środa, 8 kwietnia 2020

Łaskawy lichwiarz. ( Tekst z dnia kwietnia 2020 roku)


Dziś będzie, mam nadzieję krótko. Przynajmniej, jak na moje możliwości. Ale pierdolnięty premier z drugą spasioną bankową gnidą, doprowadzili mnie dziś do granic moich nerwów.
Jesteśmy młodą demokracją i od niedawna cieszymy się tak zwaną gospodarką kapitalistyczną i wolnym rynkiem. W przeciwieństwie do innych państw, już od wielu stuleci targały nami różne dziejowe burze. Nigdy nie posiadaliśmy kolonii, które mogli byśmy ograbić z bogactw naturalnych i czerpać z nich tanią siłę roboczą, a w czasie, kiedy inne kraje przeżywały rewolucje ekonomiczne, my siedzieliśmy pod zaborczym butem. Potem doszczętnie zniszczyła nas wojna, a późniejsza współpraca z radzieckimi przyjaciółmi nigdy nie pozwoliła nam skoczyć powyżej dupy. Mówiąc krótko, raczej od dawna mieliśmy pod górkę i staliśmy w ogonie cywilizacji. Każdy, kto chociaż trochę zna historię doskonale rozumie, że nie mieliśmy żadnej możliwości być przodownikami gospodarczymi lub prekursorami myśli technicznej. Nie ważne, czy to była nasza wina czy wina losu. Tak było i przeszłości już zmienić się nie da. I tak uważam, że jak na to, co nas w historii spotkało, radziliśmy sobie całkiem dobrze. Nie daliśmy się złym wiatrom, a kolejne pokolenia wydawały z siebie wybitnych inżynierów, muzyków, czy pisarzy.
Ostatnie 30 lat było jak odrodzenie. Jak nowa szansa, jak zaczynanie z czystym kontem, jak nadzieja. Zupełnie, jakby ktoś wreszcie z nas zdjął jakąś klątwę.
Ale nikt w to nie powinien wierzyć, że przez te 30 lat staliśmy się potęgą gospodarczą, bo to jest po prostu niemożliwe. Tak, jak nie powinniśmy wierzyć w to, że dokonaliśmy tego bez żadnej pomocy. Bo te obce, znienawidzone pieniądze zagranicznych inwestorów mają niepodważalny udział w naszej drodze do sukcesu.
Ale sukces, to nie jest coś, co się dostaje w pięknie zapakowanym kartonie z kokardką w prezencie. Sukces to proces, który nigdy się nie kończy.
Dlatego zastanawiam się, jak WY możecie żyć w tym samym kraju z taką podłą, kłamliwą kurwą, którą macie za premiera.
Nie wchodzę tu w szczegóły, czy przez ostatnie 5 lat PIS przehulał większość oszczędności pozostawionych przez poprzedników. Bo w ogólnym obrazie sytuacji gospodarczej Polski nie ma to aż tak wielkiego znaczenia. Prawda jest taka, że Polska owszem, nie jest już krajem biednym i jest stabilna finansowo. Ale do prawdziwych potęg gospodarczych jeszcze nam bardzo daleko.
I to właśnie nie upoważnia nikogo, nawet premiera, by nas traktował, jak głupków.
To, co daje PIS przedsiębiorcom i pracownikom, w ramach tak zwanej tarczy, to nie jest jakaś wyjątkowa pomoc. Wspomnę choćby takie przykłady: Niemiecki przedsiębiorca dostaje 10 do 15 tysięcy euro w zasadzie bez żadnej papierologii i w ciągu 48 godzin. W Anglii, przedsiębiorca dostaje 10 tysięcy funtów, pracownikom na postojowym państwo płaci 80% pensji, a pracodawcy są zwolnieni na rok z wszystkich obciążeń wobec państwa. Bezzwrotnie!
To, co proponuje PIS wszyscy znacie. To nawet nie jest jakiś duży ułamek w morzu potrzeb.
Ale wiecie po co WAM tu zaserwowałam ten historyczny wstęp. Powiem wprost, gdyby premier wyszedł i powiedział wprost:, niestety nie jesteśmy Ameryką, ani Anglią, ani Niemcami czy Francją, ale dajemy WAM wszystko, na co w tej chwili stać nasz kraj, biłabym brawo. Powiedziałabym, że to odważny człowiek i stawia sprawę jasno. I założę się, że tę szczerość docenili by wszyscy, którzy ten kryzys odczuwają już na własnych plecach.
Zrozumielibyśmy, ty szmato!, gdybyś powiedział prawdę. Zrozumielibyśmy, że więcej nie ma! Tak jak dziecko rozumie matkę, że zamiast szynki ma w kanapce placek ziemniaczany, a na obiad zamiast schabowego kartofle z tłuszczem. Nie jesteśmy ani głupcami, ani pazernymi świniami, które chcą się nachapać kosztem Polski.
Ależ nie, tego gada nie stać na ani jedno słowo prawdy. Do tego jest zwykłym złodziejem, który kradnie pomysły innym partiom i ogłasza jako własne. Okazuje się, że to właśnie rząd PISu przygotował najlepszy program pomocowy w Europie, a może i w skali światowej. Wszyscy w stosunku do nas są z tyłu i obiektywnie przeznaczyliśmy na ratowanie gospodarki, to znaczy oni kurwa przeznaczyli, największą ilość pieniędzy, a w dodatku siedzimy na złocie złożonym u Glapińskiego .I to dlatego, tam, gdzie w Europie wszystkich zwalnia się z płacenia podatków i składek całkowicie i bezzwrotnie!, PIS tylko odracza, albo zmniejsza o 50%? Większość programów pomocowych to nie jest jakaś gotówka, którą można będzie wykorzystać na przetrwanie kryzysu, a raczej łaskawie udzielane tanie pożyczki, które, może!!! jeśli będziecie grzeczni, to WAM rząd umorzy, albo i nie, jeśli będą potrzebowali znowu czymś przekupić wyborców. Patrząc na szybkość z jaką PIS zwraca polskim firmom należny watt, można mieć wiele wątpliwości.
A potem wychodzi inna gnida i się wprost ludziom w oczy śmieje mówiąc, że nie należy przesadzać z czarnymi prognozami, że przecież żyjemy w czasach cudu gospodarczego...
To tak wygląda cud?, że nas nie stać na zakup odczynników do testów, a maseczki lekarzom muszą lekarzom darować organizacje charytatywne, że się zbiera na to pieniądze wśród ludzi, albo wzywa się, by ludzie po prostu szyli za własne pieniądze odzież ochronną? To jest ten wasz kurwa cud?! No dla ciebie spaślaku może i tak, z tą pensją bankiera nigdy ci głód w oczy nie zajrzy.
Jeśli się, tak jak ja przeżyje połowę życia w komunie i się słyszy to całe pierdolenie i śni te sny o potędze, które się w końcowym efekcie skończyły katastrofą, a potem się człowiek budzi i znowu to słyszy, to powiem WAM, że żyć się odechciewa. I jeszcze do tego okazuje się, że będziemy nasze polskie firmy bronić przed wrogim przejęciem. Człowiek przeciera oczy i myśli, że to znowu spocony towarzysz Wiesław do ludu przemawia. A kiedy się bliżej przyjrzeć, na te zmrużone oczka za okularkami, to już się nie ma wątpliwości, że Gomułka zmartwychwstał.
W przemówieniu premiera zawsze jest dla każdego coś dobrego. Ale w obliczu tej tragedii, która spotkała całą ludzkość, granie na narodowej nucie jest naprawdę skurwysyństwem. Bo matce, która nie będzie miała na chleb dla dzieci będzie wszystko jedno, czy ją zatrudni Niemiec, czy Chińczyk, byleby dał pracę i byleby zapłacił. Mogę to powiedzieć z własnego doświadczenia, bo pamiętam lata dziewięćdziesiąte, kiedy naprawdę nie było pracy i kiedy w lodówce nie było nic do zjedzenia. Przeżyłam to na własnej skórze. I nie życzę tego nikomu jeszcze raz.



wtorek, 7 kwietnia 2020

Sumienie Gowina. (Tekst z dnia 7 kwietnia 2020 roku.)


Kiedy wicepremier Gowin powiedział wczoraj, że podaje się do dymisji, wśród dziennikarzy słychać było brawa. Ale już za minutę przekonaliśmy się, że były to brawa przedwczesne.
Jest liderem małego ugrupowania, ale w sejmie ma znaczącą liczbę kilkunastu posłów, których „tak” lub „nie” mogłoby politykę PISu wywrócić do góry nogami. Niestety, jego sumienie, o którym ostatnio wspominał okazało się bardzo dwulicowe. A przecież brzmiało to tak uroczyście, że „ są takie chwile, kiedy człowiek musi stanąć przed lustrem w we własnym sumieniu rozważyć...itd. Już wtedy miałam wątpliwości, co Gowin miał na myśli używając słowa „sumienie”... Bo to on przecież słynie z tego, że głosuje, ale się nie cieszy, bo to on zagłosował wczoraj przeciw ustawie kopertowej, ale.., czego kurwa w tej sytuacji nie rozumiem, swoim szablom rekomendował poparcie tej ustawy. Dlaczego, skoro jego sumienie podpowiadało mu, że to jest złe prawo? Właściwie zdziwiona wcale nie jestem, gdyż Gowin był zawsze miekkojajowcem, czymś obślizgłym i wstrętnym i nigdy go nie podejrzewałam o posiadanie sumienia, że o kręgosłupie moralnym nie wspomnę. Nie jest więc niczym dziwnym, że Kaczyński znowu mu ten kręgosłup przygiął do ziemi, bo nie musiał go wcale łamać. Rozumiałabym, gdyby swoim posłom pozwolił głosować zgodnie z sumieniem, ale namawianie kogoś, by postąpił źle, jest po prostu ...nie wiem, śmieszne, głupie i całkowicie zabija wiarygodność polityka. Zdaje się, że to nie tylko Kaczyński pokazał mu miejsce w szeregu. Także koledzy z tego samego ugrupowania dali mu wyraźnie do zrozumienia, że nie położą głów pod topór, bo on sobie nagle przypomniał, że posiada sumienie. Taki z niego papierowy, nic nie znaczący przywódca małego ugrupowania, które najchętniej w całości przepisałoby się do PISu. No, może z kilkoma wyjątkami.
Jeśli się komuś wydaje, że minister Gowin zrobił tego fikołka po to, by uratować honor lub twarz, to jest w błędzie. Nigdy nie miałam wątpliwości, że człowiek ten nie posiada ani honoru ani twarzy. Mówiłam to jeszcze kiedy był w PO. To po prostu facet „miękkim członkiem męskim” robiony. Z dwojga złego wolałam Leppera, który może nie był zbyt mądry, ani zbyt kulturalny, ale słowo miał. I kiedy powiedział tak, to znaczyło tak, a kiedy powiedział nie, to znaczyło nie. Żadna władza go nie interesowała. Mógł ją zdeptać, jeśli ktoś deptał jego .
Tak to się dziwnie w świecie plecie, że w pewnej perspektywie, ludzie, którzy wydawali nam się wrzodami na dupie, nagle staja się mniejszym złem i przykładami właściwej postawy.
Nie chcę WAM dzisiaj za dużo zawracać głowy. Powiem WAM tylko, że widzę ostatnio, iż w Polsce jest deficyt tektury, z którego zbudowane jest to państwo. Nie chcę mówić po raz kolejny, że fałszuje się dane o epidemii, i że po niedzieli tych przypadków jest zawsze mniej, bo po prostu laboratoria dzień święty święcą i nie pracują. Nie chce też mówić o tym, że niektórzy lekarze twierdzą, iż w ich szpitalu było w danym dniu więcej zgonów, niż podają ogólnopolskie statystyki dotyczące całego ktaju. Nie chcę WAS straszyć. Obiektywnie bardzo WAM współczuję. I liczę się z faktem, że WY także współczujecie mi. Bo u nas uczciwie się podaje, że jest te 800 zgonów dziennie, a policja z bronią jest nawet w supermarketach i bez paragonu ze sklepu, albo papieru, że się ma akurat numerek u lekarza, nie można się poruszać po ulicy. Ale u nas kurwa chociaż mówią prawdę, chociaż nie próbują zbić kapitału politycznego na tym nieszczęściu, które spotkało ludzkość.
W Polsce wiele się mówi górnolotnych słów. Tak, jak wicepremier Gowin wczoraj na konferencji. Mówi się o odpowiedzialności w dobie koronawirusa. I w tym samym momencie, kiedy społeczeństwo objęte jest rygorystycznymi regułami zamknięcia w domu, kiedy dwie osoby na spacerze muszą zachować odległość co najmniej dwóch metrów, na tej konferencji bez maseczek i rękawiczek stoi obok siebie może 10, a może 12 osób, łamiąc te zasady w sposób rażący. To daje bardzo dużo do myślenia. Myślenia o tym, jak bardzo głupia jest ta władza, której się wydaje, że z powodu miejsca w którym się dziś znajduje, miejsca w hierarchii społecznej, wolno jej łamać prawo, zasady, że jest nieśmiertelna. Mówiono o odpowiedzialności, ale nie wspomniano o uczciwości. O tym, że pod ustawą PISu podpisało się wielu posłów, których nawet nie było w Warszawie i że podczas głosowania jeden z członków rządzącej partii biegał po sali przyciskając guziki do głosowania za tych wszystkich, których znudziły obrady i właśnie poszli na spacerek. Tak nam już to wszystko jest obojętne, że nawet nikt dziś o tym nie wspomina...
Dla mnie już od dawna jasna jest jedna rzecz. Nie należy się sprzeciwiać wyborom 10 maja. Nie, żeby je akceptować, ale po prostu pozwolić PISowi iść na żywioł. Skoro tak chcą, niech wybierają, niech ten ich Duda znowu wygra mandatem 10% społeczeństwa. Bo oczywiście mądry człowiek nie pójdzie na te wybory, nie zagłosuje korespondencyjnie ani w żadnej innej formie. Niech wygrają i niech wezmą to na klatę. Niech wezmą na klatę to, co dzieje się dziś i to, co stanie się potem. Przy tej władzy jest jasne, że skończy to się katastrofą. Jeśli wprowadzą restrykcje, prędzej, czy później skończy się to wojną domową. I niech to kurwa będzie w końcu ich wina.
Nie spodziewaliście się tego tak szybko, Polacy? Myśleliście, że na polityce rozdawania pieniędzy przeżyjecie swoje życie w dobrobycie. A tu taki numer WAM świat wykręcił, by WAS nauczyć rozumu. Za rządów PO żyło WAM się gorzej, ale w kasie państwa były nie tylko pieniądze, by przetrwać kryzys gospodarczy, ale nawet pożyczaliśmy je Islandii, by nie musiała z recesji wyciągać się przy pomocy Rosji. Dziś nas kryzys zastał w momencie pustek w budżecie i w środku rozdawniczej polityki rządu. Może WAS to kurwa w końcu czegoś nauczy. Może wreszcie zrozumiecie, że kraj powinien mieć jakąś rezerwę. Rezerwę na to, by przeciwdziałać kryzysom, a nie po to, by kupować głosy nierobów i meneli.
Ja jestem realistką, zwolenniczką teorii, że wszystko dzieje się po coś i nie jest przypadkowe. Może ta plaga, której nie jesteśmy w stanie ani zatrzymać ani opanować, też przydarzyła nam się po coś. Może przyszła po to, byśmy przestali być egoistami, byśmy dostrzegli wszystko, co nas otacza. Byśmy po prostu zmądrzeli. Dobrobyt nas niestety wypacza. Dobrobyt nas psuje. Tylko katastrofy posuwają ludzkość do przodu w zegarze dziejów. Im szybciej zmądrzejemy, tym łatwiej pokonamy pandemię. Im szybciej uświadomimy sobie, że w życiu najbardziej liczy się życie, tym lepsze będą nasze wybory. A polityka? Polityka niech się idzie pierdolić. To tylko skromny dodatek do naszego życia. To tylko jakiś tam teatr. W godzinie próby i tak zostajemy zupełnie sami.Politycy dbają tylko o swoje dupy i o swoje wybory, a żałosny minister zdrowia śmie nas namawiać, byśmy sami sobie szyli maseczki ochronne, bo to wspaniałe i bogate państwo ze zrównoważonym budżetem, nawet tego nie jest nam w stanie zapewnić.



środa, 1 kwietnia 2020

Nic mi się nie zgadza. ( Tekst z dnia 1 kwietnia 2020 roku)


Nie jestem specjalnie silna z matematyki. Po wielu latach nauki szkolnej i cudem zdanej maturze z tego przedmiotu, w mojej głowie pozostawiłam miejsce na dodawanie, odejmowanie, mnożenie i dzielenie, rozwiązywanie równań z jedna niewiadomą, wyciąganie procentów i jeszcze kilka użytecznych banałów. Reszta poszła w zapomnienie. Mimo tej bardzo okrojonej wiedzy, wiele danych mi się po prostu nie zgadza. I ciągle powraca to samo pytanie: skoro jest tak dobrze, to czemu jest tak źle i na odwrót.
Według oficjalnych danych mamy w tej chwili 2420 zakażonych, z czego 36 osoby zmarło. Gdyby tę ilość pacjentów rozrzucił po całej Polsce, to zniknęli by w ogólnych statystykach. A przecież nie wszyscy zdiagnozowani są w szpitalach. Śledząc krzywą zachorowań, nie ma jakiejś prawdziwej lawiny. A my od 3 tygodni słyszymy o tragediach w szpitalach. Słyszymy o brakach w środkach ochrony osobistej, w internecie widzimy zdjęcia padających z nóg lekarzy, którzy pracują po kilkanaście godzin dziennie, zdjęcia rąk pościeranych od ciągłej dezynfekcji i twarzy odparzonych od maseczek. A po środku tego wszystkiego stoi premier, czasami w doborowym towarzystwie swych ministrów i pudruje sytuację, byśmy byli przekonani, że wszystko jest pod kontrolą. To znaczy pod kontrola to jest, nawet pod ścisłą, a szczególnie prawdziwe dane o liczbie zakażonych. Jednak oglądając te wszystkie obrazki w przestrzeni medialnej, coś mi się to wszystko nie zgadza. Skoro tak mało mamy zachorowań, to dlaczego personel medyczny musi pracować tak ciężko? Skoro wszystkiego brakuje od pierwszego dnia epidemii, to ile Agencja Rezerw Materiałowych posiadała na stanie maseczek, gogli, kombinezonów itd.? Ilu i dlaczego tak mało mamy tych lekarzy, pielęgniarek, czy choćby ratowników medycznych. Ilu w ogóle jest normalnie pacjentów w całej Polsce i jak to możliwe, że 2500 osób, ale przecież wcześniej było ich o wielu mniej, więc jak to możliwe, że taka ilość pacjentów całkowicie rujnuje system ochrony zdrowia?
Co mają zrobić te kraje, a przecież Hiszpania, czy Italia są i wielkością i liczbą mieszkańców porównywalne do Polski, gdzie liczba nowych przypadków każdego dnia przekracza liczbę wszystkich zdiagnozowanych w Polsce?
Kto mówi prawdę? Czy lekarze i pracownicy szpitali, czy rząd? A jeśli władza posługuje się prawdą, całą prawdą i tylko prawdą, to dlaczego zakazała wypowiadania się konsultantom medycznym? Z kolei, skoro mamy aż tak trudną sytuacje w szpitalach i ci przepracowani lekarze padają na twarz, dlaczego rząd wysyła polskich lekarzy do Włoch? Czy chcą dorównywać do Putina?
Co w tym kraju jest ściemą, a co prawdą? Bo już się naprawdę gubię.
Jak to się dzieje, że Polska, która jak twierdzi premier, jest prekursorem wprowadzania wszelkich zakazów i nakazów, dopiero od dziś zamyka zakłady fryzjerskie i kosmetyczne, gdzie ludzie korzystają jeden po drugim z tych samych urządzeń, a kontakt między usługodawcą a klientem jest naprawdę bliski? Na pewno nie da się zachować odległości dwóch metrów. Cała Europa zamknęła tego typu przybytki razem z zakazem zgromadzeń, a było to co najmniej 2 tygodnie temu. Od dawna też panuje limit osób, które mogą równocześnie przebywać w sklepie. Okazuje się także, że nadal w Polsce funkcjonują bazary, gdzie bardzo trudna jest kontrola zachowania środków ostrożności. Wy nie jesteście prekursorami, a raczej każdy was to kamikadze, który próbują popełnić zbiorowe seppuku. A mimo to macie bardzo mało przypadków zachorowań. Podziwiam. Odporny naród, jak żaden inny... Po co więc ta panika?
Kto mówi prawdę? Kto kłamie? Kto się przejmuje losem obywateli, a kto zajmuje się upychaniem trupów pod dywanem?
Przedwczoraj był wielki artykuł w Onecie. Mówił o tym, jak WOŚP zamówił środki ochrony osobistej w Chinach i poprosił rząd o ich przewiezienie. O tym, że rząd chcąc ukryć, iż jest to darowizna od Owsiaka, za cenę transportu chciał te materiały przejąć do dyspozycji Agencji Rezerw Materiałowych i by nie musiał głośno mówić, że to darowizna od tego „be” Owsiaka, złodzieja i demoralizatora młodzieży i od tej fundacji, która zbiera pieniądze tylko po to, by organizować festiwale dla pedałów i narkomanów. A dziś? Dziś o tym nie wspomniała żadna telewizja, żaden polityk, żaden dziennikarz nie okazał oburzenia. A więc co?, ten skandal, to była prawda czy fejk nie wart naszej uwagi?
Wiecie co, mam wrażenie, że w Polsce toczy się jakaś gra. A ja po prostu za nią nie nadążam. Nie wiem, w co gra rząd. Ale także nie wiem w co gra opozycja. I rozumiem motywację państwowego TVP, które żeruje na ludzkiej głupocie, a propaganda utrzymuje to medium na powierzchni. Ale totalnie nie rozumiem tych wolnych i prywatnych mediów, które stoją z boku i nie chcą być przeciwwagą dla kłamstw. Co my obywatele mamy robić? Dziś debilny rząd wprowadził dodatkowe idiotyczne przepisy. Na przykład, że z psem to tylko 100 metrów można wyjść. To ja nie wiem, mam „latac” z metrówką i mierzyć, gdzie mój pies akurat ma ochotę się wysrać? Albo taki absurd, że tylko dwie osoby mogą razem spacerować, nawet z jednego domu. I mają się trzymać 2 metry od siebie. A potem wracają do domów i co? Przecież niektóre mieszkania są na tyle małe, że zachowanie takiego dystansu między członkami rodziny jest po prostu niemożliwe.
Co za dureń to wymyśla i po co? Chyba tylko po to by mydlić ludziom oczy i odciągać uwagę od nadciągającej gospodarczej burzy i prawdziwych planów zamachu stanu. Pewnie zaraz po Wielkanocy liczba chorych zacznie się drastycznie zmniejszać. Do tego stopnia, że władza z uśmiechem na twarzy przeprowadzi wybory 10 maja. Wcześniej, po ustaniu kadencji M. Gersdorf, przejmie Sąd Najwyższy. A po wyborach wprowadzą najnormalniej w świecie stan wyjątkowy, który zabije resztę praw obywatelskich.
Niemożliwe? A ile już takich niemożliwych rzeczy się w Polsce wydarzyło przez ostatnie 5 lat? Zawsze mnie posądzaliście o tak zwane czarnowidztwo, ale nawet ja nie widziałam tego w aż tak czarnych barwach. Też miałam nadzieję, że w środku Europy, w XXI wieku nie jest możliwe, by życie ludzkie nie było nic warte, a liczyła się tylko władza.
Orban właśnie dokończył dzieło w swoim kraju, a Kaczyński podąża za nim szybkim krokiem. Nic już tego nie zatrzyma. Jeszcze kilka kroków i to do tego z górki i PiS dobiegnie do mety. Tak naprawdę nie jest ważne, jak głęboki będziemy mieli kryzys po koronawirusie. Bo autorytarnej władzy będzie wszystko jedno, ilu ludzi zdechnie na ulicy z głodu.
A cały świat już niedługo będzie nam gratulował, że nam się udało przez 30 lat utrzymać demokrację. Ilu ludzi umarło za wolną i demokratyczną Polskę? Ilu dla niej ryzykowało życie? I wszystko to na darmo. Znowu jesteśmy w punkcie wyjścia. 



niedziela, 29 marca 2020

Samotność Syzyfa. ( Tekst z dnia 29 marca 2020 roku)


Wielokrotnie zastanawiałam się, że gdyby Syzyf nie był w swej walce samotny, gdyby ktoś mu pomógł, może udałoby mu się ten głaz w końcu na gór wciągnąć... Ale wtedy nie byłoby legendy...
 Wiecie co?, ręce mi już opadły i nie chce mi się już nic pisać. A i tak odczekałam jeden dzień, bo wczoraj byłam zbyt załamana, by cokolwiek z siebie wydusić.
Nie chce mi się widząc, jak doskonale PIS rozgrywa tę partie szachów z Polakami, jak WAS zagania do konta, jak WAS spycha do nawiasu, jak WAS utylizuje, jak złom.
Czy jest mi WAS żal? Jest. Zadaję sobie pytanie: W jakiej Polsce my żyjemy, wiedząc, że to tylko Wy w tej Polsce żyjecie. Czy nadal czujecie się Europejczykami, czy jesteśmy wspólnotą? Czy po prostu już sobie odpuściliście wierząc, że wola nieba niech się wypełni.
Wola nieba to nie jest niestety atut demokracji. Demokracja to coś, o czym decydują ludzie. Decydujesz Ty i ja.
Wielokrotnie ogłaszaliśmy już śmierć demokratycznej Polski, ale okazuje się, że ona ma siedem żyć i że PIS może ją dobijać jeszcze wiele razy. Czy to jest już ostatni akt? Czy pozakonstytucyjne prawo wyborcze wprowadzone tamtej nocy, to już ostatni cios? Nikt tego nie wie co PIS może jeszcze wymyślić. Prawda jest taka, że ja zostałam pozbawiona praw wyborczych. Bo żyje w kraju, w którym na pewno nikt nie zaryzykuje tworzenia lokali na początku maja, a jako osoba, która nie ma jeszcze 60 lat, nie mam prawa zagłosować korespondencyjnie.
To oczywiście bezprawny akt, który się dokonał tamtej nocy. Dla mnie właściwie bez znaczenia, ponieważ i tak zamierzałam zbojkotować wybory. Nich się kurwa ten przekręt dokona beze mnie!
Ale chciałabym korzystając z okazji podziękować, a moich podziękowań będzie wiele. I będą to podziękowania szczere i prawdziwe.
Dziękuję Ci Panie Kosiniak- Kamysz i Ty Lewico, której się tak bezmyślnie zdaje, że stoi po stronie obywateli, iż poparliście głupi pomysł głosowań online? Polska leży w trumnie, PIS trzyma młotek, ale gwóźdź to WY żeście im podali. Czy po pięciu latach obserwacji rządów PISu nie wiedzieliście, że to furtka, by nie było można sprawdzić, kto tak naprawdę głosuje, za kogo głosuje matka, siostra, pięcioletni syn, a kto głosuje na dwie ręce albo na cztery palce lub z pistoletem przyłożonym do głowy. Czy naprawdę jesteście tak naiwni, by nie przewidzieć, że to właśnie Wam będą się zawieszać serwery, byście nie mogli zabrać głosu w dyskusji, byście nie mogli zagłosować? Brawa dla WAS wielkie! Chcieliście w geście populizmu pokazać, że nie chcecie narażać niczyjego życia uczestnicząc w obradach. A wyszło na to, że ochranialiście tylko własne dupy, a resztę społeczeństwa skazaliście na wybory w czasach pandemii.
Dziękuję Platformie Obywatelskie, lub jak wolicie szerokiej Koalicji przy PO, że w pierwszym odruchu odrzucając głosowanie zdalnie, w efekcie i tak mu uległa. Bo skoro byliście przeciw, trzeba się było przedwczoraj wszyscy, jak jeden mąż stawić na parlamentarnej sali. Nawet gdyby WAS nie chciano wpuścić, to przynajmniej wywołalibyście jakieś echo swojej postawy. Bo czy można zakazać posłowi wejścia do Parlamentu? W ten sposób nie musieli byście liczyć, że się wam połączenie nie zerwie podczas glosowania, albo że Witek WAS po prostu nie wyłączy, kiedy jej się zachce. Postawienie jedynej tarczy w postaci posła Nitrasa, który od dawna nie boi się pluć władzy prawdę w oczy, to naprawdę za słaba reakcja. Dziękuje posłowi przewodniczącemu Budce, że wobec tak rażącego łamania prawa, zachowuje ciągle tę swoją niezwykłą osławioną cierpliwość i kulturę osobistą. Że mu nawet na chwile głos nie zadrżał ujawniając choćby najmniejsze objawy wkurwienia. A przecież wszyscy liczyliśmy na zmianę, kiedy odsunięto od stołka Schetynę... Ale czy ten stoicki spokój to jest sposób na to, by coś zmienić?
A teraz grupowo dziękuję całej opozycji, tak „zamymłanej” i pozbawionej charakteru. Jesteście, jak te korniki siedzące w starej desce. Tylko czasami słychać, jak skrobiecie, ale trzeba naprawdę bardzo blisko przyłożyć ucho, by cokolwiek usłyszeć. Baliście się wychodzić z nami na ulicę, baliście się identyfikować z obywatelami, baliście się wszystkiego. Macie tylko swój balkonik w sejmie, gdzie kilka razy dziennie wychodzicie do dziennikarzy, by wygłosić swoje całkowicie pozbawione emocji oburzenie. Czy ktoś w tej sytuacji jest w stanie uwierzyć w WASZE zaangażowanie? I pomyśleć, że śmieliście siebie nazwać totalna opozycją.., a jesteście totalnie bezsilni. Jedyną rzeczą, którą zupełnie zresztą przypadkowo udało WAM się zrobić, by przykuć naszą uwagę, było słynne blokowanie mównicy sejmowej. Ale także w tym wypadku zabrakło WAM jaj i to też w końcu spieprzyliście. Staliście się takimi krasnalkami biegającymi wokół giganta podłości, jakim jest PIS, a on WAS bierze z kopa i drwi. Nie potraficie się przeciwstawić, ulegacie szantażom, jesteście współwinni. Tak WAS oceni historia. Ktoś kiedyś napisze w podręcznikach do historii, że Sejm takiej i takiej kadencji regularnie łamał prawo i Konstytucję. Bo nie stać WAS na to aby być Rejtanem, który rozdziera szaty. Szkoda, bo właśnie tego dziś potrzebuje Polska.
Dziękuję Przywódcom KODu, którzy zaczęli coś, co mogło nas wybawić od zguby, ale posłużyło niektórym z WAS do robienia kariery i wypłynięciu z niebytu na szerokie oceany polityki, na plecach szeregowych członków, którzy chcieli się przeciwstawić złu.
Dziękuję Obywatelom RP, że nigdy nie byli w stanie stać się prawdziwymi rebeliantami, a wiem, znam wiele osób, które by się przyłączyło do prawdziwego ruchu oporu. Dziękuję w końcu telewizji TVN, że biegnąc za sensacją, śledząc koronawirusa, zupełnie poddała się PISowskiej narracji rzeczywistości. Odcięliście nas od bieżącej polityki bardzo skutecznie, bo nie chodzi wam wcale o Polskę lecz o słupki oglądalności.
Na koniec dziękuję WAM wszyscy Polacy. Lubicie być ofiarami, co? Lubicie, by mieć jakiegoś ciemiężcę, na którego możecie z własnego sumienia zrzucić winy za własne niepowodzenia. Od sześciu lat upominacie mnie, bym bardziej przebierała w słowach, że używam ostrego, czasem wulgarnego języka, by wyrazić swoje emocje.
Słyszę, że nie możecie walczyć, bo WAM kultura osobista nie pozwala zniżyć się do poziomu przeciwnika.
Róbcie tak dalej i patrzcie na swoje dzieło. Bo wróg jest nietuzinkowy i nie liczy się z niczym. Dla niego nie istnieje żadna kultura, a z WASZEJ się po prostu śmieje. Wie, że ma przed sobą słabeusza, który się zasłania manierami.
Zarzucacie PISowi, że będzie winny śmierci wielu ludzi, jeśli nie odwoła wyborów. A WY? Nie macie sobie nic do zarzucenia? Przez 5 lat nie byliście w stanie się zorganizować, by wysłać tę władzę w kosmos. Nawet nie zdołaliście utworzyć jakiegoś jednego, niezależnego medium, które mówiłoby prawdę bez owijania w piękne słówka. Nawet papierowej, prymitywnej gazety rozprowadzanej za darmo wśród ciemnoty, nie udało WAM się stworzyć.
Tylko wrzucacie te swoje zajączki i pieski w mediach społecznościowych, bo nawet sklecenie jednego zdania w komentarzach to dla WAS za duży wysiłek. A może po prostu tego zdania nie macie?
Nawet w ostatnich dniach...pojawia się wiele informacji od lekarzy i pielęgniarek o przekrętach w temacie liczby chorych i zmarłych na koronawirusa. Edytujecie jakieś drastyczne zdjęcia podartych pielęgniarskich butów, maseczek jednorazowych, które Wy używacie tygodniami. Ale to wszystko tylko w mediach społecznościowych A skąd ja, czy inny obywatel ma wiedzieć, że to jest prawda. Skoro tak jest, jak opisujecie, to dlaczego nie pójdziecie z tym do telewizji?, nie zaprosicie dziennikarzy, dlaczego nie wyjdziecie na ulicę krzycząc, że nie macie jak leczyć ludzi. To przecież jest kurwa WASZ obowiązek. Zaspokajacie się maseczkami szytymi przez dobrych ludzi, jecie obiady darowane przez restaurację. A co w tym czasie robi państwo PIS? To oni WAM powinni to wszystko zapewnić, bo cokolwiek się stanie i tak sobie zapiszą wszystkie zasługi, a błędy zwala na lekarzy i obsługę medyczną. Państwo PIS w tym czasie darowuje ZUS księżom i biskupom. Proste? Proste! Ludzie mają prawo wiedzieć, jak jest naprawdę, bo brak tej wiedzy także naraża ich życie.
Wiecie co, mogłabym tak dziękować jeszcze wiele godzin. Ale mówiąc szczerze czuję się wypalona. Ja się zupełnie nie nadaję na Syzyfa. Mam dość tego dreptania w miejscu od pięciu lat i nieposuwania się ani o krok do przodu. Raczej tracę pole i się cofam. Czuję się bardzo samotna w tej walce. Samotna do tego stopnia, że czasami myślę, że to ja nie mam racji. Że wolność, tolerancja, demokracja, to takie tylko mrzonki, na których nikomu nie zależy. Bo przecież tak naprawdę w dzisiejszych czasach najważniejsze jest, by jakoś się urządzić w życiu, by jak najwięcej mieć jak najmniejszym kosztem.
A list mi i tak już wyszedł za długi.



piątek, 27 marca 2020

Tygrysy są odważne... ( Tekst z dnia 27 marca 2020 roku)


Wszystko, co powiedziałam dobrego o Kosiniaku Kamyszu, po wczorajszym posiedzeniu sejmu odwołuję.
Jak to się wszystko na świecie miesza... Do tej pory baliśmy się o zachowanie Konfederacji, a oni zachowują się w sposób racjonalny. Brutusem okazuje się PSL.
Ja wiem, panie Kosiniak-Kamysz, że ma Pan małe dziecko i chce Pan dla niego żyć w zdrowiu. Ale jest Pan posłem do cholery! Żołnierze też mają rodziny, a wysyłacie ich na obce wojny. Człowiek, który jest tchórzem, nie powinien być politykiem. Boicie się, że wyniesiecie koronowirusa do rodzin, to zamknijcie się kurwa w hotelu poselskim. Korona WAM z głowy nie spadnie. Niech WAM dowożą żarcie, przecież jest taka możliwość. Uchwalcie do cholery w spokoju to, co macie uchwalić, a potem 2 tygodnie kwarantanny i możecie wracać do domu. Nie wytrzymacie? Nie wytrzymacie dwóch, trzech tygodni poza domem, bez rodzin? A na jak długo wysyłacie żołnierzy na misje w interesie Stanów Zjednoczonych?
Weźcie się ogarnijcie, albo zrezygnujcie z mandatu. Wy tu macie chronić kraj i chronić obywateli. Chronić za każdą cenę i bez zwracania uwagi na osobiste koszty. No! ładnych sobie żeśmy przedstawicieli wybrali. A Pan Panie Kosiniak Kamysz? Chce Pan być prezydentem? Chce Pan stanąć na czele sił zbrojnych? Z takim tchórzem za koszulą?
Tłumaczycie nam, że na przykład Parlament Europejski działa online. To jest zupełnie inna sprawa, to są obcy nam ludzie. Nie wymagamy od nich heroizmu, który powinien charakteryzować krajowych polityków.
Donald Tusk w kwarantannie, Borys Johnson z koronawirusem, Merkel w kwarantannie. Czy to są nieodpowiedzialni ludzie? A może postanowili pracować pomimo wszystko? A wy? Wy wolicie siedzieć pod pierzyną? No dzięki wam bardzo, drodzy politycy, że w tym trudnym czasie możemy na was liczyć, że stoicie na barykadach, że maszerujecie w pierwszych szeregach, trzymacie sztandary i dajecie przykład tym, którzy każdego dnia ryzykują życie, bo po prostu muszą iść do pracy.
Wszyscy byli bardzo zdziwieni, że Pan, Panie Kosiniak- Kamysz zrzeszył się z kimś takim, jak Paweł Kukiz. Paweł Kukiz, który myślę, że trochę bezwiednie i wbrew własnej woli spowodował największe zeszmacenie życia politycznego w poprzedniej kadencji. Wprowadził do parlamentu ludzi niegodnych, pozbawionych moralności, prawdziwe ludzkie hieny. A jego hejterzy w dużej mierze pomogli Andrzejowi Dudzie wygrać wybory prezydenckie. Nikt tak bowiem nie nacierał na Bronisława Komorowskiego, jak zwolennicy Kukiza. Na piedestały wyniosła go nienawiść do polityków, więc stał się jednym z nich? Gdyby on miał honor, odszedłby z polityki. Chociaż może tego nie chciał, ale to w jego obozie głosowano na dwie ręce, to członkowie jego klubu wprowadzali faszystów do parlamentu. To jego luźny związek przypadkowych działaczy stał się zapleczem PISu, bo wielu członków tak właśnie skończyło. W końcu, co jest chyba kropką nad i działalności Kukiza, wyciągnął z niebytu na polityczne salony największą szmatę, zdrajcę Ojczyzny Marka Jakubiaka. Tak, nie boję się tego powiedzieć, to wróg demokracji, człowiek bez twarzy, zdrajca Polski. Ten, kto go opluł jest bohaterem.
Dziś już się nie dziwię, że związał się Pan z Kukizem, bo chyba obaj macie dość rozchwianą osobowość. Zarówno po nim, jak i po Panu nigdy nie wiadomo, czy będziecie za czy przeciw, kiedy wychodzicie na mównicę.
To smutne. Zawsze mówiono, że PSL to partia bez ideologii, że przyklei się do każdej partii, byleby siedzieć przy stole. Myślałam, że to nie prawda, że to już przeszłość. Ale widzę, że Pan, jak wszyscy pańscy poprzednicy jest jak ta chorągiewka na wietrze.
Zaatakował pan wczoraj PO, za upolitycznianie tematu koronawirusa. Ale tak naprawdę to Pańskie wystąpienie było najbardziej polityczne. To Pan najbardziej atakował wszystko dookoła. To Pan za wszelką cenę chciał przeforsować swój program wyborczy i ten swój bezsensowny pomysł dobrowolnego ZUSu. Wie Pan co przyniesie dobrowolny ZUS? Przyniesie to, że ludzie, którzy w naszym kraju ciągle nie są zbyt bogaci, po prostu nie będą go płacić i będą na stare lata zdychać pod płotem pozbawieni środków do życia.
Wykorzystał Pan wczorajsze wystąpienie do prowadzenia kampanii, korzystając z okazji dorwania się do mikrofonu. Ustawił się Pan dla mnie w tym samym szeregu, co Andrzej Duda. I wbrew tego, co Pan mówił, nie zrobiła tego Kidawa-Błońska. Była ostra lecz merytoryczna.
Polska jest nieco zacofana światopoglądowo, a przede wszystkim jeszcze nie nauczyła się wolności i tolerancji. Mówi się, że musimy trochę poczekać, aż odejdzie stare pokolenie i że to wszystko samo się stanie, kiedy do głosu dojdą młodzi. Pan, który dokonał w swojej partii zmiany pokoleniowej, budził właśnie takie nadzieje. Nadzieję na to, że zmieni Pan PSL i zmieni Pan wieś. Ale szybko Pan ubrał stare kościelne buty i stał się takim samym miłośnikiem ciemnoty, jak wszyscy Pana poprzednicy.
Ja długo daje człowiekowi szansę. Bronię, pokazuje okoliczności, które zmuszają go do takiego, a nie innego postępowania. Ale wczoraj po prostu Pan zerwał moją ostatnią nitkę nadziei, że w ostatecznym momencie stanie Pan honorowo po właściwej stronie, że będzie się Pan razem z nami sprzeciwiał wprowadzaniu ustaw łamiących prawa, wolności obywatelskie i takich, które czynią Ziobrę jedynym sędzią Rzeczpospolitej. A Pan się odwrócił do nas tyłem, a najpierw nas zaatakował.
Myśli Pan, że Panu wystarczy to, że żona nazwała Pana tygryskiem? Czy ona jest jak ten Stefek Burczymucha, który zobaczył tygrysa, "a tam myszka siedzi sobie i ząbkami serek skrobie"?  
Pan wczoraj zdobył ogromną rzeszę zwolenników, więc chyba osiągnął swój najważniejszy cel. Jest Pan od wczoraj bohaterem PISowskiej telewizji i jej wiernych oglądaczy.
Jak na tygrysa, jest Pan zbyt wielkim tchórzem, nie ma pan silnego charakteru. Jest Pan zwyczajnym słabym człowieczkiem zbudowanym z plasteliny, którego kształtuje wiatr historii, usiłującym utrzymać się na powierzchni. Tylko Pan zapomniał zdjąć betonowe buty ciemnoty i populizmu, które prędzej czy później wszystkich pociągną na dno.



czwartek, 26 marca 2020

Królowie skansenu i władcy zadupia. ( Tekst z dnia 26 marca 2020 roku)


No i sejm się wreszcie zebrał. Ale jak tylko wszyscy posadzili szanowne dupy na swoich miejscach, od razu wszystko wróciło do normy. I od razu przeciętny widz został potraktowany jak śmieć.
Pani marszałek Witek, tak dalece była niezadowolona z faktu, że musiała dziś przyjść do pracy, że zaczęła odczytywać formułki z kosmiczną wręcz prędkością. Wszystko na zasadzie: Jak już mnie zmusiliście, to przyszłam, odpierdolę swoje, niech się debile-obywatele ucieszą, a potem wracam do ciepłego domku pobierać swoją marszałkowską pensje za nic nie robienie.
Ktoś powie, że jest pandemia i że nawołujemy, by ludzie bez potrzeby nie wychodzili z domu, ale wymagamy od posłów, by się pojawili w sejmie. Ja rozumiem ostrożność. I nie będę tu górnolotnie opowiadać, że życie posła nie jest więcej warte, niż życie wszystkich tych, którzy w tym trudnym czasie do pracy iść muszą. Ale zawód każdy wybiera sobie sam, a potem całe życie ponosi tego konsekwencje. To nie my was pchaliśmy na stołki. Sami żeście mieli parcie do władzy. I wydawało się wam, że teraz, jak już was „motłoch” ( bo tak nas traktujecie) wybrał, to będą już tylko splendory, oklaski i konfetti? Byłoby pewnie miło, ale funkcja posła, polityka w ogóle, musi mieć w sobie coś z misji. Musi być tak samo starannie pełniona zarówno w szczęśliwych, jak i w trudnych czasach.
Nie dość, że czas waszej pracy skróciliście do jednego spotkania w miesiącu, co sprawia, że uchwalacie prawa bez żadnej konsultacji, tylko według własnego widzi mi się, to jeszcze nie można liczyć na was w czasie próby. Bo co to za sejm, co to za rząd, który boi się pracować?
Mówicie, że Platforma Obywatelska żądając zwołania sejmu naraziła na zakażenie koronawirusem 460 posłów. Idąc tym tropem można by powiedzieć, że dyrektor szpitala naraża kilkusetosobowy personel począwszy od lekarzy, a na salowych skończywszy, bo każe im w czasie epidemii przychodzić do pracy. A pragnę przypomnieć, że pracownicy służby zdrowia narażają się znacznie bardziej i za znacznie mniejsze pieniądze, niż posłowie. Każda praca jest w jakimś sensie niebezpieczna. Można by uratować kierowców ciężarówek, każąc im zostać w domu zamiast rozwozić produkty po całym świecie. Bo przecież na drogach czyhają na nich wypadki. Można uratować sprzedawców od żylaków, policjantów od kontaktów z niebezpiecznymi przestępcami. Myślę, że dużo zdrowiej byłoby także dla strażaków, gdyby w razie pożaru posiedzieli w ciepłej remizie i pograli w karty. Kierowcy karetek mogliby jeździć ostrożnie i powoli, kładąc własne życie wyżej, niż życie tych, których ratują. Nie mówiąc już o żołnierzach, którzy powinni po prostu się poddać w pierwszym dniu wojny. Bardzo wielu ocaliłoby w ten sposób życie.
Nie widzę powodu, by życie posła miało by być więcej warte, niż życie innego pracownika. A widząc niektórych posłów, w jaką wpadli panikę, a szczególnie obóz władzy, aż się boję pomyśleć, co by się stało, gdyby rozpoczął się jakiś konflikt zbrojny. Pewnie pierwsi by spierdalali w bezpieczne miejsce zostawiając Ojczyznę, którą sobie bez przerwy wycierają gęby, na pastwę losu.
Nie na tym polega zawód polityka. Nie może być tak, że w czasach dobrobytu przypisujecie sobie wszystkie zasługi, chociaż to obywatele zapierdalają na ten dobrobyt. Nie może być tak, że w czasie kryzysu spierdalacie pierwsi, jak szczury z tonącego okrętu, bo tak właśnie widzę waszą niechęć do pracy i strach przed wirusem.
Jesteście na czele tego państwa. Rządźcie więc do kurwy nędzy. Rządźcie, siedźcie i rozwiązujcie problemy. Dziś, teraz, nie za tydzień, za miesiąc, a najlepiej po wyborach. Bo jestem przekonana, że gdyby nie wybory, to by was los Polaków niewiele obchodził, bo dla was przecież, na wasze pensje, na wasze nagrody zawsze wystarczy, tak, jak wystarczyło na testy dla was poza kolejnością.
Póki co, nic się w tych dniach nie klei i nie dopina. Co chwila zamyka się jakiś szpital, bo jest podejrzenie o zarażenie personelu. Spóźniliście się w kolejkę po środki ochrony osobistej dla lekarzy organizowanej przez UE. Samoloty z Chin od dwóch tygodni wożą sprzęt do Włoch, Czech i innych potrzebujących krajów. Do Polski pierwszy dotarł dopiero dziś, by można było podkreślić, wyeksponować wielką zasługę prezydenta, który podobno ten cud sprawił osobistą znajomością z chińskim przywódcą załatwił.
Zarządziliście nauczanie online? Pomijam fakt, że to nie działa i nie zadziała, bo nawet nie wszędzie dociera internet. Ale, panie Kaczyński, naprawdę chce pan narażać nasze dzieci na te pornosy oglądane przy piwku? Do kościoła niech idą lepiej.
Jest wiele sygnałów z Polski, że zachwyty nad sprawnością państwa, jakie słyszymy w telewizji to jedno, a brutalna prawda o panującym chaosie, to drugie. I coraz częściej potwierdza się fakt, że skala zachorowań jest skrzętnie ukrywana.
Czy zauważyliście, że w komunikatach o rozwoju choroby nie mamy żadnych wieści z Północnej Korei? Bo przecież kto to sprawdzi na zadupiu cywilizacji lub w jej ogonie, w których brylujemy także my pod tymi rządami.
Wiecie co mnie zawsze zastanawiało?, czego nigdy nie mogłam zrozumieć? Im bardziej silni usiłują być władcy, bardziej autorytarni, pyszni i naznaczeni manią wielkości, tym bardziej żałosne jest ich dzieło. Dlaczego taki Kastro, czy kolejni przywódcy Korei, czy na przykład taki Kaczyński, nie chcą być władcami wspaniałych nowoczesnych krajów. Tak wiecie, żeby naprawdę mieli być z czego dumni. Żeby było bogato i szczęśliwie, by była dla każdego miska, w której by był nie tylko ryż, by społeczeństwo było mądre i wykształcone, a w państwie były najlepsze autostrady, najnowocześniejsze łącza komórkowe, najszybszy internet. A wszystko to w otoczeniu zdrowego powietrza, bujnej przyrody i długowieczności obywateli.
Dlaczego im bardziej zakochany w sobie dyktator, im większe ma ego, tym mniej dba o kraj i obywateli? Panie Kaczyński, panie Duda, panie Morawiecki, dlaczego wolicie być królami skansenu i władcami zadupia?



wtorek, 24 marca 2020

Cud w środku Europy. ( Tekst z dnia 24 marca 2020 roku)


Jak Wy możecie jeszcze słuchać tego WASZEGO premiera? Jak możecie patrzeć, jak wychodzi na mównice nie dopuszczając do zadawania pytań i kłamie? I zamiast mówić o własnych problemach, we własnym kraju, obraża nas, mieszkańców Europy.
Odpierdol się raz na zawsze Matuszu Morawiecki od Hiszpanii, bo kurwa nie masz żadnego pojęcia o czym mówisz. Widzisz tylko cyferki na stronie informującej o rozprzestrzenianiu się koronawirusa. Te obostrzenia, które dziś wprowadziłeś, my już mamy od 2 tygodni? Czy to pomaga? Pewnie tak. Ale różnica między Polską i Hiszpanią jest przede wszystkim taka, że my wykonujemy testy i nie ukrywamy ich wyników przed społeczeństwem. U nas żaden prezes nie decyduje o tym ile przypadków podamy dziś do publicznej wiadomości.
Twój rząd, twoja partia to jest jakaś wielka, nieodkryta sprzeczność. Bo skoro jest tak dobrze i macie ciągle poniżej tysiąca zachorowań, to po co te obostrzenia? Skoro jest tak świetnie, to po co jest wam te 19 szpitali, które mogłyby służyć normalnym pacjentom, po co one stoją puste i w pełnej gotowości, a ich personel nudzi się i z utęsknieniem wygląda tych szczególnych pacjentów z koronawirusem? Przecież to prawdziwe marnotrawstwo potencjału ludzkiego i zasobów służby zdrowia. Skoro jest tak dobrze, to dlaczego ewakuujecie ciężko chorych ludzi, dlaczego odwołujecie planowe operacje, z których znakomita część ratuje życie? Dlaczego mają ludzie umierać na raka, bo wy przygotowujecie się na epidemię, której jak twierdzicie nie ma, zapewniając nas jednak, że jesteśmy tak świetnie przygotowani, że nie grozi nam scenariusz włoski? To chyba jest jakiś cud w środku Europy. 
Nie porównujcie się z nami, bo być może jest w Polsce tych zakażeń rzeczywiście mniej, niż w Hiszpanii, Niemczech czy Belgii. Ale u mnie średnio 40% ludzi, którzy chodzą na ulicach, to są turyści. Drugie tyle to emigranci, których my przyjmujemy, bo jesteśmy otwartym, nowoczesnym, europejskim krajem. I nie są to tylko muzułmanie, ale spora grupa przybyszy z biednych krajów Ameryki Północnej. Narażamy się przez to na takie sytuacje, jakie mamy dzisiaj. Płacimy za to wysoką cenę, znamy terroryzm i obozy uchodźców. Ale mimo to jestem dumna, że żyje tutaj. Bo to my tu naprawdę walczymy i jesteśmy na pierwszej linii frontu. Nie chowamy się w kanałach i nie odwracamy oczu. Bo walka z epidemią to także walka o wolność o równość, o jasne jutro całego świata. Jesteśmy otwartym krajem i to się nie zmieni, nawet jeśli poniesiemy wiele ofiar. Bo łatwo jest siedzieć pod pierzyną i półgębkiem krytykować cały świat. Nie ważne ilu ludzi umrze na koronawirusa, nie ważne ilu zginie w terrorystycznych atakach. My nadal pozostaniemy otwartym, uśmiechniętym krajem, a do WAS będą przyjeżdżać Anglicy tylko dlatego, że jest tania wódka.
Historia naszych krajów, krajów demokratycznych, nie zawsze była świetlana. Raz za razem targają nami kryzysy i rewolucje. Ale to my jesteśmy niezłomni, to tu zawsze powstaje feniks z popiołów, i diament.
Nie masz pojęcia o czym mówisz ty, ludzka gnido, ty wyborczy klakierze, który martwi się tylko o to, by mu nikt nie zabrał koryta i władzy, bo jest tchórzem i wie, że nie uniknie kary.
Współczuje narodowi polskiemu takiego premiera, takiego prezydenta, którzy zarażają WAS strachem. Patrzę, jak nagle jesteście solidarni, jak szyjecie maseczki, zapewnienie których jest obowiązkiem rządu, jak nagle przynosicie sobie zakupy, wspieracie się dobrym słowem. Przeżyłam już w swoim życiu kilka takich narodowych otrzeźwień. Zadaję sobie tylko pytanie, czy w tej sytuacji zakopaliście topory? Od kiedy znowu wszystko wróci do normy i znów zaczniecie się nienawidzić?
Współczuje naprawdę tego egoizmu, tego braku empatii i wspólnoty z całym światem, który jest tylko kroplą we wszechświecie. Współczuje tego, że WASI przywódcy na swoich kryzysowych spotkaniach nie debatują, jak wyjść z kryzysowej sytuacji, a układają plany, jak WAMI manipulować. Jak nie dopuścić do robienia szybkich testów, które mogłyby obnażyć skalę problemu, a przecież przed wyborami byłoby to ryzykowne. Jak z naruszeniem prawa zorganizować obrady sejmu na odległość, by się nie wydało ilu posłów PISu jest na kwarantannach i nie może uczestniczyć w normalnych obradach? Jak nie dopuścić do tego, by absencja PISowskich posłów pozwoliła opozycji przeforsować swoje pomysły, bo mogłoby się okazać, że to oni uratowali Polaków przed bankructwem, a nie Morawiecki z Dudą?
Większość rządów na całej planecie odłożyło politykę na lepsze czasy. Wyjątkiem jest Trump, Iran, Chiny, Rosja i Polska... i paru jeszcze innych krajów w których rządzą kretyn
i bez kręgosłupa moralnego.
W Polsce najważniejszym problemem są wybory, nie zdrowie obywateli. Dlatego uważam, że jeśli kandydaci opozycyjni nie wycofają się z wyścigu, to my, obywatele powinniśmy te wybory zbojkotować. Mnie będzie łatwo, bo u mnie raczej do lata nie będzie możliwości organizowania zgromadzeń. Ale także WY, Polacy, powinniście się zbuntować. Niech Duda wygra, frekwencją 20%. Niech będzie z tego dumny, że ma taki lichy mandat, uzyskany przez oszustwo, przez parcie do władzy.


niedziela, 22 marca 2020

Adieu, a raczej do zobaczenia ukochany prezydencie. ( Tekst z dnia 22 marca 2020 roku)


Oj Duda, Duda
Możesz udawać prezesa banku, który zawiesza spłaty kredytów, możesz udawać dyrektora ZUSu, który darowuje składki, możesz grać ministra gospodarki, który ratuje kraj przed ruiną, możesz założyć kombinezon i ratownika z karetki, możesz także w stroju roboczym stanąć przy linii produkcyjnej płynów do dezynfekcji... To niczego nie zmienia. Słaby z ciebie jest bowiem aktor. Jesteś i pozostaniesz nikim, zdesperowanym człowieczkiem, któremu epidemia dała szansę na to, by znowu wypłynąć na powierzchnię zmąconego błota, zmąconego przez Banasia, palec Lichockiej, loty Kuchcińskiego, okradanie PCK itd., itd. Szansę, by nieuczciwie wygrać. I pomyśleć, że jeszcze 5 lat temu nie wyobrażałam sobie, by osoba publiczna, a już na pewno nie prezydent, mógł być zwyczajną świnią, by powołując się na krzyż zapomniał całkowicie o przykazaniu, nie zabijaj. W twoim dekalogu ten punkt brzmi: Za wszelką cene utrzymaj władzę. 
Nie mogę już na tę twoja gębę patrzeć, nie mogę cię słuchać. Nie mogę, bo wydaje mi się, że wychodzisz tylko po to, by z nas drwić, by opluwać nas patrząc nam prosto w oczy...i nawet powieka ci nie zadrży. By nam udowodnić, że nie trzeba być nikim wybitnym, nie trzeba się starać, nie trzeba kierować się kodeksem moralnym. Wystarczy mieć szczęście, do występowania ludzkich nieszczęść we właściwym czasie. Jedyne, co trzeba posiadać, to umiejętność wykorzystywania ludzkich nieszczęść do własnych, egoistycznych celów. Władze zdobyłeś przez katastrofę smoleńską do której doprowadzili twoi przyjaciele i na światowym kryzysie gospodarczym. A dziś wykorzystujesz ofiary wirusa...Kurwa, jak wygłodniała hiena.
Brzydzę się tobą, brzydzę się tobą coraz bardziej. Rządny władzy, beznadziejny aktorzyno w teatrze życia.
Dziś w programie Kawa na ławę usłyszałam, że ty to wszystko robisz z troski o nasze życie i zdrowie... Wiesz co, zrób coś dla mnie: Przestań się o mnie troszczyć. Albo inaczej, skoro tak bardzo leży ci na sercu moje zdrowie, to zabierz wreszcie swoją spasioną mordę z mojego telewizora, bo to mnie naprawdę zabija.
Zdaje ci się, że jesteś dziś twarzą walki swojej partii z epidemią? Nie ty jesteś tylko twarzą manipulacji. Jesteś twarzą nie-robienia testów, ukrywania danych i zamulania przyczyn śmierci.
Możecie oczywiście manipulować informacjami. Udawać, że jeśli ktoś trafił do szpitala i miał raka, to zabił go rak, nie koronawirus. Ale idąc tym tropem można by uznać, że wszyscy w końcu umieramy z powodu zatrzymania akcji serca, bo ten fakt musi się wydarzyć, byśmy odeszli.
Byli tacy władcy, którzy wysyłali naród na Syberię lub trzymali w więzieniach, byli tacy, którzy swój naród głodzili, byli też tacy, którzy palili ludność w piecach po wcześniejszym gazowaniu. We współczesnym świecie najczęściej do ludzi się strzela. Niezależnie od sposobu, każdą zbrodnię na danej społeczności kwalifikujemy, jako ludobójstwo.
Jeśli ktoś przez zaniedbanie i z powodów politycznych dopuszcza do śmierci wielu osób, nie jest w niczym lepszy od tamtych morderców. Mamy dziś takie eleganckie zbrodnie, zbrodnie w białych rękawiczkach, których jesteś mistrzem. Jeśli ktoś jest przywódcą i nie robi wszystkiego, by jak najmniej ludzi umierało na raka, na zawały, udary, w wypadkach lub z powodu chorób zakaźnych, jest winny! Gdybyś człowieku policzył sobie, ile pieniędzy za twej prezydentury poszło na potrzeby kościoła, na propagandę, na pomniki i na zbyt bogato celebrowane święta, zobaczyłbyś, że ty także jesteś ludobójcą.
Ty może wygrasz najbliższe wybory. To tylko kolejne 5 lat, które przetrzymamy i które szybko miną. Wiesz to, bo błyskawicznie minęło 5 lat pierwszej kadencji. A potem nie będziesz już mógł kandydować. Wiem, łatwiej ci będzie odejść w ten sposób, niż po prostu przegrać wybory. Ale uprzedzam cię, że sprawiedliwość dosięgnie cie prędzej czy później. Bo co się odwlecze, to nie uciecze. Radziłabym już dziś szukać na mapie świata takiego państwa, z którym nie mamy umowy o ekstradycje i zawsze mieć do dyspozycji przygotowany odrzutowiec . Bo nie znasz dnia ani godziny! Ale mimo tego, nie jestem wcale pewna, że zdążysz uciekać. A nawet jeśli, znajdziemy cię choćby na końcu świata albo w piekle. Do zobaczenie więc "ukochany prezydencie". Do zobaczenia w innych okolicznościach.



sobota, 21 marca 2020

Kłamstwa w czasach zarazy. ( Tekst z dnia 21 marca 2020 roku)


Moi drodzy, kochani Rodacy! Im dłużej trwa epidemia, im więcej słucham przekazów medialnych i obserwuję internet, tym większe mam rozdwojenie jaźni. I wybaczcie, ale czasami sama już nie wiem, co jest prawdę. Statystyki są bardzo pomyślne dla Polski. Przyrost chorych jest bardzo regularny i wynosi 5 do 70 osób dziennie. I od jakiegoś czasu nikt nie umarł, chociaż już 2 razy pojawiła się informacja o zgonie, a potem została wycofana. Trochę więc nie wiem, co się dokładnie dzieje.
Obserwuje kraje ościenne. Wszędzie jest dużo większy wzrost zachorowań, niż w Polsce. Gdyby polska służba zdrowia działała świetnie zawsze, można by było nawet być dumnym z tych statystyk. Oznaczałyby one, że lekarze stają na głowie, by przeciwdziałać epidemii. Ale zasługi lekarzy i personelu nie mają tu nic do rzeczy. Polska służba zdrowia po prostu jest na krawędzi, więc nie uwierzę w to, że to my najlepiej na świecie radzimy sobie z epidemią.
My po prostu mamy najlepszą na świecie propagandę, podobną zresztą do chińskiej, gdyż ich media radośnie ogłaszają, że pandemia koronawirusa uratowała życie wielu osób. U nas podobnym przekazem pochwaliła się minister Emilewicz twierdząc, że ta epidemia jest szansą dla polskiej gospodarki. Nie wiem, szansą kurwa na co, ale słowo się rzekło. Morawiecki, nie dosyć, że jest chorobliwym kłamcą, do tego jest także prawdziwym skurwysynem. Z każdym występem podkreśla, jak to słaby jest włoski system ochrony zdrowia, i jak to sobie Italia nie poradziła z koronawirusem. Nie, nie chciałabym tego zobaczyć!, bo aż tak Polakom źle nie życzę, ale co by się stało, gdyby to Polska była pierwszym krajem, do którego dotrze ta zaraza? Jak świetnie bylibyśmy wtedy przygotowani i jak premier z prezydentem wtedy by pyskowali.
Nie rozumiem także zachwytów wszystkich, łącznie z opozycją nad bohaterską postawa ministra zdrowia. Nie widzę żadnego bohaterstwa w mówieniu ludziom nieprawdy. Być może minister zdrowia ma potrzebną i merytoryczna wiedzę, ale trąbi w tę samą trąbkę, co reszta rządu i reszta PISu.
Myślę, że ten świetny stan doskonałego radzenia sobie z pandemia potrwa dokładnie do dnia wyborów. Do tego czasu nie można ujawnić skali zachorowań, trzeba pudrować rzeczywistość, by będący na topie ojciec narodu Andrzej Duda został wybrany w pierwszej turze na kolejne 5 lat. Potem niech się nawet piekło otworzy.
Czytam w mediach społecznościowych, a wile osób pisze do mnie także w kanale prywatnym, o wielu rozbieżnościach w związku z koronawirusem. Ludzie sygnalizują, że nie robi się testów osobom młodym, nawet jeśli mają wszystkie symptomy choroby, bo statystycznie dla młodych ludzi ta choroba nie jest groźna. Że każe się takim osobom pozostać w domu i rodzinie, pomimo że są w tym domu także dzieci i osoby starsze. Wiele osób z zaawansowanymi chorobami nowotworowymi, których stan się nagle pogarsza, nie są kwalifikowane do testów. A ponieważ samemu nie można zrobić testu na własna rękę, w statystykach są to osoby umierające na raka. O brakach środków ochrony osobistej w szpitalach nie będę wspominać, bo o tym akurat dość głośno wspominają lekarze. Ale tajemnicą jest fakt, że sprowadzani litościwie przez rząd z obczyzny Polacy tłoczą się na lotnisku nie zachowując odpowiedniej odległości, a do miejsc, gdzie mają przejść kwarantanne podróżują komunikacją miejską. Pojawiły się także informacje, że większość Polaków mogła powrócić do Ojczyzny za darmo, w ramach europejskiego programu, ale rząd Polski pospiesznie zaproponował im płatny lot, by podreperować słabą kondycje narodowego przewoźnika. Kondycję Orlenu podnosi się przez narzucenie produkcji płynów odkażających, które niestety jeszcze nie są osiągalne w sprzedaży. Może będzie, kiedy się już epidemia skończy.
Program pomocy gospodarczej to nie jest mój konik. Nie znam się na ekonomii. Ale większość ekonomistów podkreśla, że przeznaczone na pomoc pieniądze są raczej pożyczką, którą tak czy inaczej trzeba będzie oddać.
Mogłabym tak jeszcze długo wymieniać nieścisłości między propagandą a normalnym życiem. Ale nie ma co się zbyt długo rozpisywać.
Jako taki, naprawdę zastanawiający przykład mogę WAM podać wczorajszy dzień.
Od rana dostaliśmy wiadomość o kolejnych 12 przypadkach zachorować. W tej liczbie znalazł się jeden minister rolnictwa i dwóch współpracowników Ziobry. Nawet głupi by się połapał, że to naprawdę jest statystycznie niemożliwe. Każdy głupi by zauważył, że nawet jeśli robi się według słów premiera i ministra zdrowia 1500 testów w ciągu doby, to akurat jest wystarczająca ilość, by przebadać rodziny i bliskich znajomych tych właśnie przypadków wewnątrz PISu.
Myślę, że to dlatego zabroniono robienia testów prywatnie za własne pieniądze. Chodziło to to właśnie, by zapanować nad ujawnianą ilością potwierdzonych przypadków.
Władza kłamie. Kłamała nas, jak do tej pory, we wszystkich ważnych sprawach. Nie mam żadnego powodu, by w tym wypadku im wierzyć. Tym bardziej, że nie odwołują wyborów, które w tej sytuacji są w zasadzie niemożliwe, a jeśli się odbędą będą niedemokratyczne.
Wszystkim, którzy wrzucają swoje wpisy na tt i fb, którzy piszą do mnie i opisują zaistniałe sytuacje w prywatnych informacjach, chciałabym prosić, by rozpowszechniały te informacje jak najszerzej. Mówcie i krzyczcie, bo od tego zależy WASZE życie. Apeluje do mediów, by przestały być tak miłe i zaczęły wreszcie rzetelnie przedstawiać problem. Moniko Olejnik, Panie Kajdanowicz, Pani Pochankę. Dlaczego nie zadajecie politykom trudnych pytań, przecież śledzicie internet tak samo, jak ja...
I w końcu! Nasza Droga Opozycjo! Przestań wreszcie klaskać i zacznij działać. Tu już naprawdę nie chodzi o to, kto wygra wybory. Czas leci szybko, a skoro przetrwaliśmy 5 lat rządów Dudy, przetrwamy też następne 5. Tu chodzi w tej chwili o zdrowie i życie poszczególnych obywateli. Nie możecie więc chować głowy w piasek. Sami nas w to wpakowaliście popierając specustawę, która dała PISowki nieograniczoną władzę. Ta ustawa byłą niepotrzebna, gdyż Konstytucja przewiduje różne stany nadzwyczajne, z których można było skorzystać. Daliście się wkręcić, jak dzieci, bo ważniejsza dla WAS byłą poprawność polityczna. Zaryzykowaliście swoje kariery, ale to WASZA prywatna sprawa. Ale zaryzykowaliście także 5 lat naszego życia. Czas już to naprawić. Nie bądźcie mili, bądźcie odważni. Mówicie prawdę. Po to WAS wybieramy, by rząd nie mógł bezkarnie kłamać.
O to WAS proszę. Zostawcie politykę, bo w tej chwili walczymy o prawdziwe życie, które kończy się prawdziwą śmiercią, nie śmiercią polityczną. Żądamy prawdy! Jeśli WAS na nią nie stać, nie musimy na WAS głosować. Nie musimy głosować w ogóle. Niech WAM biało-czerwona flaga na trumnie nie wystarczy, bo to życie, a nie śmierć jest nawyższym przywilejem. 



środa, 18 marca 2020

Statystycznie niemożliwe... ( Tekst z dnia 18 marca 2020 roku)


W 2015 roku byłam w sporze prawie z całą Polską. Większość Polaków uważała, że jako demokraci musimy respektować wyniki niezależnych wyborów i uszanować fakt, że suweren wybrał taki parlament i takiego prezydenta. Do nikogo nie trafiały argumenty, że wolność wyborów nie polega tylko na właściwym przeliczeniu kart wyborczych, ale także na uczciwie prowadzonej kampanii. Nawet wychodzący na ulicą KOD cały czas podkreślał, że nie podważa mandatu PISu do sprawowania władzy, nawet opozycja nie widziała kłamliwej kampanii jako powodu swojej przegranej. W następnych wyborach nawet sąd nie uznał, że kłamstwa wyborcze mają wpływ na ostateczny wynik.
A kłamstw było prawdziwe morze. To nie tylko te dwa wyroki sadu dotyczące premiera. Było ośmieszanie przeciwników, fałszowanie życiorysów i dokumentów, sugerowanie nigdy nie popełnionych przestępstw. Wszystko to przemilczeliśmy i przełknęliśmy jak obślizgłą żabę. Na co liczyliśmy? Na to, że PIS się opamięta, że dostając palec nie sięgnie po całą rękę? Mandat wyborczy usprawiedliwiał omijanie prawa i obyczajów sejmowych.
Kłamstwa zaczęły być normalnymi narzędziami politycznej walki o utrzymanie władzy. A ten, kto ma więcej narzędzi zawsze jest silniejszy. Dzięki kłamstwom przegraliśmy kolejne wybory, a potem kolejne. A teraz, kiedy ukazało nam się światełko w tunelu, bo Andrzej duda bardzo źle swoją kampanie rozpoczął, pozwoliliśmy się po raz kolejny zagonić w kozi róg z powodu pandemii.
Prawda ze swym przekazem nie jest w stanie się przebić, kiedy to wszystkie media żerujące na oglądalności bezustannie podają sensacyjne wiadomości o koronawirusie. Nikt nie ma odwagi powiedzieć wprost, że początkowo PIS zlekceważył zagrożenie, potem będąc kompletnie nieprzygotowanym, prawdopodobnie je ukrywał, a dziś także nie mówi całej prawdy dawkując nam wiedzę w zależności od rozwoju sytuacji.
Teoretycznie wszystkie podjęte i radykalne środki do walki z epidemia są jak najbardziej prawidłowe. Ale by je wprowadzić trzeba się do nich przygotować. Nie wystarczy o nich gadać, trzeba po prostu rozwiązywać zwyczajne, banalne problemy na poziomie prawdziwego pola walki. Nie może być tak, że lekarze na dyżurach, nie dość, że ciągle balansują na krawędzi braku środków ochronnych dla własnego życia, dodatkowo pracują do momentu, aż po prostu zasypiają na stojąco. Nie może być tak, że jedzą tylko wtedy, kiedy łaska dobrych ludzi dostarczy im jedzenie. Nie może być tak, że 250 przypadków koronawirusa powoduje tak wielkie zamieszanie w szpitalach, że naraża to zdrowie i życie innych pacjentów, którzy są przewożeni do innych placówek z narażeniem życia. Nie może być tak, że z braku głupich maseczek odwołuje się planowe operacje ratujące życie. Ile osób umrze na poważne choroby oddając pierwszeństwo tym z koronawirusem? Nie może być tak, że się zamyka granice powodując wielokilometrowe korki narażając kierowców na wielogodzinne oczekiwania bez możliwości zjedzenia ciepłego posiłku lub załatwienia podstawowych potrzeb fizjologicznych. Przecież przez większość naszego życia granice były zamknięte, a mimo to, mimo kontroli, ruch na granicach odbywał się płynnie i bez większych problemów. Nie może być tak, że ludzie pracujący za granicą spędzają czas wolny na mostach łączących dwa kraje nie mogąc wrócić na noc do domu.
Wszystko bym zrozumiała, gdyby rzeczywiście było tak jak w Italii lub Hiszpanii, kilka tysięcy przypadków a ich liczba lawinowo rosła. Ale wprowadzanie totalnego chaosu z powodu 250 przypadków może skutkować znacznie większą liczbą ofiar, niż żniwa koronawirusa.
Czy WAS nie zastanawia, że wśród tych 250 osób w 40 milionowym narodzie jest jeden minister i kilku kręcących się wokół władzy urzędników niższego szczebla? A może tylko swoich się bada? I mam nadzieję, że nikt z tej PISowskiej kasty nie umrze, bo będziemy mieli przez najbliższe 20 lat kolejna komisje do spraw tej bohaterskiej śmierci, kolejne sugestie o zamachy i kolejny pomnik poległych, tym razem w kształcie koronawirusa na Placu Piłsudskiego.
Nikogo to nie zastanawia, że superbohater Karczewski, który najlepiej na świecie wie, jak się ochronić przed epidemią, nie nauczył swoich w końcu bardzo bliskich przyjaciół jak myć te złodziejskie raczki, by się niczym brzydkim nie zarazić. Nikt też nie zastanawia się, czy kłamczuszek- Mateuszek przyzna się, gdyby okazało się, że jest zarażony. A jeśli wszyscy się przebadali i są „czyści”, dlaczego prezydent, który uścisnął w ostatnim tygodniu wiele rąk w terenie, dziś jednak wolał się spotkać z rządem na łączach?
Wiele pytań ciśnie się na usta każdego dnia. Zastanawiamy się, jak będzie wyglądał krajobraz po bitwie, kiedy obudzimy się jesienią tego roku. Nikt nie rozumie tego, że wszystko co złe, co zrobił PIS spadnie na barki czegoś tak bezpłciowego i nieokreślonego, jak koronawirus. Pewne jest jedno. Budowanie atmosfery powszechnej paniki wyeliminowało skutecznie z kampanii wyborczej wszystkich demokratycznych kandydatów, którzy mają na tyle przyzwoitości, by nie atakować rządu walczącego z epidemią. Jedyną osobą która całkowicie pozbawiona wstydu prowadzi kampanie wyborczą jest Andrzej Duda. Wszystkie telewizje całkowicie się poddały pokazując 24 godziny na dobę krzywe kłamliwe gęby PISu. Niestety, społeczeństwo obywatelskie nie stać na to, by przez 5 lat wytworzyć choćby jedno niezależne medium, które nie ulegałyby powszechnej głupocie. Zostaliśmy bezradni. Sondaże są bezwzględne. Oszust Andrzej Duda wygrywa wybory w pierwszej turze. Jesteśmy bezradni, jesteśmy niewolnikami kłamstw i społecznej poprawności, która nie pozwala nam powiedzieć dość! Dość wykorzystywania ludzkiego nieszczęścia do polityki!
Nie chce mi się już walczyć z 40 milionami Polaków, dla których jakaś choroba, a przecież na co dzień mamy ich wokół siebie wiele, stanowi usprawiedliwienie by się poddać bez walki. Na 250 osób z potwierdzonym zakażeniem 3 osoby są z rządu lub bliskiego otoczenia- statystycznie niemożliwe. Z 250 chorych dwie osoby zostały zdiagnozowane zupełnie przypadkiem, bo uległy innym niezwiązanym wypadkom- statystycznie niemożliwe. W Niemczech ponad 700 nowych zarażonych w ciągu ostatniej doby, w dużo mniejszych od Polski Czechach 20. W Polsce 8 nowych zdiagnozowanych- statystycznie niemożliwe! W Polsce po prostu nie robi się testów, wszystkich, którzy nie są w grupie ryzyka po prostu się izoluje i liczy na przeczekanie. Nie bada się, bo to psuje statystyki.
Jeśli w tej sytuacji Duda znowu wygra wybory, ja się po prostu poddaję. Szkoda mojego zdrowia, by cały czas być robionym w chuja.
Będę czekać i mam nadzieje się doczekać chwili, kiedy los sam z siebie wymierzy sprawiedliwość. Ale czy to nastąpi nie wiem. Może po prostu schyłek ludzkości tak właśnie się wyraża, szaleństwem, kłamstwem, brakiem wstydu i zwycięstwem zła. Wszystko, czego mnie uczono legło w gruzach. Pogląd, że warto czegoś pragnąć, warto walczyć i wierzyć, muszę niestety pogrzebać na cmentarzu życia. Pokonują mnie miernoty i cwaniaczki, pokonują mnie kłamcy i ludzie bez sumień, pokonuje mnie moja własna naiwność i wiara w sprawiedliwość dziejową. A może po prostu jestem zbyt niecierpliwa, by na te sprawiedliwość poczekać.., Ale nie mam już aż tak wiele czasu. 



poniedziałek, 16 marca 2020

Komu wierzyć, całkowicie już nie wiem... ( Tekst z dnia 16 marca 2020 roku)





Nigdy nie myślałam, że mnie to jeszcze kiedyś spotka...więcej policjantów na ulicy, niż cywilów. Czy moje życie było tylko snem? Polska w Unii Europejskiej, wolność, pełne sklepy i otwarte granice. `Czy ja się obudziłam i znowu mam 16 lat i jest stan wojenny? Dla nas, średniego pokolenia jest to już tylko deja vu. Ale dla młodych, tych, którzy ciągle narzekają na to, że niczego nie osiągnęliśmy przez 30 lat jest to nauka. Zobaczcie, jak łatwo i jak wiele możemy stracić...
Powiem WAM, że mam duży problem. Po ostatnich 3 tygodniach mam tak dużo do powiedzenia, że naprawdę nie wiem od czego zacząć. Mogło się WAM wydawać, że przez cały ten czas lekceważyłam problem epidemii narzekając na media, które bębnią o niej dzień i noc. Nie lekceważę. Mieszkam w kraju gdzie problem jest o wiele szerszy niż w Polsce, w kraju który jest oparty na turystyce i dopiero co zaczął wychylać głowę z głębin poprzedniego kryzysu gospodarczego.
Mam takie wrażenie, jakby świat się wokół nas palił, a wokoło nie było ani jednego strażaka. I mam niestety nieodparte wrażenie, że politycy na całym świecie dolewają oliwy do ognia. Kampania wyborcza w Polsce umarła śmiercią naturalna, a stanowisko prezydenta już oddaliśmy walkowerem...
Weszłam kilka dni temu do supermarketu i dostałam skrętu żołądka. Nie mogę powiedzieć, że zobaczyłam puste półki, ale jakiejś nadmiernej ilości towarów też nie było. Prześwity na mięsie. Brak papieru toaletowego, mleka, oliwy z oliwek i spory tłok przy makaronach, ryży i mrożonych rybach. Następnego dnia było już totalne szaleństwo, a o 10 rano nie można było kupić już nic. Po sklepie snuły się stare babcie wykrzykujące jedna do drugiej: „madre mia!” Ciągnąc przed sobą i za sobą po 3 duże wózki załadowane po brzegi. No kurwa, jak ludzie dostają małpiego rozumu to potem jest „madre mia!” Może to kogoś nie rusza, ale ja przeżyłam schyłek komuny. Czas, kiedy idąc do sklepu nie robiło się listy zakupów, a po prostu na bieżąco w sklepie brało się to, co akurat było na półce. Wczoraj musiałam już najpierw odstać się w zatłoczonej kolejce do supermarketu, bo ochroniarz nie wpuszczał zbyt wielu osób do środka, by wewnątrz sklepu nie było tłoku. Paranoja?!
W Polsce ludzie panikują podobnie, chociaż skala wykrytych przypadków jest stanowczo mała.
Sytuacje skrajne pozwalają nam wysunąć tylko takie wnioski, że człowiek jest najbardziej destrukcyjną istotą stworzoną przez naturę. Dzikie zwierze nie wejdzie w ogień, a niektóre unikają wody, bo nie potrafią pływać. Człowiek cały czas biegnie ku swojej własnej zagładzie, na własne życzenie poddaje się destrukcji. Zrobiłam dziś normalne zakupy, płacąc za nie około 30% więcej zwykle. Pierwszą zasadą marketingu, jakiej się uczy każdy sprzedawca, jest umiejętność wykorzystania głupoty ludzkiej.
Powiem WAM, że ja wszystko rozumiem. Jestem zdania, że lepiej dmuchać na zimne, niż wywołać sytuację podobną do włoskiej. Przeszkadza mi jednak bardzo, że w Polsce, jako chyba jedynym kraju na świecie, koronawirus stał się informacją polityczną i wyborczą.
Opozycja ma milczeć i być bardzo miłą dla władzy, która bardzo dzielnie walczy z wirusem. Ale za to prawicowe trolle pozostają w pełnej mobilizacji. Wszystkie, nawet najbardziej genialne propozycje opozycji są pomijane milczeniem. Bo przecież czym by się chwalił Morawiecki, gdyby się okazało, że to nie on uratował Polskę, a zrobiliśmy to wszyscy razem ponad podziałami... Za kilka dni ukradną te same pomysły, a cały blask chwały przywłaszczą sobie.
Śledząc zarówno telewizję, jak i media społecznościowe, mam wrażenie, że żyjemy w dwóch równoległych rzeczywistościach. W jednej widzimy lekarzy i pielęgniarki śpiących na podłodze, bo nie mają czasu pójść do domu odpocząć, rozpaczliwie błagając o dodatkowe środki do walki z epidemią, a z drugiej strony premiera, który opowiada, jacy to oni są we wszystkim świetni, jak to wyprzedzają Europę i jak to na wszystko mają pieniądze. Z jednej strony widzimy ludzi z symptomami choroby, czekających godzinami na zbadanie, bez wody i jedzenia, umieszczonych w jednym namiocie tak, żeby przypadkiem nikt zdrowy stamtąt już nie wyszedł, jeśli tylko jeden byłby zarażony, a z drugiej strony widzimy cepa Dudę na inspekcjach w całym kraju doglądającego jak dobry ojciec stada krów w oborze. Widzimy PiS, cały!, który jeszcze 2 tygodnie temu z lekceważeniem potraktował chorych na raka i który w życiu by się tak nie martwił o zdrowie obywateli, gdyby nie kampania wyborcza. Widzimy podłych dziennikarzy, którzy śmieją się z Rafała Trzaskowskiego, bo nie poszedł z gorączką do pracy nazywając go tchórzem, a na drugim końcu kija jest bohaterki Duda, który niczego się nie boi i jeździ po kraju. Czy to bohaterstwo, czy głupota, nikt się nie zastanawia. A prawda jest taka, że Trzaskowski zrobił testy i natychmiast po otrzymaniu negatywnego wyniku wrócił do pracy. Mamy cały kraj walczący z koronawirusem i mamy Karczewskiego, który po pół roku od utraty stanowiska walczy wyłącznie ze swoim następcą opluwając go w internecie . Jest banda trolli, które rzucają się na każdego, kto powie choćby słowo krytyki...” żebyś zdechł, wypierdalaj z Polski, takich starych jak Ty powinno się utylizować, do pieca z nim...” to tylko niektóre cytaty.
Wszyscy na całym świecie odwiesili szable i wzajemnie się wspierają. A Polska atakuje Unię Europejską, która powinna się przygotować wcześniej na taką sytuacje, a nie się zajmować polskim sądownictwem.
Świat, jaki znamy, być może świat w ogóle, chyli się ku końcowi. To się wszystko dzieje na naszych oczach. Środowisko jest zrujnowane. Jeszcze kilka miesięcy epidemii, a zaczną upadać banki i duże firmy, bo małe już mają kłopoty. Giełdy pikują, czeka nas bardzo wielki dół gospodarczy, co oznacza, że nie będzie nas stać w najbliższym czasie na ratowanie przyrody. Za chwile będzie już za późno. Na horyzoncie widzimy całą ludzkość idąca milczącym marszem ku zagładzie. A na czele polska flagą w rękach Andrzeja Dudy, których chyba się spieszy wygrać wybory w piekle.



Łaskawy lichwiarz. ( Tekst z dnia kwietnia 2020 roku)

Dziś będzie, mam nadzieję krótko. Przynajmniej, jak na moje możliwości. Ale pierdolnięty premier z drugą spasioną bankową gnidą, doprowad...