czasie, kiedy na świecie jest tyle głodu, tyle chorób, tyle krzywd i wojen. Bo pana owszem stać, by wziąć kredyt na apartament za milion i na poruszanie się pancerną limuzyną za ponad 2 miliony. Podły człowieku napełniony strachem przed swoim prezesem... Twoim jedynym ludzkim uczuciem jest ten strach.

Wy możecie snuć swoje plany i sny o potędze i stawiać sobie swoje pomniki wątpliwego sukcesu. A w tym samym czasie obywatele, ale nie ci bezrobotni, bo to tych dbacie, ale pracujący w pocie czoła, są w tym kraju dziadami, bo muszą na te wasze ambicje zapracować.

Cały czas pan pyta na wiecach, czym różni się Polska przed 2015 rokiem, od Polski za waszych rządów. Powiem panu. Ja jestem z tego pokolenia, które kochało Polskę biedną ale dumną, z tego pokolenia, kiedy jadło się suchy chleb, by Polaka mogła się dźwignąć z prawdziwej, pokomunistycznej ruiny. Wiem, jak to jest nie mieć co do garnka włożyć i gotować dzieciom zupę z wody soli i mąki, stać całą noc w kolejce po kawałek kiełbasy lub zapisywać się na papier toaletowy. I kocham moją Polskę niezależnie, czy była zniewolona komuną, komunistycznym bankrutem, czy dziś na ścieżce rozwoju. Dla mnie to żadna różnica. Polska to Polska. Ale powiem panu, że jeszcze nigdy nikt tak obywateli nie obrażał, nie poniżał, nie dzielił, nie robił z nich bezmyślnych baranów. Nie nazywał tak, jak wy nas nazywacie, nie odpychał, nie nienawidził, nie wyrzucał poza margines.

Całe swoje życie pracuje nad tym, by mieć szacunek do drugiego człowieka bez względu na wszystko, ale widząc te gąski, ana pana wiecach, kiedy pan krzyczy, że inni są złodzieje, a oni odpowiadają: Dziękujemy!, dziękujemy!, zaczynam wątpić w słuszność tego szacunku. Ci ludzie nie kochają swoich dzieci, nie myślą o ich przyszłości, o ich zdrowiu, o ich wykształceniu... Oni tylko na swoją michę ryżu liczą. Michę darmowa, michę bez wysiłku. Zabiliście w narodzie to co najważniejsze. Zabiliście marzenia, zabiliście indywidualność, zabiliście ambicje, dążenia do zmieniania świata. Hodujecie śniegowe bałwany, nierobów i cykorów, takich jak ty.

Jeśli te wybory wygrasz nędzny człowieku, który najwyraźniej nigdy nie zaznałeś głodu i niedostatku, bo pewnie twoja matka nawet w czasie komuny dostawała luksusowy towar spod lady, jeśli te oszalały naród się na to nabierze, jeśli cię poprze, stracę do niego szacunek. Mogę wiele ludziom wybaczy, ale nigdy braku myślenia.

To ty i twoja partia zrobiliście z ludzi bezmózgich zombie, głodnych, bezmyślnych, bezkrytycznych. Polska ci tego nie wybaczy, kiedy już się obudzi z tego kłamliwego snu. Jesteś przekleństwem tej krainy, godnym litości mieczem w rękach szaleńca. Ciesze się, że mieszkam w normalnym kraju, który leży 3000 kilometrów od ciebie, że mogę zachować w swoim sercu miłe wspomnienia Polski, która się nie dała obcym najeźdźcom. Żal, że poddała się pod naporem rodzimej zarazy.




czwartek, 2 lipca 2020

Wyborcza zupa. ( Tekst z dnia 2 lipca 2020 roku.)

Rany już wylizane. Nie ma, co czekać na to, aż znikną. Trzeba się brać do roboty, bo czas nagli.

Powiem, że trochę się wkurzyłam i zawiodłam, kiedy dotarła do mnie wiadomość, że Hołownia nie poprze żadnego z kandydatów. Pomyślałam: Dziękujemy ci Szymonie, za pomoc Andrzejowi Dudzie. I po co było tyle gadania o Twoich ideałach, kiedy teraz bez najmniejszego wyrzutu sumienia, oddajesz Polskę w łapy tych, którzy mają dokładnie odwrotne ideały. Taka jest prawda o polityce. Można się przysięgać na wszystkie świętości, że się jest kandydatem bezpartyjnym i apolitycznym, ale kiedy przychodzi co do czego, zaczyna się kalkulować, co by tu powiedzieć, by nie zrazić do siebie tych, którzy na mnie zagłosowali. I tu kończy się neutralność, a zaczyna polityka. Tak więc, pomyślałam sobie: Kapelan prezydencki może być spokojny o swoją posadę. Pozostaje mi tylko wierzyć, że Twoi Szymonie, wyborcy, dużo lepiej rozumieją, w jakiej jesteśmy sytuacji. Rafał Trzaskowski to wybór demokracji, a demokracja to nie jest mniejsze zło, a najwyższe dobro. I może to nie jest osiągniecie wszystkiego, o czym marzycie, ale to jest krok w dobrym kierunku. A dotarcie do celu wymaga postawienia pierwszego kroku.

To jest takie smutne, że się kogoś lubi, że się nawet podobnie patrzy na świat i nagle się okazuje, że ta osoba odpuszcza, że nie walczy, by to, co głosiła wcieliło się w życie. Ale tak to już bywa z tymi złotymi dziećmi polityki. Taki był Kukiz i taki jest Hołownia. Oczywiście można powiedzieć, że dał swoim wyborcom wolną rękę i drogowskaz. Ale taka postawa może spowodować, że wiele osób nie pójdzie głosować wcale.

Tymczasem stare lwy polityczne walczą. Jedni proponują zupełnie nową jakość, mówią o nas, o Polakach, o przyszłości. Inni skupiają się na wbijaniu noża w plecy, na rozpamiętywaniu wymyślonych krzywd.

Może nie za bardzo dokładnie śledzę pewne portale, ale od jakiegoś czasu nie znalazłam ani jednej informacji TVP info, która nie zaczynałaby się słowem „Trzaskowski”. A najbardziej przerażają mnie te konferencje prasowe polityków PISu, które mają głupiemu ludkowi przetłumaczyć z polskiego na nasze, co też ten Trzaskowski wyprawia.

Czasami to mi się wydaje, że się cofamy do siedemnastego wieku, albo innej epoki opisywanej przez Sienkiewicza. Bo oto kiedy w Warszawie było oberwanie chmury i wiele ulic zostało zalanych, były przerwy w dostawach prądu i stanęła komunikacja, usłyszałam taki przekaz z prawicowych mediów: Pułkowniku Trzaskowski! Larum grają, Warszawa tonie, a Ty nie wstajesz, na koń nie siadasz i nie idziesz ratować...

Panowie z PISu, kurwa, nie zauważyliście, że mamy już XXI wiek. Nie ma żadnych przeszkód, by prezydent Warszawy koordynował przez internet wszelkie działania sztabów kryzysowych z dowolnego miejsca na świecie. Jestem pewna, że cały czas był w kontakcie ze stolicą i trzymał rękę na pulsie, że gdyby była taka konieczność wróciłby nawet z końca świata. Bo to jego miasto i widać, że darzy je miłością. I nie musi się wam z tego tłumaczyć. Czego się spodziewaliście, że przyjedzie i będzie brodził w kałużach? To by coś pomogło? A gdzie był w tym czasie prezydent Polski? Warszawa to nie Polska?A gdzie był prezydent Polski, kiedy zalewało Podkarpacie? Poleciał do USA zatańczyć kujawiaczka przy odwłoku Trumpa? Też powinien przylecieć na skrzydłach i bronić. Przecież jest prezydentem całego kraju, a Warszawa to jest jego stolica!


U mnie w styczniu był wielki huragan, a deszcz lał jak z wiadra trzy dni. Co rusz wylewaliśmy wodę z piwnicy, a kiedy już przestało padać, ziemia oddawała wilgoć do tego stopnia, ze woda nam wychodziła spod podłogi. No kurwa gdybym wiedziała, że to Trzaskowski jest winien, to bym się nie męczyła, nie kupiła urządzeń do osuszania i nie wywalała wszystkiego z piwnicy, by nie zgniło. Zadzwoniłabym do Rafała, niech przyjeżdża na bombach.

Wiem, dupki z PISu panicznie boją się tych wspaniałych spotkań Trzaskowskiego w różnych miejscach Polski. Byłoby wam na rękę, co barany?, gdyby musiał siedzieć w Warszawie. Kampania wyborcza jest wam nie na rękę. Chcieliście wyborów w maju, bo wiedzieliście, że wasz kandydat jest cieniasem. Ale się udało i mamy kampanię. I dobrze wiecie, że tylko dzięki kłamstwom i insynuacjom możecie wygrać, więc kłamiecie i wymyślacie te bzdury od świtu do nocy!

Skoro jesteście tacy świetni i tacy pewni zwycięstwa, powiedzcie dlatego AD tak bardzo się boi debaty w TVN? Bo będą równe prawa, bo nie będzie pytań ustalonych wcześniej, bo nie będzie podstawionych obywateli, którzy będą atakować jednego, a głaskać drugiego? Wszystko, co robicie to ustawka, to blef, to kłamstwo.

Już nie chcemy takiej Polski! Polski kłamliwej i nadętej, Polski podzielonej i krwawiącej, gdzie razem to my jesteśmy tylko na pogrzebach, a i to nie zawsze, bo jeśli ktoś nożem potraktuje polityka, nawet wtedy nie milkną kłamstwa.

Ta władza jest po prostu obrzydliwa. Traktuje Polaków, jak taki rozlazłe ciasto, które ma tylko otwór gębowy, żołądek i dupę do srania. I wystarczy w ten otwór gębowy cały czas wrzucać kiełbasę wyborczą, patrzeć, jak ją trawią, a efekt liczyć w ilości oddanego stolca. Ci, którzy oprócz potrzeb fizjologicznych posiadają mózg, a przez to inne potrzeby wyższe, to jest już elita, wróg, zaborca i zdrajca.

Patrząc na sondaże, diagnoza PISu jest trafna, bo te 50% głosujących faktycznie przeżuwa tę zupą i to jej wystarcza. Ale co z nas za elita, skoro ludzi dobrej woli jest więcej? Tylko tyle, czy ci ludzie potrafią się zmobilizować, postawić wszystko na jedna kartę i iść na wybory.




wtorek, 30 czerwca 2020

Liżąc rany po bitwie. ( Tekst z dnia 30 czerwca 2020 roku.)


Pewnie się zastanawiacie, czy jestem zadowolona z wyniku wyborów, czy raczej zawiedziona... Odpowiedź nie jest przecież aż tak trudna. Jestem bardzo, bardzo zawiedziona. Nie, nie wynikami Rafała, one są zgodne z moimi oczekiwaniami. Załamuje mnie natomiast fakt, że ta liczba głąbów i buraków, która głosowała na Andrzeja Dudę w 2015 roku, zamiast zmaleć, znacznie się powiększyła. A jeszcze tydzień temu zdawało nam się, że ludzie powoli trzeźwieją, że zaczynają dostrzegać złudzenie, jakim jest i PIS i AD. Niestety. Zawiodłam się po raz kolejny na tym społeczeństwie. Na tych ludziach wyznających wartości Chrystusa, którym nie przeszkadza agresja, oszczerstwo, poniżanie innych i pogarda, że o wszechobecnym kłamstwie nie wspomnę. .

Dla osoby mieszkającej od lat poza granicami Polski, nie ma gorszej rzeczy. Gorszej rzeczy, jak widok tego gnijącego plastra miodu, tego spleśniałego chleba, który śmie się nazywać polskością i patriotyzmem.

Czy mam wielkie nadzieje na odwrócenie złej karty? Nie, nie mam. Dla mnie to jest kwadratura koła. Dopóki rządzi PIS będzie kształcił swych wyznawców w duchu swoich wartości: nieróbstwa, łatwego zysku, głupoty i poczucia wyższości opartego na pogardzie, poczucia wyższości nad tymi idiotami, który pracują nie tylko na swój chleb, ale także na ich strawę. Musimy sobie to jasno powiedzieć (zaczynam cytować Rafała), to jest właśnie obraz naszego społeczeństwa. I to się nie zmieni dopóki ktoś inny nie odzyska władzy, a nie odzyska, dopóki ktoś ma licencje na wkładanie ludziom gówna do głowy łopatą.

Przykładem dzisiejsza konferencja Bielana i tego drugiego idioty ze sztabu PISu. Proste pytanie o debatę w TVN, na które zadawane kilka razy w czasie tej konferencji, dostaliśmy chyba z dziesięć odpowiedzi, ale żadne nie dotyczyło pytania. A to, ze AD uczestniczył już w dwóch debatach, że będzie trzecia organizowana przez TVP i że maja nadzieje, że Rafał Trzaskowski nie stchórzy i weźmie w niej udział, a to że Olejnik będzie stronnicza itd., itd.! Ani jedna odpowiedź pod tytułem Tak lub nie! I jeśli kandydat opozycji będzie miał na czas debaty w TVP inne plany to jest tchórzem, a jeśli Duda nie stawi się na prawdziwa debatę w prywatnych mediach to jest bohaterem. A ja się wprost pyta: Kiedy będzie debata!, bo na razie to mieliśmy teleturniej JEDEN Z DZIESIĘCIU, lub jedenastu, żeby być dokładnym.

Jestem obserwatorką wielu scen politycznych. Widzę, co dzieje się w Hiszpanii, bo tu mieszkam, ale obserwuje także inne kraje: USA, Francję, Wielką Brytanię, Niemcy. Nie ma takiego drugiego kraju, no może poza Koreą Pn., gdzie można tak serdecznie dymać społeczeństwo, a ono to przyjmuje z uśmiechem na twarzy.

Coraz trudniej spotkać Polaka, który myśli. Myśli!!!, a nie kalkuluje, co mu się bardziej opłaci. Mam wrażenie, od tych pięciu lat, mam wrażenie kompania się w szambie. I nikomu kurwa nie przeszkadza ten smród.

To straszne, jak bardzo zmienia się człowiekowi postrzeganie świata, kiedy go widzi z oddali, a nie z bliska. Kiedy tworzyłam swoją grupę na FB, byłam pewna, że jesteśmy najmądrzejszym i najlepszym narodem na świecie. Nazwałam więc ja: Myślę, więc jestem...Polakiem. Dziś wiem, że to był błąd, że powinna nazywać się: Myślę, pomimo.., że jestem

Polakiem.

Żal mi siebie i żal mi tych wszystkich ludzi, którym się wydaje, że jesteśmy tacy wyjątkowi, tacy zaradni, tacy ambitni. Nam niestety wystarczy tylko miska ryżu i oczywiście butelka wódki, by swoje refleksje na tematy mniej przyziemne zostawić na lepsze czasy. By nasze marzenia odpłynęła, a ambicje utopiły w alkoholu i byśmy przez resztę życia trwali w przekonaniu, że ten ryś i ta wódka to jest właśnie szczęście, to jet to, o co nam chodziło. Dopiero kiedy śmierć nam zagląda w oczy widzimy wyraźnie, że życie przeciekło nam przez palce, a przecież przysięgaliśmy sobie, że tak nie będzie! Nic nas nie obchodzi los naszych dzieci. Rodzice nam powtarzali, że jakoś to będzie i my ten obrzydliwy slogan przekazujemy naszym dzieciom...

70% wsi głosowało na AD. Wiecie co, nigdy się nie wstydziłam, że jestem ze wsi. Ale kiedyś, ludzie znacznie gorzej wykształceni, uprawiający rolę, ciężko pracujący na swój byt, nie pozwolili sobie dmuchać w kaszę. Znali swoją wartość i wartość swojej pracy. Ta wieś, którą ja znam, to wieś komunistyczna, w której żaden pleban nie mógł głośno powiedzieć, co ludzie mają myśleć. Ta wieś, którą pamiętam z dzieciństwa, to wieś bibliotek, gdzie za darmo wypożyczano książki, to wieś objazdowego kina, wieś niepokorna. Dziś, te wsie dobrobytu, nowoczesnych maszyn, pracowników z Ukrainy, mają stanowczo za dużo czasu, by siedzieć w kościele i tam się uczyć nienawiści. Dziś, wiejski, jak to komuna nazywała bamber, który mógłby bez trudu zarobić na swoje dzieci, ale co się będzie kurwa wysilał, skoro państwo daje 500+, bierze i wychwala, nie nie boga, wychwala mamonę. Bo jedyny bóg, którym handluje kościół, to bóg pieniądza. Kiedyś, branie zasiłków było ostatecznością i wstydem, symptomem nieudacznictwa. Dziś, ojciec rodziny nie ma wyrzutów sumienia, że zrobił piątkę dzieci, przecież państwo da na chleb, a i na piwko wystarczy. On, jako prawdziwy mężczyzna jest zwolniony z obowiązku pracowania na efekt swojej seksualnej chuci.

To nie jest Polska, która mi się podoba. To nie jest Polska honorowych, ambitnych ludzi. To jest Polska, która mój wewnętrzny świat odrzuca. To jest świat, w którym odrzuca się możliwość dokonania aborcji, przy jednoczesnym zakazie używania antykoncepcji. To świat, w który kobieta zawsze musi słuchać mężczyzny. To świat, gdzie nie ma równości, gdzie praca jednych jest mniej warta, niż innych. To świat, w którym nie możesz być innym.., gdzie musisz, jak w Chinach nosić swój niewidzialny mundurek bycia nikim, bycia anonimem, bo jeśli ktoś zobaczy, że jesteś inny, to będzie lincz.

Ja się z taką Polską po prostu nie zgadzam. Ja kocham świat, wraz z jego wszystkimi kolorami i odcieniami. Zawsze szukam dobra, a nie zła w innościach. Czasami, to już mi się nie chce, brać w tym wszystkim udziału, widząc, jacy naprawdę jesteście Polacy. Widząc, jak potraficie być fałszywie dobrzy i mili. Ale kiedy przychodzi taki PIS i was spuszcza z łańcuszka, wtedy z WAS wyłazi, co najgorsze. Chodzicie po świecie, jak takie ogłupiałe zombie, które ma wielki głód zarażania nienawiścią.

...To bez sensu. To głupie ratowanie tych, którzy karmią się zazdrością i pogardą. Zero mózgu, tylko krwiożercza potrzeba zaspokojenia głodu.

I zastanawiam się każdego dnia, bo jestem przecież pokoleniem wolności..,jak my to wszystko zmarnowaliśmy? Jak zatraciliśmy ten powiew wolności i buntu, jak zapomnieliśmy o pieśniach śpiewanych szeptem, o książkach przekazywanych z rak, do rak, o buncie o braku pokory, o marzeniach...

Staliśmy się stadem krów wyprowadzonych na żyzne pastwisko.., którym łańcuchy przestały ciążyć.

...Nie wiem, co mam WAM powiedzieć, przed ta drugą turą, bo skoro WAS nie zmobilizowałam przez te 5 lat, to jakie znaczenie ma ostatnie 2 tygodnie... Chciałabym się zwrócić do wyborców szeroko pojętej opozycji. Nie patrzcie na to, czym się różnicie między sobą. Wybierzcie demokrację. Bo jeśli wygra AD, WASZ kandydat nigdy już nie stanie w szranki o fotel prezydencki. Tylko demokracja daje WAM takie prawo. Jeśli wygra Duda, za chwilę uchwalą dekret carski, dzięki któremu on będzie prezydentem, aż do śmierci, jak Putin. Nie wierzcie w kolejną szansę. Oni, raz zdobytej władzy, nie oddadzą już nigdy.

Nie wiem, co mam napisać, skoro ponad 40% społeczeństwa tak kocha tego człowieka ziejącego nienawiścią, tego agresywnego buraka, który się zakorzenił na naszej ziemi. Tacy jesteście, jak on... Skoro nie rozróżniacie kłamstwa od prawdy, skoro chlew, który każdego dnia wlewa się do WASZYCH domów WAM odpowiada, to ja na pewno WAS nie uratuję. Żałuję! Żałuję, że mój kraj tonie, a ja nie mogę mu podać reki. Ale pamiętajcie o tym, że to WASZ werdykt, że to WY, wybieracie. Jeśli nie macie motywacji, by pomyśleć, to trudno. Sami sobie gotujecie ten los. Życzę powodzenia.  


Charleston Lion Pride male. Aug 26... - Lions of Sabi Sand | Facebook


piątek, 26 czerwca 2020

Niech ten Trzaskowski lepiej wygra... ( Tekst z dnia 26 czerwca 2020 roku)

Czas mija szybko. Za pół godziny cisza. To chyba będzie najdłuższa cisza wyborcza, jaką pamiętam.

Widzę te tłumy na spotkaniach z Rafałem, widzę pospolite ruszenie w internecie. I wiecie czego najbardziej się boję. Boję się zawiedzionych nadziei.

Wiem, że raczej na pewno przejdziemy do II tury i wiem, że tam będziemy musieli stoczyć prawdziwa bitwę. Wiem, że sztab PISu i Kurski szykują na następne 2 tygodnie prawdziwe morze gówna. Ja nie jestem łatwowierna i trudno mnie zniechęcić do kandydata. Ale trochę już znam Polaków, wiem, że będą musieli okazać prawdziwy hart ducha, by się propagandzie oprzeć.

Bardzo bym chciała byśmy wygrali w I turze, uniknęli byśmy tego całego syfu, tej agresji, tego plucia. Ale złudzeń nie mam. I zastanawiam się, jak to wszystko przetrzymamy.

Gdybym uważała się za dobrego człowieka i była wyborcą Dudy, nie pogodziłbym się z tak frontalnym atakiem na przeciwnika politycznego. Bo dla mnie liczy się nie tylko zwycięstwo, ale także styl w jakim się ten sukces odnosi.

Niestety dla niektórych ważne jest tylko to, by nie opuszczać tronu, chociażby ten tron był papierowy, nic nie znaczący.

Jest więc walka za wszelka cenę i wszystkimi dostępnymi środkami.

Wczoraj weszłam do domu około 13-tej po południu. Włączyłam telewizor, bo będąc poza domem zapewne przegapiłam wiele wiadomości. Grobowy głos redaktorki w TVN 24 mówił o smutnych wiadomościach z Warszawy. I ja znowu miałam mikro zawał serca. Pomyślałam, że się Duda rozpierdolił na lotnisku wracając z USA.

Mogła bym powiedzie; Ufff, to tylko autobus spadł z wiaduktu. Nieprawdą jest, że tych ludzi z wypadku jest mi bardziej żal niż byłoby mi żal Dudy. Ciągle jeszcze nie ma we mnie nienawiści, by życzyć komuś śmierci. Ja po prostu wiem, co by się działo, gdyby doszło do wypadku lotniczego z Dudą na pokładzie. Znowu winna byłaby moja nienawiść, która nie istnieje... Powiedzcie mi, jak bardzo trzeba być zdesperowanym, by urządzić sobie wycieczkę za pieniądze podatników do USA po nic?Przecież to właśnie my płacimy za to zdjęcie z Trumpem. Po co lecieć kilkanaście godzin do zamorskiego kraju tylko po to, by odbyć kurtuazyjną wizytę, która trwała godzinę? Rozumiem, gdyby wybuchła wojna, to by miało jakiś sens, ale tylko po to, by sobie podnieść samoocenę i by wmawiać ludziom, że się leci w imieniu UE i NATO? Dobrze, że czas idiotów w polityce powoli się kończy i miejmy nadzieje, że po Dudzie nastanie prezydent bardziej racjonalny.

Jeśli Duda znów wygra wybory prezydenckie, będzie to naprawdę fakt kuriozalny. Jego toporna, pełna agresji kampania, odstawała od wszystkich innych kandydatów. Żałosny człowiek potrząsający nerwowo rękami, straszący wszystkich swoimi strachami... Zwykły tchórz. Bo o ile Trzaskowski się nie bał pojechać na Podkarpacie, czy w Świętokrzyskie, o tyle nie widziałam wiecu Andrzeja Dudy w Warszawie i nie ośmielił się pojechać do Gdańska.

Jeśli Duda wygra, to w pałacu będzie rządził strach i poczucie winy.

Nie wiem, jak przeżyję te nadchodzące 2 dni, a potem następne dwa, kiedy będą liczyć głosy. Nawet nie mam pewności, czy mój głos dotrze na czas do celu.

Nie wiem, co się może wydarzyć? Czy nadejdą jaśniejsze dni, czy przedłużymy nadzieję o 2 tygodnie, czy wszystko będzie uczciwe i przejrzyste, czy jak zwykle PIS coś odstawi...

Następna kadencja Dudy to będzie kataklizm, to będzie koniec Polski, o jakiej marzyliśmy. To będzie następne kilka lat na odbieranie nam wolności. Szkoda, że połowa społeczeństwa tego nie rozumie, że dla połowy społeczeństwa udział w wyborach to zbyt duża fatyga. Moja córka, która zwykle się mnie radzi co do polityki, wysłała do mnie w czwartek wiadomość takiej treści: Mamo, niech ten Trzaskowski lepiej wygra, bo właśnie wróciłam z dwugodzinnego spaceru na pocztę.

Kiedy skończyła prace, wszystkie urzędy pocztowe w najbliższej okolicy były już zamknięte. Niech więc ten Trzaskowski wygra do cholery, by nasz trud nie poszedł na marne, by nasze nerwy zostały ukojone, nasza złość mogła zamienić się w coś pozytywnego, byśmy przestali żyć w kraju pogardy, w którym ktoś nas każdego dnia policzkuje. Byśmy mogli w końcu odpocząć od Dudy i włączając telewizor przy porannej kawie nie bali się, że zaraz znowu zobaczymy jego fałszywie zatroskaną gębę.

Trzymajcie się Polacy przez te najbliższe dni. Nie wierzcie w żadne bzdury, które opowiada telewizja Kurskiego. Niech WAS serce prowadzi do urn, niech mądrość poprowadzi wasze długopisy.

Niech szyderczy śmiech, jakim obdarza nas PIS każdego dnia, zniknie z twarzy tych niegodnych ludzi. Niech go zastąpi nasz prawdziwy uśmiech i prawdziwa radość. Tego Wam i sobie życzę. I dziękuje wszystkim tym, którzy przez te długie 5 lat nigdy nie odpuszczali, nigdy nie stracili wiary ( bo mnie jak wiecie się to często zdarzało), siedzieli po nocach pisząc komentarze i wrzucając posty, z którymi łączy mnie prawdziwa więź powstająca we wspólnej walce.

Stańcie na głowie, zagłosujcie! Niech 12 lipca będzie najpiękniejszym dniem od 5 lat i niech to będzie pierwszy krok w kierunku normalności. Rafał! Cały świat trzyma kciuki! Ale to nie wystarczy! Musimy jeszcze tylko po prostu zagłosować.




wtorek, 23 czerwca 2020

Czy słyszysz te Trzaski? ( Tekst z dnia 23 czerwca 2020 roku)

Trzask...i poszło! Carta urgente( list pilny) do Madrytu ma być jutro rano w Konsulacie. To nie jest wielki koszt, drodzy rodacy. Mniej więcej te 5 euro. To znacznie mniej niż wyjęcie na ibuprofen, kiedy od tego syfu boli WAS głowa. To mniej, niż jakieś prochu antydepresyjne na receptę, a na pewno mniej, niż butelka wódki. Dajcie czadu! Pokażcie, że z WAMI pogrywać nikt nie będzie. Ale II turę mamy już właściwie zapewnioną. Pamiętajcie o tym, że prawdziwy bój czeka nas w II turze. Oczywiście marzy mi się te 57 % w turze pierwszej, bo chciałbym wierzyć, że Polacy zmądrzeli. Ale póki co, myślmy o II turze, o tym chlewie, który nam zafunduje władza, o tych kłamstwach, o tych insynuacjach, o prawdopodobnym fałszerstwie. O wielkości narodu świadczy to, jak potrafi pokazać władzy, że to on tu rządzi. Jesteśmy wielkim narodem. Głosujmy za demokracją. Bo jeśli zagłosujemy za Dudą, nasz kandydat, niezależnie kim jest, może już nigdy nie dostać swojej szansy. A więc trzask! Wracamy do Polski naszych marzeń, do Polski przyszłości. Wszystkie inne epoki już minęły. Teraz jest nasz czas! Nie możemy go zmarnować, jako obywatele. W komentarzach czekam na WASZE Trzaski. 

poniedziałek, 22 czerwca 2020

Polski prezydent amerykańskich spraw. ( Tekst z dnia 22 czerwca 2020 roku)


Dostałam właśnie pakiet wyborczy, z czego jestem bardzo szczęśliwa. Mam oczywiście, jako osoba bardzo upierdliwa, wiele wątpliwości. Po pierwsze, dlaczego kurwa te koperty są tak wielkie? Przecież aby wytworzyć papier, trzeba najpierw wyciąć wiele drzew, a te są na wagę słota. Czy nie wystarczyłoby, by karta do głosowania miała format A4, a koperta do odesłania pakietu wyborczego miała format A5?

Mam nadzieje, że wszystkie pieczątki, jakie posiada karta do głosowania są prawidłowe, a mój głos okaże się ważny. Tak naprawdę, w tym całym cyrku, to diabli wiedzą. Ale najwięcej pretensji mam o sprawność przeprowadzania takich wyborów korespondencyjnych. Ja zgłosiłam swoją chęć oddania głosu 9 czerwca, czyli pierwszego dnia, kiedy można było dokonać rejestracji. Od tamtej pory minęło 13 dni do pojawienia się pakietu w mojej skrzynce pocztowej. Gdyby konsulat chciał to wszystko usprawnić, wysyłałby od razu pakiety, nie czekając do ostatniego dnia. Dziś, ja, jak większość wyborców, muszę postawić swoje życie na głowie, by kurierem odesłać swój głos, że o kosztach nie wspomnę. Trudno to jest inaczej nazwać, jak utrudnianiem głosowania i próbą łamania praw obywatelskich.

Ale mimo to ma poczucie sukcesu. Zwinięty na 4 razy, pakiet wyborczy znalazłam dziś w swojej skrzynce.

Chciałam WAS tylko o tym informować.

Nie o tym będzie mój post. Bo oczywiście w kampanii moje osobiste perypetie wyborcze są mało ważne i podobne innym wyborcom.

To przykre, że będąc zatwardziałą miłośniczką wszelakiej opozycji, muszę kolejny swój post poświęcić Andrzejowi Dudzie. Andrzejowi- agresywnemu, Andrzejowi- kameleonowi, Andrzejowi- desperatowi.

Oni mówią, ja milczę. Taką przyjęłam zasadę pozwalając się bez komentarza wypowiadać poszczególnym kandydatom. Ale nie minęło mnie bez echa wczorajsze, genialne przemówienie Rafała Trzaskowskiego. Powiem WAM, że jak go lubię od zawsze, nawet ja byłam zaskoczona. Mam nadzieje, że to jest symptom rozwoju tego kandydata, że z każdą chwilą będzie dojrzewał, jak wino. Czekamy tylko na bardziej szczegółowy program.

Ale oczywiście najciekawszą postacią tej kampanii jest Andrzej Duda. Najciekawszą i najtragiczniejszą.

Symptomem tej tragedii i desperacji, jest zapowiedziana wizyta AD w USA.

Nie wiem, czy obserwowaliście kiedyś kotki w marcu. Kiedy zaczynają nagabywać je kocury, drą się, jakby je gwałciła horda Hunów, ale klękają na przednie łapy i wystawiają do góry tyłki. Kiedy patrzę na stosunki Dudy i Trumpa, zawsze mam w oczach taki właśnie obrazek..: Przeleć mnie, przeleć mnie, ale potem zrób sobie ze mną zdjęcie. Zrób sobie zdjęcie, jak ściskasz mi dłoń i dajesz do zrozumienia, że jestem twoim przyjacielem. Dupa poboli i przestanie.

Bo w sumie jaki ma sens ta wizyta, poza tym jednym zdjęciem, które ma odwrócić spadkowy trend AD?

AD twierdzi: Jestem jedynym prezydentem z Europy, z którym Trump się liczy... Odwróćmy to stwierdzenie: Tylko taka szuja, jak Trump się liczy z tobą. I mam wątpliwości w szczerość tych uczuć.

Jestem coraz bardziej zażenowana. Prezydent, który z każdym dniem traci szanse na reelekcje, jedzie szukać wsparcia za granicą. Dobrze,że już caryca Katarzyna nie żyje, bo może tam by pojechał po wsparcie, jak część szlachty polskiej, której nadzwyczajne przywileje miała ukrócić Konstytucja 3 maja.

Służalczy stosunek Andrzeja Dudy wobec Ameryki, w zasadzie wyklucza patriotyzm. Nazywanie tego przyjaźnią lub, jak to nazywa władza, nadzwyczajnymi stosunkami, jest uwłaczające dla tych, którzy Polskę kochają. Sam Trump traktuje Polskę, jak takiego małego wiernego pieska, który pląta się pod nogami. Żeby dostać smakowity kąsek, musi swoje odtańczyć. To spotkanie dwóch panów w zasadzie nie dziwi. Obaj są w kampanii wyborczej, jeden jest homofobem, a drugi rasistą, obaj nie widzą zmian klimatycznych i potrzeby ochrony środowiska. Świetny duet, taki na miarę 21 wieku.

Mówicie, że się nie zgadzacie, by jakiś Trump mieszał się w wybory w Polsce. I tu musimy znowu spojrzeć na to z perspektywy. Trum jest politycznym skurwysynem, z najnowszej książki o nim wiemy, że ma w dupie i Polskę i jakiś ford Trump. On przy udziale takiego pieska , jakim jest Duda, robi swoją własną kampanię. Tak! i ja się nie zgadzam, by prezydent Polski robił kampanię wyborczą politykowi z innego kraju, nawet jeśli to jest Ameryka.

... Nawet Fb zablokował spoty wyborcze Donalda Trumpa, za używanie nazistowskich symboli. A prezydent Polski pojedzie płaszczyć się przed tym człowiekiem, by mógł mu za własne Polaków pieniądze wybudować Fort Trump...

I tak mi przyszło do głowy, oglądając zdjęcia Dudy w nieprzemakalnym płaszczu robiącego beznadziejnie głupie miny na widok powodziowych zniszczeń. Zdaję sobie sprawę, że sam prezydent nie uraduje nikogo od klęski żywiołowej.., ale Donald Trump odwołał swoją wizytę w Polsce z powodu huraganu. Oczywiście sytuacja w Polsce nie jest porównywalna z żadnym huraganem, nie jest jakąś Katriną, czy trzęsieniem ziemi. Ale deszcz ciągle pada i to, co dziś jest miejscowym podtopieniem może przerodzić się w prawdziwy Armagedon. Czy Andrzej Duda ucieknie za ocean przed tymi problemami, czy zdjęcie z Trumpem jest tak ważne, że można zostawić samym sobie obywateli w obliczu klęski?

Powiecie, że nic mi się nie podoba, że jedzie do USA -źle, nie jedzie- też źle, że nie interesuje się klęska żywiołowa- źle i interesuje- też źle.

Jest tylko jeden błąd w tych rozważaniach. Błąd ten ma jasną nazwę: „kampania wyborcza”. Prezydent Duda przespał 5 lat i nagle się obudził, zakłada gumiaki i biegnie do powodzian... I struga ojca narodu. Co się stało panie prezydencie, śniegi na stokach zabrakło, że się pan nagle Polska zainteresował?

Trump, jak już wcześniej wspomniałam, może być zwykłą kurwą, ale nie jest człowiekiem głupim. Wie dobrze, że gdyby Duda przegrał, trudno mu będzie znaleźć drugiego takiego pieska, który lizałby mu buty. Więc sam płynąc na dziurawej tratwie podaje dłoń tonącemu Andrzejowi. Bo wie, że jeden bez drugiego będzie już tylko samotnym, niezrozumiałym klaunem.

... Gdyby Andrzej Duda był patriotą, baza wojsk amerykańskich w Polsce nosiła by imię Kościuszki lub Pułaskiego, dwóch bohaterów walczących o wolność USA. To im Ameryka coś zawdzięcza i to Ameryka ma mały, honorowy dług wobec tych dwóch Polaków. Tylko tyle, że włażenie w dupę tym nieżyjącym bohaterom nie pomoże Dudzie w kampanii, pięknych zdjęć z tego nie będzie. „Prezydent polskich spraw” jest chyba jednak prezydentem spraw amerykańskich.

Do tego wszystkiego dochodzi ta agresja podczas wieców. Rzucanie słów, jak pocisków, nie zastanawiając się, kogo uderzą. Wyzywanie nas wszystkich od złodziei, od największych kłamców, sugerowanie, że podczas zaborów tylko w rodzinach przechowywano polskość, jakby osoby samotne nie miały prawa do patriotyzmu. Nazywanie Trzaskowskiego niezrównoważonym w sytuacji, kiedy samemu się nie panuje nad emocjami. Na koniec porównywanie swoich przeciwników do wirusa.., do tej nieokiełznanej siły mordującej naszych bliskich... dzień bez obrażania Polaków, to dzień stracony, co panie Duda?

Czy nie jest tak, że już nawet zwolennicy PISu maja dość tej agresji? Czy wizyta w Waszyngtonie coś zmieni? Czy modlitwy na Jasnej Górze i wygłaszane przez polityków kazania uratują twarz tego polskiego wstydu? Mam nadzieję, że nie. Mam nadzieję, że postawimy na zgodę. Mam nadzieję, że przestaniemy się nawzajem oceniać i zaczniemy żyć. Żyć tylko własnym życiem, nie szukając wrogów, że złość przekujemy w coś dobrego, jak niszcząca siłę wiatru przemienia się w prąd elektryczny. Bo bunt społeczny powinien powodować postęp, a nie nienawiść. W przeciwnym razie naprawdę nic nie ma sensu.




czwartek, 18 czerwca 2020

Może to jednak lepiej, że to nie Tusk... ( Tekst z dnia 18 czerwca 2020 roku)

...Pamiętaj Rafale! Nie tylko Ty korzystasz z naszej energii, ale my także czerpiemy ją od Ciebie! Wiec niech moc będzie z Tobą!

 Wczorajsza debata uświadomiła mi, jak szybko mija czas. Te 5 lat minęło, jak jedno mgnienie.

Z dreszczem na plecach przypominam sobie debatę z 20 października 2015 roku, kiedy pisałam mój może dziesiąty post.., ten ma numer 907.

Tyle słów... tyle emocji, tyle chwil załamania i tyle zawodów. Tyle nadziei, które rozbijały się o mur obojętności.

Tamta debata, właściwie byłą nie do obrony, kiedy wygadana, agresywna Beata Szydło parła do przodu jak buldożer, spychając w narożnik kulturalną, bogu ducha winną, rządzącą dopiero od roku premier Ewe Kopacz, która musiała w tej debacie odpowiadać za wszystkie grzechy od czasów Mieszka Pierwszego.

Czas minął. Dziś kandydaci nie zauważyli, że zmieniło się wszystko. To ci niezależni, lub będący poza układem PO-PIS, nie dostrzegli upływającego czasu. Niektórzy nawet zarzucali, że kandydat KO, będzie tylko biernym wykonawca poleceń Grzegorza Schetyny...Grzegorz Schetyna to już historia, a dzisiejsze KO to już absolutnie inna partia. Tamta Platforma Obywatelska już nie istnieje. Nawiązywanie do starych czasów na tyle wspólnego z rzeczywistością, jak powoływanie się na dziadków z Wehrmachtu.

Wczorajsza debata podobała mi się średnio. Była nudna, pytania były z kosmosu. Tak naprawdę większość kandydatów powinna złożyć protest, ponieważ zostali potraktowani przez telewizje publiczną, jako tło. Właściwie wszystkie pytania były do Trzaskowskiego lub o Trzaskowskim. Tak, tak, Panowie pseudo-dziennikarze. Dzień, bez atakowania Rafała Trzaskowskiego, jest dniem straconym.

Nikogo tak naprawdę nie obchodziło, co kto ma do powiedzenia, to była tylko rozgrywka między Trzaskowskim, a Dudą, próba zdyskredytowania jednego na tle drugiego. Ale plan się po prostu nie powiódł i wyszło dokładnie odwrotnie. Duda, jako jedyny reagował nerwowo i puszczały mu nerwy podczas wypowiedzi innych. I miałam chwilami wrażenie, że Kurski już żałuje, że w ogóle do debaty dopuścił.

Rafał Trzaskowski odpowiadał merytorycznie, z przekonaniem na te wszystkie głupie pytania. Był jedynym kandydatem, który cały czas się uśmiechał.., jak nastolatek, który wyciągnął na maturze właściwy zestaw pytań.

Ale to, co najważniejsze nie stało się w telewizji w świetle kamer. Znacznie bardziej podobało mi się atmosfera po debacie. Nie, nie, aż tak podłą suką nie jestem ( a może?). Nie mówię o tym tłumie „innych” zwolenników, skandujących „Duda przeproś”, o tych ludziach zagłuszających garstkę zwolenników Dudy. To owszem, było piękne, bo świadczyło o tym, że powracająca fala nadchodzi, że Duda zapłaci za obrzydliwą, poniżej godności ludzkiej kampanie z 2015 roku. Nawet ten tłum, który czekał na Rafała Trzaskowskiego mnie nie zdziwił. Ucieszyło mnie jednak coś zupełnie innego...

Wiele razy to obserwowałam. Ludzie, którzy mają przed sobą trudne, prawie niemożliwe do wykonania zadania, mogą bardzo mocno ukrywać stres i zapewniać wszystkich o swojej wierze w zwycięstwo i to, że wszystko będzie dobrze. Bo ludzie, tacy z krwi i kości, mają wszystko wymalowane na twarzy. Rafał też, chociaż trzymał się dzielnie, widziałam to, był przerażony. Trzeba być bardzo odważnym człowiekiem wchodząc do jaskini lwa wiedząc, że ten lew czeka właśnie na ciebie. I on poszedł i stawił czoło... Kiedy wychodził po debacie, był już zupełnie innym człowiekiem, był zwycięzcą.

Rafał jest dobrym mówcą, merytorycznie i trafnie odpowiada na pytania, nie wyrzuca z siebie nieprzemyślanych słów. Słucha się go naprawdę bardzo dobrze. Ale dopiero wczoraj, kiedy wyszedł do tłumu, zobaczyłam, jak oczy mu płoną, jak naładowane ma baterie, jaki jest silny i jak urósł. Był zupełnie innym człowiekiem, był kimś, komu ktoś właśnie darował drugie życie. A ja po raz pierwszy pomyślałam sobie, że może to jednak lepiej, że to nie jest Tusk.

Widziałam, że jest w nim napięcie przed tą debata, bo przecież TVP zawsze próbowało go oskarżyć i zdyskredytować. Ja sama już od 19 -tej miałam mikro zawały serca wiedząc, że to nie będzie do końca równa walka, a raczej taki teatr robiony wyłącznie dla Andrzeja Dudy. A mimo to, uśmiech, prawda, życzliwość, to potrafi zmieść z powierzchni wszystko, co jest złe.

Nie wiem, ciągle nie wiem, czy wygramy, czy przegramy. Bo reguły nie są jednakowe dla wszystkich. Ale jest nadzieja i żadne usuwanie wyników ankiety na zwycięzcę debaty nie zabije tej nadziei.

Nie wiem, czy ludzie wreszcie zaczynają się budzić. Ale chyba wielu już zrozumiało, że PIS i Andrzej Duda nie mają nic do zaoferowania, że potrafią tylko płacić ludziom za wyłączanie myślenia.

Wszystko się zmieniło przez te 5 lat. Przed poprzednią kampanią, słowa pogardy i nienawiści nie wypływały z ust samego Andrzeja Dudy. Udawał baranka, a całą czarna robotę wykonywały za niego internetowe trolle. Dopiero dziś widzimy na co go stać: na ataki, na kłamstwa, na wzbudzanie podziałów. Mądrzy ludzie już się nie nabiorą po raz drugi. Duda przegra, a my będziemy pić szampana dla zwycięzców. A potem wystarczy już tylko pójść po sprawiedliwość na Nowogrodzką, a jeśli będzie trzeba to i na Żoliborz.

Wróciła mi wiara w normalny świat. Widzę wreszcie jakieś światłą na horyzoncie i możliwość powrotu do domu po pięcioletniej tułaczce w rozpaczy.

Nie odbierajcie mi tego proszę. Idźcie wszyscy na wybory.Nic gorszego nie można zrobić człowiekowi, niż odebrać mu nadzieję.




środa, 17 czerwca 2020

Puste miejsce przy stole... ( Tekst z dnia 17 czerwca 2020 roku)

No nie mogę tej marionetki słuchać! Chciałabym się zmusić ale już nie mogę! Nie mogę patrzeć, jakim „wsiunem” ( nie mylić z człowiekiem ze wsi), jakim „wsiunem” posługującym się ulicznym slangiem jest prezydent mojego kraju. Wyzywa ludzi od nie- ludzi. Wyzywa innych ludzi od złodziei, chociaż przez 5 lat rządów nikogo z tych złodziei nie złapał za rękę, nie posadził w więzieniu, za to udało mu się kilku skurwysynów ułaskawić...

Słucham tego od tygodnia, ale dziś wyłączyłam telewizor po pierwszym retorycznym pytaniu Dudy: czym różniły się rządy PO od rządów PIS.

No różniły się kurwa bardzo. Wtedy mnie nikt na ulicy nie zaczepiał i nie pytał, dlaczego była premier polskiego rządu drze mordę w Brukseli, nikt mi się nie pytał, czy Wałęsa kogoś zamordował bo taka jest na niego nagonka, nikt mi się nie pytał, czy nasz kraj jest ostoją bandytów, oszustów i złodziei i mafii. Wszyscy nas szanowali i szanowali naszych polityków. Podziwiali za determinację w tworzeniu normalności po tak wielu latach mroku komunizmu. Nikt na świecie nie podważał wyroków polskich sądów, nikt nie karcił władzy za reformy, nikt nie wątpił w wiarygodność TK i SN, żadna obca służba nam nie dyktowała ustaw. Może było trochę biedniej, ale była wolność. Nie chce tu wychwalać poprzedników, bo każdy rząd ma coś na sumieniu. Najczęściej to błędy wynikające z braku doświadczenia, wszak ciągle jesteśmy młodą demokracją. Było też sporo zaniedbań, zaniechań, wiele tchórzliwych decyzji. Ale nigdy nie było w tych działaniach premedytacji.

Nie mogę więc już słuchać prezydenta, który wyzywa ludzi od złodziei, kiedy spasione misie PISu żerują na naszym życiu.

Tak panie Duda, to jest wybór między taką Polską, która Pan reprezentujesz, Polską manipulantów i szantażystów społecznych, a normalnym krajem, który jest dumny, chociaż ma świadomość, że nie jest jeszcze potęgą.

Nie mogę `pana słuchać, panie Duda, bo w ciągu kilku zaledwie dni zmienia pan swoje poglądy widząc, że agresja nie przynosi rezultatów w sondażach. Ale to zło, jakie pan uczynił w ciągu ostatnich dni, jest już nie do zapomnienia...

Może to WAS zdziwi, co napiszę...

Hitler był człowiekiem, Stalin był człowiekiem, Wszyscy inni krwawi dyktatorzy byli ludźmi. Morderca jest człowiekiem i pijany kierowca jest człowiekiem, psychopata, złodziej, narkoman hazardzista, wszyscy są ludźmi. Pedofil też jest człowiekiem, chociaż żałuję. To może nie są przykłady chwalebne dla rasy ludzkiej. Ale każdemu z nich można odebrać prawa obywatelskie, które otrzymuje jako członek danego społeczeństwa, ale nie możemy odbierać nikomu praw człowieka.

Nie mówcie więc sługusy Kaczyńskiego, że my wasze słowa wyrywamy z kontekstu, przez co zmieniają one swoje znaczenie. Pośle Czarnek, goły facet na ulicy też jest człowiekiem równym tym w garniturach. I widziałam już kilku nawalonych jak stodoła nie-LGBT biegających po ulicy ze wszystkim na wierzchu.

Jeśli te gołe genitalia tak cię drażnią, to wyrzuć chłopie z domu lustra, by widok własnych klejnotów nie poraził cię po wyjściu spod prysznica.

Twoje poglądy tak naprawdę mnie nie obchodzą, ty jesteś tylko głupim sukinsynem, chociaż nadal człowiekiem, który się popisuje w PISowskiej telewizji.

Znacznie bardziej mnie dziwi, że tę retorykę przejął także Andrzej Duda i mam wrażenie, że chyba się już zorientował, iż popełnił życiowy błąd, którego naprawić się nie da.

Świat może wiele wytrzymać, tolerować głupotę, nie mieszać się do nieudolnego rządzenia, ale faszyzmu nikt tolerować nie będzie To, co Duda głosi, jest faszyzmem bez żadnego kamuflażu. On wie, że przesadził i próbuje posklejać rozbite szkło, to widać było w jego wczorajszym wystąpieniu.

Andrzej Duda jest jak , tradycyjny, polski mąż, który bije bo kocha. I wczoraj też nam próbował wmówić, że on czuje sympatię do gejów, że on ich rozumie i kocha, ale praw zawartych w Konstytucji odmówić im musi. Nagły wybuch miłości Andrzeja Dudy w stosunku do obecnych na jego wiecu osób pod tęczowymi flagami, naprawdę mnie rozczulił. Prawie mu uwierzyłam. Ale między zwolennikami, a tymi pod tęczowymi flagami stał ochroniarz, który pokazywał protestującym gest podrzynania gardła...

Te żałosne gesty w stosunku do tęczowych ludzi mogą Cię człowieku tylko jeszcze bardziej pogrążyć. Nie dość, że sobie przesrałeś u połowy społeczeństwa, to tracisz wiarygodność także u swoich. Czytamy, że masz zamiar spotkać się z matką Biedronia, z nim samym i całym środowiskiem... Naprawdę myślisz, że to wystarczy żeby wyjść z twarzą?, że kiwniesz palcem, a wszyscy od razu poczują się, jakby złapali pana boga za nogi i pobiegną z radością do pałacu? Gdybyś miał honor pojechał byś do matki Biedronia osobiście. Ale wiesz, że wtedy byś musiał przeprosić. Niczego byś w ten sposób nie zyskał, a stracił byś własny elektorat. To Ci się po prostu nie opłaca, wiesz to, tylko nie rozumiesz jeszcze, jakiego piwa naważyłeś sam sobie. Wiem, zobaczyłeś, co piszą światowe media i strach w dupę uderzył. Teraz nagle chcesz przytulać LGBT, no kurwa, to przytulaj. Będziesz jeszcze bardziej śmieszny.

Gdybyś chociaż był wierny samemu sobie. Gdybyś do końca trzymał się swoich poglądów. Ale ty cykorze po prostu zrozumiałeś, że przegiąłeś, że nie ma już odwrotu. I co, dziś już nie chcesz bronić naszych dzieci przed wrogą ideologią? Możesz się spotkać z każdym, z matką geja, z organizacjami LGBT, możesz nawet się zesrać w geście pokuty. To już poszło w eter i się nie da tego zatrzymać. Wszyscy już wiedza, kim jesteś. I się nie tłumacz, że zostałeś źle zrozumiany. Jeśli zagraniczne media źle odczytały twoje intencje, to im to powtórz po angielsku.., no tak, zapomniałam, Ty po angielsku tylko dukasz...

Roztaczasz ludziom nad głowami wizje swojego dobrobytu. Pokazujesz im domy z suto zastawionymi stołami. Ale przy tych stołach brakuje brata, który akurat popiera PO, brakuje syna, który się przyznał, że jest gejem, brakuje siostry, która zakochała się w emigrancie, brakuje miłości, szacunku, tolerancji i zrozumienia. Taką Polskę nam oferujesz. Może dla wielu to piękny obrazek, bo są w stanie dostrzec tylko miskę, do której bez przerwy ktoś dolewa zupę. Nie widzi jednak, że danie to jest przyprawiane nienawiścią. Dla mnie to ciemny las, w którym ludzie zgubili swoje człowieczeństwo.

Bardzo źle będę myśleć o Polakach, jeśli po raz kolejny wybiorą agresora, jeśli nie poznają się na tobie, albo się poznają, ale wolność umysłu nie jest dla nich najważniejsza, jeśli wolność okaże się towarem na sprzedaż. I postanowili zgotować swoim dzieciom ten sam los, jaki my mieliśmy w czasach komunizmu. Niewidoczne kajdany, których niby nie ma, ale nosić je bardzo ciężko.




niedziela, 14 czerwca 2020

Nie-ludzie...


Zaczynam ten list już siódmy raz i za każdym razem ten początek jest naprawdę trudny. Może więc się na chwile cofnę do wczoraj i do mojego listu do Szymona. Cieszę się bardzo, że znalazło się tak wiele osób, które go przeczytało i skomentowało. To tylko oznacza, że Szymon jest dla WAS ważnym kandydatem. Za to wszystkim WAM dziękuję. Pamiętajcie o jednym. Nie ma wroga w opozycji! Chętnie uścisnę dłoń Robertowi, Szymonowi, Władkowi czy Rafałowi i na każdego z nich zagłosuję w II turze ze spokojnym sumieniem. A Krzyśkowi, może też podam rękę, kiedy dorośnie, bo na razie patrzy na świat oczami czternastolatka.

Entuzjazm jest niezwykle ważną rzeczą w kampanii wyborczej. I on jest, on istnieje naprawdę. Daje nam nadzieję na zmiany i na narodowe oczyszczenie. Ale mój dzisiejszy list znowu będzie smutny, a jego żałosnym bohaterem będzie po raz kolejny Andrzej Duda.

Wydawało się WAM, słysząc słowa prezesa Kaczyńskiego o chamskiej hołocie, że już nic gorszego WAS spotkać nie może? No cóż, ten wybuch prezesa był tylko kluczem, który pozwolił otworzyć się puszcze Pandory, który dał pozwolenie na użycie najbardziej obrzydliwych metod, by Polaków podzielić i wygrać używając obelg.

I wylazły z tej puszki wszystkie żmije, wszystkie potwory, by nas kąsać. Wiecie, co jest jednym z powodów mojego odejścia od kościoła katolickiego? Otóż właśnie to. Myślenie, że jeśli kogoś uważamy za grzesznika i się z nim nie zgadzamy, możemy go poniżać, obrażać, uważać za diabła i nienawidzić.

To my jesteśmy często posądzani o mowę nienawiści, o jakieś ataki na prezesa, prezydenta, czy dwóch świeżo beatyfikowanych świętych Mateusza M- obrońce kłamczuchów i Łukasza SZ- patrona złodziei.

Ja się naprawdę wiele spodziewam po kampanii wyborczej. Wiem, że dopóki w tych rozgrywkach będzie brał udział PIS, zawsze będą chwyty poniżej pasa, że kontrkandydaci będą opluwani i szkalowani. Ale powiem WAM jestem naprawdę zaskoczona poziomem agresji Andrzeja Dudy.

O całej atmosferze jaka będzie towarzyszyła tej kampanii dowiedzieliśmy się właśnie z ust Kaczyńskiego, kiedy nas nazwał chamską hołotą, ale także wtedy, kiedy wszyscy jego zwolennicy chórem poparli jego słowa, kiedy nie znalazł się w obozie władzy nikt, kto by uznał, że to nie były cywilizowane słowa. Oczywiście nie spodziewam się przeprosin, one ani nic nie znaczą ani niczego nie zmieniają, bo nie da się od-usłyszeć takich słów. Po prostu myślałam, że ktoś uzna, że nie godnym jest mówić tak do innych ludzi. Zamiast tego PIS uznał, że skoro prezes posunął się tak daleko, to oni też mogą sobie wreszcie ulżyć i wylazło z nich cale zło. Na to wszystko nakłada się sukces kampanii Rafała Trzaskowskiego, który zadziwia spokojem i uciera nos Andrzejowi Dudzie przynajmniej 3 razy dziennie. To budzi wściekłość i strach, to budzi agresję. Kiedy się już nie ma nic sensownego do powiedzenia, wtedy idą w ruch pięści. Bo może ktoś tego nie widzi, ale dziś całe PIS i Andrzej Duda, zaczyna nawalać pięściami, a może nawet sztachetą i to nie bezpośrednio w przeciwników, nie używa ich nazwisk, ale na oślep, tak, by tylko wybrany elektorat wiedział o co chodzi.

I posypało się z publicznej telewizji, w wywiadach i rozmowach, w wiecach. Wylała się pogarda i złość. Złość, że przecież tyle wam daliśmy, a wy wciąż chcecie wolności!, że dostaliście tyle plusów, a ciągle pytacie o prawa człowieka.

Wszystko zaczęło się podpisaniem przez Andrzeja Dudę tak zwanej karty rodziny, w której daje się prawa wyłącznie związkom kobiety i mężczyzny, mało tego, gloryfikuje się instytucję małżeństwa, odsuwając na margines także heteroseksualne związki partnerskie. Ukłon Andrzeja Dudy w kierunku kościoła, ale zarazem wykluczenie i poniżenie znacznej części społeczeństwa.

I rozpętała się burza nienawiści. Poseł Żalek w programie Katarzyny Kolendy-Zalewskiej nazwał osoby o innej orientacji seksualnej nie-ludźmi. Został wywalony z M, kochałam. Ja po prostu lubię grę, w której wszyscy trzymają się zasad.

Kłaniam się do samej ziemi tym piłkarzom, którzy wracając na boiska po pandemii rezygnują z własnych nazwisk na koszulkach, a zamieniają je na nazwisko George'a Floyda zamordowanego przez policję czarnoskórego Amerykanina. Cały świat się budzi, cały świat walczy o równość. Tylko w moim kraju tworzy się nowy rasizm. Prezydent mojego kraju wykrzykuje na wiecach hasła faszystowskie i nikt tak naprawdę nie reaguje. Buduje swoja wizje na nienawiści i fałszywych tezach i ludzie mu klaszczą.

Polska jest piękna bez LGBT, pisze na TT szef jego kampanii, a inny poseł jego partii twierdzi, że „ trzeba skończyć z tym gadaniem o prawach człowieka w kontekście do LGBT, bo te osoby nie są równe NORMALNYM ludziom... A kim są? Czy są podludźmi?! ( cytat z Hitlera), mają mniejsze mózgi?( cytat z ideologii faszystowskiej). A może są małpami, które nauczyły się mówić?

Telewizja publiczna wyśmiewa w tym czasie koreański zespół muzyczny nazywając go „skośnymi lodziarzami z NRD”, a Pietrzak- bard dobrej zmiany, nazywa posłankę KO zdzirą... Jakiś pisowski samorządowiec nazywa zwolenników Trzaskowskiego „wulgarną chuliganerią”. To wszystko wydarzyło się w jednym, krótkim tygodniu... Ludzie, co Wy robicie?

A Pan AD idzie dziś po torach prowadzących do Auschwitz z wiązanką kwiatów i klęczy ( na pokaz) w hołdzie zamordowanym. Robi to budując w naszych głowach nowe Auschwitz dla ludzi o odmiennej orientacji seksualnej, ale także wszystkich tak zwanych innych, niż PISowska rasa panów.

Bardzo smutna jest ta Polska z omamów Andrzeja Dudy.

Chce stworzy szkołę wolną od ideologii??? Panie Duda, nauka o orientacjach seksualnych jest merytoryczną wiedzą z zakresu biologii, a jeśli chce pan szkoły bez ideologii, niech pan przestanie popierać finansowanie lekcji religii w świeckiej szkole. To jest jedyna ideologia, którą się nam narzuca, która się łopatami wkłada do głów dzieci. Jeśli Pan uważa, że rodzice mają prawo decydować o edukacji swojego dziecka, to niech Kurski nie pyta o komunie dzieci Rafała Trzaskowskiego? Dlaczego rodzice tacy jak ja, których dzieci niechętnie chodziły do kościoła, są straszone i szantażowane? Dzieci zresztą również. Jeśli pan nie chce seksualizacji dzieci, niech pan zmieni program nauczanie dla dzieci przystępujących do komunii, by wulgarny pleban ich nie uświadamiał, kiedy jeszcze nie są na to gotowe.

 Jakiej rodziny pragnie Andrzej Duda? Czy matka lub ojciec, ma wyrzucić z domu homoseksualne dziecko, by im nie śmierdziało, by nie psuło idealnego obrazka? 

Pan Duda jest po prostu agresywnym gnojem, podrażnionym wizją utraty władzy. Używa słów, których nie używają nigdy głowy państwa. Wdaje się w pyskówki z obywatelami, nazywając sędziów, jak leci, grupowo, bez nazwisk, komuchami.

W desperacji atakuje nawet Donalda Tuska, w czym wtóruje mu jego szef kampanii Brudziński, wspominając, że to Lech Kaczyński dał Tuskowi „łomot” w wyborach prezydenckich.

Macie bardzo wybiórczą pamięć panowie z PISu. Donald Tusk nie dostał łomotu od Lecha Kaczyńskiego, a od szui Kurskiego i jego podłej manipulacji o dziadku z Wehrmachtu. A potem, przypominam, to wy dostawaliście łomot przez osiem lat bez przerwy. W historii naszej demokracji nie wygraliście uczciwie z PO ani razu. Wszystkie wasze zwycięstwa były efektem wulgarnego szamba wylewanego na innych.

I niech pan nie krzyczy, Andrzeju Dodo, że Tusk jest tchórzem, który bał się zmierzyć z panem w wyborach prezydenckich. Musisz niestety przyznać, że Donald Tusk, to nie jest twoja liga. Ty przy nim wyglądasz, jak taki chłopaczek z podwórka, któremu się marzy by być Ronaldo lub Messim. Zwycięstwo Donalda Tuska nad taką miernotą nie byłoby dla niego honorem, więc postanowił nie wyżywać się na słabszym.

Co do jednego zdania Andrzeja Dudy, zdania proroczego, muszę się niestety zgodzić. Kłamca, taki, jak on, agresywny faszysta, powinien być na zawsze odsunięty od polityki. I to za nim będzie się zawsze unosił ten smród nienawiści. Po tym, jak już go wykopiemy z pałacu, nie będzie miał żadnej szansy by zostać kimś ważnym w Europie. We wspólnocie europejskiej nie ma miejsca na faszyzm, nie ma miejsca na pogardę dla ludzi z jakiegokolwiek powodu. Zdaje ci się, że kiedykolwiek, cokolwiek wygrałeś? Nie, zapisując się do PIS, więc przegrałeś wszystko. Ten jad, jaki ci się z ust sączy, jaki wypluwasz z takim zaangażowaniem, nie zniknie w kosmicznej przestrzeni. On do ciebie wróci. Świat Ci tego nie zapomni!

Jedynego, czego żałuję, to fakt, że dziś muszę się za ciebie wstydzić. Trudno się w tej chwili przyznać w Europie, że pochodzi się z tego samego kraju, co ty. Ludzie nas oceniają przez pryzmat ciebie. I nie rozumieją, że tak, jak dla ciebie istnieją w Polsce obywatele nie-ludzie, tak ty dla nas jesteś nie-prezydentem.





piątek, 12 czerwca 2020

List do Szymona. ( Tekst z dnia 13 czerwca 2020 roku)

Słuchałam dziś kolejnego wystąpienia Szymona Hołowni. Nie pierwszy raz. Przed wyborami katuje się oglądając przemówienia i spotkania wszystkich kandydatów. Myślę, że nigdy nic nie napiszę do Krzysztofa Bosaka. My po prostu pochodzimy z zupełnie innych galaktyk i nigdy nie znajdziemy wspólnego języka. Może kiedyś coś powiem do Kosiniaka-Kamysza, może coś do Biedronia, ale dziś chciałabym krótko!, zwrócić się do Szymona, bo wiele osób podsyła mi jego wypowiedzi i prosi o ocenę.

Drogi Szymonie. Niech Cię nie dziwi, że wszyscy zwracamy się do Ciebie po imieniu. Ale nie powinieneś się łudzić, że to świadectwa bycia najlepszym kandydatem, który najłatwiej dogaduje się z ludźmi i ma z nimi najlepszy kontakt. Ta łatwość nawiązywania nici porozumienia nie wynika z Twojego obrazu, jako polityka. My Cię po prostu znamy od lat, bardzo Cię lubimy nie jako kandydata, lecz jako osobę jak to się kolokwialnie mówi, występująca w telewizji. Nie miałabym żadnego problemu mówić po imieniu do Rafała, do Władka, czy do Roberta, a nawet do Krzysztofa. Jedynym, którego imię nie przeszłoby mi przez gardło przy bezpośrednim kontakcie, jest Andrzej Duda. No bo wiesz, on jest prezydent „pan”, a ja bym mogła za tę zniewagę dostać 10 tysięcy mandatu od sanepidu.

Co mi się w Tobie podoba? Podoba mi się, że jesteś w tej polityce, jak nieopierzone pisklę. Że jesteś jedynym kandydatem, który się potrafi na tę naszą polityczną realność zdenerwować. Że nie przechodzisz do porządku dziennego nad wydarzeniami, na które większość polityków już w ogóle nie reaguje. To, co PIS robi w ogóle, to co robi w sejmie, wszyscy to już traktują nieco z przymrużeniem oka. Ty ciągle masz tę wrażliwość i podchodzisz do tego emocjonalnie, co wielu osobom się podoba.

Mylisz przyjmując role arbitra, między dwoma głównymi obozami politycznymi.

To znaczy tylko tyle, że kompletnie nie rozumiesz, na czym polityka polega.

Większość ludzi chce, by były obozy polityczne, one są jak sklepy, czy restauracje. Jeden lubi chińską kuchnię, inny włoska, a inny francuską, a między nimi stoi Szymon, który rozdaje ludziom wodę. Wodę, która jest niezbędna do życia ale głodu nie zaspokoi. Problemem w tej rywalizacji między PIS i PO nie jest fakt, że ta rywalizacja istnieje, a to, że reguły gry nie są sprawiedliwe. Dlatego jednym wolno więcej.

Całkowicie nie rozumiem tej koncepcji, że kandydat bezpartyjny ma być lepszy, niż ten z zapleczem politycznym. Jedyną przewagą może być to, że nie ma już tak opatrzonej gęby, ale w Twoim przypadku to nie działa. Znamy Twoją twarz równie dobrze, jak gęby większości polityków.

Ja chcę by prezydentem był polityk.

Zarzucasz politykom, że obsadzają w spółkach skarbu państwa „swoich”. Wiesz, to trochę naturalne. Dla mnie ważniejsze jest to, by ten „swój”, miał kompetencje do rządzenia w danej gałęzi gospodarki, by był po prostu fachowcem, nie czyimś kolesiem. I świetnie jest, jeśli partia polityczna ma w zanadrzu takich kompetentnych ludzi. A Ty, gdybyś Ty miał obsadzić spółki, kto byłby twoim „swoim”?

Mówisz, że politycy wiele obiecują, chociaż nie mogą spełnić tych obietnic. To prawda, Szymon, ale Ty też nie jesteś kimś, kto wszystko zmieni za pomocą czarodziejskiej różdżki dwa dni po wyborach.

Jeśli Ci się zdaje, że masz ludziom coś więcej do zaoferowania, niż inny przeciętny polityk, muszę niestety wyprowadzić Cię z błędu. Od marca, cały czas mówisz to samo. I popełnisz błąd, który wiele osób zauważyło. Dopóki miałeś szansę na II turę, byłeś świetny. Odkąd pojawił się Rafał Trzaskowski, zacząłeś natychmiast go atakować. Wiem, już pewnie witałeś się z gąska, a tu taki zawód. Straciłeś tym wiele w oczach potencjalnych wyborców. Bo to jest sprzeczne z tym, co mówisz. Miałeś być kimś ponad spór polityczny, a dałeś się sprowokować przy pierwszej nadającej się okazji, wciągnąć w grę.

Pomijam to, że nie odpowiadasz mi ideologicznie. Nie mam pewności, że taki zagorzały katolik, prawie ksiądz, nie da się obtańcować biskupom, którzy tylko czekają na drugiego takiego, który będzie przed nimi klękał. Ale mogę się mylić, może rozumiesz to, że polityka szkodzi tak samo kościołowi, co kościół polityce.

Powiem Ci, że na początku lubiłam Cię słuchać, jesteś świetnym showmenem. Ale po 4 miesiącach stało się nudne słuchanie ciągle tego samego monologu.

Powoli zaczynasz przypominać muzyka, czy kabareciarza, który objeżdża Polskę ciągle z tym samym repertuarem.

Uważam Cię niestety za człowieka naiwnego, gdyż to głupie uważać, że postęp może dokonywać się bez rywalizacji. Platforma Obywatelska przestała się starać, kiedy uznała, że nie ma z kim przegrać. Nie rozumiesz Szymonie, że by mecz się toczył muszą być dwie drużyny, które dążą do zwycięstwa? Ty wychodząc na murawę, nieważne, czy jako arbiter, kibic, czy komentator, możesz świetnie znać się teoretycznie na politycznym sporcie, ale sam nie uczynisz spektaklu. Możesz pokrzyczeć, ale nie strzelisz gola będąc jednocześnie napastnikiem i bramkarzem. Mieliśmy już kilku bezpartyjnych kandydatów. Jaka to ułuda przekonał się choćby Paweł Kukiz. Chleb powinien piec piekarz, leczyć ludzi lekarz, a pole uprawiać rolnik. Kiedy się wchodzi do tej rzeki, lepiej być uczciwie zawodowym politykiem, niż uprawiać ten zawód udając kogoś innego.

 To jest oczywiście tylko moje zdanie, którym nie chcę obrazić ani Ciebie, ani Twoich zwolenników. Po prostu widziałam już wielu nie-polityków, którzy wypalili się, jak woskowa świeca. 




czwartek, 11 czerwca 2020

Spowiedź Kaczyńskiego- list do czarnego ludu. ( Tekst z dnia 11 czerwca 2020 roku)

Co się odwlecze, to nie uciecze. Miałam to wrzucić wczoraj, ale darowałam prezesowi krytykę. To był tylko jeden dzień odpustu.

Nie zgadzam się z dziennikarzami, którzy twierdzą, że Kaczyński ciągle pisze listy do członków swojej Partii.

Pan Kaczyński nie ma w swoim zwyczaju pisania otwartych listów. Zamiast tego szeptem, po nocach i w tajemnicy przed całym światem wydaje rozkazy na Nowogrodzkiej. List, który przedwczoraj opublikował nie jest więc odezwą do członków partii, ale do tego elektoratu, który wisząc na płocie po trzecim piwie nie zna innego wodza i innego autorytetu. Kaczyński używa bardzo mądrych słów i wyszukanych zwrotów, tak, by mało kto rozumiał, o co mu naprawdę chodzi, by zrozumiał tylko tyle, że Tusk, że Trzaskowski, że opozycja to zło, a kiedy Duda przegra, będzie jakaś straszna wojna podczas której będą mordować i gwałcić, albo jeszcze jakiś inny koniec świata.

To będzie dość długi post, ale Kaczyński napisał długi list, na który należy mu się równie wyczerpująca odpowiedź.

Analizę listu prezesa zacznę krok po kroku i zwracam się bezpośrednio do niego, bo tak będzie mi po prostu łatwiej.

Masz racje prezesie Kaczyński, że Polska jest w szczególnym momencie, bo jeśli was nie zatrzymamy, ziści się wasza obietnica i zobaczymy Polskę w ruinie. I nie będą to tylko fizyczne zniszczenia, typu upadek stadniny koni, czy wycinanie lasów, ale przede wszystkim ruina intelektualna, mentalna i kulturowa.

Nie dziwię się, że wychwalasz waszego kandydata. Ten twój wymarzony kandydat jest odzwierciedleniem całej waszej partii. Na wiecach mówi wyłącznie o pieniądzach i o tym, ile da z tego, co najpierw nam zabierze. Ale tu się z tobą zgadzam po raz drugi, że zacytuję: Andrzej Duda, który w ciągu minionych pięciu lat z pełnym zaangażowaniem umiejętnie prowadził zainicjowany przez PiS proces pozytywnych(?) zmian w naszym kraju... Tak, Andrzej Duda bez żadnej refleksji popierał wszystko, co zaplanowałeś... Polska nie miała jeszcze nigdy takiego prezydenta, który podpisuje ustawy 2 godziny po uchwaleniu. Nawet by ich nie zdążył przeczytać, nawet o nich pomyśleć, a co dopiero zapytać ekspertów. To słup, a nie prezydent i właśnie tego potrzebujesz.

Kosiniak-Kamysz powiedział po ostatniej przemowie Morawieckiego, że to było najbardziej bezczelne przemówienie, jakie słyszał. Ale ty, tym listem przebijasz nawet bezczelność premiera. Ty, chcesz przywracać ludziom elementarne prawa obywatelskie? Ty!, który lejesz pałką policyjną ludzi na ulicach i traktujesz gazem? Ty mówisz o równości, o sprawiedliwości, ty!?, który wbrew zakazom urządziłeś sobie miesięcznicę i odwiedzałeś groby bliskich na zamkniętym cmentarzu? Pytam się, jaka to ma być sprawiedliwość i dla kogo, bo na pewno nie dla obywateli. I dalej... mówisz o bezrobociu, o niskich zarobkach i zasiłkach socjalnych? Ty, który odmówiłeś podwyżek nie tylko lekarzom, pielęgniarkom czy nauczycielom, ale przez miesiąc omijałeś, jak śmierdzącą zarazę niepełnosprawnych koczujących na korytarzach sejmu. Nawet w czasie pandemii nie wypłaciliście premii padającym na twarz ze zmęczenia medykom. Dodatki dostali policjanci, by pomóc im zagłuszyć wyrzuty sumienia, kiedy pacyfikują protestujących. Taka jest wasza sprawiedliwość.

Chcecie wprowadzać sprawiedliwość społeczną w oparciu o Konstytucję?, a może się pomyliłeś, może chodziło o kanalizację, do której młodzieżówka twojej partii porównała nasz zbiór praw podstawowych, który powinien być dla Polaka świętym.

W następnym akapicie chcesz bronić prawdy historycznej? Szkoda, że ta twoja prawda nie ma nic wspólnego z tym, co powszechnie uważa się za prawdę. Spójrz choćby o głoszona przez Macierewicza „prawdę” p katastrofie smoleńskiej, o eksperymentach na puszkach i parówkach. Takie ma oblicze PISowska prawda! historyczna!

W następnym zdaniu mówisz: „Polacy muszą być pewni swej pozycji wśród innych narodów Europy i świata”.Od 5 lat obniżacie nasz prestiż, stawiacie nas w szeregu państw, gdzie demokracja, którą w swym liście często wspominasz, jest już tylko pustym hasłem i atrapą. Jedynym przywódcą, który jeszcze udaje szacunek do twojego prezydenta, jest Donald Trump, bo mu jest taki Duda- zderzak potrzebny. Tylko tyle, że on też już chyba niezbyt długo zabawi w Białym Domu. Nawet Orban wielokrotnie odwracał się do was plecami. Zrujnowaliście wizerunek Polski na całym świecie, a my, obywatele mieszkający za granicą, staliśmy się pośmiewiskiem, albo ludźmi na których się patrzy z politowaniem. Dziękujemy wam za to z całego serca, a zapłacimy przy okazji.

O twoich słowach na temat budowania zgody narodowej nie będę wspominać, bo robi mi się niedobrze.

Posądzasz nas o obronę starego systemu? Jakiego systemu? Marsjańskiego? A na czum opierasz te zarzuty? Zdecyduj się człowieku, czy jesteśmy komuchami marzącymi o powrocie na łono matki Rosji, czy zaprzedanymi Europie liberałami.

Nie wiem, czy mam się śmiać czy płakać czytając twoje słowa, że opozycja nie ukrywa, iż zamierza łamać konstytucję i przepisy prawa i że robi to w sposób konsekwentny. A przecież od dnia uchwalenia naszej Konstytucji nikt nie odważył się jej złamać. Dopiero wy, wasz rząd i wasz prezydent wyrzuciliście Konstytucje do kanalizacji. Opozycja nie rządzi, a więc nie ma nawet możliwości by Konstytucję łamać.

Dalej mówisz , że opozycja broni starych układów, że wykorzystywała służby specjalne do walki politycznej, że upolityczniła sądy, że korzystała z monopolu informacyjnego. Człowieku! Czy ty przypadkiem nie mówisz o sobie? Czy tu przypadkiem nie snujesz opowieść o działalności własnej partii? Ja chyba śnię, bo nie wierzę, że można tak bardzo odwracać kota ogonem. Czy jest w Polsce ktoś tak głupi, by w to wierzyć, czy po prostu konsumpcyjne podejście do życia zabija ludziom mózgi? Każde słowo twojego listu jest obrazą dla Polaków, jest kłamstwem i manipulacją. Każde twoje słowo jątrzy i dzieli. Kiedy się czyta ten list ma się wrażenie, że to jest kurwa, twoja spowiedź, bo grzechy są wszystkie niestety twoje! Łamaniem praw obywatelskich nazywasz odbieranie pał, kastetów i noży kibolom chcącym robić rozróby, a tych, jak to ładnie nazywasz „kibiców” uważasz za osobistych więźniów Donalda Tuska. Zmień kurwa leki, człowieku!

Mówisz o cynizmie i moralnej degradacji na podstawie taśm nagranych w Sowie... No tak, Panowie z PO tam jedli dobre potrawy, pili może trochę za dużo i rozmawiali. Być może za bardzo przeklinali, być może za bardzo otwarcie snuli swoje wizje o Polsce. Ale jakoś nie przypominam sobie, by którykolwiek z nich zamieszał obywateli zmuszać do zapierdalania za miskę ryżu. Na takie słowa stać było tylko premiera z twojej łaski.

I tu dochodzimy do momentu obrażania kandydata KO na prezydenta, którego wprost nazywasz oszustem, który udaje katolika, a jednocześnie chce udzielać ślubów parom homoseksualnym. Twierdzisz, że wybór innego kandydata, niż Andrzej Duda spowoduje powrotne uzależnienie Polski od wpływów innych państw... A chodzi ci o uzależnienie od Wschodu czy Zachodu? Bo jeśli chodzi o Wschód, to tylko ty, niczym Mickiewicz zwracający się do Moskali, zapałałeś miłością do braci Rosjan. I gówno mnie obchodzi, że byłeś wtedy naspawany prochami. A jeśli o Zachód ci chodzi, to chyba żaden prezydent przed Andrzejem Dudą nie podpisywał dokumentów w Białym Domu na stojąco. I chyba za żadnych rządów, polskich ustaw nie poprawiały obce służby specjalne.

Tak, to twoja spowiedź, kiedy mówisz o „kłamstwach takich rozmiarów, że przyjęły one formę swoistej kontr- rzeczywistości”. To twoja spowiedź, kiedy mówisz o przestępczym wykorzystywaniu służb. Ty to wszystko tak dobrze wiesz, bo mówisz o sobie.

Z premedytacją używasz słów, które mają wywołać w ludziach strach i nienawiść. Mówisz o popieraniu elit.

A ja mam nadzieję, że w Polsce jest coraz więcej mądrych ludzi, którzy inaczej wyobrażają sobie przyszłość Polski. Ludzie, którzy tak jak ja, nie brzydzą się słowem elita, którzy pragną, by Polacy wszyscy byli elitą świata, by znali po kilka języków, uczyli się w najsłynniejszych uczelniach, byli światowcami, marzycielami, dążącymi niepoprawnie do tego, co niemożliwe. Jasna przyszłość nie bierze się z ciemnoty lecz z nauki i marzeń.

Czy wiesz, zwyczajny-nadzwyczajnie podły pośle, że takim listem podżegasz społeczeństwo do nienawiści?, że może znaleźć się w tłumie ludzi jakiś nadgorliwy idiota, który będzie chciał Polskę ratować, by nie wpadła w ręce takiego zdrajcy i zboczeńca? Twój wyznawca, który w swym zaślepieniu spowodowanym twoimi! słowami ugodzi nożem Trzaskowskiego na oczach tłumu.., wykrzykując swoje Allahu akbar czyli nienawidzę PO? Czy ty i Kurski jesteście w stanie wziąć kolejną zbrodnię na swoje sumienie, a może właśnie o to wam chodzi, o to, by ktoś oszołomiony impulsem po przeczytaniu tych obelg po prostu uwolnił was od waszego wroga. A potem wystarczy go zbadać, uznać za niepoczytalnego i umyć ręce.

Krew ilu osób macie już na rękach. Bo to nie są tylko osoby znane, Adamowicz, Blida, Lepper. Jest to także Stachowiak, Szczęsny, dzieci, które popełniają samobójstwa nie widząc dla siebie miejsca w zacofanym społeczeństwie, ze swoją orientacja seksualną. To są więźniowie, którzy wieszają się w celach, bo zbyt wiele wiedzą o was, a nawet lekarze, którzy nieświadomie używają maseczek od narciarza!

Jesteś żałosnym człowiekiem, całe życie podłym tchórzem i jesteś w stanie posunąć się do wszystkiego, byś nie musiał się bać, by ci nie zabrali ochrony, byś nie musiał dokonać żywota siedząc w szafie lub pod łóżkiem.

Ale ta sprawiedliwość, którą wiecznie masz na ustach, którą szargasz, zmieniasz jej znaczenie i jej nadużywasz, ta sprawiedliwość kiedyś dopadnie i ciebie. Za to morze kłamstw, za pogardę, za nienawiść do ludzi, za oskarżenia i fałsz, dostaniesz swoją zapłatę. Szkoda, że jesteś już stary, bo piekło nie istnieje, a ty nie masz już za dużo czasu, by za wszystko odpokutować. Bo co się odwlecze...rozumiesz, prawda?




Ciemno wszędzie, głucho wszędzie...Co to będzie? ( Tekst z dnia 3 lipca 2020 roku.

Wiecie o czym marzę każdego dnia? Marzę tym, że przyjdzie taka chwila, kiedy będę już mogła napisać pożegnalny list do cykora, że to, od cz...