czwartek, 12 września 2019

Konstytucja tego nie zabrania... ( Tekst z dnia 12 września 2019 roku)


Dostałam bana, dziś o godzinie 10:00, kiedy grzecznie dosypiałam noc, ponieważ załamanie pogody mnie ubezwłasnowolniło w kwestii opuszczania domu. Czyli, że mój dzisiejszy post pójdzie dopiero jutro.

Decyzja o przerwaniu sesji sejmu i dokończeniu jej po wyborach, bardzo mnie zaniepokoiła. Zupełnie, jakby miała nadejść wojna, albo inny kataklizm. Powód może być banalny, może naprawdę PIS zaczyna tracić w sondażach i posłowie muszą więcej czasu spędzać uczestnicząc w kampanii. Jednak taki powód jest dla mnie niewiarygodny, gdyż nasz parlament zbiera się tak rzadko, iż w żaden sposób nie wpływa to na mobilność posłów. Podejrzewam więc jakiś grubszy podstęp. Może będzie siłowe przejęcie władzy, albo jeszcze coś bardziej obrzydliwego.
Pani marszałek sejmu, taka sama PISda, jak reszta tej bandy, wykorzystała starą zasadę, że to, co nie jest zabronione, uważa się za dozwolone. Konstytucja rzeczywiście nie zabrania by przerwać posiedzenie sejmu przed wyborami i dokończyć po. Nic dziwnego. Twórcy Konstytucji to byli uczciwi ludzie i przez swoją uczciwość nieco naiwni. Nie przewidzieli wielu sytuacji, które się nikomu w głowie nie śniły, a wydarzyły się w ciągu ostatnich czterech lat. Nie przewidzieli, że może władzę przejąć partia PIS, a przede wszystkim, że jej członkom może tak odpierdalać. Dlatego, przede wszystkim, Konstytucja nie przewiduje obalenia władzy w trakcie trwania kadencji, jeśli ta w jawny sposób łamie Konstytucję. Nawet, gdyby była taka możliwość, nikomu nie przyszło do głowy, że władza może z Trybunału Konstytucyjnego, który by o tym łamaniu prawa orzekał, stworzyć polityczny instrument, który tej władzy służy. Nikt nie przewidział, że można powtarzać głosowania, jeśli jest ono niekorzystne dla rządzących, bo kilku lewusów akurat nie zdążyło wrócić na głosowanie z kibla, nikt nie przewidział pozbawiania mandatu posła, który głosuje na dwie ręce. W wyniku tego, że twórcy Konstytucji byli przekonani, iż naród polski, który wreszcie odzyskał pełną niepodległość, stał się członkiem NATO i UE, będzie tą wolność szanował nad wszystko, a demokracji strzegł, jak największego skarbu.
Demokracja! Równe prawa dla wszystkich! Powszechny udział wyborach! To wszystko są piękne hasła, pod warunkiem, że żyjemy w normalnym kraju. Dziś, obserwując wielu ludzi, których znam od lat, mam czasami ochotę odebrać im prawa wyborcze. Bo prawo do decydowania o przyszłości nas wszystkich powinni mieć ludzie, którzy swoją decyzję podejmują świadomie na podstawie poglądów własnych, i posiadanej wiedzy. Głosować powinni tacy, którzy zanim wezmą do ręki kartę wyborczą, podejmą trud myślenia i mają poczucie elementarnej odpowiedzialności za swój wybór, a nie są zakutymi łbami do których nic nie dociera. Tymczasem, karta wyborcza stałą się w tym kraju, jak broń automatyczna w rękach psychopaty! NIestety widzę, że moje pokolenie, to, które się wychowało w komunie, to jakieś dinozaury odchodzące w przeszłość, które nie potrafiły następnym pokoleniom przekazać tajemnicy życia.
Do tej pory wydawało mi się, że mamy jeszcze czas, że prędzej czy później wygramy, że wszystko naprawimy, że wrócimy na normalną drogę. Ale ta decyzja o dokończeniu obraz sejmu po wyborach naprawdę mnie przeraziła. Poczułam się tak, jakby PIS wiedział, że wygra, jakby miał na własne usługi komisje wyborcze, jakby wszystko już było stracone, a my tylko tańczymy jeszcze nasz ostatni taniec pingwina na szkle.
Być może jeszcze tym razem nam się uda, może się jeszcze prześlizgniemy, ale tych ludzi świadomych jest coraz mniej, a nadchodzą nowe pokolenia, które są nastawione tylko na to, by brać, których podnieca hejt, którzy nie rozróżniają już dobra od zła. Jeśli te wybory nas nie wykluczą z życia, nie rozbiją wolnych mediów, nie wytną w pień uczciwych sędziów i nie zrobią z Polski kraju policyjno-katolickiego, będziemy mieli wielkie szczęście i kupimy jeszcze trochę czasu, by ostatnim wysiłkiem uratować przyszłość. Ale musimy to zrobić natychmiast!, od razu, nie czekając na wichry historii. Musimy wreszcie nauczyć nowe pokolenia, co to znaczy, być obywatelem, co to znaczy dokonywać świadomych wyborów, które przyniosą nie doraźne profity, ale lepsze jutro. Zaniedbując to, narażamy Polskę na kolejne nieszczęścia, na następne klęski, na rozlew krwi, na groby i pomniki. A tych baranów, którzy pójdą za Ojczyznę walczyć znowu uznamy za bohaterów, chociaż nie zrobili nic, by kraj uratować bez wojny.
Tak, Konstytucja nie zabrania przerwania sesji i dokończenia jej po wyborach. Nie zabrania także opluwania przeciwników politycznych, kłamania w celu zdobycia władzy, arogancji, buty, pychy, kupowania milczenia, hejtu i wielu innych obrzydliwych zachowań, nie zabrania także głosowania posłom, którzy nie uczestniczą w obradach popijając wódeczkę w sejmowej restauracji i przychodzą wyłącznie na głosowania, często nawet nie wiedząc o co chodzi. Mają odgórny przykaz, czy głosować na tak lub nie. To po co są tacy posłowie, za co im płacimy? Wystarczył by istniał tylko ten jeden najważniejszy, który o wszystkim decyduje. Tego wszystkiego Konstytucja nie zabrania a mimo to nikt tego nie robił do tej pory. Tylko PIS nie ma żadnych zahamowań, żadnych! Jak bardzo trzeba być ślepym, by nie widzieć, co ci ludzie wyprawiają?! Jak bardzo trzeba być nienormalnym, by nie mieć w mózgu czerwonej lampki, która podpowiada STOP!? Jak można nie widzieć tego, że my, dziś przyjaciele władzy, jutro możemy stać się zbędnym balastem do utylizacji, bo za dużo chcemy, bo za drogo kosztujemy, że dając władzy narzędzia bezkarności, staniemy się szybko dla niej wrogami do odstrzału, z którymi nie trzeba się liczyć. Co się stało z normalnym instynktem samozachowawczym?
Niestety, wyborcy PISu nie widzą niczego... Polska jest jak rozpędzony dyliżans, który ciągną ślepe konie, a PIS jeszcze je popędza batem, by szybciej biegły. Głupie, dzikie konie, nie widzą przepaści...



środa, 11 września 2019

W życiu nie powinno być łatwo... ( Tekst z dnia 11 września 2019 roku)


Szkoła.., taki temat na czasie. Dużo było gadania zanim rozpoczął się rok szkolny. Ale teraz mija już drugi tydzień nowo rozpoczętego roku szkolnego i można zobaczyć pierwsze efekty reformy oświaty.
Mogłabym zachować się, jak zwykle zachowują się osoby w moim wieku i opowiedzieć WAM, jak to ja zaczynałam swoją naukę w szkole średniej. Jak nam było trudno, a mimo to wyszliśmy na ludzi, pomimo że jeszcze nie było nawet wolnych sobót. Jak to było nas 47 osób w klasie i jak to mieliśmy raz lub dwa razy w tygodniu lekcje po południu. Ale wtedy był wyż demograficzny, a szkoła była nowa i przestronna. Cztery piętra, szerokie korytarze i schody, Jasne klasy, na każdym piętrze przestronne toalety damskie i męskie, a także lekcje praktyczne w grupach po kilkanaście osób. To była wielka i nowoczesna szkoła, która przyjmowała regularnie cztery klasy pierwsze, natomiast w tym samym czasie, szkoły starsze przyjmowały tylko po 25 osób do klasy. Mimo świetnych warunków do nauki w mojej szkole, nauczycielom bardzo trudno było opanować tak wielką ilość uczniów, o dotarciu do każdego indywidualnie nie było mowy. Takie szkoły są dla prawdziwych twardzieli, dojrzałych ludzi, którzy sami mają motywację do nauki, których nie trzeba poganiać i pilnować. Ludzie ze słabym charakterem nie byli w stanie nadążyć za resztą. Tak wielkie klasy na pewno nie sprzyjają edukacji. Dziś, te 40 lat później mamy powtórkę z rozrywki. A wydawało mi się, że od dawna zrozumieliśmy, że chcąc osiągać dobre wyniki w nauczaniu i wychowaniu, klasy nie powinny przekraczać 22 do 25 uczniów.
Samorządy zrobiły co mogły, by upchnąć w szkołach wszystkich uczniów aplikujących do nauki w szkołach średnich. Na pozór naprawiły to, co PIS zepsuł, a minister Zalewska może powiedzieć, że tyle było krzyku, a wszystko pięknie się udało i sobie zapisać zasługi. Moim zdaniem to był błąd samorządów, bo jest to powierzchowne rozwiązanie problemu, ukrycie przed wyborcami tego, co naprawdę powinni zobaczyć wyborcy.
Wiem, że są wybory i wszyscy zajmują się polityką z wyższych półek, dyskutują o tym, co wszyscy obiecują i jakimi zbyt mądrymi słowami typu „ nihilizm” karmi Kaczyński swoje wrony, a życie codzienne zeszło na drugi plan. Mogłabym więc i ja o tym nie pisać, ale warto zauważyć, że pomimo iż wybory nazywane są świętem demokracji, to walczymy w nich właśnie o te codzienne sprawy.
Mogłabym, jak już wspomniałam wcześniej, powiedzieć, że my przeżyliśmy cięższe czasy i cięższe warunki w szkołach, a mimo to wyrosły z nas wartościowe jednostki. Tylko w ciągu tych ostatnich 4 lat mamy jeden zasadniczy problem, zamiast iść do przodu, wracamy do złych czasów i złych zwyczajów, a naszym dzieciom nie fundujemy lepszej przyszłości, a „ jakoś to będzie”.
Po tych kilku dniach spędzonych w szkołach, dostaje od rodziców i zaprzyjaźnionych nauczycieli wiele sygnałów, które są niepokojące. I wcale nie chodzi o to, że nasze dzieci po prostu nie mają stworzonych warunków do nauki, do której prawo z kolei gwarantuje im Konstytucja. Podczas studiów nauczycielskich wpojono mi jedną zasadę: Możesz zaniedbać proces edukacyjny, czyli po prostu być złym pedagogiem, możesz nie zrealizować programu, możesz nie zrealizować zadań wychowawczych. Ale pod żadnym pozorem nie wolno ci narazić dzieci będących pod twoją opieką na niebezpieczeństwo. To jest podobna zasada, jaką kierują się lekarze, że mają przede wszystkim nie szkodzić. Niestety, nauczyciele w przepełnionych szkołach, nie są w stanie spełnić nawet tego podstawowego zadania. Wszystko jest dobrze w czasie, kiedy jest lekcja, a nauczyciel ma „na oku”, powierzoną mu młodzież. Prawdziwy horror zaczyna się dopiero na przerwach. Przerwy stworzono nie tylko po to, by uczniowie mieli czas zmienić salę lekcyjną przystosowaną do innego przedmiotu. Jest to przede wszystkim czas na chwile wytchnienia, czas na wyjście na świeże powietrze, na załatwienie potrzeb fizjologicznych lub na konsumpcję drugiego śniadania. Tymczasem na korytarzach jest taki tłok, że wiele dzieci nie ma żadnej szansy, by w ogóle się gdziekolwiek wydostać, na schodach robią się prawdziwe korki, a do toalet tworzą się kolejki, jak na stadionie. Taka ilość osób skupiona w jednym miejscu powoduje, że dzieci w zasadzie oddychają dwutlenkiem węgla, a na lekcje wracają zmęczone i senne. Ten, kto nie zdąży skorzystać z toalety, jest zmuszony wychodzić w czasie lekcji, co powoli staje się powszechnym zjawiskiem. Dzieci jedzą kanapki w tym smrodzie i ciasnocie, a nauczyciel nie ma żadnej szansy na reakcję w wypadku jakiegoś konfliktu, bójki, molestowania przez kolegów, łatwiejsze staje się także rozpowszechnianie narkotyków. Mają szansę w takiej szkole dzieci niepełnosprawne, na wózkach? To są tylko takie pierwsze spostrzeżenia, związane z efektem podwójnego rocznika, który przetacza się przez szkoły średnie. I oczywiście, te kila lat można się przemęczyć, chociaż podejrzewam, że na co dzień wystarczająco stresująca praca nauczycieli, staje się dla nich koszmarem w takich warunkach, a ich efektywność spada o wiele procent. Mamy więc do czynienia z kolejnymi straconymi rocznikami, niedouczonymi, sfrustrowanymi i podatnymi na depresję. To wszystko jest scenariusz na wypadek, kiedy będziemy mieli szczęście, i „jakoś” te lekcje będą się odbywała, a nasze dzieci przejdą przez to trudne doświadczenie bez szwanku. Ale wyobraźmy sobie sytuację wyjątkową, na przykład pożar. Jaką mamy gwarancję, że w takich warunkach dojdzie do sprawnej ewakuacji? Albo, gdyby w szkole naszych dzieci zdarzyła się strzelanina podobna tym, które często obserwujemy w USA... Przyszło WAM do głowy, ile mogłoby by być ofiar takiego wydarzenia, gdyby człowiek z bronią pojawił się na stłoczonym korytarzu, z którego jest tylko jedno, albo dwa wyjścia?
Nie chce WAS tu absolutnie straszyć, ale wszyscy o tym wiemy, że miejsca publiczne, w których przebywa równocześnie bardzo wiele osób, sale koncertowe, stadiony, szpitale, a przede wszystkim szkoły, powinny być miejscami bezpiecznymi.
Większość polityków opozycji zapomniała już o tej sytuacji, gadają tylko o pensjach nauczycieli. Ale wystarczy przejechać się do jednego czy drugiego przeładowanego liceum, by światu pokazać, co zrobili dla uczniów minister Zalewska i PIS! Nie zaniedbujcie tego proszę w kampanii wyborczej, bo rodzice tych dzieci też są wyborcami. Wszyscy politycy zgodnie twierdzą także, że nie będą tej anty-reformy odwracać. To błąd! Przyznajemy w ten sposób jakąś rację minister Zalewskiej, że niby taka szkoła też jest dobra. A to nie prawda. Taka szkoła jest po prostu do dupy. Trzeba znaleźć sposób, by nasze dzieci wróciły do europejskiego systemu szkolnictwa, gdzie między wstępną podstawówka jest gimnazjum, a warunki w szkołach przystosowane są do dzieci w danym wieku. Należy także preferować naukę od 6 roku życia, oczywiście dobrowolnie. Liczę bowiem, że rodzice sami zauważą, że rówieśnicy ich dzieci, którzy rozpoczęli naukę rok wcześniej, szybciej rozpoczynają drogę do zawodowych sukcesów.
Szybkie odwrócenie tej „katastrofy Zalewskiej” spowodowałoby dziś jeszcze wielki chaos, ale myślę, że stopniowe wprowadzanie gimnazjów, jest konieczne. Jak długo możemy utrzymywać ruski system szkolnictwa, który odbiera naszym dzieciom możliwość rywalizacji z europejczykami?
Drodzy rodzice, najlepszym systemem nauczania byłby taki, gdyby jeden nauczyciel przypadał na jedno dziecko. To jest oczywiście nierealne, ale nasze dzieci będą tym lepiej wykształcone, im lepsze warunki pracy stworzymy nauczycielom. W takiej ciasnocie, dostęp do pomocy naukowych, do konsultacji z nauczycielem, są właściwie niemożliwe. Oprócz tego, nasze dzieci narażają się na wiele niebezpieczeństw, przebywając w przepełnionych budynkach. Zastanówcie się nad tym, macie jeszcze miesiąc, by w waszych sumieniach rozważyć, czy są dla WAS ważniejsze gruszki na wierzbie w postaci profitów socjalnych, czy woleli byście zadbać o przyszłość i zdrowie swoich dzieci? W życiu nie powinno być zbyt łatwo, bo tylko pokonywanie przeszkód powoduje wzmocnienie charakteru, tak potrzebne w dorosłym życiu, ale dziś WASZE dzieci dusza się, jak kury tuczone w przemysłowych kurnikach, nawet tlenu nie mają wystarczająco, będą mdlały, będą odczuwały zmęczenie, spadnie ich odporność na choroby, a do tego wszystkiego dochodzi zwyczajny stres. Czy są takie pieniądze, które byłyby tego warte? Dużo się mówi o umieraniu w kolejkach do lekarzy, bo to takie spektakularne i dobrze brzmi w wyborach. Pamiętajmy o tym, że nasze dzieci, kiedy się zestarzeją, będą umierać w tych samych szpitalach, a ich przyszłość umiera już dziś w szkołach do których chodzą.



niedziela, 8 września 2019

Nareszcie się zaczęło... ( Tekst z dnia 8 września 2019 roku)


Półtora miesiąca przed wyborami, wreszcie zaczęła się jakaś kampania, a przynajmniej mam nadzieję, że się zaczęła...chociaż podobno jedna jaskółka wiosny nie czyni, a jedna konwencja wyborcza nie zapowiada aktywnej kampanii. Lubię kampanie wyborczą, to zawsze jest czas nadziei...
Milczałam przez wiele dni, a więc nazbierało się sporo tematów. Wyszłam z założenia, że skoro opozycja nie prowadzi w mediach kampanii, skoro tylko PIS kontratakuje nie spotykając się z żadnym oporem, to ja nie będę prowadzić kampanii za opozycję. Wkurzało mnie to bardzo, że zamiast promować zmianę, do programów zaprasza się wyłącznie te „dziabaki” z PISu, które nie odpowiadają na zadane pytania, mówią przez 7 minut bez przerwy na oddech i zawsze mają w zanadrzu worek wyborczych kłamstw.
Wczoraj z pokorą wysłuchałam Konwencji PSL i KO. Kiedy telewizja nadawała wystąpienie „nadprezesa”, wzięłam się za domowy system zagłuszania, czyli włączyłam odkurzacz, a i tak kilka wymownych zdań do mnie dotarło. Wysłuchałam z wielkim trudem Beaty Szydło, która jak zwykle miała minę, jakby zapowiadała zderzenie z asteroidą i zbliżający się nieuchronny koniec świata, ale zauważyłam, że wyraźnie straciła charyzmę, była nudna, obyło się bez krzyków i połajanek. Najwyraźniej europejska dieta sprawiła, że już jej nie zależy, w końcu jej chleb nie zależy już od tego, kto w Polsce wygra wybory. Kiedy na mównicy pojawił się Morawiecki, wyłączyłam telewizor, gdyż w tm momencie przestał on być przekaźnikiem wiedzy, a „wylewaczem” kłamstw. Później doszło do mnie, że premier śmiał się z Borysa Budki, iż ten uczestniczy w wywiadzie telewizyjnym w laczkach i bokserkach. Widocznie pan premier przyjmuje dziennikarzy bez majtek i na boso.
Mówiąc szczerze, nie mam ochoty rozwodzić się tutaj nad programami socjalnymi i obietnicami. Dla mnie w przypadku wszystkich ugrupowań to zwyczajne wróżenie z fusów. I niestety, najbliższy spełnienia swych obietnic jest PIS. Po pierwsze dlatego, że wie ile ma kasy w budżecie, po drugie, ma czteroletnia praktykę ograbiania podatników na rzecz transferów socjalnych i po trzecie, wie już od kogo pożyczyć, a jeśli przyjdzie potrzeba nie zawaha się drukować pieniądze. To jest partia, która nie zawaha się przed niczym, by zdobyć pełnię władzy, wziąć ludzi za mordę i wtedy skończy się wszystko, demokracja i socjal także.
Z przemówienia prezesa Kaczyńskiego utkwiło mi w pamięci kilka niepokojących szczegółów. Jeden z nich to tak zwane „państwo narodowe”. Oczywiście nie mam 100% pewności, co ten socjopata miał na myśli, ale grzebiąc w swojej wiedzy historycznej doszłam do wniosku, że znam tylko jedno państwo idealnie przystające do tej idei, była to III Rzesza Niemiecka. Drugim zagadnieniem, które zwróciło moją uwagę to ten PISowski model rodziny. Mamy więc już pewność, że PISowskie państwo narodowe, będzie opresyjne nie tylko wobec innych narodowości, ale także innych modelów rodziny. Jednym słowem, samotna matka, jak Pani Prezydent Gdańska, nie będzie już mogła powiedzieć, że „ojciec jej dziecka to jest jej prywatna sprawa”, bo nie dość, że rodzinę ma tworzyć jeden mężczyzna, jedna kobieta i dzieci, to prezes podkreślił, że mają oni żyć w legalnym związku, i te dzieci muszą pochodzić z tego legalnego związku. Możemy się więc spodziewać dyskryminacji osób nie spełniających tych warunków, samotnych matek i ojców, rodzin w partnerskich związkach, że o innych orientacjach seksualnych nie wspomnę. I mam pytanie.., czy przywrócimy instytucje dziecka z prawego łoża i bękarta, któremu pomimo zgodności kodu DNA, nie będzie należało się ani nazwisko, ani majątek ojca, ani szacunek społeczny?
Rzuciła mi się na uszy jeszcze jedna fraza wypowiedziana przez prezesa. Dotyczy ona okresu po upadku komunizmu, a przed nastaniem „dobrej zmiany”. W tym kontekście przypomniałam sobie jedno z przemówień Donalda Tuska, który stwierdził, że „jeśli Jarosław Kaczyński z czymś walczy, to znaczy, że właśnie o tym marzy”...Kaczyński stwierdził, że postkomunizm ostatnich lat polegał na, cytuję „mechanizmie negatywnego doboru kadr” Co WAM przychodzi do głowy słysząc takie zdanie? Bo mnie wyłącznie...ministerstwo sprawiedliwości, Ziobro, jego wybrańcy ( Piewiak i spółka) tworzący farmę trolli do zwalczania niezależnych sądów. To jest, panie Kaczyński, MECHANIZM NEGATYWNEGO DOBORU KADR! Stosujecie go właśnie wy! Nie jest to przypadek, że Ziobro, jako najbliższych współpracowników wybrał sobie samych przestępców i karierowiczów. Ale nic nas nie dziwi wiedząc, jaki jest stosunek Kaczyńskiego do ustroju państwa. „Manipulacja zamiast dialogu”, o którą oskarża on wszystkie poprzednie rządy, to też jest jedno z narzędzi tej władzy, Dla niego wolne sady to fundament państw autorytarnych, a nadzór polityków nad wymiarem sprawiedliwości, to gwarancja demokracji. To trzeba być naprawdę pierdolniętym w czaszkę, żeby takie bzdury opowiadać...
W swoim wystąpieniu, poza atakami na swoich poprzedników, poza osobistymi wycieczkami wymierzonymi w Donalda Tuska, prezes odniósł się, bo przecież nie mógł pominąć tego tematu, do tak zwanych fundamentów naszej polskości, czyli wiary katolickiej, do narzucanych przez kościół tak zwanych wartości, a wszystkich ludzi, którzy mają inne, niekatolickie zasady moralne nazwał nihilizmem. Temu tematowi poświęcę inny post, bo jest on zbyt szeroki. Jestem już w końcowej fazie czytania książki „Sodoma”, która o tych wartościach i standardach moralnych kościoła katolickiego mówi bardzo dużo. Nie wchodząc w szczegóły powiem tylko, że gdybyście pomnożyli przez 100 moralność pana Rydzyka, to i tak nie oddałoby to rzeki brudu wypływającej z Watykanu, a sam ojciec z Torunia wydałby się WAM małą, skromną myszką robiącą swój skromny interesik u podnóża góry zła.
Wracając do programów wyborczych...
Może zacznę od Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, która została ku naszemu zaskoczeniu zaproponowana na stanowisko premiera KO. Nie porównywałabym tej sytuacji z zasłanianiem prezesa Kaczyńskiego przez Beatę Szydło. Różnicę widać na pierwszy rzut oka. Schetyna się nie schował, stoi zawsze obok niej, nie siedzi w mysiej dziurze, jak Kaczyński, by wyleźć z niej dopiero po wygranych wyborach. Poza tym, decyzja jaką podjął jest bardzo racjonalna i to obywatele zmusili go do jej podjęcia. Od początku jego przywództwa w PO słyszę od ludzi: PO tak, Schetyna nie! Trochę to dla mnie głupie, ale może jestem naiwna myśląc, że jedna osoba, nawet przywódca, nie świadczy o charakterze całej partii. Tym bardziej, że w PO jest bardzo wiele postępowych osób, które śmiało wygłaszają swoje zdanie, czasem podejmują samodzielne decyzje niezbyt zgodne z poglądami Schetyny ( Trzaskowski), a jednak nie są wyrzucani z partii, nie są łajani publicznie, czy odsuwani na peryferie. Jest więc jakaś różnica między KO a PISem, gdzie przekaz dnia musi być zgodny z linią partii co do przecinka. Małgorzata Kidawa- Błońska to dobry wybór, bo to osoba, co do której będzie bardzo trudno wzniecić jakiś heit i sformułować wobec niej jakieś niskie zarzuty, chociaż niestety widziałam już brzydkie memy na jej temat.
Druga sprawa personalna, o którą mnie wiele osób pyta, więc czuję się w obowiązku się do niej ustosunkować. Chodzi o kandydata do Senatu z Warszawy, pana Ujazdowskiego. Nie jest to facet z mojej bajki. Ale muszę przyznać, że nigdy mi nie pasował do PISu. Ma straszne poglądy, ale kiedy PIS zaczął łamać prawo i Konstytucję, natychmiast się z niego wypisał. Mogę mieć jakieś złudzenia, że przynajmniej trochę zmienił swoje poglądy i że będzie trzymał się założeń ugrupowania, które go wystawiło. Gdybym ja tworzyła listy KO, to wolałabym oczywiście Pawła Kasprzaka, na którego zresztą zamierzam głosować. Ale nie podoba mi się nawoływanie do bojkotu całego projektu KO z powodu jednego faceta, którego nie lubimy. Cieszę się, że Paweł Kasprzak wystartuje i zmierzy się z Ujazdowskim. Znamy jego poglądy i jego działalność, mam nadzieję, że wygra. I nie ma się o co kłócić, trzeba głosować na Pawła. Jeśli Schetyna popełnił błąd, to tylko tak go zrozumie.
Te 4 lata bliskiego obcowania z polityką nauczyły mnie wiele, ale przede wszystkim, nauczyły pokory. Jestem daleko, nie jestem zawodową polityczką. Ciągle jeszcze w tych „szachach” jestem tylko amatorką. Czasami coś mi się wydaje, ale wielokrotnie się pomyliłam. Na przykład kiedy byłam wściekłą, że PSL poszedł samodzielnie do wyborów samorządowych, a dostał dobry wynik i wprowadził sporo osób do samorządów, na co nie miałby szans idąc w koalicji. Myliłam się, więc i teraz nie chce przesądzać, czy Schetyna stawiając na Ujazdowskiego robi źle czy dobrze. Wyroki suwerena są nieprzewidywalne. Z pokorą podchodzę także do wyboru Pawła Kasprzaka na senatora. Jest doskonałym rebeliantem, po prostu petardą walki ulicznej. Ale czy jako polityk będzie równie przekonywujący? Przecież to oznacza przejście na druga stronę barykady, zupełnie inne zadania do wykonania. Spójrzmy choćby na Lecha Wałęsę, który też był świetnym rebeliantem, ale był bardzo słabym prezydentem. Dopiero się uczył polityki i być może następną kadencję miałby lepszą, ale na początku naprawdę było kiepsko.
To są pytania, na które nikt z nas nie jest w stanie odpowiedzieć dziś. Można zdać się wyłącznie na instynkt, to wszystko. I trzeba ostudzić emocje, zaufać politykom, bo nie mamy innego wyjścia.
Jeśli chodzi o programy wyborcze, to są one we wszystkich ugrupowaniach do złudzenia podobne, ale nie zawierają żadnych satysfakcjonujących mnie konkretów. Można oczywiście obiecać krótsze kolejki do lekarza i podwyżki dla wszystkich pracowników służby zdrowia. Pieniądze oczywiście są ważne, tylko tyle, że nawet zwiększając o 100% wydatki na tę sferę, niczego nie da się załatwić od ręki. Nie sądzę, by podwyżki dla lekarzy i pielęgniarek spowodowały, że bardzo wiele osób wróci z zagranicy, by podjąć tu pracę. A bez szybkiego zwiększenia kadry, nie zmniejszą się kolejki w szpitalach. Studia medyczne są długie i trudne, potem są praktyki, staże itd. Żeby przybyło nam lekarzy potrzebne jest 10 lat. Ale żadna partia nie odniosła się w swoim programie do pomysłu zatrudniania personelu medycznego z Ukrainy lub innych krajów. Zachodnia Europa robi to od lat, dzięki czemu polscy lekarze i pielęgniarki znaleźli swoje miejsce w innych krajach. W tej chwili Niemcy otwierają swoje rynki dla pracowników z Ukrainy, nie bojąc się, że będą gorzej wykształceni lub niesolidni czy nieuczciwi. Za chwilę wszyscy nas ominą, a my pozostaniemy z palcem w dupie i nic z obietnic nie zostanie, bo trzeba by klonować specjalistów, by coś zmienić. A może inne ugrupowania też po cichu, jak prezes, wierzą w państwo narodowe, gdzie nie ma miejsca dla obcych?
Druga rzecz... ekologia, którą wszyscy kochają podczas wyborów. Wiele się o tym mówi, ale nikt nie wpadł na pomysł, by na przykład obniżyć podatki dla producentów napojów, którzy zrezygnują z plastikowych butelek. Jeszcze 30 lat temu, nawet coca-cola sprzedawała swoje produkty wyłącznie w szklanych butelkach.., i jakoś było można. Może zamiast inwestować w infrastrukturę oddawania plastikowych butelek za zwrotem pieniędzy, stalibyśmy się pierwszym krajem bez nich. Oczywiście szklana butelka byłaby zwrotna. Takich pomysłów, niby drobnych, ale mogących przynieść prawdziwe efekty jest wiele. Bo wysłuchiwanie o przejściu na zielona energię, i inne hasła, które nic nikomu nie mówią, nie oddziałuje na naszą wyobraźnię. W mentalności ludzi ciągle wygrywa pogląd, że łatwiej jest wydać pieniądze, kiedy w sklepach wszystko jest kolorowe i pięknie zapakowane. Od dawna nie ma owoców i warzyw na wagę, wszystko jest w jakiejś folii lub na tackach. Przychodzimy do domu ze zwykłą herbatą, która najpierw jest zapakowana w saszetkę, którą się wkłada do szklanki, saszetka jest w osobnej papierowej torebce, a torebki w kartoniku. A kartonik dodatkowo jeszcze owinięty jest folią? Zakręcane słoiki też są dodatkowo zafoliowane. Ludzie, to jest jakiś obłęd.
Wiem, że ten post jest już za długi, ale jeszcze chciałam powiedzieć o jednej sprawie. Wszyscy krzyczą o podniesieniu płacy minimalnej i skupieniu się na doinwestowaniu pracujących. Ale nawet najlepsze podwyżki niczego nie zmienią, dopóki nie zmusimy pracodawców do przestrzegania prawa. Może byśmy tak zlikwidowali CBA, które absolutnie nie spełnia roli zgodnej ze swoją nazwą, jest tylko narzędziem do walki politycznej, biega za ludźmi po cmentarzach, podsłuchując ich rozmowy, albo zakłada podsłuchy w popularnej wśród polityków restauracji. Zamiast tego należałoby wzmocnić i rozszerzyć działalność inspekcji pracy. Co z tego, że praca minimalna będzie ustalona na 4000 złotych, skoro ciągle zatrudnia się ludzi na połowę etatu, i tylko za tę połowę wypłaca się według obowiązującej stawki. Reszta, jak bóg da i w zależności od humoru pracodawcy. Może zamiast tych fikcyjnych podwyżek, zadbalibyśmy o to, by ludzie nie mieli nadgodzin „na czarno”, za tę sama stawkę, co zwykłe godziny albo jeszcze niższą. Może byśmy ludziom pracującym dali nie 500, a 600 złotych na dziecko, by eliminować zjawisko „ róbmy sobie dzieci, zamiast pracować” Sprawiedliwość społeczna to nie tylko wyrównywanie dochodów przez transfery, ale także motywacja do lepszej pracy, szacunek dla tych, którzy pracują i ich bezpieczeństwo finansowe, by podpisując umowę o pracę mieli pewność, że nie jest to fikcja literacka nie mająca nic wspólnego z rzeczywistością. Przydałyby się także prawdziwe związki zawodowe.
Może na dzisiaj koniec, bo pewnie i tak nikt nie dotrwa do końca tego postu. Ale skoro wszystkie partie i koalicje zgodnie twierdzą, że są między ludźmi i ich słuchają, to może i mój skromny głos dotrze we właściwe miejsce. My obywatele wiemy, co należy poprawić. A politycy są od tego, by nam wskazywać drogi, którymi chcą podążać do tych celów. Same hasła nic nie znaczą. Potrzebujemy konkretów.



poniedziałek, 2 września 2019

Szczęście... ( Tekst z dnia 2 września 2019 roku)


Sytuacja kryzysowa przed wyborami... to piękny obrazek dziwnych zachowań. Gdyby awaria oczyszczalni ścieków wydarzyła się tydzień po wyborach, partia PIS byłaby bezlitosna w krytykowaniu. Waliła by w Trzaskowskiego, jak w bęben, a na pewno by nie pomogła, chyba, że w udowadnianiu swojej teorii, że jest katastrofa ekologiczna, a dla ludzi porównywalne z Czarnobylem nieszczęście. Ale jest kampania i bilans zysków i strat został bardzo szybko zrobiony. Z kim PIS przegrał najboleśniej w wyborach samorządowych? W Warszawie, z Rafałem Trzaskowskim. A taka awaria powoduje, że medialnie to przestaje być tylko imię i nazwisko, które można dowolnie opluwać. Nagle, znowu, jak zła siła, Rafał Trzaskowski pojawił się w mediach. Rafał w oczyszczalni, Rafał w kolektorze, Rafał w Płocku, Rafał z podwiniętymi rękawami, Rafał w kasku, lekko niedogolony, by było widać, że pracuje 24 godziny na dobę i nie ma czasu na pierdoły, Rafał, Rafał, Rafał...O, na to PIS nie może pozwolić, bo jeśli znowu będzie w mediach tak wiele Trzaskowskiego, takiego ładnego, wygadanego i mądrego, to ludzie gotowi zapomnieć o tym, że tak bardzo nienawidzą Schetynę... Musieli się włączyć, by chociaż w rządowych mediach było więcej Mateusza, niż Rafała, bo jeszcze ktoś zauważy, jaki jest miły i śliczny. Do dzieła więc, a suwerenowi zawsze można powiedzieć, że Trzaskowski sobie nie poradził i że to nasz bohater narodowy, Mateusz, znowu nas uratował.
Tylko Marek Suski, wielki niepokorny, zaspał na przekaz dnia i wypuścił ze swego odbytu, bo chyba nie z mózgu, obfity strumień hejtu. Pomogła mu w tym także PISowska telewizja.
Mówimy od dwóch tygodni o zorganizowanej, acz tajemnej farmie hejterskiej w pewnym ministerstwie. Ale nie rozumiem, po co ta tajemnica. Na tt, politycy PISu od lat nie potrzebują żadnych trolli. Wszyscy hejtują bez opamiętania i pod swoim nazwiskiem. Robi to każdy z nich, no może poza Kaczyńskim, ale to tylko dlatego, że nikt nie wymyślił jeszcze papierowej wersji Twittera. Zawsze przodowała w tym Kryśka, ale na przedzie peletonu jest także Karczewski, prezydent Duda, czy Patryk Jaki. Swoje złote myśli rzuca także w przestrzeń wspomniany Marek Suski.
Można by wypowiedź Marka Suskiego skomentować jednym zdaniem: Że to są słowa Marka Suskiego, wystarczy na niego spojrzeć, żeby mu wybaczyć. Ale warto jest przeanalizować kilka drobnych szczegółów i wiedzę, jaką nam Marek Suski oraz TVPIS przekazują. Okazuje się bowiem, że w ramach równouprawnienia i takich samych praw dla wszystkich obywateli, nie tylko segreguje się ludzi na lepszy i gorszy sort. Okazuje się, że w przypadku awarii w oczyszczalni ścieków, do Wisły wylewają się wyłącznie platformerskie ekskrementy. Czyli, że w tajemnicy przed większością społeczeństwa, potajemnie segreguje się gówno tak, by się przypadkiem PISowskie nie mieszało z tym z PO.
Ja się Drodzy Państwo pytam, jako obywatel Polski, gdzie, w takim razie przebywają odchody lepszego sortu? A może sort lepszy, jest już tak lepszy, że w ogóle nie robi kupy, lub może ich kupa pachnie różami. Patrząc na to, jak bardzo kreatywny stworzyli budżet na rok następny i na nowe propozycje obniżenia podatku dochodowego od osób fizycznych, to chyba złotem srają, albo petrodolarami.
Ręce opadają, kiedy się coś takiego czyta. Nie wiadomo, czy się śmiać, czy płakać. Tym bardziej, kiedy się słyszy wyrażenia typu: wyciek PO, awaria PO... itd. Przyjmując taką retoryką, nękają nas ostatnio PISowskie trąby powietrzne, PISowski grad wielkości kurzych jajek i PISowskie gromy walą w ludzi na Giewoncie. W końcu to wszystko się dzieje za rządów PISu.
Powiem WAM, że jako obywatelka Polski i wróg PISowskiego nierządu, mam bardzo duży żal do natury, do zbiegów okoliczności i do zwykłego losu. Całe życie nam się wmawia. Że istnieje powracająca fala każąca za złe uczynki, że oliwa jest sprawiedliwa, że kłamstwo zawsze wyjdzie na jaw, albo że pan bóg, nierychliwy ale sprawiedliwy. I z tych wszystkich przysłów, tylko jedno słowo jest prawdziwe: nierychliwy. Niestety, od jakiegoś czasu nie możemy liczyć na żadną sprawiedliwość. Nasza ukochana zjednoczona prawica niszczy wszystko, czego się dotknie, kradnie, kłamie, segreguje i dzieli ludzi, obraża, poniża i traktuje z pogardą. A mimo to, szczęście im sprzyja i zawsze spadają na pierdolone cztery łapy. Zawsze trafiają na koniunkturę gospodarczą, zawsze mają jakiego pierdolonego Trumpa, któremu można wylizać dupę, nawet głupia oczyszczalnia ścieków zepsuła się na miesiąc przed wyborami, żeby było można oskarżyć HGW o to, że źle zbudowała i Trzaskowskiego, że zepsuł.
Ja oczywiście zawsze głoszę zasadę, że każdy jest kowalem swego losu, ale wobec takich faktów naprawdę nie mam siły walczyć. Chyba tym światem naprawdę jakaś zła moc rządzi. Bo czasami wydaje mi się, ze trzeba się pogodzić z tym, co los nam zsyła, skoro i tak nie jesteśmy w stanie go zmienić. Może więc idźmy na wybory i wszyscy głosujmy na PIS, gdyż chyba tylko dno, jakie planują nam zafundować po wyborach, jest w stanie to koło fortuny odwrócić.



czwartek, 29 sierpnia 2019

Elementarna przyzwoitość. ( Tekst z dnia 29 sierpnia 2019 roku)


Każdy powód jest dobry, by uprawiać politykę. Są dobre i złe strony takiej sytuacji. Drodzy zwolennicy „ Ideologii LGBT”, możecie odetchnąć z ulgą, Znalazł się nowy wróg na lewicy, w Wiśle pływa gówno!
Drodzy Polacy, Jeszcze całkiem niedawno nie było w Polsce żadnej oczyszczalni ścieków. Sto lat temu tylko większe miasta miały w ogóle kanalizację. Mogłabym bez problemu wskazać takie miejsca w miastach, gdzie w mieszkaniach nie ma łazienek, a załatwiać swoje sprawy idzie się do wspólnego przybytku znajdującego się w podwórzach kamienic. Na terenach wiejskich jeszcze całkiem niedawno ludzie chodzili za przysłowiową stodołę, a w czasach mojej młodości, kiedy łazienka stawała się miernikiem luksusu ( chociaż niektórzy mieli, a nie używali), szczytem sprytu było zbudowanie dziurawego szamba, z którego odchody, te bardziej płynne, dostawały się bezpośrednio do ziemi, co gwarantowało rzadkie korzystanie z usług szambiarki. Ale na wsi jeszcze długo panowała jedna jedyna zasada, by studni nie kopać za blisko tak zwanego „sracza”. Ja pochodzę z okolic Włocławka i całe życie słyszałam, że ze wszystkich miast leżących nad Wisłą, mamy najlepszą wodę, gdyż miasto korzystało z własnych ujęć wód podziemnych, czy coś takiego..., nie jestem fachowcem. W każdym razie nie pobieraliśmy wody z Wisły. To było nasze szczęście, bo na mapie Polski byliśmy dość wysoko, a wszystkie miasta przez nami począwszy od źródła rzeki, spuszczały ścieki prosto do jej nurtu. Oprócz tego do rzek wypuszczano ścieki z fabryk. Na przykład, co widziałam osobiście, włocławska Celuloza regularnie odprowadzała odpady do Wisły, na wierzchu której tworzyła się gruba warstwa piany, jak na porannej kawie z mlekiem.
Moje dzieci oczywiście tego nie pamiętają, więc może im się zdaje, że zawsze byliśmy oaza czystości rzek. Ale tym nieco starszym bardzo się dziwię, że ulegają zbiorowej histerii, skoro połowę swego jestestwa przeżyli pijąc tę samą wodę z tej samej Wisły, do której zgodnie z przyjętymi zasadami spływały ścieki miejskie.
Ale, jak widać politykę można uprawiać na wszystkim, nawet na przysłowiowym gównie. I taki Brudziński może nawoływać Trzaskowskiego, by zachował elementarne przyzwoitość w tej sprawie, chociaż tak dokładnie nie wiadomo, o co mu chodzi...A gdzie jest pańska elementarna przyzwoitość, panie Brudziński? PIS jest w takiej panice, że chwyta się wszystkiego, by swój smród zakryć. Mateusz Krzywamorda zwołuje osobisty sztab kryzysowy i swoich ekspertów, którzy ogłaszają katastrofę ekologiczną, strasząc śniętymi rybami i sugerując, że woda zawiera 43 % zanieczyszczeń. Oczywiście ujęte jest to w inny sposób, że niby w wodzie 43 razy zwiększyła się ilość jakiegoś tam azotanu, czy innego gówna. Ale przeciętny Polak na sama liczbę „43 razy” zareaguje histerią. W ogóle mu nie przyjdzie do głowy, by podejść do tego w sposób logiczny i matematyczny. Matematyka przestała być bowiem, w PISowskiej szkole królową nauk, a została nią religia. Nikt nie zastanawia się, że nie wiadomo, jaka ilość tego składnika była wcześniej w wodzie i ile razy musi się zwiększyć jego stężenie, by było to groźne dla środowiska. Bo może musi osiągnąć pułap 2 tysiące razy większy... Ale przecież nie o to chodzi, a o to, by ludzi zwyczajnie nastraszyć, a w cieniu całego zamieszania obwinić Rafała Trzaskowskiego o..., nie wiem o co, o to, że sam osobiście rozwalił oczyszczalnię?, by nas wszystkich wytruć. Proponuję Krzywejmordzie, by nie przestawał na zwoływaniu sztabu kryzysowego. Trzeba koniecznie jeszcze w tej kadencji zwołać komisję śledczą, przesłuchać wszystkich wrogich urzędników ratusza, domagać się dymisji Trzaskowskiego, co zresztą uczyniła dziś Kurwizja, ale należałoby także rozważyć postawienie go przed Trybunałem Stanu!
Dla lepszego wrażenia trzeba koniecznie wdrożyć pomysł, który już dziś PISowi przyszedł do głowy. Należy wezwać wojsko, chociaż osobiście nie wiem, co by mogło robić w obliczu tego kryzysu...może sitkami gówna w Wiśle łowić. No i nie możecie zapomnieć o odpowiedniej wpłacie na Caritas! Patrząc na to, jak się partia rządząca angażuje w ten problem, jak się próbuje za wszelka cenę uczepić tej śmierdzącej deski ratunku, by chociaż na chwile wszyscy zapomnieli o plugawym ministerstwie nie-sprawiedliwości, to zaczynam nabierać podejrzeń, że PISdzielce sami dokonali jakiegoś sabotażu. Muszę jednak przyznać, że jestem w ostatnich dniach niezwykle zawiedziona polityczną postawą ministra Kamińskiego, którego uważam za największą szuję w tym obozie, aczkolwiek z dozą szacunku, za goebbelsowski profesjonalizm. Ale ostatnio jakoś całkowicie sobie nie radzi z podkładaniem ludziom świń i wyciąganiem nieistniejących brudów. Opowiadanie zwykłych dyrdymałów, na temat Sławomira Neumana, które kupy nie trzymają, a gdyby nawet były prawdziwe, nijak się nie dadzą porównać ze złodziejstwem Kuchcińskiego, albo sugerowanie społeczeństwu, że ta farma trolli, to nie była Ziobry, a Brejzy, albo próba zrobienia kampanii wyborczej na awarii w oczyszczalni ścieków, to są naprawdę słabe karty w rękach takiej zawodowej świni. Może zamiast atakować warszawski ratusz, coś powiecie o własnych grzeszkach, bo słowem już nie wspominacie o tym, że pilnujecie dzień i noc Falenty, by nie zaczął śpiewać i sędziego Cichockiego z tego samego powodu. Prawda ma jednak to do siebie, że jest niezwykle lekka. I prędzej czy później wypływa na wierzch, o czym się wielokrotnie mogliśmy przekonać.
Pieprzycie bez przerwy o standardach, o solidności i wiarygodności. Standardy pokazuje Ziobro, który jest ponad prawem, solidni jesteście głównie w nasyłaniu służb i prokuratora tam, gdzie nie było przestępstwa, a wiarygodność?... No cóż, Mateusz Krzywamorda pokazał ją ostatnio w wywiadzie z Anitą Werner. Na pytanie, gdzie są te samochody elektryczne odpowiedział, że przecież coraz więcej jeździ ich po polskich drogach. Tylko jaka jest w tym zasługa PISu i spełnienie obietnic wyborczych, skoro to Polacy kupują te samochody za swoje pieniądze? Ale najbardziej rozśmieszyła mnie odpowiedź na pytanie o tanie mieszkania. Okazało się bowiem, że nadal te mieszkania są na desce kreślarskiej. Czy Krzywamorda chciał nam powiedzieć, że tanie mieszkania to będą wtedy, kiedy je sobie narysujemy? A może oprócz tego wszystkiego, co zrobił dla Polski w historii, był też skrzyżowanym pierwowzorem Pomysłowego Dobromira i zaczarowanego ołówka z dobranocki dla grzecznych dzieci? Gdzie jest minister Ziobro? Dlaczego wstydzi się swojej gęby pokazać dziennikarzom? I dlaczego straszycie ludzi katastrofą ekologiczną jakby nie było większej katastrofy ekologicznej, niż wasze rządy? Zacznijcie odpowiadać na pytania zamiast rozpościerać nad nami swoje kłamstwa. Elementarna przyzwoitość nakazuje, żebyście chociaż raz na jakiś czas mówili obywatelom prawdę. 





poniedziałek, 26 sierpnia 2019

A Ty za ile sprzedałeś wolność? ( Tekst z dnia 26 sierpnia 2019 roku)


Czy WAM to niczego nie przypomina? Każdego dnia otwieramy oczy z myślą, jaka sterta gówna wyleje się z PISu? Pamiętny rok 2007, koniec tamtej kadencji. Smród, smród i jeszcze raz smród. Wtedy też tak było. Oni po prostu nie potrafią uczciwie zrobić nic. Podejrzane typy, kombinatorzy, obślizgłe kreatury.
Czy nauczyciel, zostając posłem, jest bardziej nauczycielem czy bardziej politykiem? A lekarz, który zawiesza praktykę, bo został wybrany do senatu, jest w tym momencie bardziej lekarzem, czy senatorem? A sędzia, który jest wiceministrem i organizuje grupę hejterów, kieruje nią, podsuwa fałszywe wiadomości i dane osobowe, czy, tak jak twierdzi cały PIS, robi to jako sędzia, czy jako minister? I komu podlega? Kto jest za jego działalność odpowiedzialny? Pytanie, które zostało rzucone w próżnię. Nikt na nie nie odpowie, ani nikt za niego nie „beknie”! Mamy w PISie wielu drobnych cwaniaczków, ale Ziobro, Kamiński i Kaczyński to gruby kaliber. Mają za sobą poprzednią kadencję, o włos uniknęli kary za działania wbrew prawu i za nadużycia władzy. Teraz są już ostrożni. Ziobro jest oczywiście i niepodważalnie chujem, ale jestem pewna, że nie jest głupcem, że w jego telefonie, w jego komputerze, nie znajdziemy nic. Nie będziemy mieli do dyspozycji ani jednego, podpisanego przez niego dokumentu, co najwyżej życzenia imieninowe dla cioci Zosi. Od kładzenia głów pod topór, ma takich pachołków, jak wiceminister Piebiak, który szybko awansował, by robił to co robi i by szybko podał się do dymisji, gdyby zaczęło śmierdzieć. Zastanawiacie się pewnie, jak to się dzieje, że w otoczeniu PISu, w ministerstwach, w urzędach wojewódzkich, nie ma ani jednego człowieka, którego gryzło by sumienie i który po prostu nie byłby w stanie patrzeć na bezprawie? Mnie też to zastanawia, ale popatrzcie na to nasze społeczeństwo, pieniądze wszystkim wyłączają sumienia. Do tego jestem pewna, że każdy, od sekretarki, po woźnego, kierowcę i sprzątaczkę, jest bardzo dokładnie sprawdzony, zanim dostanie intratna posadkę w cieniu PISu. Jedni są z rodziny, inni mają zielone teczuszki, które zniszczyłyby im życie, a jeszcze inni, po prostu dostają pod stołem taką kasę, że mózg im się wyłącza.
Dlaczego, taki Piebiak, który zapewne informował Ziobrę o swoich poczynaniach, siedzi cicho biorąc na siebie winę? Pewnie i on ma zieloną teczkę w szafie Ziobry. Dlaczego milczą zwalniani ministrowie? Pewnie ich milczenie zapewnia jakiś specjalny fundusz rekompensujący straty moralne i wizerunkowe.
PIS to hierarchia strachu, to trzymanie za mordę jednych przez drugich, to profity, które w przypadku przegranej mogłyby się zakończyć więzieniem. To milczenie, to zadowolenie z siebie, ten uśmiech szczęścia nawet, jeśli się przyjmuje dymisję z rąk prezydenta, bezspornie ukazuje nam strukturę mafijną tej partii. Pionki biegną tam, gdzie akurat ich popchnął szef wszystkich szefów...Ten, kto się wyłamie, kto odzyska rozum, kto będzie chciał wrócić do uczciwego życia, ten dostanie kamień w usta i do rzeki... Pamiętacie takiego ministra za poprzedniej kadencji PISu Janusza Kaczmarka?, który był wrabiany przez Ziobrę w jakąś aferkę, bo stał się niewygodny dla władzy? Pamiętacie niby dowody, na jego spotkania z przestępcami? Czysta twórczość w stylu Ziobry! Nikt nie chce, wejść w konflikt z tym typem, żeby się potem nie musiał powiesić w celi, albo w swoim biurze, jak Andrzej Lepper.
Ten hejt, którego źródłem jest ministerstwo Ziobry, celowo nie używam słowa „sprawiedliwości”, to nie jest jakieś pojedyncze wydarzenie. Mamy cały ciąg wydarzeń, za które Ziobro powinien wylecieć: Zepsute kamery na posterunku, gdzie zamordowano Igora Stachowiaka, zniszczenie nagrań z wypadku Beaty Szydło, lawirowanie wokół Falenty, pilnowanie go, by nie powiedział ani słowa, samobójstwa w więzieniach świadków afery podkarpackiej, dawanie przestępcom współpracującym z PISem czasu na to, by usunęli dowody i posprzątali swoje gabinety zanim zostaną aresztowani, a końcu, ostatnie samobójstwo Kosteckiego, zgaszone światło uniemożliwiające monitoring i brak zgody prokuratury na ponowną sekcję zwłok. Ziobro, to zwyczajny gangster, a Kaczyński o tym wie i go nie wyrzuci, bo potrzebuje ludzi od czarnej roboty. Jednym jest Kamiński, który preparuje dowody, a drugim Ziobro, który decyduje o tym, że „za dobro nie wsadzają”.
To wszystko zdarzyło się w ciągu jednej kadencji, a Ziobro udaje, że o niczym nie wie. Od marca toczy się postępowanie wobec Emi, a nikt nie poinformował Ziobry, o nazwiskach brylujących na jej profilach społecznościowych. Dlaczego więc minister nie karze prokuratorów, za zatajenie tej informacji? Osobiście nie wierzę w tę ściemę, doskonale o wszystkim wiedział, o ile nie kierował tym osobiście. Bo trudno ministra podejrzewać o tak daleką ślepotę. Byłaby z niego niezła dupa nie minister. Czy w to wierzycie, że nie miał pojęcia, co robił jego najbliższy wiceminister, ale jak z rękawa wymienia, co i za jakie pieniądze kupował Sławomir Neuman, albo gdzie się pomylił w zeznaniu podatkowym ojciec posła Brejzy. To Ziobro ma opanowane do perfekcji, śpiewa jak piosenkę na akademii.
Niestety, spin doktorzy PISu nie próżnują. „Na szybko” wyskoczyli z zakończeniem prac komisji śledczej, do spraw watu. Byle tylko odwrócić uwagę, byle tylko... A przewodniczący komisji, PISowska menda, nie odczytał całego tekstu proponowanego raportu, Zaczął od wniosków...bo wyborca PISu mógłby nie doczekać do końca tego dokumentu. Horała na początek wyśpiewał swoje wnioski, by jak najszybciej dotarło do suwerena, kto i ile ukradł, kto pójdzie siedzieć, a kto pod Trybunał Stanu... Tak się próbuje wyciągnąć na wierzch cudze winy, wyolbrzymić je i podkreślić. To tak, jakby pójść do sąsiada i zwracać uwagę na pajęczyny pod sufitem, hodując w swoim domu za szafą kolonię szczurów.
Chłopaki”, najwyraźniej świetnie się bawią kosztem Polski. Jest herszt i jego żołnierze, jak w pierdolonych Piratach z Karaibów. Mogłoby to nawet śmieszy, gdyby nie widmo drugiej kadencji tej bandy.
Już dziś, gdyby uznano, że w ministerstwie doszło do przekroczenia prawa, prokuratorzy podlegli Zbigniewowi Ziobro będą prowadzić dochodzenie w sprawie Ziobry-ministra, srając przy okazji po gaciach, ze strachu o stanowiska. Ale w tej kadencji, mamy jeszcze sporo niezależnych sędziów, nie udało się przejąć Sądu Najwyższego, a mimo to wymiar sprawiedliwości został sparaliżowany. Druga kadencja PISu dokończy sprawę, przejmie resztę instytucji, a kiedy będą już wszyscy sędziowie chodzić, jak im PIS zagra, bo reszta za kradzież spodni czy kiełbasy pójdzie grupowo siedzieć, wtedy wezmą się za wolne media, a kiedy z nimi skończą, przyjdzie czas na polityków opozycji. Myślicie sobie, dobrze im tak, przecież nie lubicie polityków...Ale pamiętajcie, że ten smok ma wielki apetyt, i kiedy już nikt ważny nie zostanie mu do pożarcia, wtedy weźmie się za WAS, tylko dlatego, że jesteście nie-PISem. A premier będzie jeździł po kraju z nowym socjalnym programem, więzienia+ . Mieszkania+, wyprawka +, to już będzie zbędne. Bo będzie rządził miłościwie nam panujący strach+. Przyjmij więc Polaku, z pocałowaniem ręki program hektar + i inne plusy od „dobrej zmiany”. Ale nie zapomnij sobie zanotować w kalendarzyku, za ile ty sprzedałeś swoją wolność i demokrację... i Polskę.



wtorek, 20 sierpnia 2019

Kryzysowa wersja wydarzeń. ( Tekst z dnia 20 sierpnia 2019 roku)




Jesteście w szoku po artykule Onetu na temat farmy trolli?, bo ja nie...
Jeśli ktoś tak długo, jak ja działa w tematach politycznych na portalach społecznościowych, doskonale wie, że działalność trolli nie jest rzeczą nową. Dla mnie ich aktywność zaczęła się jeszcze przez wyborami prezydenckimi, wiosną 2015 roku. To wtedy zaczęła nas zalewać fala fałszywych życiorysów, paszkwili, i dla tych, którzy mają kłopoty z czytaniem długich tekstów, cała gama obrzydliwych memów.
Oczywiście, dla świętego spokoju wmawialiśmy sobie, że to są ruskie farmy trolli zatrudniane przez Putina, który próbuje wpływać na politykę międzynarodową, także na wybory w Polsce. Racją jest, że destrukcyjny, PISowski rząd, jest Putinowi na rękę, ale osobiście wątpię, by przywiązywał do naszych losów aż tak wielką wagę. Zajął się raczej wyborcami w innych krajach z którymi rywalizuje. Putin doskonale wie, że wystarczy Polakom dać wolna rękę, a my sami się pozabijamy. Mam więc podejrzenia graniczące z pewnością, że z podobnych usług PIS i prezydent Duda, korzystali już przed poprzednimi wyborami. Miałam bowiem do czynienia z wszechobecnym hejtem w stosunku do wszystkich polityków obecnej opozycji, poczynając od prezydenta Komorowskiego, przez Tuska, Ewę Kopacz, a na dziennikarzach wolnych mediów kończąc.
Trolla łatwo wyłowić z internetowego tłumu. Wrzuca jakiś skomplikowany post ( mem, spreparowany życiorys, nieprawdziwe oskarżenia), ale kiedy zaczynasz z nim dyskutować i przedstawiać dowody i argumenty, że post niesie nieprawdziwe treści, nie jest w stanie dotrzymać kroku w dyskusji i posiłkuje się obrzydliwymi obelgami w stosunku do dyskutantów. Można ich także rozpoznać, po niezbyt wysokim poziomie inteligencji i po słabym wykształceniu, co można bardzo szybko wyłapać, zwracając uwagę na elokwencję w sposobie wypowiadania myśli. To są ludzie, którzy nie mają żadnych poglądów, oni tylko dostają kasę, za rozpowszechnianie świństw, tak zwyczajnie, od sztuki. Dlatego Onet cały czas zaznacza, że tekst jest bez korekty, chociaż muszę przyznać, że ta pani Emilia, w stosunku do trolli, z którymi miałam do czynienia, to całkiem inteligentna kobieta jest.
Podsumowując, farma trolli, to takie miejsce pracy dla debili, którzy wprawdzie potrafią nauczyć się prostych czynności manualnych na poziomie małpy, by obsłużyć Fb cz tt, ale z używaniem polskiego języka mają już poważny problem.
Co by nie mówić, zaczyna wychodzić na jaw to, co ja mówię od ponad 4 lat. Stwierdzenie, że PIS i Duda zostali uczciwie wybrani i posiadają demokratyczny mandat do sprawowania władzy, jest po prostu grubą przesadą.
Od samego rana dziennikarze biegają za posłami PISu i próbują zmusić ich do jakiegokolwiek komentarza. Niestety, wersja kryzysowa nie została jeszcze ustalona. A ja zaczynam powoli współczuć tym „odwracaczom kota ogonem” zatrudnionym w PISie, lekko ostatnio nie mają. W tym temacie pragnę jeszcze tylko zwrócić uwagę na coś, co umyka wielu komentatorom. PIS od kilku tygodni broni, jak niepodległości nazwisk osób, które poparły kandydatów do KRSu. Wymyśla jakieś niedorzeczne kruczki prawne, powołuje się na RODO, chociaż w tym wypadku chodzi tylko o podanie nazwisk. W tym samym czasie wiceminister sprawiedliwości bez żadnego zażenowania podaje adres domowy jednego z sędziów postronnej osobie, narażając jego rodzinę na ataki ze strony przestępców, których skazał. Wyciekają także jakimś kanałem prywatne maile obywateli. I gdzie w tym momencie jest ten pachołek od RODO?
Sprawa z farma trolli mnie nie zaskoczyła, ale lekko zmieniła treść mojego dzisiejszego postu. Miałam go w całości poświecić wczorajszemu występowi europosła Czarneckiego w „Kropce”, a raczej jego poczuciu humoru. Na pytanie Moniki Olejnik, dlaczego gadał w kościele z ambony, odpowiedział żartobliwie, że nie jest myśliwym i na ambonie nie siedział. Pragnę panu europosłowi, jako zagorzałemu katolikowi wyjaśnić, co następuje: Ambona to takie miejsce w kościele, z którego wygłasza się kazania. Budując kościół w jego wnętrzu projektuje się jakby balkonik, na który prowadzą schodki. Dawniej to właśnie z tego miejsca proboszcz wygłaszał kazanie, mowę pouczającą do swoich parafian. Wchodził tam niby po to, by być bliżej bożego ludu, ale tak naprawdę chodziło o to, by patrzeć na niego z góry i z pozycji kogoś wyższego statusem społecznym na ludzi wrzeszczeć. Niestety, dupy szanownym pasterzom urosły i dziś musieli by im windy zamontować, by się któryś zdecydował wleźć na ambonę. Pozostaje więc ona w każdym kościele czymś w rodzaju reliktu przeszłości. Natomiast rolę tego miejsca przejęła mównica, skąd się już od bardzo dawna wygłasza kazania. I pan, panie Czarnecki stał w tym właśnie miejscu, które jest współczesną amboną-mównicą. I wygłaszałeś człowieku normalne kazanie do wiernych, lecz nie do wiernych bogu, a do wiernych PISowi. To, że ksiądz na to panu pozwolił, nie jest pańskim zaszczytem, a złamaniem konkordatu, który zakazuje prowadzenia agitacji politycznych w kościele. Jesteś więc pan faryzeuszem, który dom pański hańbi kupcząc głosami wyborców. Że też ja, jako ateistka muszę takie proste prawdy panu tłumaczyć.
Drodzy Państwo, skoro już mówimy o tej sytuacji i o tych odpustach i dożynkach, na których PIS prowadzi swoją kampanię... Gdybym nie wierzyła w wolność wypowiedzi, napisałabym, żebyście mi nie wysyłali tych wywiadów z dewotami, które sikają na takich spotkaniach z zachwytu, twierdząc, że mamy najlepszy rząd od wojny japońskiej. Bo ja widząc te …..!, …...! panie, zamieniam się w bestię i zaczynam im po prostu złorzeczyć. Życzę im na przykład, żeby PIS wygrał kolejne wybory, by wróciła inflacja i kartki na buty, by zobaczyły co na zakończenie swojego życia uczyniły Ojczyźnie. Ale nie życzę im rychłej śmierci. Wręcz przeciwnie, niech żyją jak najdłużej i niech świadomie zobaczą swoje dzieło, niech im własne wnuki plują w twarz, za zmarnowane życie. Bo do tej pory pakowaliśmy Polskę w różne kłopoty nieświadomie, albo nie mając wyboru. A te babska i dziady żyją w wolnym kraju, mają wybór i popychają nas w przepaść z premedytacją.
Właśnie przeczytałam informację, że wiceminister Piebiak podał się do dymisji. I to pewnie zakończy jednodniową aferę, a Ziobro, który jest tak samo winny znowu uratuje dupę.
Zresztą, cokolwiek się wydarzy, PIS ciągle prowadzi w sondażach, premier jeździ swoim autobusem i wygłasza hymny pochwalne na temat rozwoju i pozycji Polski w ciągu ostatnich lat, Kaczyński straszy seksualizacją dzieci, Rydzyk jest niezagrożony, a oszalały lud klaszcze.A świat patrzy i oczom i uszom nie wierzy... Nawet jeśli do wyborów będą dwa razy w tygodniu wychodziły jakieś afery, nie będzie to w stanie zachwiać naszym społeczeństwem. Nic nam już nie pomoże. Sięgniemy dna.



niedziela, 18 sierpnia 2019

Nieważne, kto wygra wybory... ( Tekst z dnia 18 sierpnia 2019 roku)



Po pierwsze i najważniejsze: Spieprzaj dziadu! Po drugie: Naprawdę ci się nie znudziło jeszcze pieprzyć od 3 miesięcy o tym samym? Po trzecie: kurwa, naprawdę jesteś wdzięczny Jędraszewskiemu, za obrażanie Polaków? Ty gnido ludzka!
Czy komukolwiek przyszło na myśl, jak czują się bohaterowie filmu dokumentalnego „ Tylko nie mów nikomu”? W takiej Polsce? Co odczuwają widząc, że ten ich krok odwagi został zamieniony w gówno?
W kraju, w którym o swoich krzywdach lepiej milczeć, bo będąc ofiarą za chwilę otrzymuje się naklejkę kłamcy i krzywdziciela... Bo państwo zamiast się za nimi ująć, nazywa ich wrogami atakującymi kościół.
Tu już naprawdę nie chodzi o ten śmieszny spór ideologiczny o LGBT, chociaż to oczywiście ważne. Ale jak możemy się zgadzać, by taki Kaczyński opluwał te setki, a może tysiące ofiar księży pedofilów, by przestępcze państwo instytucjonalnie chroniło przestępców.., nie złodziei, nie skorumpowanych polityków, nie piratów drogowych lecz tych, którzy dopuszczają się czynów najnikczemniejszych na niewinnych? A wszystko tylko dla władzy, tylko dlatego, że kościół jest silniejszy od kogokolwiek w tym kraju, jest silniejszy nawet od Kaczyńskiego.
Mówiliśmy niedawno, przy okazji Powstania Warszawskiego, o wysyłaniu polskich dzieci na śmierć w imię politycznych interesów Polskiego Rządu w Londynie. Czy to nie jest podobna sytuacja? Czy nie naraża się polskich dzieci na ból, wstyd, udrękę, traumę, a czasami nawet samobójczą śmierć tylko po to, by wygrać wybory?
Cały dzień ten telewizor bębni. Co chwila inni politycy wygłaszają swoje racje. Człowiek ich lubi lub nie, ale czasami nawet taki Paweł Kukiz powie coś mądrego i mającego ręce i nogi. I powoli, w bólach rodzi nam się mapa polityczna na najbliższe wybory, jakieś programy i poglądy. I nagle wychodzi Kaczyński, który z racji manipulacji ludzkimi mózgami jest na uprzywilejowanej pozycji i wygłasza przemówienie, które nie ma nic wspólnego ani z polityką, ani z programem wyborczym. Bo jedynym programem tych pojebów jest ratowanie Polaków przed czymś, czego nie ma, a w zamian sankcjonowanie przekrętów własnych i kościoła. Taka kurwa symbioza dwóch bakterii z dna kibla.
To jest po prostu załamujące, szczególnie wobec faktu, że żadna z partii opozycyjnych nie ma w swoim programie ani jednego zdania, które zaczynało by się od słowa: Rozliczymy...Rozliczymy kościół katolicki z grzechów pedofilii! Naprawdę, nie ma w Polsce nikogo odważnego? Wszystko można księżą wybaczyć, złodziejstwo, pasożytnictwo na biednych ludziach, opowiadanie bajek w celu zmanipulowania społeczeństwa, ale tego, co robili przez stulecia i nadal robią dzieciom, wybaczyć nie można.
Kaczyński o mało się nie zesrał z wdzięczności, i o mało nie zabrakło mu tchu, mówiąc „Tobie ekscelencjo, najdostojniejszy księże, arcybiskupie, głęboko jesteśmy wdzięczni wdzięczni. Tak głęboko wlazł Jędraszewskiemu w dupę, że mu z uszu wystaje. A za nim stoi matka z dwójką małych dzieci... i się nie wstydzi. Policzyłaś już suko, za ile srebrników+ sprzedałaś swoje dzieci? 
Skoro już wymieniamy te tytuły wobec Jędraszewskiego, proponuję, by papież ustanowił 2 nowe: Jaśnie oświecony księże pedofilu i Jasna ekscelencjo ukrywająca pedofilów...i ten drugi tytuł podzieliłabym na 3 stopnie. Ten, któremu udawało się to przez 10 lat, ten, któremu udawało się to przez lat 20 i ten, który przez lat 30 lub więcej chronił kościół przed sprawiedliwością. I za każdy kolejny stopień większy medal i grubszy złoty łańcuch.
Skoro nas tak bardzo prezes PISu ostrzega, przed tym zachodem, w którym „nie ma wolności”, to zbieraj swoich wyznawców i wypierdalać na Wschód!
Kiedy widzę taką scenkę: Kaczyńskiego całującego w dupę klechów, i tę matkę z dziećmi za nim, ten klaszczący tłum, przestaje mnie interesować, kto wygra wybory. To w sumie nie ma większego znaczenia. Bo nie ma ratunku dla mojego narodu, który, jestem o tym przekonana, wie wszystko o swoim kościele, o swoim biskupie pijaku, o swoim proboszczu, a mimo to kocha ten kościół bardziej, niż własne dzieci. Nie wiem, jak to się stało, że cały świat już otrzeźwiał, a do Polaków nie trafiają żadne argumenty. Sekielscy mogą zrobić kolejny film, i jeszcze jeden i następny. Brud, skoro już znalazł dziurę, będzie wypływał coraz większym strumieniem. Tylko czy na komukolwiek zrobi to wrażenie? Czy ludzie w Polsce są zdolni do empatii, czy słysząc opowiadane historie ofiar, potrafią choćby usiłować wyobrazić sobie ich mękę? Czy po prostu panuje zasada, że jeśli mnie coś nie spotkało, to znaczy, że to nieprawda?
Współczuję tym rodzicom, którzy nie mają wystarczającej wyobraźni, bo nie są warci tego, by posiadać dzieci. Dziecku nie wystarczy dać żreć, dach nad głową i buty na nogi. Trzeba mu za wszelką cenę zapewnić bezpieczeństwo. Ma się wychować żywe, w miarę możliwości zdrowe i mieć jak największą szansę na szczęśliwe życie. Bycie ofiarą pedofila wyklucza szczęśliwe życie... Myślicie, że jeśli jeszcze WAS, WASZE dziecko to nie spotkało, to macie gwarancję, że już nie spotka?
Czasami wydaje mi się, że to zamiatanie pod dywan, to ukrywanie zbrodni, to tolerowanie zła, doprowadzi w końcu do sytuacji, że część ludzi nie wytrzyma. Że powstanie podziemny pluton egzekucyjny i jeśli będą dowody na to, że któryś pasterz skrzywdził dziecko, to pójdzie do odstrzału. Nie namawiam do tego oczywiście, ale jeśli nadal instytucje państwa nie będą sobie radziły z przestępcami, przyjdzie dzień, że zacznie się wojna, że ludzie zaczną sami wymierzać sprawiedliwość...
Może to wreszcie doprowadzi do jakiejś zmiany, bo póki co, nie ma żadnej refleksji, ani w kościele, ani wśród polityków, ani wśród tak zwanych wiernych. Krew, poleje się krew, kiedy któryś ojciec, czy matka załamie się psychicznie i nie wytrzyma.
A wtedy znowu wyjdzie Kaczyński i będzie nam dyrdymały opowiadał, jak to ktoś podnosi ręce na nasze wartości...



sobota, 17 sierpnia 2019

Nie przenoście nam stolicy do Katowic... ( Tekst z dnia 17 sierpnia 2019 roku)


Geniusz, człowiek, który doradza PiSowi jest geniuszem. Człowiek, który wyciąga ich za uszy z każdego gówna i okazuje się, że polityk z tego gówna wyciągnięty, pachnie różami. Ten człowiek, lub ta grupa ludzi, jest warta wszystkie pieniądze...szkoda, że swój talent marnuje aby szkodzić Polsce. Goebbels płonie w grobie ze wstydu, a propagandziści Północnej Korei, Rosji, czy innych reżimów, powinni natychmiast podać się do dymisji i zatrudnić się w Polsce, jako pucybuty.
To prawda, te talenty mają ułatwioną sprawę, bo chyba nie ma drugiego takiego miejsca na świecie, gdzie ich kłamstwa spadałyby na tak przyjazny grunt, gdzie udaje się ludziom wyłączyć myślenie za niewielka cenę, gdzie wszyscy radośnie żyją chwilą, bez zastanowienia skazując na biedę swoje własne dzieci i wnuki.
I cokolwiek by nie mówił, te wszystkie przekręty, te wszystkie kłamstwa, a także rządowi propagandziści są opłacani z pieniędzy nas wszystkich. To tak, jakbyśmy za swoje kupili bejsbola i kazali innemu człowiekowi napierdalać się po zakutym łbie. To tak, jakbyśmy osobiście opłacili zasyfiałą kurwę dla syna. My wszyscy jesteśmy winni, że na to wszystko pozwalamy. I ciągle upieram się przy teorii, że trzeba było odebrać PISowi władzę po pół roku, kiedy po raz pierwszy, czy drugi złamali prawo. Pozwoliliśmy na to, by za nasze pieniądze robił rzeczy niegodne, by krok po kroku niszczył demokrację, by opłacał wyborców i karmił ich fałszywymi wizjami. Dziś kto przekupny, już został kupiony, nie zdradzi swojego PISowskiego raju. Pozwoliliśmy im spełniać obietnice, za nieistniejące pieniądze.
Mówi się, że Koalicja Obywatelska zachowuje się, jakby z góry zakładała przegranie wyborów. No cóż, a jak ma się zachowywać widząc, że żadne argumenty do ludzi nie trafiają, że liczy się tylko to, kto więcej obieca? Aby obiecać więcej, niż PIS, trzeba być większym populistą niż PIS. To dość trudne, kiedy zaczyna przyspieszać inflacja, co jest jednym z symptomów pustego budżetu i dodrukowywania pieniędzy.
Przypomnijcie sobie komunę, zobaczycie, czym to się kończy. Najpierw się pożycza, by ludziom zatkać gęby, a kiedy już nikt pożyczać nie chce, drukuje się pieniądze, które nie mają pokrycia w towarze. A na koniec w sklepach nie ma już nic, nie ma pralki, nie ma mebli, nie ma żarcia, nie ma narzędzi potrzebnych do pracy, bo to, co się produkuje idzie na pniu, pod stołem, sprzedane temu, kto da więcej. Naprawdę chcecie by te czasy wróciły? Tęsknicie za tym, by 2 razy w tygodniu zajeżdżał na podwórko motorek z dowolnym pracownikiem rzeźni z kradzioną kiełbasą? By za każdym razem to od jego woli zależało to, co postawimy na stole, by stawiał takie ceny, jak mu się podoba? Ogarnijcie się! Chcecie znowu kupować czekoladę spod lady? Chcecie zwalniać się z pracy, bo ktoś WAS uprzedzi, że „srajtaśmę” dowiozą? Nie pamiętacie tego, to zapytajcie ludzi, takich, jak ja, którzy całe wakacje spędzali w kolejkach po cukier, bo sprzedawali tylko po kilogramie, a trzeba go było nakupić na zimę. Ja, dziecko rolnika, który miał na polu co najmniej 2 hektary buraków cukrowych, nie mogłam normalnie kupić cukru, słodziłam herbatę landrynkami lub dżemem.
Chcecie, by w tym kraju znowu powstały sklepy dla elity? By znowu były Pewex-y, gdzie kupują ludzie mający dostęp do obcej waluty? By w szkołach od razu rysował się podział, na tych, których stać na buty z Pewex-u i tych gorszych w szmatach z bazaru? Czy ktoś WAS może, tak jak ja, pamięta jak pachnie kiełbasa, którą kolega miał w kanapce przyniesionej do szkoły, kiedy mnie było stać tylko na serek topiony, kiedy chętnie zjadła bym flak z tej kiełbasy, gdyby ktoś chciał go wyrzucić? Bo nie stać było moją rodzinę na kupowanie w tak zwanych „komercyjnych sklepach”...zresztą, nawet i tam trzeba było mieć układy na co lepsze kąski. W dobie otwartych granic, może nie będzie pustych sklepów, ale z zagranicy będzie napływało najgorsze badziewie, syf, którego w normalnym państwie nikt by nie zjadł. Polacy zjedzą, bo będą głodni.
Populizm, rozdawnictwo, propaganda sukcesu, rząd, który nigdy się nie myli i jeździ od wioski do wioski uczestnicząc w dożynkach, politycy biorący dzieci na ręce. Udawany patriotyzm, udawana empatia, przypadkowe śmierci w więzieniach, ginące dowody w prokuraturze... To wszystko jest jak czarna chmura, która zapowiada burzę, jaką był dobiegający do mety komunizm... A WY jesteście ślepi, nie pamiętacie?, nie umiecie tej chmury rozpoznać? Dajecie sobie wmówić, że najgorszą rzeczą, jaka może nas spotkać, to legalizacja związków partnerskich i jakaś wymyślona ideologia LGTB, ideologia łysych, ideologia rudych, ideologia niskich lub wysokich?
Może to nie propagandziści PISowców są tak genialni, może to my jesteśmy tak głupi...
Wczoraj minister Michał Dworczyk zapowiedział nową ustawę w sprawie lotów najważniejszych osób w państwie i odczytał na konferencji jej założenia. A ja miałm deja vu, bo kilka dni wcześniej któryś z dziennikarzy w TVN 24 czytał jakiemuś pachołkowi z PISu, punkt po punkcie instrukcję lotów HEAD, w której jest dokładnie, słowo w słowo to samo.
Naprawdę się na to ludzie nabiorą?, że Marszałek Kuchciński, pierwszy złodziej Rzeczpospolitej, nie złamał prawa, bo go nie było. Nie mogli byśmy funkcjonować w krajach cywilizowanych, bez takiej instrukcji, a nasze samoloty w vipami nie byłyby wpuszczane w przestrzeń powietrzną innych państw, gdybyśmy nie mieli tych przepisów, bo takie sobie latanie „na rympał”, jest groźne nie tylko dla pasażerów danego lotu, ale także dla całej przestrzeni powietrznej i dla lotniska w kraju docelowym. Niestety, u nas jak zwykle instrukcja HEAD, która do złudzenia przypomina podobne instrukcje stosowane w innych krajach, nie jest przestrzegana, nie była przestrzegana w Smoleńsku i nie jest nadal... I powiem WAM, nawet z perspektywy PISu, to jest prawdziwy skandal, że nowa marszałkini sejmu, która podobno jest milsza od Kuchcińskiego i póki co, jeszcze nie ukradła niczego, jest dwójką na listach wyborczych, a taki marszałek, którego odwołuje się po grubej aferze, nadal jest jedynką. Powiedziałabym złośliwie, że może liczy na głosy nieletnich kurew, ale podobno były z Ukrainy i nieletnie, więc bez prawa do głosowania.
Mimo to, sondaże wyborcze nawet nie drgnęły. I z lubością naród nabiera się na kolejne igrzyska...Bo można różne fikołki wyprawiać, ale żeby uroczystości z okazji Bitwy Warszawskiej!!! przenosić do Katowic i rocznicę cudu nad Wisła do miejsca, w którym nawet w starożytnych czasach Wisła nie płynęła, to trzeba być nieźle pojebanym i do tego mieć nieograniczony tupet. A wszystko tylko po to, by mógł zrobić odpowiednie wrażenie na mieszkańcach swojego okręgu, „kłamczuch krzywamorda”! A ludzie się cieszą z defilady, mówią.., miało nie być helikopterów, a przecież są, latają nam nad głowami. No tak, drodzy Polacy, tylko tyle, że te, co WAM latają nad głowami, nie wiem, cztery, czy sześć, to są już wszystkie, jakie posiada armia 38-milionowego państwa, a reszta to pożyczone od zaprzyjaźnionych armii NATO.
Bawcie się więc dobrze kochani rodacy. Bawcie się swoimi złudzeniami...skoro WAS nie stać na zdobycie odrobiny wiedzy, o tym, czym się kończą sny o potędze. Jeśli los WASZYCH dzieci i wnuków jest WAM obojętny, żyjcie tą chwilą złudzeń. Bądźcie kolejnym straconym pokoleniem, dużo gorszym, niż wszystkie dotychczasowe stracone pokolenia. Bo wszystkie tamte po prostu utraciły szansę, a WY zaprzepaszczacie to, co już zostało zdobyte, Zaprzepaszczacie wolność, obracacie w nicość drogę ku przyszłości, niszczycie przyrodę, niszczycie demokrację, niszczycie siebie. Rzeczpospolita Destrukcyjna. Tak się powinien nazywać WASZ kraj.





wtorek, 13 sierpnia 2019

Pokój zwierzeń.... ( Tekst z dnia 13 sierpnia 2019 roku)


Bardzo niechętnie piszę takie posty. Posty, które mówią o moich, bardzo osobistych przeżyciach. Z napisaniem tego wszystkiego czekałam ponad miesiąc i biłam się z myślami, czy w ogóle warto.
Oczywiście, to co piszę zawsze jest wynikiem tego, kim jestem, tego, co przeżyłam i całych moich życiowych doświadczeń. Mam też dość specyficzne nazwisko, przez co wiele osób w Polsce bez trudu potrafi mnie zidentyfikować. ( Naprawdę, gdybym wiedziała, że tak się to wszystko potoczy, publikowałabym na fałszywym profilu i pod fałszywym nazwiskiem) Ale stało się, polityka stała się nieprzewidywalna, a ja się swojej twarzy nie wstydzę.
Przez cały czas dbałam o to, by nikogo, nawet jeśli był bohaterem mojej opowieści, nie wymieniać z imienia i nazwiska, nie piętnować i nie wciągać w moją działalność. ( Oczywiście, poza politykami i osobami publicznymi, które decydując się na swoją działalność, godzą się na to, że będą podlegali ocenom) Na moim prywatnym profilu rzadko pojawiała się polityka, czasami jakieś sprawy społeczne poruszałam, ale tak na co dzień, jak wszyscy: zdjęcia z wakacji, kotki, pieski, dowcipy, śmieszne filmiki itd. Nic ideologicznego, zdrożnego, wulgarnego czy niestosownego. Niestety zostałam zaatakowana przez osoby, które znam od dawna, które powinnam nawet uznawać za bliskie. Okazuje się, że moje wypowiedzi trafiły pod strzechy, nawet takie, gdzie większość mieszkańców nie korzysta z internetu, a na pewno nie posiada kont na portalach społecznościowych. W pierwszym momencie zaniemówiłam, byłam w szoku i mogłabym się nawet zezłościć. Ale po chwili poczułam prawdziwą ulgę, że wreszcie będę mogła w sposób jawny być tym, kim chcę, że już nie muszę być grzeczna i niczego udawać.
Ale zacznijmy od początku, bo blog ten na pewno nie był przewidziany do wylewania moich osobistych żalów...
Wyobraźmy sobie ( niektórzy nie muszą, widzieli to na własne oczy), wyobraźmy sobie kościół... powiedzmy w Białymstoku. Zwyczajna parafia, zwyczajna msza, zwyczajni parafianie. Ludzie w różnych przedziałach wiekowych, od starców, aż po dzieci...modlą się, klękają słuchają kazania. A na kazaniu proboszcz zamiast mówić o bogu grzmi „prawdziwym patriotyzmem”. Ukazuje swym owieczkom obraz upadającej Ojczyzny zaatakowanej przez dziwnych kolorowych ludzi, którzy chcą wyniszczyć rodziny, zdemoralizować dzieci, zabić kulturę i tradycję...
Ci parafianie wychodzą z kościoła, a na ulicy konfrontują się z tymi INNYMI, o których ksiądz im mówił. Starsi ludzie czasami naprawdę się boją, robią znak krzyża w kierunku współobywateli maszerujących w obronie równości. Myślę, że małe dzieci po takim kazaniu też są przerażone. Mają wbijane do głowy, że jeśli coś jest kolorowe, jest złe, jest straszne, jest niebezpieczne. Ale najbardziej ciekawa jest ta świeżo wymodlona młodzież, w różnym wieku, od nastolatków, po ludzi, którzy już sami posiadają dzieci. Oni nie odczuwają strachu lecz nienawiść, a na takie spotkania idą uzbrojeni w petardy, świece dymne i kastety. Uderzające jest to, że wszyscy są do siebie podobni, obwód karku mają większy od obwodu czaszki... A przeraża najbardziej religijny charakter wykrzykiwanych przez nich haseł: Chrystus, chuje, wypierdalać, matka boska, zboczeńcy, Jezus, pedały, honor i Ojczyzna przy okazji. Wszystko razem wykrzykiwane czasami, dosłownie w jednym zdaniu. I taki człowiek, który jak ja, już dawno nie bywał w kościele, bo cytując klasyka: „nie chadzam byle gdzie”, taki człowiek zastanawia się, czy takie są w tej chwili modlitwy? Czy takich trudnych ze względu na swoją specyficzną konstrukcję uczy się teraz na religii???
W powietrzu fruwają petardy, kilku osiłków napada na czternastolatka i obijają go serdecznie, bo im się wydał nazbyt kolorowy. Nie pytają, czy jest homoseksualny, czy nie. Oceniają po wyglądzie.
Gdyby proboszcz z opisywanej parafii miał choćby trochę przyzwoitości, to by zobaczył, co narobił swoim kazaniem. Wybiegłby na ulicę i krzyczał, że nawet jeśli ktoś jest inny, wydaje nam się nienormalny, to Chrystus kazał kochać wszystkich! Przestańcie! Nie bijcie ludzi na ulicach! Ale proboszcz osiągnął swój cel! Osiągnął to, czego od niego wymaga jego kościół lub jego biskup-pedofil. Skutecznie odwrócił uwagę społeczeństwa od upadku moralnego instytucji, której służy. Cień własnego diabła rzucił na innych, znalazł kozły ofiarne, które mają zapłacić za grzechy kościoła.
Nie będzie się więc przejmował paroma kurwami rzuconymi obok imienia Jezusa, bo gdyby ludzie przejrzeli na oczy, czekałby go głód, skończyły by się złote widelce i porcelanowe kible.
A oto typowa reakcja kościoła...
To jest akurat cytat, z ogłoszeń duszpasterskich parafii św. Jadwigi Królowej w Białymstoku z dnia 21 lipca, czyli tuż po opisywanych przeze mnie wydarzeniach:
Jako kapłani posługujący w naszej parafii, składamy wyrazy uznania i podziękowania tym wszystkim, którzy w ostatnim czasie, w jakikolwiek sposób włączyli się w obronę wartości chrześcijańskich i ogólnoludzkich, chroniąc nasze miasto, zwłaszcza dzieci i młodzież przed planową demoralizacją i deprawacją. Niech wam bóg wynagrodzi i błogosławi wszystkie dalsze dobre poczynania...”
Tak, tak właśnie podziękowali duchowni jednym Polakom, za bicie swoich braci. Błogosławieństwa, za chuje i kurwy wykrzykiwane w kierunku innych ludzi? Naprawdę?
Tak było w Białymstoku...Potem biskup Jędraszewski nazwał część obywateli Polski zarazą, ale nic dziwnego, skoro marszałek Sejmu, dzięki ci losie, że już były, mówił o tych samych ludziach jako o szczurach, które trzeba wytępić...
A potem przyszedł 10 sierpnia i podobna sytuacja w Płocku, mieście o tyle mi bliskim, że pochodzę z tego regionu. I znowu kolorowy marsz i znowu ta sama piękna młodzież wrzeszcząca wulgarne hasła...
Ale chyba największe wrażenie zrobiła na widzach grupka dzieci, takich w przedziale 9-12 lat, która wśród kontrmanifestantów była z rodzicami i wspólnie z nimi krzyczeli, wiecie co? Jebać was!, jebać was!, i...weź kutasa do buzi... Koszulki z Jezusem, koszulki z orłem i takie teksty na ustach...I ta obrzydliwa dziewucha, trzymająca rękę między nogami i symulująca masturbację.., do kamery. Można się porzygać.
Myślicie, wy tam spod strzech, których tak bardzo oburza moja postawa w stosunku do kościoła katolickiego, który nakręca tę nienawiść, że to ja robię coś złego swoją krytyką. Czy widząc te dzieci, boicie się nadal edukacji seksualnej w szkołach? Przecież ksiądz na religii bardzo dobrze ich już wyedukował, skoro rozumieją hasła, które krzyczą. Możecie powiedzieć, że to, co piszę to nieprawda, albo propaganda. Ale jeśli chcecie mogę wam udostępnić materiały filmowe, bo wiem, że w tej jedynej telewizji, którą wam wolno oglądać, tego na pewno nie zobaczycie.
Mój mąż jest całe życie w delegacji. Zadzwoniliście do niego w imieniny z takimi życzeniami: „Chłopcze, wracaj do domu, bo twojej żonie odbiło. Atakuje kościół i poobrażała już całą rodzinę.”
Nie znacie do mnie numeru telefonu?, jeśli coś do mnie macie... Przypomnieliście go sobie tylko wtedy, kiedy chcieliście, żebym przyjechała do chrześniaka na komunię? Przez 15 lat tylko raz!
Przez całe życie odnosiłam się do was z szacunkiem. Kiedy mój mąż nie chciał was znać, dałam mu kopa w dupę, żeby do was jechał na boże narodzenie, bo nie chciałam stać między nim, a resztą świata. Uważałam, że tak trzeba. Mój mąż od czasu, kiedy wrócił z USA, cały czas myślał o tym, by wyjechać gdziekolwiek, ale ja nie chciałam byśmy zrywali kontakty z rodziną, bo wydawało mi się, że w „kupie” raźniej. Wiecie, kiedy zapadła decyzja o wyprowadzce? Poszło o rosół na komunię. Tak, to była ta kropla, kiedy po prostu doszłam do wniosku, że w moim domu, na mojej imprezie, nikt nie będzie mi mówił, co mam moim gościom podawać do żarcia. Wtedy zgodziłam się na wyjazd. Zresztą, niektórzy poczuli się tak urażeni, że na tej komunii się nie pojawili. Ukarali dziecko za mnie i za brak rosołu.
Mówię wam dość! Mnie się też wasze poglądy nie podobają, ale po rodzinie nie wydzwaniam z pretensjami. Rozumiem je, wychowałam się w podobnych warunkach i jedni mają szczęście i dostęp do wiedzy, a inni niestety wolą żyć w nieświadomości. I wbrew pozorom mogli byśmy tak żyć z dala lecz w zgodzie. Bo nigdy nie zamierzałam się z nikim kłócić i gniewać o politykę, religię, czy jego sposób życia. Ale to wy mnie zaatakowaliście, a ja mogę się tylko cieszyć, że wreszcie do was dotarło, że po trzydziestu latach ciężkiej pracy nade mną, nie zmieniliście we mnie nic. Ciągle jestem sobą i że to wreszcie do was dotarło.
Mogłabym w ramach zemsty opowiedzieć wszystkim o tym, co mi robiliście przez lata, o tym, jak kłamaliście mojemu mężowi, wydzwaniając do niego, kiedy był w USA, jak mnie opowiadaliście o nim niestworzone rzeczy, żeby mi udowodnić, że jestem nic nie warta i że ma już 5 innych i lepszych na moje miejsce, o tym, jak mnie straszyliście, że do niego zadzwonicie i mu nagadacie, że się puszczam, o tym, jak kazaliście mi się przebierać we własne ciuchy, bo przyjechałam do was w zbyt prześwitującej bluzce, a akurat był jakiś pierdolony odpust, o tym, że przyjeżdżaliście do mnie w nowych futrach, śmiejąc się, że mnie takiego ojciec nie kupił, o tym jak napuszczaliście na mnie proboszcza, tak, tego samego, który chlał, aż mu zabrali prawo jazdy i który wyzywał zakonnice od kurew w autobusie. Przysyłaliście go żeby przychodził do mnie ze swoimi umoralniającymi gadkami. Mogłabym opowiedzieć o tym, jak szpiegów wysyłaliście do mojej wsi, by się dowiedzieli, czy przypadkiem nie jestem jakąś kurwą. Mogłabym także zacząć śpiewać, jak skowronek i przypomnieć sobie, co mówiliście o niektórych członkach rodziny albo o sąsiadach, że dla was wszyscy inni to zawsze byli „pijusy i bidusy”, tylko wy zawsze godni szacunku i absolutni abstynenci. Książkę bym mogła o tym napisać. Przez tych kilkanaście lat w Polsce próbowaliście za wszelką cenę wsadzić kij między nas. Do tego służył wam ten mniejszy pokój obok salonu. Ja go nazywam pokojem zwierzeń, gdzie braliście mojego męża na spytki, tak, żebym ja nie słyszała. Tam przepytywaliście go z domowych wydarzeń, a kiedy okazało się, że w jakiejś prywatnej sprawie podjęliśmy jakąś decyzję, wy wyrażaliście swoje zdanie odrębne. Dobre rady dotyczyły wszystkiego, koloru ścian, płytek na podłodze, rodzaju dachu, banałów! Ale po każdej wizycie mój mąż wracał i był między młotem a kowadłem, między tym, co jemu się wydawało dobre, a czego chcieliście wy. Nawet, kiedy miał już siwe włosy, nigdy nie był dla was na tyle mądry, by mieć prawo do swojego zdania.
Jesteśmy razem już 30 lat, a wy nadal wierzycie w to, że coś się wam uda rozwalić? Naprawdę, nigdy nie zrezygnujecie? Moja świętej pamięci matka i mój świętej pamięci ojciec w życiu by do mnie nie zadzwonili z takim tekstem. Bo moi rodzice mówili wprost: Nie ważne kogo do domu przyprowadzicie, Żyda, Chińczyka, murzyna, a nawet zielonego kosmitę, będziemy go szanować i kochać, jak własne dziecko. I tak było. Mój mąż był dla nich równie ważny jak, ja. Złego słowa o nim nie było wolno powiedzieć. A ja jestem dla was całe życie złą koniecznością, piątym kołem u wozu i czarną owcą w jednym.
Wyprowadziłam się 3 tysiące kilometrów, ale widzę, że chyba bym musiała kulę ziemską opuścić, byście w końcu byli szczęśliwi.
Wiem, źle wychowałam dzieci. Są hetero, ale wśród przyjaciół mają LGBT, nawet chodzą na marsze równości i mają dużo znajomych wśród czarnych i muzułmanów. I wszystkie te osoby zapraszają do domu, siadają przy wspólnym stole i nie odczuwają do nich obrzydzenia.
Mam już naprawdę sporo lat, nie pozwolę więc sobie dłużej na to, by mnie ktoś strofował, jak małe dziecko. Trudno. Od dziś moje posty będą nie tylko na politycznych grupach, ale także na moim prywatnym murze. A wy, jeśli uważacie, że odbija mi, bo chcę sprawiedliwości dla dzieci skrzywdzonych przez księży pedofilii i że ujmuję się za ludźmi bitymi na ulicach w imię boga, po prostu zapomnijcie o moim istnieniu. Skreślcie mnie z grona znajomych na portalach, wystąpcie do sadu, by mi odebrać nazwisko. Macie wiele możliwości. Ale mojego męża zostawcie w spokoju. Tym bardziej, że jakoś nie widzę u niego żadnej wiary w żadnego boga, której warto by było bronić. Jedyną wiarę, jaką wyniósł z domu to wiara w nabywczą siłę pieniądza. Nie dzwońcie do niego i mnie nie pozdrawiajcie, nie składajcie na jego ręce swoich fałszywych życzeń, skoro nie stać was na to, by zadzwonić do mnie.
Na koniec mogę wam tylko polecić, byście jeszcze raz przeczytali mój opis sytuacji z Białegostoku i Płocka. To nie jest nic wymyślonego. Widziałam z tych wydarzeń transmisje na żywo. A potem po prostu żyjcie, jak chcecie i pozwólcie żyć mnie. I zauważcie to, że nadal nie wymieniłam w tym tekście ani jednego nazwiska, nie zrobiłam tego od tych czterech lat, kiedy piszę. Nikogo nie miałam zamiaru obrażać. Ale może, kiedy się uderzy w stół, to nożyce zawsze się odezwą.



Konstytucja tego nie zabrania... ( Tekst z dnia 12 września 2019 roku)

Dostałam bana, dziś o godzinie 10:00, kiedy grzecznie dosypiałam noc, ponieważ załamanie pogody mnie ubezwłasnowolniło w kwestii opuszcza...