środa, 10 lipca 2019

Kobieta zmienną jest, ale tylko na pozór. ( Tekst z dnia 10 lipca 2019 roku)


Powiecie, że mi wali na mózg, bo zmieniam poglądy, jak rękawiczki. Ale to nie do końca tak jest. Ostatnio broniłam PSLu i Kosiniaka Kamysza. Zresztą nigdy nie byłam zwolenniczka poglądu, że nie należy głosować na jakieś mniejsze partie, bo one tylko zabierają głosy innym, którzy mają siłę przebicia i coś do powiedzenia. Takie miałam zdanie, kiedy na scenie pojawiła się NOWOCZESNA. Zawsze może być tak, że tej mniejszej partii faktycznie przeszkadza w tej większej coś tak bardzo, że nie jest w stanie, zgodnie z własnym sumieniem, połączyć się z innym, dla nas, na pozór podobnym partnerem. Ma prawo startować sama wraz ze swoją ideologią. Tak też potraktowałam PSL. Bo jeśli faktycznie coś tej partii aż tak bardzo przeszkadza w koalicji z lewicą, to trudno. Ich ból dupy, by pójść honorowo samemu i nie przegrać. Namawiałam więc i nadal namawiam, by w drugiej kolejności głosować na PSL. Wielu twierdzi, że to partia- kurwa, która idzie z każdym. A ja myślę, że mają dość stabilny kręgosłup, takie swoje minimum, którego się trzymają i dlatego pasują wszędzie, jak brakujący puzzel.
Ale powiem tak do ich : Jesteś człowieku bardzo sympatyczny, wykształcony i mądry. Chociaż zawsze wszystkim mówię, że nie należy się w polityce sugerować lubieniem, a tym bardziej nielubieniem, bo to WAS dotyka znacznie częściej, muszę przyznać, że mam jakąś słabość do Kosiniaka Kamysza. Zagadka nie jest właściwie zagadką, niezwykle sobie cenię ludzi, którzy potrafią się z sensem wypowiadać. Ale powiem wprost, świat wydaje mi się dość jasny i znam reguły w nim panujące, ale zdarza się taj ,że czasami to ja już nie mam cierpliwości na tych polityków. Bo taki Kosiniak Kamysz, o którym wszyscy wiemy, że nie jest głupi, po co on chodzi do telewizji i opowiada te pierdoły?
Chcesz Pan iść sam do wyborów, idź chłopie, ale nie pokazuj wszystkim, że jesteś większym durniem, niż jesteś. PIS pieprzy o jakiś ideologiach, o jakimś gender/srender, o LGTB, o zagrożeniach dla tradycyjnej rodziny, a Ty człowieku powtarzasz te bzdury, jak echo. A jestem na 100% przekonana, że wiesz, iż w byciu trochę innym, nie ma żadnej ideologii. Ideologia jest wtedy, kiedy ludzie na skutek swojej filozofii uważają, że bycie innym jest gorsze, od bycia szarakiem lub na odwrót. Każdy z nas mógł się urodzić kimś innym. Ty, człowieku mogłeś urodzić się kobietą, mogłeś urodzić się czarnym i głodować w jakimś państwie na pustyni, mogłeś być, łysy, rudy, kulawy lub ślepy. Jaka w tym wszystkim jest ideologia? To są fakty, natura przyrody, jej różnorodność i jej kaprys. Oczywiście patrzysz na swój elektorat. Ale politykiem nie jest się po to, by ludzi, którzy Ci ufają straszyć albo utwierdzać w ich błędach. Jesteś do cholery po to, by ich dobrą drogą przeprowadzić do postępu. Gdybyś był politykiem na miarę XXI wieku, gdybyś miał zwyczajne jaja, to być zorganizował konferencję prasową, zaprosił na nią gejów i innych odmieńców i powiedział do swojego elektoratu: To są obywatele Polski, nasi bracia, a Konstytucja gwarantuje im takie same prawa, jak nam wszystkim. Kochajmy ich, bo są wśród nas, w szkole, w pracy i na ulicy. Nikomu nie szkodzą, nie cierpią na żadne zaraźliwe choroby. Po prostu urodzili się inni. Wiem, człowieku, że jako lekarz i osoba wykształcona doskonale to wiesz, że te osoby są równie wartościowe, jak my wszyscy. Wiem także, że jako osoba wierząca, zawsze możesz namawiać do miłości, a nie do wykluczania kogokolwiek i za cokolwiek. Wiem, a może tylko wierzę, że nie jesteś tchórzem i że Cię na to stać. Więc się otrzep, przestań słuchać tych starych larw w swojej partii i zrób to. Zobaczysz!, do października będziesz na ustach wszystkich. A tak to jesteś tylko prawicowym dupkiem w cieniu PISu.
Nie ma żadnej ideologii w tym, że ludzie są różni, tak jak nie ma ideologii gender, jest tylko nauka społeczna o równości płci. Panie Kosiniak-Kamysz. Ja jestem naprawdę bardzo cierpliwa, a ludzie mnie słuchają, bo często miewam rację. Bronię Pana od lat, bo uważam, że PSL zasługuje w końcu na lidera, który nie będzie zostawał w tyle za innymi. Ale kiedy widzę, jak Pan przychodzisz do telewizji i tak pierdolisz, to naprawdę ręce mi opadają. Nie potrafię uwierzyć, że taki lekarz się nie wstydzi przyjść do ogólnopolskiej telewizji i o jakiejś ideologii LGTB gadać i do tego się na nią nie zgadzać...To za czym Pan jesteś? Wszyscy, którzy nie mieszczą się określonych ramkach, do gazu? Naprawdę nie rozumiesz, że każde Twoje słowo, to oklaski dla PIS?
Wieś potrzebuje rewolucjonisty, kogoś, kto ją wreszcie zaprowadzi do Europy, bo na razie tkwimy w feudalnych czasach zaborów. Niech Pan w końcu będzie przywódcą, niech Pan nie pozwoli by PIS tę wieś ciągnął na dno! Chyba, że Panu naprawdę nie zależy, bo coraz częściej Pan sprawia takie wrażenie. W polityce, jeśli komuś przestaje zależeć, powinien iść na emeryturę. Polityka nie jest dla słabeuszy, którzy nie chcą toczyć koła postępu do przodu.



niedziela, 7 lipca 2019

Doceniaj, nie oceniaj. ( Tekst z dnia 7 lipca 2019 roku.)


Mam dziś odpoczynek od FACEBOOK-a. Dlaczego, pewnie się domyślacie. Pewnie się komuś nie spodobał jakiś mój komentarz i dostałam knebel na 24 godziny. Nie sprawdzałam, jaki jest prawdziwy powód, bo zawsze jest podana jakaś bzdura. To medium społecznościowe spełnia w naszym życiu ogromna rolę. Większość z nas opiera swoją działalność na tym właśnie medium. Niestety, jest to ewenement w przestrzeni internetowej, gdzie karze się za poglądy, gdzie knebluje się wolność wypowiedzi. W demokracji dla zablokowania czyjejś wypowiedzi potrzebny jest sąd. Trudno! Mamy w tej chwili większe problemy. Ten fakt musimy przeboleć.
Tym bardziej, że knebel włożono mi w usta, ale zapomniano o kajdankach na ręce. Mogę więc pisać i publikować na blogu.
Sprawa, którą chcę się z WAMI podzielić, jest dla mnie bardzo ważna, bo wywołał ją mój wczorajszy post na temat wsi i wahań PSl-u.
Ja naprawdę rozumiem wszelkie emocje, bo sama im ulegam. Ale spróbujcie naprawdę złapać dystans, potraktować nadchodzące wybory na poważnie i traktować ludzi z szacunkiem, nawet jeśli nie podobają się WAM ich decyzje. Mówię tu o partnerach politycznych, tych, którzy mieszczą się w modelu demokratycznego państwa i nie łamią prawa. Nawet jeśli pójdą do wyborów obok nas, a nie z nami, dziś nie jesteśmy w stanie przewidzieć czy to będzie zła czy dobra decyzja.
Większość z nas to tacy niedzielni socjologowie, uliczni psychologowie i domowi politycy. Nie musimy mieć racji. Powiedziałabym nawet, że projekt dwóch bloków, bardziej centrowego i bardziej lewicowego, ma sens i mógłby przynieść dobry rezultat. Tylko, że jest już trochę za późno na takie nowe rozwiązania. Osobiście też uważam, że PSL idąc samotnie do wyborów nie osiągnie progu i zasili PIS. Ale jeśli się mylę? Jeśli będą gryźć trawę i uda im się urwać PISowi te 5, 7% ? W końcu, na scenie politycznej jest to jedyna partia, która może przeciągać na swoją stronę elektorat PISu. Tych ludzi, którzy może PISu nie kochają, ale panicznie się boją lewicowych wartości. Gdyby tak się stało, będziemy Kosiniaka-Kamysza na rekach nosić, bo to on przeważy szalę.
Mamy prawo do swoich wizji i poglądów. Ale pragnę Państwu przypomnieć niedawne wybory samorządowe. Mówiliśmy dokładnie to samo. Krytykowaliśmy PSL, który nie chciał iść w szerokiej koalicji. Krytykowali ich indywidualny start w wyborach mądrzejsi od nas profesorowie. A oni zrobili bardzo dobry wynik i tak naprawdę te ich procenty zadecydowały, że w wielu miejscach nie ma PISu.
Mamy jednego wroga, nie zapominajcie o tym. A PSL trzeba wspierać. Mówić ludziom: jeśli WAM światopogląd Koalicji nie odpowiada, zagłosujcie na PSL! Nie należy się gorączkować, bo sprawa jest zbyt ważna, a chcąc wygrać, musimy mieć zawsze przed oczami CEL.
Jest mi bardzo, naprawdę bardzo przykro, że mój wczorajszy tekst krytykujący de facto stosunki feudalne panujące we współczesnej wsi polskiej, hegemonie kościoła katolickiego na tym terenie, nieznajomość tej tematyki przez władzę, oraz w zupełnym nawiasie potrzebę odzyskania wpływów na tym terenie przez PSL lub utworzenie tam innej, nowoczesnej formacji, skutkowało tylko falą hejtu skierowanego do władz tej partii. Musimy bowiem pamiętać, że jest to bardzo specyficzna partia, która w porównaniu z innymi działającymi w terenie od przypadku do przypadku, zawsze była aktywna w małych środowiskach. Oprócz ludzi na świeczniku w Warszawie, istnieje cała rzesza anonimowych działaczy pracujących na rzecz lokalnej społeczności.
Drodzy Polacy, krytykujmy, ale pamiętajmy, że wróg jest gdzieś indziej. Nie obrażajmy, nie wyśmiewajmy.
Krytykujemy PIS i elektorat tej partii na co dzień, ale kiedy mamy okazje robimy dokładnie to samo, co oni. Besztamy, równamy z błotem, bo ktoś postąpił nie tak, jak tego oczekujemy. Nikt z nas nie jest ani wróżką, ani nie potrafi przewidzieć przyszłości. Musimy zakładać, że możemy się mylić i że inni mogą mieć rację. A poza tym zawsze dawajmy ludziom wolność wyboru. Może taki PSl, jak w piłce, wiedząc, że nie gra już o puchar, chce zagrać o honor. Może po prostu chce pokazać, że nawet zdradzieckiej wsi, która postawiła na PIS, nie opuści.
Drodzy Polacy. Ciągle wieszacie psy na politykach. Mówicie, że nie mają programu. Ale spójrzcie w lustro. Przecież nie potrzebujecie żadnych konwencji i spotkań z politykami, by realnie ocenić, kto gwarantuje nam normalną Polskę, a kto 5 minut dobrobytu, a potem upadek. Nie dajcie się wkręcać PISowi, nie opluwajcie swoich, nie bądźcie tacy, jak oni. Po prostu idźcie do urn i zagłosujcie, nawet wbrew logice, na intuicję. Pokażcie raz w życiu, że za byle co WAS nie kupią, że nie jesteście tacy głupi, jak PIS o WAS myśli, że potraficie tupnąć nogą i że Suweren to nie jest już tylko puste hasło. Doskonale wiecie, czego i po kim możecie się spodziewać. I wbrew pozorom nie ma to znaczenia, kto z kim pójdzie w koalicji. Jest zło i jest dobro. Trzeba tylko mieć odwagę wybrać.



sobota, 6 lipca 2019

Furmanka. (Tekst z dnia 6 lipca 2019 roku.)


No cóż, żadne apele nie pomogły. PSL uległo, a to oznacza po prostu, że poległo bez walki. Oddał polską wieś w ręce PISu i szacownego prezydenta, czyli ludzi, którzy wieś znają tylko z kolorowych obrazków. Czyli nadal w demokratycznym państwie w Europie, będziemy siłą utrzymywać feudalną wieś.
A o jej losie będzie decydować kościół, Kaczyński i inni mądrale przy korycie...
Ich gadki wkurzają mnie na każdym kroku. Ale prezydent Duda, kiedy tylko gębę otworzy, to tak, jakby gołąb nasrał na parapet.
Czytałam ostatnio na jakimś prawicowym portalu, jak to nasza Dupa kochana świetnie zna się na kondycji polskiego rolnictwa. Pochwałom nie było końca i porównaniom z UE, gdzie każdego roku upada wiele gospodarstw rolnych, a u nas, jak to się ten mędrzec wyraził: Rodzinne rolnictwo istnieje i ma się dobrze.
Owszem, dopłaty w UE sprawiły, że wiele gospodarstw rolnych prosperuje znacznie lepiej. Kupiono nowe maszyny rolnicze i odbudowano domy. Widać jednak, że pan prezydent zna polską wieś tylko z hucznych przejazdów uprzywilejowaną kolumną. Polska wieś, to jest po prostu czysta, żywa tragedia. Prawa człowieka i prawa dziecka tam nie istnieją, większość ludzi w ogóle o nich nie słyszało. To tak, jak z tymi klapsami dawanymi dzieciom, dziadek bił ojca, a ojciec syna. Bo tak nakazuje tradycja.
W Europie gospodarstwa posiadające co najmniej kilka tysięcy hektarów ziemi ukierunkowane są na uprawianie tylko jednego gatunku roślin. Jeśli ktoś ma winnicę, nie pieprzy się w hodowanie świni czy kury, jeśli uprawia słonecznik, to nie musi mieć parku maszynowego, jak w kołchozie. Wystarczy mu kilaka pługów i kombajny do zbierania plonów. Gospodarstwo rodzinne, tak ukochane w naszej Ojczyźnie, to prawdziwe marnotrawstwo sił i środków. Nigdy nie wiadomo, co w danym momencie może się opłacić, więc sieje się to i tamto, a do tego trzyma się krowy na mleko i świnie na mięso. Bo jak wszystko zawiedzie, to chociaż tucznika można do skupu odstawić i parę groszy na chleb w domu się znajdzie. Tym sposobem park maszynowy musi być bardzo bogaty, Bo i kombajn do zboża jest potrzebny i do zbioru kartofli też się przyda.
Nie to jednak jest najbardziej przerażające. Najgorsza jest tradycyjna mentalność, która nie zmieniła się od zaborów. Złagodzenie tej mentalności było widoczne w czasach komuny, bo usiłowano przynajmniej na pozór wprowadzać jakieś szczątkowe równouprawnienie. Niestety i wtedy i teraz, od realnego świata, polską wieś oddziela szczelnym murem kościół katolicki. Kobieta na polskiej wsi, właściwie nie jest kobietą. Nie ma charakterystycznych dla niej cech. Nie ma czasu się porządnie umyć, bo czasami po prostu pada z nóg ze zmęczenia. Nie ma mowy o codziennym makijażu lub choćby porządnym kremie, bo porządnymi kremami to się tylko kurwiszony z miasta kremują. Zadbane, czyste paznokcie? Dla kogo, ty wiejska babo chcesz się tak pindrzyć, dla krów i świń, a może masz jakiegoś gacha na boku.... Wiecie, ile razy to słyszałam. Fryzjer i owszem, kiedy ktoś w rodzinie umrze i się zjeżdżają na pogrzeb, ewentualnie na wesele lub na chrzciny, kiedy się trzeba pokazać . Prace na polu, te cięższe, które trzeba zrobić na piechotę, pielenie , zbieranie owoców i warzyw, one zazwyczaj przypadają kobietom, a mężczyźnie obsługują maszyny rolnicze i ujeżdżają traktory, bo to dla wiejskiej baby za inteligentna robota. A i tak do domów wracają bardziej zmęczeni, niż ich żony. Dlatego obejście, świnie, krowy, kury, to wszystko najczęściej praca dla kobiety, która właśnie wróciła z pola. Do tego gotowanie, sprzątanie, zajmowanie się dziećmi, bo przecież „ Dobra żona tym się chlubi, że gotuje, co mąż lubi”. Opieka zdrowotna dla kobiety? Tylko wtedy, kiedy naprawdę zaniemogła i nie nadaje się do roboty. Ciąża spędzona na polu z widłami, to norma. I potem taki dumny mężuś opowiada wszystkim, że jego żona to taka twardzielka, bo rodzić zaczęła przy wrzucaniu belek ze słomą na przyczepę. A potem mamy oberwane macice i kłopoty z kręgosłupem.
Rodzinne rolnictwo było świetne 100 lat temu. Sprawdzało się tez w komunie. Dziś jest konkurencja i opłaca się inwestować w duże gospodarstwa W rodzinnych gospodarstwach dzieci „tyrają” od 7-go roku życia. Nie jeżdżą na kolonie, nie mają wakacji, często wstają rano, by jeszcze przed pójściem do szkoły nakarmić bydło i świnie. Traktowane są, jak darmowi niewolnicy. Dorastają ze zwyrodniałymi kręgosłupami w wyniku zbyt ciężkiej pracy. To jest niezgodne z prawem, ale czy prawo tam dociera? Dziecku wpaja się fałszywą prawdę, że może nie ma najmodniejszych spodni, może nie jeździ na zagraniczne wycieczki, ale za to tu na miejscu tworzy swoją przyszłość, swój dorobek. To wszystko kiedyś będzie twoje...tak mówią rodzice. A dziecko nie mając innych punktów odniesienia wychowuje się w przekonaniu, że tak ma właśnie być. Nie mówię tu o biednych gospodarstwach, ale o takich, które stać jest na robotnika. To nie bieda zmusza dzieci do niewolniczej pracy lecz tradycja i mentalność. Należy także podkreślić, że dzieci na wsiach pracują często przy niebezpiecznych maszynach i narażone są na ciężkie wypadki.
Z moich obserwacji wynika także, że nie mają prawa wybrania sobie swojej życiowej drogi. Zazwyczaj to rodzice decydują, które dziecko ma prawo się kształcić, a które zostaje w gospodarstwie. Często te dzieci, szczęśliwi spadkobiercy nie dostają pozwolenia na kształcenie poza niezbędne minimum.
To, co tak bardzo podoba się prezydentowi Dudzie, to jest koszmar i obłęd. Psy na łańcuchach i dzieci pracujące ponad siły, zupełnie, jakby obywatele wiejscy należeli do innego świata. Taki kawałek feudalnej Polski w demokratycznym państwie.
Dla wielu ludzi, którzy nie odwiedzają wsi zbyt często, może to być czysta utopia. Ale ja pochodzę ze wsi. I niestety, to, co opisuję, nie jest dla mnie wspomnieniem z dzieciństwa. Cały czas mam kontakt z polską wsią. To jest miejsce wymarzone przez kościół katolicki. Zapracowany człowiek pozbawione prywatnego życia, który tylko na dwa sposoby może oderwać się od swojego losu: idąc do kościoła, albo idąc do knajpy.
Dlatego uważam, że wsi jest potrzebna nowa i przede wszystkim nowoczesna siła na. Siała, która by rozpoczęła rewolucję.
Przyznaje, że trochę liczyłam na Kosiniaka-Kamysza, bo wydawał mi się sensownym facetem. Ale niestety, jest otoczony przez te zacofane diabły, które go prowadzą na manowce. Doprowadzą do tego, że PSL nie wejdzie do parlamentu po raz pierwszy od lat, a winę zrzuca na młodego przywódcę. I znowu się będą mogli dorwać do władzy i wrócić na łono kościoła, który ich przyjmie. Tak naprawdę, nawet jeśli się będą przysięgać na grób matki, nic nie zmienia faktu, że odrzucając współprace z lewica, staną się po prostu stronnikami PISu.
Ale nic nie można na to poradzić. Chociaż..., spróbujmy wyobrazić sobie, jak by wyglądała polityka bez kościoła katolickiego. Ludzie otworzyli by głowy i zaczęli myśleć samodzielnie. Kim byłby Kosiniak Kamysz, gdyby nie te tak zwane wartości, które w cywilizowanym świecie są po prostu bezwartościowe, są tylko hasłem, na które jedni się powołują, a inni nim manipulują i szantażują. Przykro mi Panie przewodniczący PSL-u, właśnie kościół Pana zaszantażował, a PIS dokona na Panu rzezi w najbliższych wyborach. Bo wieś na WAS i tak nie zagłosuje. Złoty róg, zamieniany na sznur, jest ciągle naszym przekleństwem.



piątek, 5 lipca 2019

Westerplatte raz jeszcze... ( Tekst z dnia 5 lipca 2019 roku)


Normalny człowiek ma taka naturę, że kiedy widzi coś zepsutego, natychmiast chciałby to naprawić. Czasami jednak patrzysz na swój dom-Polskę, a tam wygląda, jak po spaleniu, albo jakby przeszła trąba powietrzna. Wszystko, co było filarem państwa zostało zrównane z ziemią i każda rzecz, jaką bierzesz do reki po prostu się rozpada. Nie wiesz wtedy, czy warto jeszcze się łudzić, czy cokolwiek da się uratować, czy lepiej odwrócić się i odejść i zacząć nowe życie.
Kiedy podczas kampanii wyborczej w roku 2015 pojawiło się hasło „Polska w ruinie”, wszystkich nas to oburzało, a szczególnie starszych. Tych, którzy widzieli ruiny Warszawy, gruzy w innych miastach, albo nieco młodszych, którzy obserwowali, jak po upadku komunizmu nasz krajobraz z czarno-białego filmu powoli nabierał barw i zaczął przypominać Europę. Po 4 latach okazuje się, że śmiać się nie było z czego, bo wcale nie trzeba burzyć budynków, by ruina stałą się faktem, by w środku Europy, kilkoma pociągnięciami długopisu odwrócić wszystko.
Każdego dnia czuję się w jakimś sensie okradana, z realnego należącego do wszystkich obywateli mienia, ale także mentalnie. Kiedy ukradziona Polakom Plac Piłsudskiego tylko po to, by bez pytania kogokolwiek o zgodę postawić tam pomniki, bardzo mnie to bolało, ale osobiście nie jestem bardzo związana z Warszawą. Zupełnie inaczej jest z Westerplatte, bo jestem z pokolenia wychowanego na micie obrońców tego miejsca. Było to miejsce zaczarowane, zmuszające każdego zwiedzającego do zadumy. Może dlatego, że wyglądało tak, jakby dopiero wczoraj ucichły odgłosy wojny. Wśród ruin czuło się duchy poległych, zapach prochu, potu i krwi, odgłos łamanych przez pociski gałęzi. Po prostu miejsce pamięci, muzeum zbudowane przez życie...
Teraz słyszymy argumenty, że to miejsce jest zaniedbane, że trzeba je odnowić, wybudować „NOWE” muzeum, posprzątać. Słyszymy także, że „TEN RZĄD” wyciąga na światło dzienne prawdziwą historię. Czyżby się miało okazać, o czym do tej pory nie wiedzieliśmy, że Westerplatte bronili żołnierze wyklęcie, jedyni bohaterowie zasługujący na szacunek tego rządu, a na ich czele stał dziwnie nam z twarzy znany koleś w okularkach i z krzywym uśmiechem...? To nie są żarty, oni są do tego zdolni.
Zbliża się pierwszy września, a ja mam wrażenie, jakby znów SMS Schleswig-Holstein stał w porcie, jakbyśmy znowu musieli bronić tego skrawka ziemi przed najeźdźcą. Problem jest tylko taki, że najeźdźca jest swój, mówi naszym językiem . Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, że to święte miejsce zostanie Polakom odebrane, że zostanie ogrodzone, i jak to mówi władza „ właściwie zagospodarowane”. Bo jak można zagospodarować morze krwi? Jedyną rzeczą, jaką wolno tam było zrobić, to postawić pomnik obrońcom, a to już zostało zrobione. Reszta powinna pozostać taka, jaka była wtedy, bo tylko w ten sposób jest naturalnym pomnikiem historii.

Nie wyobrażam sobie, że centralna władza nam ten teren odbierze i postawi tam znowu jakiś swój debilny pomnik całkowicie nie związany z tym miejscem. Ale zdaję sobie sprawę, że oni nie ustąpią. Muszą pokazać kto tu rządzi, muszą splugawić każde święte miejsce.
Nie wyobrażam sobie, że to oni zorganizują obchody wybuchu wojny, zaproszą gości, oczywiście wyłącznie tych według ich oceny godnych, a my będziemy stali za płotem w milczeniu... Bo zapytać musimy sami siebie, czy to na pewno nadal jest nasz kraj? Czy banda najeźdźców może nas tak wyganiać za płot, by sobie z naszej historii kpić?
Wybierający PiS mają w dupie Polskę, mają w dupie historię i polskie zabytki. Byleby tylko rząd nadal robił im dobrze w portfelu. Ci, którym zależy są niestety w mniejszości, a widmo porażki odbiera im chęć do działania. Bo po co się narażać, jeśli nie można wygrać.
I tak z narodu słynącego na świecie z waleczności i męstwa, staliśmy się bezradni jak pluszowe misie. Daliśmy się we własnym kraju wyrzucić poza nawias.
A gdyby tak, tamtych 182 żołnierzy, wiedząc o tym, że okręt Schleswig Holstein przywiózł kilka tysięcy żołnierzy, pomyślało sobie: po co umierać? Po co się starać, skoro i tak nie wygramy z przeważającymi siłami wroga? Gdzie byśmy byli i kim byśmy byli? Tylko, że wtedy nikomu nawet do głowy by nie przyszło, żeby zadawać takie pytania.
Czy my dzisiaj, ze swoim konformistycznym podejściem do życia, jesteśmy w stanie obronić Westerplatte? Czy chociaż spróbujemy?
Czy kawałek po kawałku będziemy oddawać Polskę walkowerem?



poniedziałek, 1 lipca 2019

Póki jeszcze jest możliwa Polska po IV RP. ( Tekst z dnia 1 lipca 2019 roku)


Dawno nie napisałam listu skierowanego tylko do jednej osoby. Ale czasami warto zwrócić komuś uwagę na różne fakty. Chciałabym więc zwrócić się do Pana Kosiniaka Kamysza...jak matka.
Drogi Panie Władku.
Jest Pan najlepszym przewodniczącym PSL-u, jakiego pamiętam. Młody, wykształcony, przystojny, któremu słoma z butów nie wystaje. A do tego świetny mówca. Nie chce tu Panu absolutnie sugerować, co Pan powinien zrobić w kontekście przyszłych wyborów. W wyborach samorządowych uważałam, że powinien Pan pójść w koalicji, a jednak PSL poszedł sam i odniósł osobiste zwycięstwo. Było to o tyle ważne, że podczas poprzednich wyborów ta partia byłą oskarżana o fałszerstwa wyborcze. Udowodniliście, że nawet jeśli PiS swoją ciężką rękę trzyma na urnie wyborczej, WASZE poparcie w kraju jest wystarczająco wysokie. Pańscy starsi koledzy z klubu sugerują Panu, że przegrana z PISem w wyborach do PE jest wypadkową różnych spraw ideologicznych poruszanych w kampanii. Ale mnie się wydaje, że to Pan i PSL przywiązujecie zbyt wielką wagę do ideologii. To wy nie chcecie wejść w koalicję, w której będzie „Wiosna”. Wydaje się Panu, że idąc w konfiguracji bardziej konserwatywnej odzyska Pan dla PSL wieś? Muszę niestety Pana rozczarować. Wieś w przewadze zagłosuje na PiS, bo wieś słucha kościoła. PSL jest stanowczo za słabą partią, by kościół katolicki ochronić przed rozprawieniem się z pedofilią, chciwością i finansowymi przekrętami. Wieś będzie głosować na PIS, bo tylko PIS uchroni kościół przed prawdą i związanym z nią gniewem ludu. Tu Pan po prostu polegnie. Muszę jednak powiedzieć Panu, że nie tak do końca jest wszystko stracone. Wbrew pozorom, jest spora grupa ludzi mieszkających na wsi, która ma nowoczesne poglądy. I to mógłby Pan zagospodarować świetnie, bo Ci ludzie są zagonieni do kąta i boją się odezwać.
Tylko niech Pan przestanie w końcu być pasterzem, a zacznie być politykiem. Wiele spraw, które ludzie uważają za jakąś skrajną ideologię, wcale nią nie jest. Sprawa na przykład takich związków partnerskich, nie tylko homoseksualnych. To nie jest sprawa ideologiczna, to wywiązanie się wreszcie z podstaw KONSTYTUCJI, która gwarantuje wszystkim obywatelom równe prawa. Proszę Pana, wiele znacznie bardziej konserwatywnych państw już tę drogę przeszło, a po pięciu latach nikt już nie pamiętał, że w ogóle był taki problem. Ludzie są dziś dużo bardziej pragmatyczni. Nie pobierają się choćby ze względu na koszty finansowe takiej decyzji. Do tego potencjalny rozwód to też finansowa katastrofa. Model rodziny na świecie się zmienia i te niezwiązane ślubami mają się równie dobrze, a czasami nawet lepiej. Nie musimy tutaj jeszcze absolutnie rozmawiać o ślubach osób homoseksualnych i o adopcji dzieci. Społeczeństwo jest całkowicie nieprzygotowane na tego typu radykalne reformy. A mimo to są w naszym społeczeństwie pary lesbijskie posiadające dziecko, bo kto samotnej kobiecie zabroni posiadania potomstwa? Udajemy, że tego nie widzimy i żyjemy w tej hipokryzji od lat. Trzeba wielu lat i edukacji, by ludzie mogli ocenić pewne sytuacje na zimno, nie w wyborach, przy urnie i nie pod wpływem emocji.
Gdyby Pan wszedł do klasy w przedszkolu, w której akurat jedzą obiad czterolatki i zapytał: Czy chcecie się kochane dzieci podzielić obiadkiem z bakteriami?, odpowiedź była by na 100%, że nie. Ale my ludzie dorośli wiemy, że bakterie zawsze nam towarzyszą i że ze smakiem jedzą kanapkę razem z nami. Wiemy także, że bez nich nie było by procesu trawienia i że nie mogli byśmy bez nich żyć. Nie możemy udawać, że bakterie nie istnieją, tak jak nie możemy udawać, że nie ma wokół nas osób homoseksualnych. Udajemy, że ich nie ma, że nie podlegają prawu, dyskryminujemy je. Z czasem ludzie powoli zaakceptują wszystko, co dobre. A miłość jest dobra. Postęp jest jak rzeka. Nawet jeśli postawimy tamę, ona znajdzie sobie nowe koryto i nadal będzie płynąć. Skoro jej nie możemy zatrzymać, po co tracić czas na stawianie tamy?
Moim skromnym zdaniem powinien Pan dołączyć do koalicji. Uważam, że było by to kuriozalne, by tak wartościowy polityk, jak Pan i w dodatku najlepszy w nowych dziejach PSL-u, był pierwszym, któremu się nie uda wprowadzić nikogo do Sejmu.
Elektorat, który Pan stracił na wsi, na dzień dzisiejszy nie jest do odzyskania. Nie stać żadnej partii, by w tej chwili oderwać tych ludzi od PiSu. Oni muszą niestety sami dostać trochę w kość, by otworzyć oczy. To zresztą dotyczy reszty społeczeństwa. Jedyne, co możemy zrobić w tym momencie, to pozbierać i zmotywować tych, którzy rozumieją o co toczy się gra! Bez tych ideologicznych bzdetów, które rozpowszechnia PiS, a Pan się bezwolnie pod nimi podpisuje.
Niech Pan potraktuje Koalicję, jak miniaturową Polskę, taką gdzie jest miejsce dla każdego, dla katolika i tęczowej flagi, dla tradycji i nowoczesności. Bo jak rozumiem, jako nowoczesny polityk jest Pan za rozdziałem kościoła od państwa i na tym polu nie ma w opozycji niezgody.
Panie Władku. Jest Pan teraz języczkiem uwagi, jest Pan wdowim groszem, który może przechylić szalę. Więc niech Pan przynajmniej zrobi referendum w tej swojej partii zanim podejmie ostateczną decyzję, tak jak zrobiło to SLD.
Jest Pan mądrym człowiekiem. Doskonale Pan wie, w jakiej Polska jest sytuacji. Nie chodzi wcale o to, kto będzie w Polsce rządził, do kogo się będziemy zwracać: panie premierze. Chodzi o rzeczy podstawowe, by uratować demokracje, przywrócić niezależne sądów, wolność wypowiedzi i by gospodarka tego kraju działała dla dobra wszystkich, nie tylko klientów pomocy społecznej. To proste i żadna ideologia nie ma w tej chwili znaczenia. Walczymy o to, czy pójdziemy na dno, czy uda nam się utrzymać na powierzchni, czy przejdziemy wąską drogą nad urwiskiem, czy runiemy w przepaść. Pewnie już nigdy w naszym życiu nie będzie tak ważnego momentu.
Nie potrafię Panu doradzić, co tak naprawdę powinien Pan zrobić. Nie wiem, co przyniesie lepsze rezultaty. Ale jeśli Pan przeczyta ten list, niech Pan zajrzy do swojego serca. Nie potrzebujemy kaznodziejów, mamy ich aż nadto. Potrzebujemy silnych, odważnych polityków, którzy nas wyciągną z tego bagna. Życzę Panu, by był Pan jednym z twórców nowej, pięknej Polski. Polski po IV RP.



niedziela, 23 czerwca 2019

Tajemnica wiary. (Tekst z dnia 23 czerwca 2019 roku)


Wiara PISu jest bardzo prosta. Członkowie tej partii wierzą w to, że dopóki wygrywają wybory, będą mogli pić, żreć i lulki palić. I ta siła ich napędza. Po to, by utrzymywać się u władzy wstają rano z łóżka, po to żyją. Bo tylko władza zapewnia im bezkarność i tylko to trzyma na powierzchni miernoty, które w normalnych warunkach nie miały by szansy na żadną karierę. Jestem przekonana, że dla tej wiary pracuje sztab ludzi, który każdego dnia przekręca rzeczywistość tak, by działała na korzyść umacniania władzy. A ku temu każda okazja jest dobra!
Ta wiara nie ma jednak podłoża emocjonalnego, ani metafizycznego. Jest raczej zakodowanym instynktem, jak kod genetyczny karalucha, który całe swoje życie spędza tylko na poszerzaniu swojej kolonii, lub jak kod genetyczny bakterii w toalecie, która mus tak się modyfikować, by przetrwać nawet najsilniejsze środki odkażające.
Cokolwiek się wydarzy dobrego lub złego, zawsze to wychodzi PISowi na dobre i mobilizuje jego elektorat. Afera dwóch wież, zmobilizowała elektorat, bo atakowała biednego prezesa. Afera z podsłuchanym Morawieckim to był ewidentny atak na dobrotliwego premiera, afera z dorabianiem się na gruntach kościelnych także. Afera pedofilska, atak na kościół wspierający władze. Koń się zesra, to jego kupa jest elementem kampanii wyborczej i mobilizuje elektorat. Nawet coś tak obrzydliwego, jak morderstwo dziecka, zostaje wykorzystane do pokazówki podczas zatrzymania i trąby jerychońskie odśpiewują sukces. Dla normalnego człowieka, skrót myślowy: sukces-zabójstwo dziecka, jest całkowicie niedopuszczalny. Ale PIS i z takiego wydarzenia zrobił kampanię wyborczą. Pokazał, jak to państwo potrafi szybko złapań mordercę, jak politycy nienawidzą wrogów dzieci. I już wszyscy zapominają, jak to samo państwo chroni gwałcicieli w sutannach lub znęcające się nad sierotami zakonnice.
Ja już nie wiem, jak z taką sitwą walczyć. Bo tak naprawdę trzeba by zacząć od zera. Od przedszkola, od nowa uczyć dzieci prawidłowego systemu wartości, który zatraciliśmy całkowicie. I wystarczyło nam na to zaledwie 30 lat. A ostatnie 4 lata to po prostu całkowite wyzwolenie cech ludzkich najgorszego gatunku. To, co każdy gdzieś w sobie ma, ale będąc rozsądnym człowiekiem nie dopuszcza do głosu, ta kropla zła, została wyciągnięta na powierzchnię i otrzymała nietykalność, wyniesiono ją na ołtarze i uczyniono świętą, walcząc w tym samym czasie z humanizmem i mądrością, doświadczeniem i nienaruszalnym prawem.
Popatrzmy choćby, kogo my wysłaliśmy do Brukseli... dresiarza z Opola, chuligana ze Szczecina, kobietę w podkolanówkach i szpilkach i inne dziwadła, które wysyłają wesołe fotki z Brukseli, bo pierwszy raz ich ktoś wpuścił na prawdziwe salony...prosto z obory. O co te osoby mogą w PE walczyć? Będą własna piersią broniły ruskiego węgla? A to się Putin ucieszy, że nie robiąc nic, ma swoich przedstawicieli w UE.
Taki dresiarz z Opola, wymyty i wyperfumowany błysnął po raz kolejny intelektem w programie Kawa na ławę robiąc z widzów durni swoim zwyczajem. Doskonale wiedział, że policjanci aresztujący Pawła, ciągle jeszcze domniemanego mordercę Kristiny, mieli pokazowo go upokorzyć, a potem wrzucić film z tego wydarzenia do sieci. Nie dlatego by pokazać, jak bardzo żal im tego dziecka, nawet nie dlatego, że chcieli ukarać zwyrodnialca. To normalny, bezczelny spot wyborczy, nakręcony za darmo, który ma przysporzyć głosów PISowi. Jaki mówi tu o procedurach, że policja miała prawo tak postąpić. Niech mi ktoś pokaże taki przepis, który nakazuje przestępcę doprowadzić do aresztu na boso i w majtkach! Czy gdyby mordercą okazała się kobieta, policja miała by prawo ciągnąć ją przez miasto z cyckami na wierzchu? Jaki usprawiedliwia pokazanie nagrania prewencją. Sugeruje, że następny morderca widząc, jak policja traktuje takie osoby, przestraszy się i odejdzie od zamiaru popełnienia zbrodni...Naprawdę, bandyta przestraszy się tego, że go aresztują w majtkach, a nie w spodniach, na boso, a nie w lakierkach...? Upokorzenie człowieka, na to naród czekał i to dostał. Winny czy niewinny...to raczej sprawa drugorzędna. Spektakl się udał, widzowie klaskali, pójdą z ochotą do urn zagłosować na swoich idoli.
Prawo w Polsce już nie istnieje. Przegrywa z uliczną sprawiedliwością. Człowiek, który stanął w obronie..., nie nie mordercy, ale szacunku do ludzkiej godności, został publicznie opluty. Internet nawołuje do linczu nie tylko na nim, ale także na jego rodzinie. Pokazuje, że jego obrona przestępcy spowodowana jest tym, że jego syn jest także przestępcą. Czytam: Niech się poda do dymisji!, niech sobie strzeli w łeb. Powinno się go wyeliminować i jego pomioty.
Ktoś na to reaguje? Ktoś kasuje takie wypowiedzi? Ależ nie, a może znajdzie się jakiś nadgorliwy „patriota”, który weźmie nóż i uwolni PIS od tej niewygodnej postaci, tak, jak uwolniła od Pawła Adamowicza. Potem wystarczy zrobić z „patrioty” wariata i umyć rączki. I nawet się UE nie przyczepi, że się chciało ustawą skrócić mu kadencję.
Nawołuje się także do szybkiego „osądzenia” domniemanego mordercy. Najlepiej bez śledztwa i sądu. Sugeruje się, by podczas przesłuchania „spadł z krzesła”...,jak Igor Stachowiak.
Czasami mam ochotę podrzeć paszport i zostać RONINEM bez ojczyzny. Ale co mi ta Polska uczyniła złego? Co uczyniły mi złego wierzby płaczące, mlecze na rowie, bociany w gniazdach, maki, chabry i kąkole wyrastające w pszenicy? Nic..., Polskę cięgle kocham, ale kiedy ją sobie wyobrażam, jest to kraj pozbawiony ludzi... Bo w oczach Polaków ja już nie dostrzegam Polski.
PIS wyleczył mnie z bezwarunkowego patriotyzmu. Coś, co całe życie było dla mnie oczywiste, zniknęło. Czuje się okradziona, obdarta z kawałka mojej duszy. Jak żyć, bez miłości, bez której żyć nie można?
Co można zrobić w tej sytuacji?
Można próbować być sobą. Ja tak usiłuję. Ale przyszły takie czasy, że samotnie niczego nie da się zwojować. Coś o tym wiem niestety. Raczej to świat zmienił mnie, a nie odwrotnie. Przystąpiłam do działania z wiarą, że „ludzi dobrej woli jest więcej” i „ludzie są dobrzy mądrzy, spokojni...” Dziś widzę królujące kłamstwo, hipokryzję, krótkowzroczność, głupotę. Czasami żałuję, że zadaję pytania, bo odpowiedź mnie zabija. Nie warto otwierać gęby do ludu, jeśli się nie ma w ręku pięćsetki. W ogóle przestałam za cokolwiek winić polityków od prawa do lewa. Nawet anioł nie zmieni tego społeczeństwa. To Polacy, to oni dokonują wyboru, stanowiąc jednocześnie miękki materiał, którym politycy dowolnie manipulują. Wrażliwość stali nierdzewnej, mózg jak u pantofelka. Kiedy sobie wreszcie uświadomią, że nie wszystko mogą kupić? Kiedy się zaczną dusić bez tlenu? Kiedy ukochany przywódca każde w świetle nowego, uchwalonego nocą prawa, do nich strzelać? Polska to autobus bez hamulców pełen ludzi, który zjeżdża z górki. A wszyscy się cieszą, że tak wygodnie siedzą i tak szybko jadą.



sobota, 22 czerwca 2019

Sprawiedliwość ogłupiałego tłumu. ( Tekst z dnia 22 czerwca 2019 roku)



Dla ludzi niewierzących jest kilka dni w roku, które są naprawdę ciężkie do przeżycia. Wcale nie dlatego, że w jakiś szczególny sposób nienawidzimy katolików lub ludzi wierzących w ogóle. Co najwyżej trochę się im dziwimy. Obrzydliwym jest jednak to, jak się wkłada wszystkich do jednego garnka i jak się w takich dniach, ludzi o innych poglądami gotuje w tym katolickim garnku.
Muszę przyznać, że w tym roku, na wysokości zadania stanął TVN 24. Można było cały dzień oglądać, a informacje związane z tym świętem były tylko jednymi z wielu podawanych w serwisach. Nie było namolnie wciskanych nam obrazów z obrządków i procesji, a przemówienia duchownych tylko we fragmentach, tych zresztą najgłupszych i najbardziej bezczelnych. I tyle mogę znieść.
Ale, już na przykład taki Onet...Oto najważniejsze czwartkowe newsy na tym portalu: „Cuda eucharystyczne, czy warto w nie wierzyć?”
Bóg obsypany kwiatami”, „ Z ilu części składa się msza święta?”, „ Boże ciało na świecie”, „Co wiesz o bożym ciele-quiz”...( ja pierdolę)
To tak na wejście, kiedy otworzyłam stronę. Ja mam jeszcze jeden ważny tytuł na taką okazję: „Co za debile pracują w Onecie?!”
Niektórzy dziennikarze weszli pasterzom tak głęboko w dupę, że mogli by za nich mówić „bóg zapłać” podczas zbierania tacy. Ja im nie żałuję, a wręcz przeciwnie, życzę wszystkiego najlepszego w tej lokalizacji. Ale nie muszą wciągać tam za sobą czytelników.
W takie dni doskonale widać, że królową Polski nie jest matka boska, nie jest nią nawet Beata Szydło, chociaż niektórzy to podejrzewali. Królową Polski jest hipokryzja.
To jest dla mnie po prostu niepojęte. Nie ma chyba drugiego takiego miejsca na Ziemi, gdzie ludzie mieli by tak krótką i wybiórczą pamięć, a do tego wszystkiego całkowicie nie mieli moralnych kręgosłupów.
To niesamowite, że minęło niecałe 2 miesiące od premiery filmu braci Sekielskich, gdzie w sposób nie budzący żadnych wątpliwości udowodniono kompromitację wielu biskupów, a dziś, jak gdyby nigdy nic, te same skompromitowane kurwy wchodzą na ambonę w swoich złotych szatach i przemawiają do ludzi. Ba, oni uczą nas moralności! I wiecie o czym mówią? Mówią o demoralizacji dzieci poprzez wychowanie seksualne...a ludzie im klaszczą.
Kiedy zaczynałam pisać tego bloga, jako patronkę wybrałam sobie Goplanę. Tak mi się wydawało, że to będzie taka postać, która oddaje moje uczucia. Taka emigrantka, która zaczęła być źle widziana w swoim środowisku i odeszła skazując się na wieczną tęsknotę za Ojczyzną. Z każdym dniem coraz bardziej tak się czuję. Czuję się wyrzutkiem społecznym. Próbuję WAS leczyć, próbuję WAS uczyć, próbuję WAS ratować. A WY bierzecie miotłę i mnie przeganiacie, jak złodzieja. Przegrywam zawsze z obleśnym, spasionym, pazernym, pozbawionym ludzkich uczuć klechą. To oni, to kłamcy, szantażyści i gwałciciele dzieci spełniają WASZE potrzeby emocjonalne. Bo oni WAS uczą, jak nienawidzić.
Klaszczecie im bezmyślnie i nawet WAM nie przyjdzie do głowy, że być może dziesięcioletnia Kristina żyła by dziś, gdyby ktoś ją nauczył, że nigdy pod żadnym pozorem nie wsiada się do samochodu z obcym człowiekiem, nawet jeśli się go zna i jeśli się wydaje miły. Niestety bezpowrotnie minęły już czasy, kiedy uczyliśmy dzieci szacunku i zaufania do każdego dorosłego. Czas już stanąć w obronie najmłodszych tak, jak uczyniły to inne społeczeństwa. Tylko czy w Polsce jest to w ogóle możliwe. Żaden z WASZYCH pasterzy nie modlił się w czwartek o ofiary pedofilii w kościele, ani o opamiętanie dla swoich grzesznych koleżków. Mówiono o LGBT, o demoralizacji dzieci w szkołach... Pierdolone moralne autorytety, swoje winy wrzucili do rzeki zapomnienia, by odpłynęły z WASZEJ pamięci. Doskonale wiedzą, że jeśli będą wystarczająco długo mydlić WAM w głowach, to zadziała. Schemat sprawdzony od 2000 lat.
Sejm prawie jednogłośnie uchwalił rok 2020 rokiem papieża JPII. Tylko czterech odważnych posłów głosowało przeciw. Jestem pewna, że znakomita większość ma świadomość, że świętość papieża jest mitem, że wobec wszystkich faktów, trudno go nawet nazwać dobrym człowiekiem. A mimo to zwyciężyła hipokryzja i kalkulacja wyborcza. Jak można patrzeć na siebie w lustrze, jeśli się ma za nic własne sumienie i rozum? Hipokryzja wygrywa w Polsce zawsze, hipokryzja i konformizm. Te dwie obrzydliwe cechy królują w Sejmie, na ulicy, w kościele w szkole i w domu. Zabijają normalny, ludzki system wartości. Zabijają nawet system wartości zwierzęcy, co można bardzo często zaobserwować...Zachowanie zwierząt wobec swojego potomstwa.
Zwierzęta mają szczęście, nie są wierzący.
Hipokryzja dopada nawet tych, którym się wydaje, że się kierują chrześcijańska etyką. Polacy nie szanują ani dekalogu, ani nauk Chrystusa, ani prawa.
Wystarczy taki mały przykład ostatniej nagonki na rzecznika praw obywatelskich. O reportażu na jego temat w TVP nie będę mówić, bo chyba bym sobie rzygnęła. Ale czytałam wiele dyskusji na jego temat na różnych, nie tylko prawicowych grupach. Oniemiałam, okazuje się, że większość Polaków uważa, że domniemany morderca Kristiny nie ma żadnych praw przynależnych człowiekowi, a Bodnar nie miał prawa go bronić.
Piszecie o rzeczniku: Zwykły lewak i tyle!
Lewak i tyle w temacie... No tak. Kiedy tak czytam te WASZE komentarze, to mi się w mózgu rozjaśnia. Przestaję się dziwić, że PiS rządzi, a portale prawicowe wykorzystują i utrwalają ludzką głupotę. Powiem tak. Gdybym ja pierwsza dorwała tego skurwysyna (domniemanego mordercę), obdarła bym go ze skóry, darła bym z niego pasy powoli, by cierpiał po stokroć bardziej, niż to dziecko. Ale ja sobie mogę na to pozwolić, jako matka i osoba prywatna poruszona cudzą krzywdę. Policjant, sędzia, klawisz w więzieniu nie może go traktować gorzej, niż niewinne dziecko, które dopiero co przystąpiło do komunii. Po pierwsze dlatego, że osoba, która nie jest skazana, ciągle ma status osoby niewinnej (Sprawa Tomasza Komendy, prawie identyczna). Po drugie, będąc wobec niego brutalnym, automatycznie nadają mu status ofiary, co na wadze sprawiedliwości łagodzi jego winę. Po trzecie, w USA, kraju, który tak kochacie, za niewłaściwy, brutalny sposób aresztowania, nie jeden bandzior uniknął kary. Po czwarte, ten człowiek też ma matkę. Jeśli jest osobą niezrównoważoną emocjonalnie ( nie psychicznie, co pozwoliło by mu uniknąć kary), jest psychopatą lub socjopata, to ta matka nie miała żadnego wychowawczego wpływu na jego czyn. Trzeba też czasami postawić się w sytuacji tej drugiej matki. I ostatni aspekt, to właśnie my sami. Mamy prawo ulegać emocjom. Trzeba tylko uważać, byśmy nie stali się gorsi od tego, na kim się mścimy. Czasami zauważam w ludziach taki prymitywizm. Właściwie to nawet mi się wydaje, że takie tragedie są im na rękę, bo wreszcie mogą kogoś skopać, choćby słownie, mogą komuś dowalić bez narażania się na złą ocenę. Lituje się nad ludźmi, którzy żywią się takimi tragediami. Chyba nawet gardzę takim zachowaniem. Ludźmi, którzy nie rozumieją, że świat nie jest czarno-biały, że psychopata lub socjopata rodzi się z tą wadą, po prostu nie posiada ludzkich uczuć. Nie umie się ich nauczyć. Jest winien zbrodni, ale nie jest winien tego, kim jest i jaki jest. Wiem, że dla większości tego szanownego grona porządek prawny jest czymś, co uwiera. Ja uważam, że policja powinna się zachowywać wobec tego człowieka według procedur, nie łamiąc jego praw, a sąd go powinien ukarać sprawiedliwie. Jeśli jest winien, będzie miał w więzieniu bardzo ciężko. Zabójcy dzieci są tam traktowani okrutnie. Czasami tak, jak wielu z WAS, przemknie mi przez mgnienie oka myśl, że w nadzwyczajnych wypadkach powinna nadal istnieć kara śmierci. Ale to tylko mgnienie oka. Bo gdyby tak było, Tomka Komendę matka też by już mogła odwiedzać na cmentarzu. Trzymajcie się wiec może nauk WASZEGO Chrystusa. Nie sądźcie, by WAS też nie osądzono. Nie wydawajcie wyroków, bo nie jesteście kompetentni, by to robić. A rzecznik? No cóż, taka jego robota.
Za chwilę się okaże, że będziemy linczować adwokatów, którzy bronię przestępców.
Równolegle w ogóle nikogo nie bulwersuje fakt, że rzecznik praw dziecka sankcjonuje instytucję klapsa, nie określając jednocześnie granic prawnych dla tej instytucji. Co będziemy według prawa nazywać klapsem, a co będzie już biciem? Czym będziemy mierzyć siłę uderzenia, a może wielkość guza lub siniaka będzie wyznaczał te granice? Ludzie, prawo musi być ślepe i precyzyjne, inaczej nie funkcjonuje! Niedawno, też prawie bez echa, pojawił się pogląd, że jeśli ktoś kogoś uderzy pierwszy raz, to nie jest pobicie i taki czyn nie powinien podlegać karze. Idąc tym tropem, pierwszy gwałt to nie gwałt, pierwsza kradzież, to nie kradzież, a pierwsze zabójstwo to nie zabójstwo!
Ludzie, weźcie się trochę chociaż ogarnijcie w tym katolickim amoku! Wielokrotnie słyszę od WAS, że chcecie żyć w normalnym kraju. Ale to na WAS nie spłynie, jak niebiańska mgła. Nie możecie się zachowywać, jak barbarzyńcy i stosować rynsztokowego prawa! Wydaje się WAM, że skoro politycy na to pozwalają, to wszystko jest ok!? Czasami, kiedy się patrzy na taki grajdołek, jak Polska, to człowiek przestaje cieszyć się z ewolucji i zaczyna żałować, żeście zleźli z drzewa. W nauce i technice, w medycynie, osiągnęliśmy już prawie wszystko. Latamy w kosmos, porozumiewamy się bezprzewodowo, przenosimy obraz hologramami. Pozostało tylko znaleźć sposób na teleportację i wieczną młodość. A jednocześnie niszczymy otaczający świat bez opamiętania, a na polu humanizmu wykazujemy rozwój na poziomie ameby.

  

niedziela, 16 czerwca 2019

Bajka o pewnym biznesmenie. ( Tekst z dnia 16 czerwca 2019 roku)


Drodzy Niedzielni Czytacze moich postów.
Obietnica, że w niedziele nie będę nic pisać, bo chcę mieć dzień całkowicie wolny, jak zwykle poszła do kosza. Aby ją wypełnić musiała bym chyba wynieść się na niedzielę na bezludną wyspę.
Na początek opowiem WAM coś lekkiego. Poszłam dziś rano z moim psem na spacer. Zwykle kierujemy się na prawo od bramy, czyli w kierunku centrum miasta, bo około 300 metrów w lewo jest szkoła podstawowa i gimnazjum. W związku z tym zazwyczaj w tej okolicy jest potworny rumor, a bandy wyrostków biegają, jeżdżą na rowerkach i hulajnogach i wrzeszczą w niebo głosy. Mój pies wychowany wśród dorosłych, spokojnych ludzi, nie znosi hałasu i nienawidzi dzieci. Ale dziś niedziela. Rano było cicho i spokojnie i nawet nie za dużo samochodów przemieszczało się po ulicy. Idziemy spokojnie w kierunku przejścia dla pieszych prowadzącego do szkoły i nagle totalny szok! Wyobraźcie sobie Państwo! Ktoś pomalował barierki wokół przejścia w kolorach tęczy! Przed szkołą kurwa! Mam okno z kuchni na tę ulicę. Widzę każdego dnia matki i ojców prowadzających tamtędy dzieci do szkoły Te dzieci są we wszystkich kolorach, jakie natura nadała ludzkiej skórze. Od białych Skandynawów, Niemców, Rosjan, Anglików, poprzez Chińczyków i inne nacje o skośnych oczach, przez Arabów, Hindusów, Cyganów, szerokiej gamy przedstawicieli Ameryki Południowej i Środkowej, aż po zupełnie, zupełnie czarnych. Hiszpanów nie będę wspominać, bo jasne, że też są w tym gronie. Znam osobiście wielu rodziców, których dzieci uczęszczają do tej szkoły. Nikt mi ani słowa na temat tego „tragicznego” wydarzenia nie powiedział. Założę się, że połowa nawet nie zauważyła zmiany. Połowa z drugiej połowy pewnie zauważyła, ale nie bardzo skojarzyła zestaw kolorów z jakąś ideologią. Druga połowa, z drugiej połowy być może zrozumiała o co chodzi i ucieszyła się, że w miejscu, gdzie przebywają tak różne dzieci, podkreśla się piękno różnorodności...
Nikt nie złożył zażalenia, nie wezwano policji i nie zgłoszono sprawy do prokuratury. Żadnemu z wyznawanych przez rodziców bogów nie przeszkadza zmiana dekoracji. Niczyje uczucia religijne nie zostały urażone, a w mieście nie odbył się nawet, chociaż pewnie trudno jest WAS sobie to wyobrazić, nie odbył się żaden marsz w obronie rodziny i tradycji. Mało tego, nawet żaden ksiądz, ani pop, ani inny mułła, nie przyleciał z kropidłem odprawiać egzorcyzmów. I pomyślałam sobie: Gdzie ja żyję? Co to za dziwny kraj?
Wiem, sytuacja nie do uwierzenia. Piszę to WAM tak na dobrą nowinę przy niedzieli. Uwierzcie mi. Może być normalnie. Mogą ludzie obok siebie żyć bez nienawiści. Istnieją takie barierki, które mają nas chronić i łączyć, a nie dzielić.
Ale to tylko taki mały wstęp, trochę polityczny, a trochę nie.
Tak naprawdę do pisania nakłonił mnie, jak często, dzisiejszy program Kawa na ławę, a konkretnie poseł Cymański, a jeszcze konkretniej, jego 3 palce.
Opowiem WAM więc moją wersje wydarzeń. Opowiem WAM o pewnym biznesmenie, który chciał obalić rząd Donalda Tuska. Może mu się to nie udało, ale skutecznie wpłynął na wyniki następnych wyborów.
Pewien biznesmen, powiedzmy pan Marek, ma takie wstydliwe hobby. Bardzo lubi nagrywać ludzi. Nagrywa swoich partnerów, z którymi prowadzi rozmowy biznesowe, nagrywa przyjaciół, nagrywa, nagrywa, nagrywa. Pewnego dnia wpada mu genialny pomysł do głowy. Jeśli zacznie nagrywać polityków, to bez konieczności dawania komukolwiek jakichkolwiek łapówek, będzie mógł wymuszać właściwe i dobre dla siebie i swojej firmy przepisy. A do tego wszystkiego, mając na wszystkich haki, będzie po prostu wszystkich trzymał za mordę i będzie bezkarny. Robi więc rozpoznanie, do których restauracji najczęściej chodzą politycy, a kelnerom w tych restauracjach daje propozycje nie do odrzucenia. Obiecuje im dużą kasę za nadzorowanie nagrywania. Nie wiem, czy pomysł podsunęły mu rosyjskie służby. Może jestem naiwna, bo ciągle wierzę, że polski cwaniak jest zdolny do wielu obrzydliwych rzeczy dla pieniędzy, ale nie do tego, by się sprzedać ruskim. Jest natomiast opinią ogólnie znaną, że dla Putina wygodniejszy jest PIS ze swoją retoryka wojenną, dzięki której może zarówno Kaczyński, jak i Putin po drugiej stronie granicy rządzić strachem i wystawiać nowe oddziały wojsk, niż pokojowo nastawiona i żyjąca w zgodzie z UE Platforma Obywatelska. Nie potrafię też ocenić, czy zamieszani w sprawę kelnerzy, byli w stanie sami zainstalować profesjonalne podsłuchy, tak, by dobrze zbierały rozmowy z otoczenia, a jednocześnie nie budziły podejrzeń. Być może na tym etapie, już pan Marek współpracował z polskimi służbami. Teraz nasuwa się pytanie: Czy pan Marek mając do dyspozycji pierwsze taśmy, sam się zgłosił do skarbnika PISu, czy to skarbnik PISu szukając haków na rządzących odnalazł faceta o tak specyficznych zainteresowaniach. Nie ma wątpliwości, bynajmniej dla mnie, że do takowego porozumienia doszło. Machina ruszyła. Pan Marek odbierał nagrania od kelnerów i przekazywał im sowitą zapłatę. Taśmy oddawał powiązanym z PiSem agentom, którzy je profesjonalnie odsłuchiwali, wybierali właściwe wątki, wycinali z kontekstu, montowali ( nie mam tu na myśli manipulowania nagrań, raczej ich usystematyzowanie) i odkładali do sejfu opisane nazwiskami podsłuchanych polityków. Tam taśmy czekały na właściwy moment. Nagrane było tysiące godzin. Nie ma takiej możliwości, by takiej selekcji dokonała jedna osoba. Jest więc pewne, że pan Marek nie działał sam i że współpracował z kimś, kto dokładnie wiedział, które fragmenty trzeba będzie ujawnić, a które ukryć. Na tym etapie trzeba tylko zadać jedno, bardzo proste pytanie; czy pan Marek jest człowiekiem roztropnym, czy głupim? Czy tak bardzo nienawidził tamtej władzy, a tak ślepo ufał PISowi, że jak dziecko oddał wszystkie nagrywane taśmy. Jeśli jest człowiekiem roztropnym, zachował coś dla siebie. Jeśli nie jest głupi, wiedział, że działa nielegalnie i że tylko ochrona polityków, którym się zasłuży, może go uchronić od kary.
Co się stało dalej? Widzieliśmy na własne oczy. Skrupulatnie zbudowana sitwa polityków, przestępców i dziennikarzy poszczuła społeczeństwo na partie rządzącą. Wykorzystali właściwy moment, kryzys gospodarczy, który osłabia każdą władzę i wystarczająco krótki czas do następnych wyborów. Zmasowany atak ze wszystkich stron: media polskie, ruskie trolle, wściekły, zmutowany fałszywymi wiadomościami, tak zwany suweren, zmiótł najlepszą ekipę, jaka rządziła Polską po 1989 roku.
I tu wracamy do trzech palców bijącego się w piersi posła Cymańskiego. Twierdzi on, że jego partnerzy polityczni nie mogli być zleceniodawcami całej afery, bo ( pierwszy palec), to oni pana Marka aresztowali, ( drugi palec) oni go skazali, (trzeci palec) oni go złapali po ucieczce.
Drogi panie pośle, którego kiedyś lubiłam, kiedy jeszcze nie był takim cynicznym kłamcą... Niech pan z nas durniów nie robi!
Polityka to gra pozorów, a partia PiS i jej satelity, uprawiają tę grę brutalnie od tak dawna, że tylko prawdziwe naiwniaki mogą się na nią nabrać. Te pańskie 3 palce, które mają niby świadczyć o waszej niewinności, świadczą dokładnie odwrotnie. Nie wiem, co obiecaliście panu Markowi, jako gratyfikację za jego usługi. Myślę, że było tak:
Doskonale wiecie, że działalność pana Marka była niezgodna z prawem, a wy jeszcze takiej władzy nie macie, by od razu go wpuścić na dywanik, przypiąć medal i postawić mu pomnik ogłaszając bohaterem narodowym. Musieliście dla pozoru go aresztować i postawić przed sądem. Myślę, że obiecaliście mu 1,5 roku w zawiasach, a potem ciche ułaskawienie i wymazanie z papierów przestępstwa. W zamian za to pan Marek miał wziąć całkowitą winę na siebie, milczeć jak grób i żyć szczęśliwie w kraju rządzonym przez PIS. Wszystko się posypało, kiedy niepokorny sad wymierzył mu karę bezwzględnego więzienia i to w wymiarze wyższym niż chciał prokurator. Bo pan Marek nie był na taką ewentualność przygotowany. Każdy pospolity przestępca, po ogłoszeniu wyroku, ma zakładane kajdanki i idzie do ciupy. A pan Mareczek nie poszedł. Zaczęły się kombinacje, zwolnienia lekarskie, symulowane choroby, nie stawianie się do więzienia. Wszystko, niestety dla pana Marka, w świetle kamer, co powodowało, że PIS nie mógł spełnić swojej obietnicy nadzwyczajnej ochrony. Wymyślono więc fortel z ucieczką za granicę, by dać PISowi czas na znalezienie wyjścia. Przypomnijmy, że po zorientowaniu się, że pan Marek uciekł, nie od razu wystawiono list gończy. Gdyby nasz bohater naprawdę obawiał się kary, miał dość czasu, by uciec na Grenlandię. Ale był pewien, że Ziobro coś wymyśli, więc grzecznie czekał w Walencji.
I tu niestety gra pozorów musi toczyć się dalej. Ludzie łatwo i szybko nie zapominają, a opinia publiczna naciskała, na odnalezienie zbiega. Wtedy wystawiono list gończy i po pewnym czasie, ku zaskoczeniu pana Marka, został aresztowany i doprowadzony. I tu mamy kolejny wątek, który moim zdaniem jest elementem gry. Ten radosny, pełen życia biznesmen grozi samobójstwem w chwili aresztowania. Jak wiemy, takie groźby mogą być w przyszłości zapisane na poczet choroby psychicznej.
Czy po tych listach z pogróżkami, prezydent Duda może ułaskawić pana Marka? Oczywiście, że nie może, bo było by to przyznaniem się do winy. Ale czy pan Marek pójdzie siedzieć? Zobaczymy!
PiS w nerwowy sposób szuka drogi, by pan Marek do więzienia nie trafił, bo boją się, że ma gdzieś ukryte kompromitujące ich materiały. Zrobią więc wszystko, by spełnić swe obietnice wobec pana Marka. Najbardziej prawdopodobne jest, że pan Marek spędzi swoją karę nie w więziennej celi, lecz na wygodnym łóżeczku szpitala psychiatrycznego.
Często słyszę kolejny argument dla idiotów, że gdyby pan Marek miał jakieś inne materiały, mógłby je ujawnić podczas procesu. No cóż, nie pomogły by one w uzyskaniu mniejszego wyroku. Po drugie, pan Marek świecie wierzył, że ludzie, którzy dzięki niemu dostali swoje stołki, nie pozwolą mu zrobić krzywdy. Wiedział, że aresztowanie i proces jest elementem gry. A po trzecie, nikt nie jest taki głupi, by pozbywać się asa z rękawa, ostatniej broni, którą ma gdzieś ukrytą, na wszelki wypadek, gdyby PIS jednak go oszukał.
Dla mnie nigdy nie było wątpliwości, że jeśli nie w nagrywaniu, to w ujawnieniu taśm maczali palce politycy PISu.
Czy pan Marek przyczyni się do wykrycia prawdy? Czy kiedykolwiek ją poznamy? Nie wiem. Nawet jeśli, straciłam już nadzieję, że cokolwiek wpłynie na Polaków w ocenie naszej klasy politycznej. Przecież za PISu mają to, czego pragną najbardziej. Mają martyrologie, mają prężenie muskułów, mają zemstę i mają łatwą kasę. A prawda? Prawda jest dziś niepopularnym przeżytkiem.



piątek, 14 czerwca 2019

Maszyna do zabijania. ( Tekst z dnia 14 czerwca 2019 roku)


Od wczoraj szeroko komentujemy wizytę Andrzeja Dudy w Waszyngtonie. Jedni się obślinili z zachwytu tak, że mój pies by się powstydził takiego ślinotoku, a drudzy usiłują na siłę krytykować. Nie czepiajcie się Drodzy Państwo byle czego. Póki co, ( ale mamy czas do poniedziałku) jeszcze pan prezydent niczego spektakularnego nie odpierdolił. Pierwsza dama nie odtańczyła niczego na ulicy, nie pokazała nikomu fuckera. Wprawdzie makijaż nałożyła trochę zbyt agresywny i prostacki, ale póki co wszystko w granicach normy. Nie czepiajcie się tego, że pan Duda nie zmieścił się na dywaniku. Bo może to nie było specjalnie. Chociaż, jak znam Trumpa, to wszystko jest możliwe. Nie śmiejcie się też aż tak bardzo z prezydenta, że pomachał panu w samolocie. Sama to często robiłam w dzieciństwie. Możliwe wiec, że nasza głowa państwa jest z tych facetów, którzy rozwijają się do piątego roku życia, a potem już tylko rosną. Oj panowie, przyznajcie się, nie jeden z WAS też by sobie jeszcze do samolociku pomachał. Nie rozumiem też uwag dotyczących zabrania do Waszyngtonu szanownej córeczki. Samolot i tak leciał, a jej szanowna dupa tyle nie wazy, by spalanie silników odrzutowca miało przy tym wzrosnąć. To wszystko, co z takim zaangażowaniem krytykujecie, to tylko szczegóły, które nie mają wpływu na całkowity obraz. Nie bądźmy tacy małostkowi.
Drodzy Państwo. Doskonale WAS rozumiem . Ale musicie sami przyznać, co tak naprawdę najbardziej WAS wkurwia. Wkurwia WAS to, że to wszystko wygląda, jak prawdziwy sukces. Trump doskonale przejrzał Dudę i jego zaplecze. Sprzedał mu samoloty za grube miliony dolarów, które nie do końca są nam potrzebne. I nie musi się niczym szczególnym odwdzięczać. Wie, że ma do czynienia z totalną wiochą, jeśli chodzi o zwolenników PiSu. Wie, że Dudzie nie zależy na niczym, tylko na poklepywaniu po plecach i na komplementach, które mu pozwolą wygrać następne wybory. Gdyby na miejscu Trumpa był normalny prezydent, nie było by to możliwe. Jest w tym wszystkim jakaś logika dziejów, jakaś siła, która sprawia, że sami idziemy ku przepaści. To naprawdę obrzydliwy zbieg okoliczności, że my mamy Dudę, a w tym samym czasie USA ma największego skurw.... za prezydenta. Czasami mam wrażenie, jakbyśmy jako naród mieli wyrok, którego już żaden sąd nie odwróci. Niby już rozumiemy, że jest coś nie tak, ale jest za późno, by zawrócić. Każdy podobno kowalem swego losu jest! A jeśli każdy indywidualnie, to i cały naród. Ale czasami mam wrażenie, że historia już dawno jest napisana, a my tylko posłusznie odgrywamy swoje role. Bo trudno nazwać zbiegiem okoliczności fakt, że taki Hitler nigdy nie doszedł by do władzy, a naród niemiecki nigdy by tak nie zgłupiał, gdyby nie wielki kryzys gospodarczy , bezrobocie i głód i wybawienie w przemyśle zbrojeniowym. Tak samo PiSowi się pięknie wszystko układa i los sprzyja. Rozdali górę pieniędzy i budżet państwa się nie zawalił, chociaż dawno już powinien. A do tego mają na świecie kilku bałwochwalców, którzy stoją za nimi murem. To sprawia, że idzie po nas coś nieuniknionego. I tak naprawdę nie wiadomo, czy ciągnąć line w drugą stronę wiedząc, że i tak się nie da rady uratować, czy sobie odpuścić i popłakać w kącie.
Patrząc oczami naszej cywilizacji zarażonej śmiercią, wizyta Dudy w Ameryce, to naprawdę sukces. Zwiększenie liczby żołnierzy amerykańskich stacjonujących w Polsce, energetyczne bezpieczeństwo poprzez kupowanie amerykańskiego gazu i ten wspaniały sprzęt wojskowy, który do nas przyjdzie. Po prostu mucha nie siada. Jedynym pocieszeniem jest fakt, że to nie tylko my jesteśmy tacy głupi, ale że cały świat żyje od lat w amoku.
Czasami potrzeba otworzyć oczy. Rozejrzeć się we współczesnym świecie. Te samoloty, czołgi, wozy opancerzone, one potrzebne są tylko dlatego, że nagłe zaprzestanie ich produkcji załamało by światową gospodarkę. Nie mają one żadnego znaczenia we współczesnej wojnie. Ani jeden żołnierz nie musi przekroczyć granicy, by inne państwo zniszczyć lub zniewolić. Putin od dawna wpływa na wybory w różnych krajach za pomocą internetowych trolli i dezinformacji. Póki co, mądre narody opierają się fałszywej propagandzie. Te głupsze, nie tylko jej ulegają, ale także przy pomocy własnych mediów, świadomie lub nie, uczestniczą w grze Putina. Polska jest bardzo dobrym przykładem, ale i amerykanie się nie popisali. Ludziom o słabej wyobraźni polecam taki norweski (chyba) serial: VALKYRIEN. KLINIKA PRZETRWANIA. Zobaczycie, jak łatwo jest zniszczyć miasto, jeśli tylko odłączy się je na kilka dni od energii elektrycznej. Nie potrzeba do tego bohaterskich dywersantów, którzy przetną sieci kabli na terenie wroga. Taką operację może przeprowadzić przeciętnie uzdolniony hacker podłączony do internetu. Można w ten sposób sparaliżować lotniska, doprowadzać do katastrof samolotów, sprowadzać pociągi na kolizyjne tory. Można zdezorganizować pracę szpitali doprowadzając do szerzenia się epidemii. Naprawdę komuś się zdaje, że jakieś nawet bardzo nowoczesne czołgi lub samoloty będą miały w takim momencie jakiekolwiek znaczenie? Przecież one wszystkie są naszpikowane elektroniką. Można je uziemić jednym kliknięciem komputerowej myszki. Świat współczesny jest światem pozorów. Przemysł zbrojeniowy jest niezwykle ważną dziedziną światowej gospodarki. Utrwalanie w ludziach przekonania, ze tylko megatony wojskowego złomu są w stanie zapewnić im bezpieczeństwo, jest elementem tego pędu do wojennej ułudy. To jest pęd, który nie ma końca. A ułuda zagrożenia konieczna do generowania zysków. Rządzi nami maszyna napędzana strachem będąca jednocześnie automatem z pieniędzmi dla korporacji zbrojeniowych. Niestety Polska prawicowa jest łatwym łupem dla tych korporacji. Właśnie zajęliśmy miejsce w pierwszym rzędzie na starcie do kolejnego wyścigu do nigdzie. I nie ma odważnego, kto by nam uświadomił, że we współczesnym świecie ten sprzęt za miliardy można od razu odstawić do muzeum. Nie ma nikogo, kto chcąc uratować świat uświadomił ludziom, że to nie zbrojenie, ale dążenie do pokoju powinno nam dawać poczucie bezpieczeństwa. Rząd wywalił w tej chwili w błoto ogromne pieniądze. Pieniądze tak wielkie, że można by za nie podarować wszystkim gospodarstwom domowym za przysłowiową złotówkę ekologiczne piece do ogrzewania domów. Można by całkowicie zamknąć wszystkie kopalnie, budować fabryki, które by dały zwolnionym górnikom lepszą, bezpieczniejsza pracę. Ludzie przestaliby umierać od smogu, dzieci na Śląsku rzadziej chorowały by raka. Wkrótce pieniążki zwróciłyby się powodując zmniejszenie wydatków na służbę zdrowia....itd itp. Tylko, że to wszystko wymaga, by się zatrzymać i pomyśleć, a to jest stanowczo za duży wysiłek dla ludzkości. Wczoraj dostałam jakiegoś maila, nie ważne w jakim temacie. Na końcu czerwonymi literami było bardzo ważne zdanie: JEŚLI CHCESZ WYDRUKOWAĆ TEGO MAILA, ZASTANÓW SIĘ, CZY TO JEST KONIECZNE. ŚRODOWISKO JEST RZECZĄ WAŻNĄ DLA KAŻDEGO Z NAS. I wiecie co, ja się naprawdę przestraszyłam. Uświadomiłam sobie, że ta informacja jest równoznaczna z komunikatem o nadchodzącym końcu świata. Na co dzień staram się w miarę możliwości dbać o środowisko. Segreguję śmieci chociaż nie ma u nas takiego wymogu. Nie wyrzucam jedzenia, zastępuje plastikowe opakowania szklanymi, unikam reklamówek. Każdą kroplę wody, która nie zawiera detergentu, na przykład od płukania ziemniaków, wylewam na ogródek, by mniej wody używać na podlewanie. Niektórzy mają mnie za wariatkę, bo odkręcając kran pod prysznicem podstawiam wiadro w oczekiwaniu, kiedy przyleci ciepłą woda, by także te kilka litrów wody się nie zmarnowało. Jest to dla mnie obowiązkiem, który rozumiem i nie mam z tym problemu. Jednocześnie każdego dnia czytam, jak to się lód rozpuszcza na Mont Everest, jak ludzie wyciągają z oceanów tony plastiku i że nasz świat może umrzeć jeszcze w tym stuleciu. Gdzieś tam puszczamy te informacje mimo uszu, bo jeszcze wychodzimy na ulicę, wszystko jest zielone, kwitnie i ptaki śpiewają. Jeszcze mamy czym oddychać...Ale czy zauważyliście, że upały wydają nam się dużo bardziej uciążliwe? Może to po prostu stężenie tlenu w powietrzu radykalnie się zmniejsza. Świat kina wyprodukował wiele katastroficznych filmów. A tymczasem wygląda na to, że nie uderzy w nas asteroida, nie rozbijemy Ziemi wybucham jądrowym, świat nie pęknie na pół i nie zginiemy w żaden inny spektakularny sposób. My się po prostu udusimy, umrzemy z pragnienia lub głodu.
Mam w ogrodzie 2 krzaki winogron. Ucieszyłam się wiosną, bo po raz pierwszy zakwitły wielkimi kiśćmi. Muszę jednak z przykrością stwierdzić, że kwiaty opadły, a na gałązkach pozostało kilka pojedynczych koralików. To samo dzieje się z pomidorami, ogórkami. Kwitną jak szalone, owoców brak. Ludzie! Nie ma pszczół! Nie ma owadów, które zapyliły by kwiaty! To nie jest coś, co ja słyszę w telewizji. To jest moje życie. Życie w kraju, który od dawna poradził sobie z problemem smogu. A mimo to zmiany w środowisku widoczne są nie na przestrzeni stuleci lecz z roku na rok. Być może moje pokolenie jest ostatnim, które żyje w jako takim dobrobycie środowiskowym. Możemy dowolnie korzystać z wody, powietrza i słońca. Teoretycznie wszyscy o tym wiemy, a mimo to stawiamy na zbrojenia! Mimo to podniecamy się zakupem czołgów i samolotów. Jesteśmy ślepcami w świecie ułudy. Teoretycznie Andrzej Duda odniósł sukces polityczny. Dwie wizyty w Białym Domu w ciągu jednego roku, to naprawdę coś. Nawet pomijając, że w tym Białym Domu rozgościły się szczury. Myślę, że te sukcesy dyplomatyczne, te zakupy militarne, zdecydują o wyborze na druga kadencję. Nikogo to nie obchodzi, że inwestować należy w ochronę zagrożonych gatunków, w sadzenie drzew, w oczyszczanie wody... Dla ludzi na świeczniku to takie banalne, bo wolimy być dumni z tego, że nad głowa naszego prezydenta przeleciała maszyna do zabijania... Światem głupich ludzi rządzą jeszcze głupsi przywódcy. A nieliczne jednostki postrzegające świat w prawdziwych barwach, traktuje się jak pensjonariuszy zakładów psychiatrycznych. Cieszmy się więc chwilą, bo katastrofy już się nie da odwrócić. Szkoda, że nie staramy się jej choćby opóźnić. Szkoda, że jesteśmy do niej całkowicie nieprzygotowani. Nie mamy czasu się na nią przygotować, bo jesteśmy zajęci przygotowaniami do urojonej wojny.



wtorek, 11 czerwca 2019

Skończcie już z tą nienawiścią. ( Tekst z dnia 11 czerwca 2019 roku)


Od bardzo dawna raczę WAS wyłącznie smutkiem i pesymizmem. Nie jest to do końca zgodne z moją naturą. Niestety, nawet gdybym chciała, coraz rzadziej jest się z czego śmiać.
Tak naprawdę to wcale nie chodzi o to, na co sobie PIS pozwala, ani o przegrane jedne, czy drugie wybory. Bo, jak przekonaliśmy się nie raz, wszystko się kiedyś kończy, fortuna kołem się toczy, a nawet genialni stratedzy raz są na wozie, a raz pod wodzem. I przekonały się o tym znacznie silniejsze, niż Kaczyński, mendy. Wystarczy, że prezes dokona żywota, a w tej na pozór betonowej partii, wszystko się w proch rozsypie. Śmierci nikomu nie życzę, ale Kaczyński to już bardzo stary człowiek i może się wydarzyć, że doczekam tego wydarzenia.
Oczywiście nikogo nie namawiam, by spokojnie czekał na tę chwile, kiedy koguty z PISu za łby się wezmą, a wtedy demokracja będzie mogła znów zwyciężyć. Kto ma jeszcze siły, walczyć powinien mimo wszystko.
Robiąc analizę tych ostatnich czterech, a może nawet pięciu lat, zupełnie inne fakty napawają mnie przerażeniem i odbierają mi chęć do życia. Do tej pory ulegaliśmy złudzeniu, że kiedy zmienia się władza, to nie dzieje się nic złego. Po prostu ktoś inny nami rządzi. Ale musi się trzymać pewnych ram, pewnych ograniczeń, a więc tak czy siak, jesteśmy bezpieczni. Wydawało nam się także po pokonaniu komuny, że to mała garstka złych ludzi trzymała nas za mordę, a wszyscy inni byli dobrzy i uczciwi, miłowali wolność i śnili po nocach o demokracji. Ale powiedzmy sobie szczerze, żadna władza nie utrzymała by się przez 40 lat, gdyby ogłupiałe społeczeństwo jej nie popierało. Nie chcę powiedzieć niczego złego o tamtych pokoleniach. Oni startowali z zupełnie innej pozycji, niż my w tej chwili. Po wojnie, po latach głodu i strachu, zaakceptowali pokój taki, jaki został im dany. Uwierzyli, że wspólną pracą osiągną dobrobyt. Jeśli ktoś ma orientację, jak wyglądała Europa po wojnie, powinien także zgodzić się z faktem, że ludzie faktycznie dokonali wtedy cudu. Polska była krajem ludzi bezdomnych, bo domów po prostu nie było. Nie było nawet czym obsiać pola, ani na czym wyhodować świni. To się nazywało zaczynać od zera. Od zera zaczynał każdy indywidualnie i cały naród. Jeśli można coś dobrego powiedzieć o tamtych czasach, to chyba właśnie o tej jedności, o tej dobrej intencji, by się nie dać losowi, by znaleźć w sobie siłę i wiarę do życia.
My startujemy z zupełnie innego miejsca w historii. I z jakiegoś niezrozumiałego dla mnie powodu postanowiliśmy się cofać, a nie iść naprzód.
Chciałabym, ale naprawdę nie mogę być optymistką. Kiedyś, nawet jeszcze kilka tygodni temu, słuchając wypowiedzi mądrzejszych lub ważniejszych ode mnie osób z naszej strony życia polityczno-społecznego, ładowałam sobie akumulatory. Potrafiłam zamknąć głęboko w sejfie czarnowidztwo i klucz wyrzucić. Teraz słucham Donalda Tuska, czy nawet liderów opozycji, czytam, co piszecie lub rozmawiam z WAMI przez telefon. Czasami pobieram z tego bardzo wiele energii i już mi się wydaje, że wrócę na ścieżkę wiary i optymizmu, ale chyba bateria mi się już zestarzałą, bo za chwilę czuję się tak, jakby mi ktoś wylał kubeł zimnej wody na głowę i wracam do beznadziejności i smutku.
Od samego początku rządów PISu bardzo dużo się udzielam na stronach przychylnych tej władzy. Do tej pory mnie to bawiło, dawało mi porównanie między normalnym światem, w którym ja żyje, a tamtym gównem. Wydawało mi się, że szambo jest tylko wypadkiem przy pracy, anomalią w naszej historii. Ale mijają 4 lata, a szambo rośnie. Telewizja PIS za nasze pieniądze wykupiła prawa do wszystkich transmisji sportowych, we wszystkich dziedzinach sportu. I chcąc nie chcąc podnosimy im oglądalność, kiedy chcemy kibicować Polakom. Powoli PISowska zaraza wtargnęła do wszystkich programów radiowych, a także do pierwszej prywatnej telewizji, Polsatu. To oznacza, że coraz mniej prawdy będzie docierało do ludzi, a Polska się staje oazą kłamstwa. Czasami czuje się tak, jakby leciała w moją stronę lawina, a ja przyparta do muru nie mam już dokąd uciekać. Boje się, że pewnego dnia się obudzę i będę, jak wszyscy klaskać PISowi i będę szczęśliwa, że jeszcze mi wolno oddychać.
Na tych prawicowych portalach robi się coraz ciekawiej. Kiedy się chce dyskutować z tubylcami, ma się wrażenie bycia owadem, na która wszyscy polują z klapką na muchy. Każde powiedziane słowo powoduje oburzenie, groźby, obelgi i nienawiść. Nawet taka sytuacja zaistniała między Beatą Szydło a Manuela Gretkowską... Manuela grzecznie, z klasą acz dosadnie. A z drugiej strony? Chlew, chlew, gnój , gówno i szczyny. I zapewniam WAS, że to nie są jakieś trollowskie konta, to normalni ludzie, chociaż słowo normalni jest tu nadużyciem. Ludzie wykształceni, nie jakieś wiejskie lumpy, szacowni ojcowie rodzin, dziadkowie i babki z wnuczkami na kolanach..., a z otworu gębowego wypełzają tylko karaluchy i żmije. Może Donald Tusk nie czyta tych bzdur, może Schetyna czy Czarzasty nie mają na to czasu. Może to stąd bierze się ich optymizm. Ja jednak próbuję cały czas wpłynąć na tych, którzy zboczyli z właściwej dla Polski drogi. Tatlam się więc w tym katolicko- faszystowskim błocie tak długo, że czasami się już duszę. I niestety nie jestem z tych, którzy bicie się ze świnią w błocie lubią. Wolałabym świnię udusić, a błoto osuszyć.
Po moim ostatnim poście, kiedy nawoływałam, by każdy z nas drukował ulotki i w miarę swoich możliwości włączył się do rozpowszechniania prawdy, jeden z moich znajomych zaproponował mi bym takie ulotki redagowała i mu wysyłała, a on będzie starał się powielać i rozrzucać. Bardzo mnie ucieszyła ta odpowiedź na mój apel. Zajrzałam więc do internetu, by znaleźć jakieś konkrety, które mogły by do ludzi przemówić. Zobaczyłam, jak jakaś niedorobiona rada miasta czy gminy, przyjmuje uchwałę o tym, że na terenie, którym zarządzają nie będzie LGBT... A więc co?, będą eksmitować osoby o innej orientacji seksualnej?, będą tworzyć dla nich getta? W innym miejscu podobny kolektyw przegłosowa, że skoro jest już po wyborach do EP i skoro „nasi” wygrali, to można flagi europejskie usunąć z urzędu...Bo tu jest Polska, a Unia Europejska nie jest żadnym krajem, więc w ogóle po co „temu” flaga. W następnym miejscu, po złapaniu księdza na czynach pedofilskich, parafianie stanęli po stronie biednego pasterza, a jeszcze w innym miejscu grupa bezjajowych chłopów macha przed ołtarzem mieczami przysięgając wierność Maryi i tworząc jakieś kurwa kościelne wojsko. Patrzę na to wszystko i się zastanawiam: Co ja bym mogła tym ludziom powiedzieć, by nagle rozum im wrócił? Jakim językiem trzeba by do nich mówić, znacie taki język?, bo ja nie. Co miało by być na takiej ulotce, by nie była ona tylko świstkiem wartym tyle, co papier toaletowy?
Napiszemy prawdę o tym, co robi PIS, bo ludzie nie wiedzą? A może wiedzą i może im taki świat odpowiada? W ciągu tych czterech czarnych lat PIS szedł po bandzie w każdej sprawie. Łamał prawo, zwyczaje i konstytucję. Pokazywał pogardę do narodu i butę. Naprawdę uważacie, że 45% społeczeństwa o tym nic nie wie? Jedna afera, druga afera, taśmy z Morawieckim, taśmy z Kaczyńskim. Czy to na kimkolwiek zrobiło wrażenie? Gazety za każdym razem pytają; Czy ta afera zmiecie rząd PIS? Tak, kurwa, nadzieja umiera ostatnia! Ponad 20 milionów osób zobaczyło film braci Sekielskich o pedofilach w kościele, a 2 tygodnie później te same osoby poszły na mszę przed wyborami i przyjęły potulnie instrukcje, na kogo zagłosować. I zagłosowały na tych, którzy pedofilom kościelnym podają pomocną rękę. Czego ludzie nie zrozumieli w tym filmie? Przecież był do cholery po polsku!
Naprawdę się jeszcze ktoś łudzi, że Marek Falenta ujawniając prawdę o zleceniodawcach zamachu stanu na rządzie Tuska, zrobi tej władzy jakąkolwiek krzywdę? Nie ma takiej opcji. Coś dziwnego stało się z Polakami. Wiem, że wszyscy zwolennicy PISu powiedzą: Dobrze! Trzeba było jeszcze bardziej przywalić Tuskowi! Do piachu z nim i całym PO! To, że PIS walczy niezgodnie z prawem i przyzwoitością...Trzeba zmienić prawo i przyzwoitość. A sprawiedliwość musi być po naszej stronie!
Ja jestem po prostu przerażona. Bo jeśli nawet jakimś cudem uda nam się wygrać wybory, to ci ludzie nie znikną. Po naszych ulicach nadal będą biegać rycerze Chrystusa i machać mieczami, stare babki będą nadal wynosić nędzne emerytury do opływającego złotem księdza. Rozum sam do ludzi nie wróci. PIS już twierdzi, że kiedy oni odejdą, następni nie będą mieli pieniędzy na utrzymanie programów socjalnych. Aż boją się zapytać, w jakim stanie są finanse państwa i co PIS po sobie zostawi? Kto będzie potrafił rządzić w tych warunkach? Co zrobimy z tą nienawiścią i ślepotą? A może dopiero, kiedy kamień na kamieniu nie zostanie, jak po wojnie, wtedy ludzie się opamiętają?
Nie potrafię, naprawdę nie potrafię w tej chwili zobaczyć na horyzoncie czegokolwiek innego, poza katastrofą.
PIS zmienił także mnie. Odebrał mi wiele codziennej radości. Nawet kiedy gra polska reprezentacją, przestało mi zależeć, by wygrała. Bo gdzieś tam z tyłu głowy pląta mi się myśl, że prezydent Duda siedzi na trybunach i że jutro przeczytam, iż to dzięki dobrej zmianie nasi znów wygrali...
Nigdy w życiu, nawet w najczarniejszych czasach nie widziałam tak wiele nienawiści. Ludzie biegną w jakimś amoku, w jakimś wyścigu na dno. Można do nich mówić, można nawet krzyczeć, ale oni nie mają czasu się zatrzymać i posłuchać. To, co z ludzi wylazło pod wpływem dobrej zmiany przypomina mi opowieści z czasów wojny, kiedy ludzie byli tak wyczerpani głodem i strachem, że byli w stanie zabić nawet przyjaciela, kiedy przypuszczali, że mógłby im odebrać kromkę chleba. W trudnych czasach człowiek chcący przetrwać, pozbywa się naturalnych uczuć i w walce o byt umiera w nim człowieczeństwo. Ale dlaczego część Polaków zachowuje się dziś dokładnie tak samo? Dlaczego nie jest ich w stanie poruszyć śmierć Igora na posterunku policji?, Piotra, zwykłego obywatela, czy Pawła Adamowicza?I w duszy wielu myśli: Dobrze mu tak, dobrze mu tak, bo ludzie go lubili bardziej niż prezesa, bo był bogaty, bo był ładniejszy, bo nie był z nami, bo jak nie jest z nami to jest żydem, lewakiem, ubekiem pedałem ryżym z Brukseli itd. Mogłabym krzyczeć: Ludzie, opamiętajcie się z tą bezsensowną nienawiścią. Ale już chyba nie mam nadziei. Miotam się każdego dnia między zmuszaniem się do wiary z jakąś zmianę, a przytłaczającą bezsilnością. Zmieniłam się prawda? Zmieniłam się przez te 4 lata... Kiedyś ja dawałam ludziom siłę, a teraz to ja potrzebuję źródła. 



Kobieta zmienną jest, ale tylko na pozór. ( Tekst z dnia 10 lipca 2019 roku)

Powiecie, że mi wali na mózg, bo zmieniam poglądy, jak rękawiczki. Ale to nie do końca tak jest. Ostatnio broniłam PSLu i Kosiniaka Kamysz...