niedziela, 26 stycznia 2020

Niby-kurwa-landia... (Tekst z dnia 26 stycznia 2020 roku)


Słucham, słucham i uszom nie wierzę. W poważnym państwie z tysiącletnią tradycją, będącym prekursorem tolerancji i ustaw konstytucyjnych, walczącym skutecznie o wolność i demokrację w różnych okresach swojej historii, nagle coś się totalnie popierdoliło. Oto przyszła dziwna władza, a nasze realne państwo zniknęło. Nagle mamy niby-Trybunał Konstytucyjny, niby-Sąd Najwyższy, który wydaje niby-wyroki, których nie trzeba respektować, tak zresztą, jak wyroków innych sądów. Mamy nielegalny KRS, który rekomenduje do pracy niby-sędziów, których w końcu zatwierdza niby-prezydent.
Ten, kto wymyślił bajkę o Nibylandii, może się czuć usatysfakcjonowany. Bo oto jego sen stał się nieoczekiwanie jawą.
Żyjąc w polskim amoku, między pracą zawodową, przedszkolem czy szkołą dzieci, a ogromem domowych obowiązków, wydawało mi się, że stereotypy narodowościowe już dawno się przedawniły. Dopiero wyjazd z kraju i szersza perspektywa pokazały, że są one nadal aktualne i żywe. Nie miałam się okazji przekonać czy Szkot jest naprawdę skąpy, czy Anglik musi wypić herbatę o 17-tej, ale wiem na pewno, że Hiszpan jest naprawdę leniwy i jest w stanie włożyć bardzo dużo wysiłku, by się nie napracować, a Polak, no cóż, Polak będzie tak długo kombinował, aż wkurwi złotą rybkę i wszystko, co zostało mu dane po prostu spierdoli. To, że jesteśmy kombinatorami i złodziejami niestety się sprawdza, że nie jesteśmy w stanie wyjść z pracy, by czegoś ze sobą w teczuszce nie zabrać, nie ważne, potrzebne czy nie, że jeśli możemy ominąć przepisy i odnieść choćby minimalną korzyść, ale czujemy się, jak bohaterowie, bo znowu kogoś zrobiliśmy w chuja, to wszystko jest naprawdę mało ważne. To, że jesteśmy notorycznymi pijakami, którzy pracują cały tydzień tylko po to, by w piąteczek tygodniówkę przejebać na alkohol.., nie mój interes. Wasza kasa, wasza decyzja. Najgorsze jest to, że od tysiąca lat strzelamy sobie regularnie w stopę, i że tak naprawdę żyjemy w jakimś amoku, w jakimś zaklętym kole z którego nie jesteśmy się w stanie wyrwać.
Wystarczyło nam 30 lat, by z kraju, który dostał największą w swej historii szansą zrobić pierdoloną NIBYLANDIĘ, kraj, w którym nie wiadomo, co jest co, i co jest naprawdę a co na niby.
No dobrze, teraz mamy chaos w sprawie sądów. Nic nie jest ani pewne, anie prawdziwe, a każdy organ państwa ciągnie swój narożnik w swoją stronę wywracając do góry nogami jakąkolwiek hierarchię ważności. Tym sposobem takie zero, jak Ziobro, magister prawa w randze ministra może podważać wyroki Sądu Najwyższego. Ale zastanówcie się, co będzie, kiedy ta ułuda wedrze się w inne dziedziny życia. Mamy zresztą już w tej chwili wiele symptomów, że Nibylandia króluje nie tylko w wymiarze sprawiedliwości. Bo jeśli debil dostaje doktorat, to nie może się zdarzać w prawdziwym państwie. Od czasów reformy oświaty wiemy, że mamy niby-system oświaty i niby-program nauczania. A dowodem jest fakt, że ktoś zdobył się na wydanie i sprzedaż podręcznika, jak skutecznie dawać wpierdol dzieciom, by je złamać, upokorzyć i zmusić do posłuszeństwa, a jednocześnie uniknąć kary za maltretowanie. Ten, kto to arcydzieło wydał powinien od razu zostać aresztowany i ukarany. Ale nie, nie w Polsce, gdzie agresja jest cnotą katolicką.
Wyobraźmy sobie, a ostatnie 5 lat pokazały, że to nie jest niemożliwe, dyplomy lekarskie będą dostawać niby-lekarze. No co? Skoro Jaki może dostać doktorat, to wszystko jest możliwe. Że niby-chirurg będzie robił niby-operacje na otwartym sercu, a niby farmaceuta będzie nam sprzedawał niby-leki. Niby-policjant będzie niby-łapał morderców, a my będziemy niby-rodzicami swoich niby-dzieci.
Okazuje się, że w Polsce możemy mieć niby-Konstytucję, której nikt nie przestrzega, a więc wszystko jest już możliwe.
Nigdy, nawet żyjąc sporą część mojego życia w komunie, nie przeszło mi przez myśl, że wszystko może być tak bardzo postawione na głowie. Że możemy znaleźć się w rzeczywistości, gdzie nic nie jest pewne i gdzie nie ma żadnych reguł, że nie będziemy respektować prawa nie tylko krajowego, ale także międzynarodowego.
Donald Tusk mówi, że marzeniem Kaczyńskiego jest wyjście z UE. Ja myślę, że dla dobra ludzkości powinno się nas natychmiast z tej Unii wyrzucić. Tolerowanie tego, co się dzieje w Polsce może obudzić podobne złe moce w innych krajach, jest szkodliwym przykładem bezkarności.
To źle, że tak mówię o własnej Ojczyźnie? Być może, ale to dowód, że ona jeszcze żyje resztkami sił. Bo tylko o umarłych mówi się dobrze, albo wcale. Ale tak naprawdę, naprawdę nie chcę, by ta Nibylandia rozlała się na Europę i na cały świat. W Polsce jest ona już obecna i staje się coraz silniejsza w swej głupocie i podłości. Tylko tyle, że bajkowa Nibylandia miała, jak większość światów, zalety i wady, a jej czarodziejska moc pozwalała na zło, ale także na zaczarowane dobro. A kapitan Hook, był tylko nieszczęśliwym i samotnym starcem, którego nikt od dawna nie obdarzał miłością. Tamta Nibylandia była wierna normalnym ludzkim uczuciom. Nasza Nibylandia generuje tylko zło. A nasz kapitan Hook też jest niedowartościowanym starcem, ale oprócz tego jest prawdziwym skurwysynem, który nie liczy się z nikim i z niczym. I wcale nie przytulania mu brakuje najbardziej. Brakuje mu władzy. Władzy za wszelką cenę. On zniszczy nasz kraj, zniszczy i to było widać już od chwili, kiedy się pojawił na scenie politycznej...Ten starzec, ten szkodnik, ten narcyz, który tylko siebie kocha i tylko siebie wynosi na piedestały.



sobota, 25 stycznia 2020

Kim jesteś, by sprzątać mój dom? ( Tekst z dnia 25 stycznia 2020 roku)


Ja przepraszam, że drugi raz z rzędu o Dudzie i do Dudy. Ale gdyby człowiek, którego przypadkiem jesteśmy zmuszeni nazywa prezydentem nie napisał tego listu, mój wczorajszy post byłby zupełnie inny. W końcu zbliżają się wybory prezydenckie i w tej sytuacji wszystko wchodzi na inne obroty.
Wspomniałam już w poprzednim poście, że na ostatniej prostej Andrzej Duda unika spotkań międzynarodowych , Jeździ na Śląsk i na Podkarpacie, gdzie spotyka przyjaciół i bezsensownie klaszczących klakierów. 
...Ty głupcze pełen pychy. Tam możesz wygłaszać swoje faszystowskie tyrady! A my musimy tego słuchać i nawet nie mamy okazji, by rzucić ci w twarz, że nie wszyscy się z tobą zgadzamy, że nie mówisz na naszym imieniu, że Polska jest pełna mądrych ludzi, którzy sobie nie życzą tych wrzasków...
Andrzeju Dudo...Ty? Chcesz sprzątać mój dom?, nasz dom? Sprzątać z czego lub kogo? Dziś wyrzucasz poza nawias niezawisłych sędziów, a kto będzie następny? Jaka grupa społeczna, a może narodowa? Aż trudno uwierzyć, że tak cię wzrusza holokaust i historia obozów koncentracyjnych. Bo jeśli chcesz posprzątać nasz dom to i te piece gazowe mogą ci się jeszcze przydać i getta dla niepokornych. Naprawdę jesteś tak głupi, by nie wiedzieć, jak to się zwykle kończy? Gruz, ruiny, wróg u bram...kulka w łeb... Może ci tą kulkę załatwić zanim zaczniesz sprzątać nasz dom z jego obywateli i zanim doprowadzić do katastrofy? Może warto poświecić ciebie, zanim namówisz nas byśmy się wzajemnie mordowali?!
Od kilku dni włączając telewizor ciągle widzę tę twoją wypasioną na kaczym chlebie, spoconą mordę z wyrazem pogardy, i zastanawiam się, po co to robisz? Dla władzy? Przecież ty nie masz żadnej władzy! Kim jesteś, by się ośmielić sprzątać w mojej Ojczyźnie? Odpadem społecznym?!, pomyłką historii?!, śmieciem, hybrydą podłości swojej partii i głupoty społecznej?! Najpierw posprzątaj sobie w tym zakutym łbie, w którym się gówno przelewa. Jesteś tylko odbytem swojej partii, któremu pozwolono głośno wyrzucać śmierdzące gazy. Nic nie znaczysz ani dla swoich ani dla innych. A miałeś wybór! Mogłeś być niezależny! Wystarczyło nie łamać prawa i najpierw przeczytać to, co podpisujesz. Mogłeś zasłużyć na nasz szacunek, bo społeczeństwo potrafi docenić prawdziwego prezydenta, nawet jeśli pochodzi z podejrzanej partii. Przykładem jest Aleksander Kwaśniewski, były komuch, prezydent z klasą na miarę naszych czasów.
Wybrałeś, co wybrałeś. Tylko tyle, że Kaczyński może nie dożyć sądu społecznego, a ty będziesz w tym pałacu tylko 2 kadencje i radzę ci, byś potem jak najszybciej spierdalał zanim cie dopadniemy.
Czasami to nawet jest mi ciebie żal widząc, jak bardzo nisko może upaść człowiek.
Niestety, mam wrażenie, że następne wybory jeszcze wygrasz, bo za dużo jest w tym kraju ślepców. Ale przyjdzie dzień, że przejrzymy na oczy. Nie będą nam faszyści w naszym domu sprzątać. Bo nasz dom jest czysty, i mieszczą się w nim wszyscy, nawet, jeśli niektórzy już sobie zasłużyli na trybunał stanu. Mamy nawet dla takich jak ty w naszym kraju miejsce. Miejsce, gdzie będziesz mógł w zadumie i spokoju przemyśleć swoje życie i odpokutować. I będzie to miejsce dla ciebie bezpieczne, znacznie bardziej niż gdybyś chodził po ulicy.



piątek, 24 stycznia 2020

Ludzie zejdźcie z drogi, bo listonosz jedzie... ( Tekst z dnia 24 stycznia 2015 roku)


Chciałam dziś jeszcze raz uważnie przeczytać list Dudy w sprawie ogólnie mówiąc II wojny światowej skierowany do???? chyba światowych mediów i Izraela. Wbiłam więc na Google temat: List prezydenta i wyskoczyło mi bardzo wiele stron. Na przykład: List Prezydenta do Olgi Tokarczuk, list do Rydzyka czy list do sędziów... O, zostałem zaskoczona. Nie wiedział, że z niego taki pisarz listów. Może ma to jakieś uzasadnienie. Bo jeśli gratuluje Oldze Tokarczuk, a media prawicowe się tym nie pochwalą, to zostanie spełniony niemiły obowiązek pogratulowania noblistce, a suweren i tak się o tym nie dowie. W drugą stronę działa list do Rydzyka. Gratulacje bardzo szczere zostały złożone, Dupa ojca inwestora serdecznie ucałowana, a żadna telewizja nie odnotowała wizyty prezydenta w Toruniu i pozycji na klęczkach.
Ale dosyć wstępu, zajmijmy się tym właściwym listem.
Miło, że Pan Duda czasami przestaje wrzeszczeć, chwyta za pióro nie tylko po to, by jakąś głupotę podpisać, ale by w kulturalny sposób wyrazić swoje zdanie. Można się spierać co do treści i prawdy historycznej, która została chyba dość prawidłowo nakreślona i nie widzę z okazji upamiętnia holokaustu potrzeby, by uczciwie wyznawać polskie grzechy w kwestii unicestwiania żydów. Jedna rzecz razi mnie najbardziej. Ktoś tak wysoko wykształcony powinien wiedzieć, że nie istnieje naród żydowski, bo nie istnieje narodowość żydowska. Nawet zasady ortografii nie wymagają, by słowo „żyd” pisać wielką literą, tak, jak nie piszemy słowa katolik, a większość tych żydów było Polakami lub obywatelami innych krajów.
To, że pan Duda napisał nie głupi list, aż trudno uwierzyć, że to jego dzieło, nie zmienia faktu, że jest zwyczajnym tchórzem, który mimo zaproszenia nie pojawił się na obchodach upamiętniania holokaustu. Pewnie obawiał się, że jeśli przyjdzie mu na gorąco komentować słowa Putina, bez wytycznych z Nowogrodzkiej, nie będzie w stanie sobie z tym poradzić.
A Putin zachował się dyplomatycznie. Nie powiedział ani jednego słowa, które mogłoby przynieść uszczerbek na honorze Polaka.
Komentarz Dudy, że się bardzo cieszy, iż na spotkanie nie pojechał, bo nikt nie wspomniał wielkiej roli Polski walczącej na wszystkich frontach, przez co historia została zmanipulowana, jest nieprawdą i błędem. Owszem, każda sroka swój ogonek chwali, a więc Putin mówił o Armii Czerwonej, Macron o francuskim ruchu oporu, a vice... USA Mice Pence twierdził, że losy wojny przesądziło dołączenie się do niej jego kraju. Chciałabym jednak wspomnieć, że zarówno Putin wymienił wśród ofiar obozów koncentracyjnych Polaków, a vice prezydent USA wspomniał o niszczeniu kultury polskiej przez zmianę nazw polskich miast. To, że nic więcej o Polsce nie mówiono, jest efektem tego, że Pana Dudy na spotkaniu nie było. Chciałabym także podkreślić, że pomimo, iż Polacy walczyli rzeczywiście na wszystkich frontach, nasz udział w tej wojnie nie był decydujący. I pomimo naszych niechęci musimy to przyznać, że największy wpływ na losy wojny miał front wschodni i wojsko radzieckie. Nie dlatego, że byłą to świetna jakościowo armia dysponująca nowoczesnym sprzętem, ale dlatego, że Stalin swoich własnych żołnierzy traktował, jak mięso armatnie. Nie wolno było się cofać, trzeba było zwyciężać za wszelką cenę. To wielkość armii, a nie jakość miały znaczenie.
Szkoda, że Pan Duda nie zechciał brać udziału w uroczystościach w Izraelu, bo prawda jest niestety taka, że nieobecni nie mają głosu. Ale cóż, pokonała go pycha i strach, że będzie musiał odpowiadać na pytania na schodach. Niestety, Duda nie ma mentalności męża stanu, która wymaga skromności i rozwagi. Założę się, że z odpowiadaniem na pytania w dowolnym miejscu nie miałby żadnego problemu premier Kanady, jeden z najbardziej szanowanych przywódców na świecie. Prezydentowi Francji nie przeszkadzało wywalić izraelskich policjantów z własnego kościoła. I nikt mu się kazał za to przepraszać i nikt go nie wezwał do MOSADu na dywanik, jak naszych ministrów, którzy poszli za daleko w jednej z patriotycznych ustaw. Pan Duda doskonale wie, że tu w kraju może się nadymać i grać bohatera. Prezydent jest niestety tchórzem, który jeździ na Śląsk i Podkarpacie, spotyka się wyłącznie z przyjaciółmi, gdzie nie musi się zmierzyć z prawdą.
Burzymy się strasznie na Putina, który nas posądza o współpracę z Hitlerem.. Sami też oskarżamy Rosję o podpisywanie paktów o nieagresji z faszystowskimi Niemcami. Nikt się nad tym nie zastanawia, że Hitler był pierwszym takim psychopatycznym przywódcą, że gdyby ktokolwiek wtedy przewidział do czego doprowadzi, nie tylko by się z nim nie układał, ale zatłukłby go własnymi rękami w ciemnym zaułku. Nikt tego nie przewidział, że może kogoś, jakiś naród być stać na taką podłość. Znacznie bardziej straszne jest to, że dziś, kiedy o tym już wiemy, tolerujemy jakieś faszystowskie hasła i kult III Rzeszy, doskonale wiedząc, jak to się zakończy.
Jeśli mogłabym coś poradzić Andrzejowi Dudzie, to niech sobie obejrzy wystąpienie prezydenta Niemiec na tych uroczystościach.
Jak długo będą nasz naród reprezentować śliskie indywidua, które będą lawirować i zamazywać historię? Potrzebujemy kogoś, kto będzie miał jaja i tak jak prezydent Niemiec powie wprost: To my Niemcy to uczyniliśmy, to w moim kraju urodziło się to zło, którego nigdy nie zdołamy naprawić...


środa, 22 stycznia 2020

Ja to mam szczęście... ( Tekst z dnia 22 stycznia 2020 roku)



Jak wiecie, mam spore zaległości w komentowaniu bieżących spraw. Zacznę jednak od bardzo ogólnej oceny sytuacji. Ocena ta wiąże się z kilkoma zbiegami okoliczności. Czasami to naprawdę trudno uwierzyć, że to są zwyczajne przypadki, a cały świat nie pracuje w pocie czoła na korzyść Kaczyńskiego. Nawet katastrofa w Smoleńsku uratowała dupę upadającej i rozpadającej się partii PIS! Śmierć prawie 100 osób tknęła nowe życie w tę partię. Kaczyński jest urodzony w czepku i może nam się ciągle śmiać w twarz powtarzając: Ja to mam szczęście...
Za każdym razem, kiedy jakaś gruba PISobska afera zaczyna powoli budzić społeczeństwo, kiedy zaczyna się palić grunt pod PISowską dupą, od razu nadciąga Putin, Trump, albo jakaś inna światowa kurwa.
...A było już tak pięknie. Sprawa Mariana Banasia zaczynała się powoli przedzierać do ludzkich umysłów, bo była naganna nie tylko finansowo ale także moralnie. Osobisty konflikt szefa NIK z PISem sprawiał, że politycy tej partii próbowali za wszelką cenę dobrać mu się do dupy. W zamian za to on ujawniał ich przekręty. I w ciągu najbliższego pół roku mogłoby być po PISie pozamiatane, nawet, jeśli Banaś dostałby status świadka koronnego albo poszedł na dno z tę partią.
Ale wtedy wyskoczył Putin z oskarżeniami o współudział Polski w wywołaniu II wojny światowej. No i nasz głupi, nacjonalistyczny umysł natychmiast zapomniał o Banasiu. A w podgrzewaniu tematu wzięły udział wszystkie! media.
Problem polega na tym, że zdanie Putina na temat historii Polski ma po 80-ciu latach znaczenie podobne do zdania szympansa na bezludnej wyspie, który nigdy o Polsce nie słyszał. Jest to dla mnie niezrozumiałe, że kolejne rządy, społeczeństwo i media nie chcą za żadną cenę zrobić jedynej rzeczy, która by mogła Putinowi zrobić przykrość. ZIGNOROWAĆ!!! On przecież czekał na naszą reakcję, na nasze obrażone miny, bo to go nakręca, kiedy cały świat o nim mówi. A my, jak takie posłuszne pajacyki na sznurku dajemy mu powód do triumfu.
Ale kiedy sprawa Putina zaczęła schodzić na plan dalszy, wszechświat stwierdził, że nie możemy przypomnieć sobie o Banasiu. Na pomoc został wysłany inny debil z równie rozdmuchanym ego.
Kiedy Donald Trump zaczął prowadzić negocjacje z Północna Koreą, pomyślałam sobie, że może źle go oceniłam. Gdyby udało mu się doprowadzić do jako takiego pokoju między dwoma koreańskimi państwami, umożliwić choćby odwiedziny rodzin, jakieś wspólne inwestycje gospodarcze czy wymianę kulturową, odwołałabym wszystkie złe słowa, jakie o nim powiedziałam. Bo pokój na świecie, każdy krok w jego stronę jest po prostu bezcenny. Trump nie ugrał zbyt wiele w Korei, więc pozbawiony spektakularnego sukcesu, w ogniu trwających procedur ipeachmentu, postanowił po prostu bezczelnie wywołać wojnę, nie licząc się absolutnie z ofiarami i konsekwencjami. Żeby było jasne. Jestem wrogiem kary śmierci. Ale dopuszczam możliwość trwałego usuwania osób, które zagrażają ludzkości. I zapewne ten irański generał zasługiwał na swój los. Ale takie rzeczy zleca się CIA, robi się po cichu. Wiele takich akcji zostało już skutecznie przeprowadzonych. Ale Trump, który przecież walczy o reelekcję, musiał się od razu na twetterze pochwalić, czego dokonał, narażając całą kulę ziemska na konflikt. Tylko chyba zimna krew i rozsadek Teheranu zapobiegło katastrofie. Gdyby mnie ktoś zapytał, kto ma na rękach krew pasażerów ukraińskiego samolotu, nie mam wątpliwości, że są to ręce Trumpa. Irańczycy po prostu zadziałali w strachu i panice spodziewając się odwetu.
Tymczasem w Polsce nikt już nie mówi o Banasiu...
Sprawa przyschła, przycichła i poszła w zapomnienie. Tym bardziej, że PIS wrzucił na przynętę ustawę kagańcową, która jest na tyle bulwersująca, że od razu pochłonęła uwagę mediów i politycznych elit. Tak, politycznych elit, bo przeciętny Kowalski nie ma zielonego pojęcia, jaki to będzie miało wpływ na jego życie. Telewizja publiczna go o tym nie poinformuje. Przedstawi mu tylko żyjących jak pączusie w masełku przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości, którym trzeba to słodkie życie ukrócić. I zaspokaja to prymitywną potrzebę obywatela, by zemścić się na tych, którym się lepiej powodzi od niego. Zapominają o Banasiu, który jest oszustem i sutenerem, który mógł obniżać sondaże, znowu kochają swoją partię.
PIS zawsze umiał znaleźć właściwy temat zastępczy, coś, co odwróci uwagę, co zmieni poparcie. Ja jednak mam cichą nadzieję, że tym razem przesadził, a lekarstwo okaże się trucizną. Bo wreszcie Europa zaczyna głośno mówić, że we wspólnocie nie ma miejsca dla kraju, który łamie prawa obywatelskie, a prawo do niezależnego sądu, jest w tych kwestiach podstawą.
Unia Europejska przestała wreszcie nas głaskać po główce, uśmiechać się i delikatnie zwracać uwagę, że powinniśmy przemyśleć swoje reformy. Mówi się głośno o uchwaleniu takich zasad, by kraj, który się nie podporządkowuje traktatom, był za tę samowolę karany, a nawet wyrzucany poza nawias wspólnoty.
Mam jednak takie nieodparte wrażenie, że to nie ustawa kagańcowa przechyliła szalę, że nią PIS dał Europie narzędzie i powód do reakcji. Wydaje mi się, że decydującym był ten pseudo sukces Morawieckiego w sprawach klimatu, kiedy to jako jedyny nie podporządkował się planom zrównoważonej emisji dwutlenku węgla. Europa chyba wtedy właśnie zrozumiała, że brak demokracji, niszczenie wolnych sądów, sprawy ustrojowe, nie sprawią, że w ich krajach też zapanuje chaos, autorytaryzm lub anarchia. Ale powietrze nie zna grani, smog przenosi się z wiatrem na całą Europę zatruwając wszystkich dookoła.
Myślę, że to był prawdziwy przełom, kiedy straciliśmy resztki zaufania i pozostaliśmy sami ze swoją ignorancją i zamiłowaniem do ruskiego węgla.
Drodzy Polacy. Wszystko, co się dzieje jest ważne. Patrząc jednak na reakcję społeczną na aferę Get Back, wydaje mi się, że już nic tak naprawdę nie robi na nas wrażenia. Kiedy wybuchło Amber Gold, media zrobiły doskonałą robot pokazując zrozpaczonych ludzi, babcie na łożu śmierci, które straciły 300 tysięcy złotych odkładanych na luksusową trumnę. Dziś, wszelkie afery nie są łączone z indywidualnym tragediami ludzi, więc po prostu społeczeństwa nie obchodzą, a prawda jest taka, że nie mamy właściwych mediów, które docierały by do bolących ran i pokazywały je bez cenzury.
Kaczyński ma po prostu szczęście. Wszystko dzieje się jakby według z góry określonego planu. Widocznym jest, że przy marazmie opozycji, Duda wygra wybory, a PIS dokona planowanej katastrofy.
Z mojej strony mogę tylko apelować, by za wszelką cenę informować społeczeństwo o nowej planowanej twarzy Polski, która nie będzie tak radosna, jak się wszystkim zdaje. Że stanie się krajem biednym, zadupiem na końcu świata, smutnym skansenem, którego nikt już nie będzie chciał odwiedzać. Ja mogę tylko apelować do WAS: Nie zapominajcie o Banasiu! Być może nie jest to najważniejszy temat w kraju, ale jeden z niewielu, który może jeszcze ruszyć ludzkie sumienia, który obnaża prawdziwe intencje i prawdziwe oblicze PISu.



poniedziałek, 20 stycznia 2020

To, co mnie boli najbardziej. (Tekst z dnia 20 stycznia 20120 roku)



Jest takie zwierze w Australii, z natury przypominające naszego kreta ponieważ żyje w głębi ziemi ryjąc w niej korytarze. Nazywa się wombat. W stosunku do naszego małego ogrodowego zwierzęcia, to okaz wielkich rozmiarów, osiąga około metra długości i wagę do 35 kilo, czyli tyle ile waży mój pies. Podczas trwających od czterech tygodni pożarów w Australii odnotowano dziwne zjawisko w zachowaniu tego zwierzęcia. Okazało się bowiem, że zagania zwierzęta innych gatunków, by w jego norach ukryły się przed pożarami...
Obserwując tak niezwykłe zjawisko solidarności w przyrodzie, trudno się oprzeć wrażeniu, że tak zwanemu bogu, ze wszystkich rzeczy, które podobno stworzył, najbardziej nie udał się człowiek. Aż strach pomyśleć, jaki by był ten bóg gdyby istniał, skoro stworzył człowieka na własne podobieństwo...
Możecie powiedzieć, że po miesiącu milczenia, powinnam przede wszystkim zająć się naszymi krajowymi sprawami, bo od początku roku wiele się dzieje w Polsce. Zajmą się, ale może najpierw powiem o tym, co mnie ogólnie boli najbardziej.
Podczas finału WOŚP pieniądze zebrane w Australii pozostaną tam dla ratowania przyrody i ludzi. Ruszyło także wiele zbiórek pieniężnych, a jakaś amerykańska, czy kanadyjska dziewczynka sprzedaje ulepione z modeliny koale, a pieniądze idą na ten sam szczytny cel. To takie wzruszające i jednocześnie takie wkurzające, a najbardziej wkurzająca jest telewizja, która się ślini do kolan pokazując te gesty. Zupełnie tak, jakby to było jakieś alibi i załatwiało sprawę. 
Przeciętny, zwykły człowiek może zrobić niewiele, może co najwyżej dać datek i w ten sposób uspokoić sumienie. Ale, czy to jest w stanie uspokoić sumienie ludzkości? Gdzie są przywódcy świata? Gdzie jest ONZ i inne pierdolone organizacje, które na co dzień zajmują się prawdziwymi pierdołami? Gdzie jest solidarność ludzkości wobec globalnego zagrożenia? Jesteśmy beznadziejnymi ignorantami i egoistami. Kiedy z tankowca wylewa się ropa, odwracamy głowę uważając, że to jest problem kraju, do którego należy tankowiec i ewentualnie tego, który jest najbliżej katastrofy. Postępujemy tak pomimo że w interesie nas wszystkich jest jak najszybsze uprzątnięcie tej ropy. Pozwalamy na wieloletnie konflikty, w których giną tysiące niewinnych ludzi. Milczymy wiedząc, że w Chinach i Afryce wykorzystuje się kilkuletnie dzieci do niewolniczej pracy. Nie jesteśmy nawet w stanie zareagować na trudny do opanowania pożar w Amazonii czy Australii. Z zatwardziałym sumieniem siadamy przy wigilijnych stołach i udajemy dobrych ludzi, ale tak naprawdę nic nas nie obchodzi poza czubkiem własnego nosa. Wszystko chcemy załatwić pieniędzmi, by zapewnić sobie święty spokój. Pieniądze i doraźna pomoc mają znaczenie, kiedy przychodzi trzęsienie ziemi, tsunami, wybuch wulkanu. Są to zjawiska na które nie mamy wpływu. Możemy jedynie łagodzić ich skutki. Tu mamy do czynienia z zupełnie inną sytuacją. Australia to bogaty kraj, jestem pewna, że poradzi sobie doskonale z odbudowywaniem zniszczonych domów lub wypłacaniem odszkodowań za poniesione straty. Dlatego tak mnie to wkurwia! Naprawdę?, ci, którzy jesteście tak dumnie z tego, że jesteście ludźmi!?, chcecie poczekać aż się wszystko spali, a potem łaskawie dowieść butelkowaną wodę, koce i bandaże?
Przez 4 tygodnie nie znalazła się na świecie żadna organizacja, która pospieszyłaby z pomocą, ale nie humanitarną, a po prostu ratunkową. A przecież wystarczyłoby żeby z każdego kraju wysłać tam powiedzmy 100 żołnierzy i trochę ciężkiego sprzętu. Żołnierzy, którzy zazwyczaj siedzą i pierdzą w stołki wmawiając sobie, jacy to są ważni i bohaterscy. Każdy, kto miał kiedykolwiek do czynienia z takim pożarem doskonale wie, że jest bardzo trudno ugasić to, co już się pali. Ratunek polega głównie na odizolowaniu obszaru objętego pożarem od reszty i zabezpieczeniu, by ogień się nie przenosił. Mogliśmy to zrobić, my, jako ludzkość. Mogliśmy wysłać ludzi i szybko temu zaradzić, a nie zginęłoby tak wiele zwierząt. Ale my wolimy wylewać łzy na twitterze nad poparzonym koalą i zabić sumienie tą litością.
Gdybym była żołnierzem wolałabym naprawdę oddać życie pomagając ugasić pożar, niż za interesy Ameryki i innych mocarstw udzielając się w Iraku, lub innym kraju na tak zwanych misjach pokojowych. Ratowanie Australii to jest prawdziwa misja pokojowa.
Wybaczcie mi więc, że mój pierwszy list po tak długiej przerwie, nie jest poświęcony polskiej polityce. Wobec naszego, tak zwanego człowieczeństwa, wobec obojętności na nadciągającą katastrofę, której jednym z objawów są pożary lasów, szaleństwo egoistycznego starca z Nowogrodzkiej, wydaje mi się nieważnym szczegółem.
Człowieczeństwo, to czym szczyciliśmy się przez wieki, a tak naprawdę, jest to słowo określające wszystko to, czego powinniśmy się wstydzić. Bo świat był prawdziwym rajem, dopóki człowiek nie zlazł z drzewa, a w jego przyrodzonej pysze nie zrodziła się myśl, że jest ważniejszy od innych. Dopóki nie wymyślił sobie bożków, którzy stanowią jego usprawiedliwienie w procesie niszczenia i podporządkowywania sobie innych dla zwyczajnego zysku. Może kataklizm, który wydaje się już nieunikniony, ten wyczekiwany przez proroków „koniec świata”, jest tym, co nam się po prostu zwyczajnie należy za nasze zasługi. A natura i tak była bardzo, bardzo cierpliwa.
...Nad Australię nadeszły właśnie ogromne ulewy, które pomogą w gaszeniu pożarów. Ktoś powie, a nie mówiłem?, że przyroda sama sobie poradzi, że to, co się pali po prostu odrośnie... A może natura daje nam kolejną szansę, której i tak nie wykorzystamy...



Przywitanie. ( 20 stycznia 20120 roku)


Drodzy Państwo. Wracam po długiej przerwie. Połowa z niej to był okres świąteczny, kiedy to świadomie zawiesiłam pisanie, wiedząc, że w tym czasie i tak nie czytacie. Żaden bowiem pismak, nawet taki, jak ja od siedmiu boleści nie lubi, kiedy jego twórczość ginie w niebycie. Po tych dwóch tygodniach zepsuł mi się komputer. Naprawa w Hiszpanii, to co najmniej 7 dni roboczych, ale jeśli doliczyć weekendy robi się dni 10. Teraz usiłuję opanować windows 10, bo siódemki już nie wgrywają z powodu utraty licencji.
Przepraszam, że słabo się udzielałam przez tak długi czas, ale nie jestem mistrzem świata korzystania z internetu na komórce. Obiecuję, że przeczytam wszystkie wiadomości oraz obejrzę wszystkie wysłane przez WAS materiały. Tam, gdzie uznam za konieczne, odpowiem, ale po tak długim czasie nie zdołam napisać do wszystkich, za co jeszcze raz przepraszam. Mam ogromne zaległości, bo w polskiej polityce po prostu się gotuje. Dziękuję wszystkim tym, którzy sprawili, że grupa Myślę, więc jestem...Polakiem, nie umarła kiedy mnie nie było.   Mam nadzieję, że mamy już objawy początku końca PISu, że demokracja zwycięży. Do zobaczenia w następnym poście!
PS. Zanim się wezmę porządnie do pisania, muszę jeszcze usunąć wodę z piwnicy. Mamy kryzys pogodowy, po raz trzeci od lata. Tak więc! gumiaki na nogi i do roboty. 



środa, 18 grudnia 2019

Grudniowa burza. ( Tekst z dnia 18 grudnia 2019 roku)


Telewizja od piątku bębni tylko o jednym. I słusznie, bo sprawa z dyscyplinowaniem sędziów jest naprawdę gruba. Mnie szczególnie, jak zwykle zresztą, najbardziej wkurwia PISowskie kłamstwo. Powoływanie się po raz kolejny na prawo obowiązujące w krajach Unii Europejskiej, jakieś wyrwane z kontekstu paragrafy tego prawa, które mają usprawiedliwić łańcuch i kaganiec zakładany na twarz każdego z nas, jest po prostu nikczemne. Nie dość, że łamie się nasze prawa, to do tego ma się nas za całkowitych głupków, którym wszystko można wmówić (chociaż pewnie niektórym faktycznie można).
Ale przecież dzisiejszy dzień nie spadł na nas znienacka, jak meteoryt. Wiedzieliśmy, że nadejdzie od pierwszego, bezprawnego ułaskawienie Kamińskiego przez Dudę, od pierwszych ataków na TK. Kiedy PIS zrobił pierwszy krok, wiadomo było, że będą następne. A dziś właśnie doszliśmy do ściany... Za tą ścianą jest już tylko mrok.
Od piątku, 13 grudnia tego roku, w TVN 24 trwa prawie bezustannie program specjalny. Ja nic WAM nowego nie powiem. Wszystko widzicie sami. Oczywiście moja podświadomość ciągle mi podpowiada, że ten numer nie przejdzie, że się z tego wycofają, że się nie odważą. Ale przecież podobne wrażenie niedowierzania mieliśmy już chyba 100 razy. A mimo to jesteśmy tu gdzie jesteśmy i spełniają się wszystkie najgorsze koszmary.
Człowiek zmienia się całe życie. Dzieje się to tak powoli, że wcale tego nie zauważamy. I nie mam tu na myśli zwykłego starzenia się, które rozumiemy i akceptujemy, ani nawet zdobywania normalnych doświadczeń, dzięki którym jesteśmy pełniejsi i mądrzejsi. Chodzi mi o to, że w pewnym momencie życia czujemy, że mamy pewien moralny kręgosłup, pewne niezbywalne cechy osobowości, które nas wyróżniają od innych i są dla nas ważne.
Oglądam się wstecz i dokładnie widzę, co zawsze było dla mnie istotne. Przede wszystkim to, by na nikogo nie patrzeć z góry, by nikogo pochopnie nie osądzać, by mieć szacunek do każdego człowieka bez wyjątku. Ile razy broniłam dziewczyn tańczących na rurach, zarabiających ciałem przydrożnych tirówek. Uważałam, że ich życie potoczyło się tak, a nie inaczej, że to ich ciała i ich wybór. Zawsze byłam wielką orędowniczka zniesienia kary śmierci. Uważałam, że nawet psychopata, wielokrotny morderca, nie jest winien temu, jaki się urodził, nawet kurwa pedofil swoje zboczenie otrzymał od natury i tak naprawdę nie ma w tym jego winy. Ludzi groźnych należy izolować lub leczyć, jeśli to możliwe, ale nie nam ich osądzać. Bo każdy z nas mógł się urodzić kimś innym. Każdy z nas mógł stracić wszystko, mógłby zamieszkać pod mostem i żebrać. Każdy z nas mógłby zdradzić swój kraj nie wytrzymując tortur, współpracować z wrogimi służbami, by ratować rodzinę. Nikt z nas nie wie na pewno, jak by się zachował w sytuacjach ekstremalnych. Dlatego zawsze uważałam, że należy oceniać uczynki, a nie sądzić ludzi, bo człowiek ma godność, a godność wymaga szacunku.
Tak miałam całe życie i uważałam to za słuszne... Dopiero teraz przekonałam się, że są ludzie, którzy są podli, bo po prostu są podli. Że nie zmusza ich do tego sytuacja życiowa, głód, strach, ani uwarunkowania genetyczne, na ich życie nie ma wpływu sytuacja ekonomiczna lub środowisko. Niektórzy to się nawet nie wychowali na podwórkach... 
Bo oto przyszedł PIS! I na bycie PISem nie ma usprawiedliwienia. Gdyby mi to ktoś powiedział 4 lata temu nie uwierzyłabym, że mogę się tak załamać wewnętrznie i tak zmienić.
Jeszcze na początku tej drogi, kiedy kogoś nazwałam chujem, mendą czy skurwysynem, często czytając drugi raz swój tekst wyrzucałam te słowa, bo były one niezgodne w tą moją teorią powszechnego szacunku dla istot poruszających się na dwóch nogach... Wprawdzie słowo pasowało mi do koncepcji postu, ale nie chciałam przekraczać swoich wewnętrznych granic.
Teraz jest mi już naprawdę wszystko jedno. PIS zmienił mnie nieodwracalnie. To nie jest tak, że jakaś podła władza ma wpływ tylko na ludzi słabych, którzy się karmią nienawiścią do innych i własnym zyskiem. Takie totalnie zło zmienia nas wszystkich.
Ja już nie szanuję ludzi tylko dlatego, że są ludźmi i PIS mi to uczynił. Już nie jestem pobłażliwa wobec naiwnej głupoty, bezmyślnej religijności. Nazwanie kogoś pizdą, gnojkiem lub szmatą, to dla mnie, jak splunąć. I chuj mnie obchodzą motywy jakimi kierują się ludzie, jeśli czynią zło na ustach z Chrystusem matką boską lub Kaczyńskim. I PIS mi to uczynił...
Jeśli ktoś do mnie podchodzi i mówi mi, że popiera PIS, to odczuwam do niego obrzydzenie, chociaż osobiście nic mi nie zrobił. To PIS mi to uczynił, to PIS mnie zaraził mową nienawiści, to PIS gardząc ludźmi uczy nas pogardy. Nie mówcie, że tak nie jest, bo jest. I wiem, że nasiąknęliście PISem tak samo, jak ja! Już nie jestem taka ufna, taka tolerancyjna w stosunku do głupich poglądów, nie usprawiedliwiam cudzych uczynków w dowolnie wybrany sposób wiedząc, że poglądy same w sobie nie mogą nikogo skrzywdzić. To PIS jako pierwszy pokazał, jak głupie poglądy zamieniać w straszne czyny, jak je urzeczywistniać i ożywiać. Czuję się jak zwierze w potrzasku, które nie przeżyje, jeśli nie zacznie gryźć i drapać.
Trzynasty grudnia 2019 roku. Prawie nikt już nie wspomina o rocznicy wprowadzenie stanu wojennego. Jeśli był to dobry dzień, to chyba tylko dla Putina. Po pierwsze, padł rekord eksportu węgla do Polski, a polski premier wynegocjował w Brukseli, że nie przyłączy się do „zielonej Europy” dopóki nie wyczerpią się pokłady węgla. Nie zaznaczył jednak, czy chodziło mu o polskie czy o ruskie pokłady. Po drugie, Putin spadł właśnie z piedestału przeznaczonego dla największych wichrzycieli współczesnego świata, Polska wyprzedziła Rosję w łamaniu zasad demokracji.
Nie zgadzam się, że został wprowadzony stan wojenny dla sędziów. To jest stan wojenny dla całego społeczeństwa, gdyż tylko w takim wypadku ogranicza się niezależność sądów, zamyka ludziom usta i inwigiluje ich prywatne profile. Putin chyba pije szampana, a na pewno płacze ze śmiechu... Polska wprowadziła stan wojenny, a on nie musiał wysłać na granicę nawet jednego żołnierza.
Być może nie jest jak wtedy...Być może czołgi nie stoją za oknem, a grupy zmarzniętych żołnierzy nie pociera rąk przy koksownikach. A może różnica jest tylko taka, że dziś nie ma mrozu i śniegu... Są natomiast wszechobecne barierki. Ale trwa wojna, to już jest wojna domowa. Coś, czego spodziewaliśmy się od 4 lat, na co czekaliśmy z niedowierzaniem. To nadeszło, jak grudniowa burza i coraz częściej mam wrażenie, że znowu nic nie mogliśmy zrobić. Historia po raz kolejny zatacza koło, a my stoimy przerażeni w tym obłędzie.



wtorek, 10 grudnia 2019

Marian wybawca. ( Tekst z dnia 10 grudnia 2019 roku.)


Halo! Polacy! Halo! Jak się WAM żyje w czarnej dziurze? Pytam, jako osoba, która jest zawieszona gdzieś pomiędzy WASZYM, a normalnym światem? Jak, powiedzcie, jak się żyje w takim miejscu? Bo to nie może być ten sam świat, w którym przez miliony lat dokonywała się ewolucja. To nie może być ten sam świat, w którym człowiek najpierw zszedł z drzewa, wyszedł z jaskini i się wyprostował po to, by nigdy więcej nie upaść na kolana i na drzewo nie wrócić...
To nie jest ten sam świat, który wymyślił koło, papier i pismo, który intuicyjnie leczył rany pleśnią, by potem wyprodukować penicylinę. To nie jest ten sam świat, który chciał krwawe bitwy zastąpić na olimpiady sportowe, bo podświadomi czuł, że mordowanie jest złem, w którym powoli zaczynaliśmy rozumieć, iż pokój się bardziej opłaca, niż wojny. Historia ludzkości... Wiele nieszczęść i tragedii, z których człowiek zawsze wychodził silniejszy, mądrzejszy i bardziej doświadczony. Był więc w jakimś sensie zawsze zwycięzcą. Czasami trudno się oprzeć wrażeniu, że wszelkie wojny, broń masowej zagłady, komunizm i faszyzm, w jakimś sensie były nam potrzebne, byśmy zrozumieli świat, ale także po to byśmy nie popełniali tych samych błędów
Niestety, Polska nie poddaje się normalnym dziejowym prawom. Od kilku lat mam wrażenie, że zegar ewolucji się zaciął, zwolnił, a może nawet zaczyna zawracać. W normalnym świecie ludzie mają otwarte drzwi, by mogli się rozwijać prywatnie i zawodowo, ale aby osiągnąć cele muszą mieć charyzmę, ponieść wielkie koszty i pracować w pocie czoła. Aby zdobyć tytuł naukowy, muszą przez wiele lat prowadzić badania, publikować artykuły lub książki, zdać niezwykle trudne egzaminy...
A w czarnej dziurze..?. W czarnej dziurze aptekarz każe się tytułować ministrem, doświadczony sprzedawca hamburgerów staje się bliskim współpracownikiem w ministerstwie kultury, a dresiarz dostaje tytuł doktora. Ależ nie mam nic przeciwko temu, aby dresiarz zmądrzał, by się wykształcił, dojrzał, zmienił swoje życie. Musi po prostu, zostając doktorem przestać by dresiarzem... W czarnej dziurze, taki matoł, któremu w dodatku woda sodowa uderzyła do głowy, nawet przez sekundę odbierając dyplom nie poczynił refleksji, że ten tytuł do czegoś zobowiązuje. Na przykład do tego, by nie mówić nic o sprawach, o których się nie ma pojęcia.
Jest to naprawdę bardzo żenujące, że taki naukowiec od siedmiu boleści organizuje jakieś hucpy przeciwko osobom o innych orientacjach seksualnych. Ma doktorat, ale czy ma maturę? Bo człowiek ze świadectwem dojrzałości jest w stanie zrozumieć, że orientacja seksualna nie jest ani wyborem, ani chorobą, ani tym bardziej nie jest ideologią. Jest to przykre dlatego, że akurat w przypadku Patryka Jakiego odnoszę wrażenie, że on tego nie robi dla poklasku prezesa, dla pozyskanie elektoratu. On kurwa naprawdę wierzy w to, co głosi i robi! Żaden człowiek z tytułem naukowym, który choćby trochę się szanuje, nie uczestniczyłby w takich nagonkach, bo by się spalił ze wstydu...
Jest to podwójnie przykre, że Patryk Jaki jest ojcem niepełnosprawnego dziecka, więc powinien zrozumieć, że niektórzy ludzie rodzą się po prostu inni. Nie gorsi, nie lepsi, ale inni. Przecież kocha swojego synka, a mimo to, coś mu tam w tym mózgu nie styka. Jest głupcem, jest podłym człowiekiem, zmarnowanym materiałem w przestrzeni...
I wiecie co z tego kraju robi jeszcze większą i czarniejszą dziurę? Może to, że od kilku lat nie potrafimy się w żaden sposób uporać z zamienianiem naszego kraju w średniowieczny skansen. Ale przede wszystkim to, że wszyscy od kilku dni trzymamy kciuki za Mariana Banasia- oszusta, złodzieja i sutenera. Czy darujemy mu wszystkie winy? Czy zostanie bohaterem czarnej dziury? Czy stanie się opozycjonistą, pierwszym, który się nie ugiął przed prezesem, który nie dał się zastraszyć i który jest nas w stanie wybawić od złego?
W normalnym świecie nikt by nie dał doktoratu Patrykowi Jakiemu, nikt z Misiewicza nie zrobiłby ministra i nikt by nie zatrudnił w ministerstwie sprzedawcy hamburgerów. W normalnym świecie policja, służby i prokuratura zajęły by się wszystkimi aferami i przekrętami. Rozliczyłaby wszystko, od Skoków po dwie wierze. Ale w czarnej dziurze możecie liczyć tylko na Banasie, który ma dość hardości serca, by rozwalić tę górę gówna od środka nawet, jeśli to jego również pociągnie na dno szamba. Niech więc nam żyje sprawiedliwość mafii, zemsta i płacenie za wszystko do ostatniego centa. Bo przecież wszyscy po cichu wierzymy, że Banaś im zapłaci za zdradę...
Złośliwość losu, złośliwość historii, gdzie bohater nie musi być krystaliczny i uczciwy. Złośliwość życia w kraju, który chyba nigdy nie należał do naszej cywilizacji, który zawsze szedł na opak, wbrew postępowi, który po prostu kocha być czarną dziurą.
Jesteśmy jedynym społeczeństwem, które nie potrafi zwrócić twarzy ku przyszłości, tylko ciągle tęskni za jaskiniami i bezpiecznymi gałęziami na drzewie, któremu się wydaje, że najgorszą rzeczą, jaka mu się przytrafiła, było przyjęcie wyprostowanej postawy.



niedziela, 8 grudnia 2019

Szału nie było. ( Tekst z dnia 8 grudnia 2019 roku)


Oczywiście oglądałam debatę. Ale chyba byłoby dla mnie lepiej, gdybym nie oglądała. Sytuacja w Polsce od prawie 5 lat trzyma mnie w permanentnym stanie przed-depresyjnym, a oglądanie takich spotkań zabija we mnie ostatnie resztki nadziei. Jeśli Platforma Obywatelska nie przejrzy na oczy i się nie zmieni, ja przestanę chodzić na wybory. Program Lewicy nie do końca mi odpowiada, na Konfederację, PSL czy PIS głosować nie będę, bo tam przeszkadza mi jeszcze więcej. Ale mam już naprawdę dość głosowanie na partię, która jest tylko o krok spóźniona biegnąc za PISem ku średniowieczu. Najgorsze jest to, że taka wielka partia, z dużym budżetem, nie jest w stanie w sposób profesjonalny prowadzić kampanii. Jakby nie mieli świadomości, że kolejne przegrane to nie tylko słaby program, ale właśnie ten brak profesjonalizmu. Nie każdy urodził się Donaldem Tuskiem, który hipnotyzował tłumy. Trzeba się więc trochę! bardziej postarać. Po pierwsze od razu widać, że prawybory są ustawione i że sprawa jest właściwie przesądzona. Nie rozumiem więc, po co zajmujecie nam kawałek wolnej soboty na całkowicie bezsensowną debatę. Skoro już stawiacie na Małgorzatę Kidawę-Błońską, to zamiast takich bezsensownych przestawień, warto byłoby nauczyć ją podstaw. Mam wrażenie, że Pani Małgorzata zapatrzyła się na Beatę Szydło, bo raczy nas pustosłowiem w stylu byłej premier. Tekst pod tytułem: będę prezydentem wszystkich Polek i wszystkich Polaków, jest żałosny. Do tego Małgorzata Kidawa-Błońska ma bardzo charakterystyczną manierę, której powinna się pozbyć przy pomocy ćwiczeń językowych. Jeśli ktoś potrafi słuchać, natychmiast to wyłapał. Zaczynając kolejne zdanie powtarza dwa, trzy wyrazy, którymi kończyła zdanie poprzednie. Może pomaga to opanować nerwy, można to zrozumieć. Ale kurwa, tę samą manierę ma Jarosław Kaczyński. Szczególnie, jeśli mówi o czymś, o czym nie ma pojęcia. Potrzeba tylko by Pani Małgorzata zaczęła składać rączki w koszyczek ( Beata Sz.) i mlaskać. Ale może Pani kandydatce to rzeczywiście pomaga, bo kiedy próbowała wypowiedzieć dwa zdania jedno za drugim, natychmiast język jej się plątał i i sprawiała wrażenie, jakby się zacinała. Ja wiem, że zwycięstwo jest ważne, ale do cholery, nie róbcie się z tego powodu podobni do tych, którzy wygrali wybory dzięki sprytnej grze. Nie wiem, czy w tak wielkiej partii nie ma nikogo, kto miałby szerszą perspektywę. Czy PO nie rozumie, że musi wrócić do korzeni, że przy pomocy młodszego pokolenia musi się znowu stać partią liberalną. Walczycie o elektorat PiSu, ale w tym samym momencie całkowicie zaniedbujecie własny elektorat, który po prostu znowu obejrzy wybory w domu na kanapie, bo sumienie mu nie pozwoli iść głosować na mniejsze zło. Jesteście trochę lewicą, trochę prawicą, trochę za i trochę przeciw. Trochę chujem, trochę „mujem”! Program, który prezentujecie absolutnie nie wpływa na moją wyobraźnię. Nie wiem, jaka będzie Polska, jeśli wygracie wybory. I mam już dość głosowania na mniejsze zło, mniejsze tylko o milimetr. PIS bije was o głowę na konkrety, jest partią wyrazistą. Pisałam już sto razy. Czekamy na odważnych polityków, którzy będą potrafili powiedzieć tak lub nie! Tak lub nie dla religii w szkołach! Tak lub nie dla związków partnerskich, Tak lub nie dla zamknięcia kopalni! Czy socjal, czy aktywizacja zawodowa. Tradycja czy równouprawnienie! Oczywiście, możecie powiedzieć, że jasne odpowiedzi daje nam lewica. Niestety, program gospodarczy jest żywcem wzięty od Lenina. Nie mogę więc z czystym sumieniem jej popierać...
Oboje kandydatów, jak przypuszczam, znali pytania wcześniej i nauczyli się na pamięć odpowiedzi. Było to naprawdę słabe.
A Pan Jaśkowiak, którego obserwowałam w ostatnich dniach w różnych wypowiedziach i słyszałam wiele merytorycznych i bardzo konkretnych słów, cicho i bez zaangażowania wtórował kandydatce Małgorzacie w tym „bezsmakowym mydle” wiedząc, że jest tylko paprotką.Okazuje się, ze jedynym wydarzeniem, na które stać było opozycje w ciągu 5 lat, było blokowanie mównicy sejmowej, tylko jeden moment, kiedy pokazała trochę jaj. Czego dowiedziałam się z debaty? Tego, że kościół katolicki nadal będzie się miał świetnie? To zostało bardzo wyraźnie zaznaczone. Żaden z kandydatów nie powiedział wyraźnie, że z chwilą objęcia urzędu będzie przede wszystkim wetował wszystkie idiotyczne i niezgodne z prawem ustawy, podrzucane przez PIS! Nie słyszałam nic o naprawieniu reformy oświaty, a na naprawę służby zdrowia ja mam więcej pomysłów, niż kandydaci.
Wiele osób usprawiedliwia atmosferę debaty. Pytają, czy chcielibyśmy, aby krew się lała i by kandydacie wyciągnęli noże. Ależ skąd! Nie potrzeba się kłócić, by się różnić, można zachować kulturę dyskusji i by nie być zwierciadłem poglądów Grzegorza Schetyny.
Ta debata była dokładnie taka, jaką jest ostatnio Platforma, jak dziewica, która i chciałaby i się boi. Nie dowiesz się w sposób przekonywający o niczym. Ktoś w tej partii nie potrafi liczyć. Nie uda się wyciągnąć nikogo z twardego elektoratu PISu. To są ludzie zatwardziali w swoich poglądach, gorliwi obrońcy kościoła, ale przede wszystkim ludzie niedoinformowani i cały czas dezorientowani przez prawicowe media. Dla nich PO to są komuchy, lewacy i złodzieje. To się nie zmieni, bo nie są dopuszczani do prawdziwej informacji. Nie wystarczy jedna kampania wyborcza, by ich przekonać. Potrzeba wielu lat pracy u podstaw, a i to opozycja zaniedbała przez te ostatnie 5 lat. Nie warto o to walczyć. Można po objęciu urzędu być prezydentem także tamtej grupy Polaków. Wiem coś o tym, bo o mało nie zostałam opluta i pobita przed przedstawicieli miłośników PISu tylko dlatego, że stałam w kolejce do lokalu wyborczego. Nawet mnie, z moją niewyparzoną gębą, na chwilę zadbało. Dziś jest stratą czasu walka o ten elektorat. Trzeba się skupić na własnych wyborcach, którym po prostu ręce opadają. Trzeba także mieć na uwadze, że w drugiej turze będą potrzebne głosy wyborców innych partii opozycyjnych. I trzeba policzyć, na który elektorat można będzie liczyć.
Osobiście żałuję, że z kandydowania zrezygnował Radek Sikorski, bo on przynajmniej nie potrafi się podporządkować poprawności politycznej i mówi co myśli i żaden Schetyna nie byłby w stanie ustawić mu odpowiedzi na pytania.
Centrowy elektorat od jakiegoś czasu nie ma swojej reprezentacji! Takiej, która wierzyłaby w liberalną gospodarkę i wolny rynek, który kurwa się sprawdza w innych krajach, która wcale nie wyklucza pomocy dla najsłabszych. Takiej, która uregulowałaby jednym dekretem sprawy ideologiczne, dając ludziom wolność w sprawie stylu życia. To proste, wystarczy sugerować się rozwiązaniami z innych krajów europejskich, które pierdołami typu związki partnerskie, czy aborcja, nie zajmują się już od lat. My niestety przy braku oporu opozycji, powoli zaczynamy łamać nawet Prawa Człowieka. Zamiast partii, która by broniła europejskich wartości, mamy pierdolnięty PIS, który jest jednocześnie skrajną prawicowy i populistycznie lewicowy, mamy PO, która patrzy z zazdrością na PIS i nie ma nic do zaproponowania, mamy Konfederację na granicy faszyzmu i PSL, który uważa, że drogę do zwycięstwa musi przejść na klęczkach.
Z partii Donalda Tuska, która nas zachwycała, która odpowiadała nam na wszystkie pytania, która była wyraźna, nieugięta i bez dyskusyjna, została tylko bezideowa wydmuszka, jak opakowanie po gumie do żucia, w którym zostało już tylko trochę słodkiego zapachu.
I jeśli tak dalej pójdzie, nie będziemy mieli innego wyjścia. Przyjdzie się urządzić w czarnej dupie, aż do pojawienia się nowej, prawdziwej siły politycznej, która dawałaby szansę na ratunek. W przeciwnym razie spędzimy życie krzycząc w lesie, w którym nikt nas nie słucha, w którym nic już nie ma oprócz drzew!





czwartek, 5 grudnia 2019

Rząd działający pod przykrywką. (Tekst z dnia 5 grudnia 2019 roku)


Mam bana! Nic to dla WAS nowego, dla mnie też nie. To efekt mojego wczorajszego postu. Mam najwyraźniej jakiegoś wielbiciela, który bezustannie zgłasza moje posty, jako przekraczające regulamin. No dobrze, może trochę używam ostrego języka, ale nie tylko ja. Skoro więc komuś to przeszkadza, to przynajmniej powinien być sprawiedliwy. Ale po 20:00 będę mogła już swoje myśli opublikować. Może nie jest to najlepsza pora, jak to się mówi, nie najlepszy czas czytelniczy, ale trudno.
Na początku powiem tak: Wielka tragedia zdarzyła się w Szczyrku. Niestety, ktoś znowu nie potrafił się zachować. Nie wiem kto, bo raczej słuchałam, a nie oglądałam. Nie znam też lokalnych aktywistów z całej Polski. Nie wiem nawet z jakiej jest partii, ale mam swoje podejrzenia.
Chciałabym mu powiedzieć, że w momencie, kiedy ginie kilka osób, akcja ratownicza nadal trwa i nie wiadomo ile będzie ofiar w końcowym efekcie, nie jest to świetny czas na wygłaszanie hymnów pochwalnych na temat strażaków. Wiem, że mają trudną, niebezpieczną i pełną poświęceń robotę i zawsze wielki ukłon w stosunku do tych ludzi. Ale w takich okolicznościach skupianie się na fakcie, jaką to mamy wspaniałą straż pożarną, jest po prostu nie na miejscu. Trzeba mówić o ofiarach, o ich bliskich, o ludziach którzy stracili wszystko. Ratownikom, strażakom, lekarzom, można podziękować w bardziej odpowiednim momencie.
Odpuściłabym, bo wiem, że wiele osób po prostu nie jest zdolnych do współczucia i na ludzkim nieszczęściu zawsze próbują coś ugrać, są jak takie hieny, które czekają na padlinę. Ale niestety, w podobny sposób zachował się nasz kurwa premier. Może nie dokładnie tak samo, bo jego konferencja była na zupełnie inny temat. Ale w obliczu takiego nieszczęścia, którym żyje cała Polska, wyłażenie na mównice i pierdolenie z uśmiechem!!! o sukcesach służb i policji, która złapała producentów, czy przemytników narkotyków, jest po prostu bezczelnością. Nie rozumiem tego, że nie ma konferencji prasowej wtedy, kiedy policja kogoś zastrzeli, albo zatłucze na śmierć. Wtedy i premier i Kamiński i generalicja krążąca wokół władzy, jak ćmy wokół żarówki, oni wszyscy siedzą cicho ,jak myszy pod miotłą, żeby ich przypadkiem nikt o nic nie zapytał.
A co to jest za informacja najwyższej wagi państwowej, że policja wszelkiego gatunku robi to, co do niej należy?
Ja rozumiem, że te wszystkie wystąpienia są skierowane do niezbyt rozgarniętego elektoratu. Ale co to za sukces, że policja łapie złodziei? A nawet jeśli jest to sprawa ważna, bo niby największy przemyt narkotyków i tak dalej, to wypowiadać się w tej sprawie powinien co najwyżej rzecznik policji. Pokażcie mi drugiego premiera, który zajmuje się takimi pierdołami? Ale za chwilę sprawa się wyjaśniła...
To chore, że przy okazji ujęcia handlarzy narkotyków gada się o zrównoważonym budżecie i mafii watowskiej! Kłamstwo 100 razy powtórzone nie stanie się prawdą, a elektorat PISu już i tak ma mętlik w głowie od tego bezsensownego gadania. Wątki im się już całkowicie plączą. I pewnie premierowi o to właśnie chodzi. Bo my proszę WAS mamy rząd działający „pod przykrywką”, co oznacza nie mnie i nie więcej jak to, że pierdołami, kłamstwami i zachwytami nad samymi sobą próbuje się przykryć blamaż w temacie Banasia!
I takie pytanie mi się nasuwa przy okazji... Słyszałam wczoraj chyba z 17 razy, że minister Kamiński Mariusz nie może odpowiedzieć na pytania opozycji w sprawie lipnego sprawdzania przez służby prezesa NIKu, bo do 12 grudnia przebywa za granicą..! A dziś na konferencji obok Morawieckiego stał jego sobowtór, a może hologram?
Pan premier stwierdził dziś dumnie, że my ( PIS) zawsze jesteśmy o krok przed przestępcami. A ile kroków byliście przed Banasiem, jeśli wolno zapytać. Premier Morawiecki, niezłomny nasz bohater samochwała, wraca do teorii zrównoważonego budżetu. Może ktoś pomyśleć, że to nie ma związku. Ale czy przypadkiem nie będziemy równoważyć tego budżetu pożyczką pod zastaw polskiego złota, które tylko dlatego przyjechało do Polski, bo z zagranicznego banku mogłaby wyciec taka informacja. Tutaj macie w NBP swojego chuja, który będzie milczał, jak grób, bo jego pozycja i pensję jego króliczków zależą ot tego milczenia i utrzymania PISu przy korycie. Taka skomplikowana i ryzykowna operacja, transport takiej ilości złota z tak daleka. To nie mogło być podyktowane powodami patriotycznymi. To z daleka śmierdzi desperacją.
A teraz widzę, że na horyzoncie pojawił się kolejny zadowolony z siebie Andrzej Duda, który właśnie przyjął ślubowanie od dwóch, najuczciwszych i najbardziej kompetentnych nowych sędziów TK. Jest tak szczęśliwy z tego powodu, że nie chciał się swoim szczęściem z nikim dzielić, nawet ze swoją ulubioną, rządową telewizją, a może szczególnie z nią?! Robi to w chwili, kiedy nie tak dawno przyjął ślubowanie od Banasia, a był wtedy równie zadowolony z siebie! I cała jego partia wskoczyła do beczki pełnej gówna, bo nikogo nie chciała słuchać, że to zły pomysł. Dziś też wszyscy krzyczą, że to nie są właściwe osoby, ale PIS znowu chce udowodnić, że zrobi co mu się tylko podoba. To są zwyczajni idioci, którzy powielają błędy i niczego się na nich nie uczą.
Do tego wszystkiego wyrok SN komentuje się, jako opinię, której nie trzeba przestrzegać. To po co ten sąd się nazywa najwyższym? Wiecie co, tego co się w Polsce dzieje, tych nagonek na sędziów, tego bezprawia, tego przykrywania jednego gówna drugim gównem, kłamstwa drugim kłamstwem, usprawiedliwiania Basia Kwiatkowskim, robienia ludziom wody z mózgu...tego się już nie da opisać. Zastanawiam się tylko, czy Europa i świat o tym wiedzą, co się tu wyprawia i kiedy zaczną dawać sygnały politykom PISu, że miarka się przebrała? Czy historia nie nauczyła ludzi, że nie można czekać do momentu, kiedy zacznie się strzelać do ludzi, mordować dziennikarzy, budować getta i obozy? Czy po prostu wszyscy będą się przyglądać czekając, aż się wykrwawimy...



wtorek, 3 grudnia 2019

Wszyscy święci z waszego stadka... ( Tekst z dnia 3 grudnia 2019 roku)


Kościół katolicki twierdzi, że w każdej społeczności, nawet wśród duchownych, może się znaleźć czarna owca. Drodzy Panowie, jeśli czarnych owiec jest tak „pi razy oko” jakieś 80 %, to już nie są pojedyncze przypadki, wyjątki od reguły, to już po prostu stado czarnych owiec, w którym czasami zbłąkają się ludzie święci. To samo dotyczy PISu, partii, która od 15 lat pieprzy nam o swoich wyjątkowo rygorystycznych standardach. A tak naprawdę zajmuje się zamiataniem pod dywan swoich czarnych owieczek. I nieprawdę jest, że w tej partii nie ma świętych krów. Są, a ja znam przynajmniej kilka, na przykład były marszałek Kuchciński, któremu nie stało się NIC! za naciąganie państwa na całkiem grube pieniądze. Znam Macierewicza, który mimo wszelkich szaleństw nadal jest jedną z twarzy swojej partii, jest całkiem spora ilość członków PISu, którzy pomylili się w swoich oświadczeniach podatkowych i to nie o zegarek...
Zarzucacie Neumannowi, że obiecał „swoich” bronić do końca? A wy?, czy wy swoich nie bronicie jak niepodległości?
Czy nie jest to charakterystyczne dla waszych rządów, że macie tak wielkie zaufanie do swoich, że te wasze najlepsze na świecie służby nie są w stanie dojrzeć nawet jawnie działających złodziei i oszustów dopóty, dopóki jakiś reporter ich nie upoluje? Opowiadacie, że PO jest partią afer, a wy? Przypomnieć wam krótką historię rządów PIS?
Przypomnieć wam jak Adam Lipiński korumpował posłankę Beger obietnicami stanowisk, a nawet wypłatami w gotówce? Przypomnieć gwóźdź do trumny Andrzeja Leppera, który w końcu zmienił się w sznur? Przypomnieć wam nieprawdziwe oskarżenia i tajemniczą samobójczą śmierć Barbary Blidy?, fałszywe oskarżenia wysuwane w stosunku do doktora G, przez które wielu ludzi zmarło nie doczekawszy się transplantacji? Przypomnieć wam, jak wasz cudownie nieprzystojny agent Tomasz Kaczmarek podkładał świnie niewygodnym osobom i namawiał do korupcji? A może pogadamy o Macierewiczu, który ujawnił struktury polskich tajnych służb i naraził agentów pracujących w ukryciu, a może o wywożonych nocą z Pałacu Prezydenckiego dokumentach, zaraz po katastrofie smoleńskiej, by nikt ich nie zobaczył? Czego się żeście tak bardzo bali, wy święci i kryształowi?!
Minister sportu, Tomasz Lipiec, wasz człowiek, z zarzutami korupcyjnymi. Afera gruntowa, która chyba byłą zwykłą mistyfikacją i miała na celu pozbycie się Andrzeja Leppera. Taki sam los spotkał kiedyś waszego zaufanego członka, a później wroga, ministra Kaczmarka, któremu usiłowaliście udowodnić, że był w coś umoczony, ale wam się nie udało. A za tym wszystkim w cieniu stał Mariusz Kamiński, który przekraczał kompetencje wtedy i robi to dziś. Samo to, że dostęp do tajnych akt miał i prezes Jarosław Kaczyński ówczesny premier i Lech Kaczyński, prezydent, samo to było nadużyciem. Ale przecież dokładnie wiadomo, że te działania kompromitujące różne niewygodne osoby sam Kaczyński zlecał.
A co z aferkami na tle obyczajowym? Poseł Prawa i Sprawiedliwości, Adam Hofman przemierzający w stanie kompletnego upojenia alkoholowego i na czworaka Madrycki bulwar, a potem na partyjnej imprezie porównujący wymiary członka ze wspomnianym już agentem Tomkiem i w obecności koleżanek partyjnych. Do tego dochodzi jeszcze poseł Karski, który na wakacjach zaszalał meleksem, wówczas europoseł Kurski- pirat drogowy, wielokrotnie ścigany przez policję na polskich drogach, europosłowie, którzy podpisywali listy obecności na obradach europarlamentu, absolutnie w nich nie uczestnicząc, czy zatrudniający po kilkudziesięciu asystentów, by wyłudzić fundusze. A co z policjantami wysyłanymi po hamburgery dla minister Rafalskiej, a co z tą dwójką policjantów, która zginęła w jeziorze odwożąc na służbie jakiegoś pijanego ministra z PISu, na polecenie komendanta komisariatu kolejowego Rok 2006! Wasze rządy! To są tylko te najgłośniejsze sprawy i dotyczą tylko okresu zanim przejęliście władzę.
A teraz? Ilu ministrów i ich przydupasów „ pomyliło się” w oświadczeniach majątkowych?
Afera SKOK, afera PCK, afera Getback, dwie wieże, afera KNF... To nie są jakieś pierdolone zegarki za 100 tysięcy, ani jakieś rozmowy przy winie i ośmiorniczkach zaprawiana brzydkimi wyrazami. Tu zawsze chodzi o naginanie prawa w celu przewalenia grubych pieniędzy. Wy jesteście zwyczajnymi, pospolitymi złodziejami. Dziwne to czasy, kiedy się przestępców zaprasza do telewizji... 
Stłuczki rządowych limuzyn, brak uprawnień kierowców. Zamordowanie Stachowiaka, samobójstwa w więzieniu osób, które mogłyby coś tam o was wyśpiewać, ucieczka Falenty i robienie wszystkiego by nie poszedł siedzieć. W końcu, publiczne zamordowanie Adamowicza. A wokół tego wszystkiego ginące nagrania, znikające taśmy i zacinające się kamery. Kuchciński latający państwowym samolotem na obiad i do fryzjera, Piebiak i jego banda, i w końcu Banaś. Oczywiście to są tylko grube sprawy, a ile jest tych drobiazgów, tych małych szczegółów, które nie są tak spektakularne. Jakieś pieniądze na jakąś fundacje narodową, całkowicie sprzeniewierzone swoim celom, jakieś faszystowskie grupy biegające po lasach, na które nie ma żadnego bata, bo się go po prostu nie szuka. Instalacje artystyczne z szubienicami w roli głównej, jakiś wzrost agresji na ulicach na tle narodowościowym, jakieś kilka zgonów na SORach, jakieś samobójstwa z powodów prześladowań osób LGBT itd. itd.!!!
Wiele z tych wydarzeń nie jest przypisywana do konkretnego nazwiska, ale przecież dzieją się za waszych rządów i ktoś jest za nie odpowiedziały. Potraficie tylko wytykać poprzednikom, że w ich czasach prezesem NIKu został człowiek, który dziś ma zarzuty. Ale to wy przez 4 lata nie postawiliście go przed sądem! W zasadzie od poprzedniej waszej kadencji nic się nie zmieniło. Dziś ulubieniec wszystkich, człowiek na świeczniku, jutro może skończyć w więzieniu z bandyckimi zarzutami. Przekonał się o tym już Misiewicz i niezwykle zasłużony agent Tomasz K.
Kiedy się tak spojrzy na was obiektywnie, to większość z was ma coś na sumieniu. I często widząc kolejnego, który się wymądrza, zastanawiam się, czy jest ktoś w tej partii uczciwy?, czy tylko jeszcze nie udało się nam dokopać do właściwej informacji i nie wiemy, w jaki sposób ten człowiek nadużywa władzy. Nie jesteście partią prawych ludzi, w której czasami trafiają się czarne owce, jak wszędzie. Jesteście stadem czarnych owiec i w tym gronie bardzo trudno jest dostrzec kogoś, kto by się uchował, kto by się nie zaraził waszym „prawem” silniejszego i pokrętną „sprawiedliwością”. Bo jeśli ktoś nawet sam jeszcze nie zrobił przekrętu, winien jest milczenia, kiedy również w jego imieniu łamie się prawo, obyczaje i Konstytucję. A ten, kto wie i milczy, jest takim samym gównem, jak sam przestępca.
PS: Przepraszam wszystkie owieczki, a szczególnie czarne. Jesteście piękne i nie zasługujecie sobie na porównywanie do podłych ludzi. 



Niby-kurwa-landia... (Tekst z dnia 26 stycznia 2020 roku)

Słucham, słucham i uszom nie wierzę. W poważnym państwie z tysiącletnią tradycją, będącym prekursorem tolerancji i ustaw konstytucyjnych,...