poniedziałek, 11 grudnia 2017

A mogłeś być królem... (Tekst z dnia 28 marca 2017 roku. )

Polskie piekło nie ma dna. Przekonuję się o tym każdego dnia czytając wiadomości lub oglądając je w telewizji. Zawsze wydaje mi się, że granica absurdu została waśnie przekroczona, lecz władza następnego ranka posuwa się znowu o mały krok dalej. Tomasz Lis zadał wczoraj pytanie odnoście Antoniego Macierewicza: Czy to wariat, czy agent?
Wariat na pewno, jak wielu w PISie. Ale, by agent... wątpię. Żaden, nawet najbardziej skurwysyński kraj nie współpracowałby z taką mendą. Agent musi być człowiekiem godnym zaufania, przewidywalnym i stabilnym emocjonalnie. Brak tych cech wyklucza Macierewicza z listy podejrzanych. Na tej liście nie znajdzie się żaden z czołowych członków PISu. Natomiast klientami zakładu dla obłąkanych mógłby zostać każdy. Z tymi swoimi obsesjami, z tymi omamami pełnymi zdrajców, sfałszowanych wyborów, złośliwych skrzatów czyhających na ich bohaterskie żywoty, przed którymi musi ich chronić cały oddział ochroniarzy, można ich zamknąć w każdej chwili i u każdego jakąś realną chorobę się znajdzie. Niestety wszystko wygląda dużo bardziej okrutnie. Ja obawiam się, że do władzy doszła banda ludzi charakteryzująca się nienawiścią do swojej Ojczyzny i do Polaków. Widzę, że Ci ludzie nienawidzą to, co zostało zbudowane przez poprzedników, ale nie dotyczy to tylko rządów Platformy Obywatelskiej. Kaczyński chce zrównać Polskę z ziemią. Zemsta odbywa się nie tylko w stosunku do ludzi, budynków, czy struktur unijnych. Nie ma chyba w Polsce człowieka, który rozumiałby, za co pisowscy magnaci mszczą się na drzewach i zwierzętach. Niedługo zetną starego Bartka, bo żyje dłużej niż prezes, lub jest spokrewniony z brzozą. Absurd goni absurd. Nie sposób za tym nadążyć. Przy obecnej ekipie rządzącej, Gierek, Gomułka i Bierut, to są grzeczne misie przytulanki.
O tajemniczej wizycie Kaczyńskiego w Londynie, o plugawej wypowiedzi premier Szydło na temat emigrantów i ostatnim występie ministra Waszczykowskiego, jest mi mówić trudno. No bo jaki może być komentarz do takiej głupoty? Oni sami kompromitują się w tak zastraszającym stopniu, że żadne moje słowo niczego tu nie wniesie. Ja osobiście wysłuchując z opadniętą szczęką wystąpień naszych polityków, z trudem się hamuje, by nie nadużywać słów powszechnie używanych za wulgarne. Kojarzy mi się sytuacja Polski z jednym, starym i dość wulgarnym dowcipem, który tu zacytuję. Dowcip jest o wilku i zającu.
W pewnej wiosce wilk miał sklep wielobranżowy. Chwalił się, że jest najlepiej zaopatrzonym sklepem na świecie, że ma największy wybór towarów. Założył się więc z zającem, który kupował u niego każdego dnia, że zawsze zdobędzie dla niego to, co akurat będzie potrzebował kupić. Wilk obiecał, że odda zającowi swój sklep, jeśli nie spełni dziesięciu najbardziej wyszukanych zachcianek. Zając bardzo dręczył wilka różnymi zachciankami. Wymyślał: niebieskie marchewki, skarpetki na uszy, papierowe gwoździe itd. itp.
Dziewięć razy udawało się wilkowi wyjść obronną ręką ze sporu z zającem. I wreszcie załamany zając przychodzi dziesiąty raz i mówi, że chce kupić „nichuja”
A wilk na to- Dziś nie mam, ale przyjdź jutro to sprowadzę.
Zając zadowolony, że tym razem wilkowi się nie uda, z samego rana pędzi do sklepu i widzi z daleka, że wilk pozasłaniał okna i wszystkie szczeliny w sklepie. Kiedy zając wszedł do sklepu, będący na zapleczy wilk zgasił światło i pyta:
-Zając, widzisz coś?
A na to zająć- „nichuja”
I wilk -To weź dwa kilo i spierdalaj
Przepraszam Pastwa, za brzydkie wyrazy, lecz obserwując dzisiejszą Polskę, nie jestem do końca pewna, czy ten stary dowcip jest bardziej od niej absurdalny. Mój dobry znajomy powiedział, że „mówienie o rządach PISu piękną literacką polszczyzną, byłoby po prostu nieuczciwe”. Niestety, nasz niezwykle bogaty język nie zawiera słów wystarczająco mocnych i dosadnych. Trzeba się uciekać do ulicznej łaciny, by zrównoważyć w słowach zachowania władzy.
Do tego wszystkiego społeczeństwo, poza wyjątkami, zdaje się przebywać w stanie snu zimowego. Lider KODu lansuje się starymi zdjęciami na wypasionym motorze i w zasadzie jest to jego jedyna aktywność. Dla wielu osób jest to co najmniej żenujące. Gdzieś tam po cichu wiele osób się podśmiewa, lecz czasem jest to śmiech rozpaczy.
Ci bardziej złośliwi spośród WAS, powiedzieliby: „jak się nie płaci alimentów, to się ma na wypasiony motor”. Ja tak nie mówię, bo, jak wiecie, nie jestem złośliwa. Ja powiem inaczej. Pan Kijowski, z każdą chwilą zaczyna przypominać osobę, która czeka w kolejce po tron, by go objąć po Jarosławie Kaczyńskim. Jego żądza władzy jest porównywalna.
Panie Kijowski, a przecież mogłeś być królem. Sam podpaliłeś tron, a teraz został ci tylko M U R O W A N Y, a i poddanych garstka.
Ciesz się więc przywódco KODu i korzystaj z życia, bo na horyzoncie coraz wyraźniej widać wynurzający się koniec twojej kariery. A to twoje 5 minut jest już i tak zbyt długie. Ktoś powiedział, że woli „boso, ale w ostrogach”, niż na wypasionym motorze. I ja go rozumiem, bo wszyscy zostaliśmy oszukani. Chcieliśmy walczyć o demokrację, a mimo woli staliśmy się częścią lansu jednego człowieka. Popieram również pogląd, że wszyscy uczciwi KODziarze, powinni oddać legitymację i wycofać się z poparcia tej organizacji. Powinni utworzyć coś zupełnie innego, do czego nie miałyby wstępu karierowicze bez honoru.
Przeczytałam również post głównej murarki Kijowskiego, oznajmiający, że zrobiła wiosenne porządki i wyrzuciła ze znajomych wszystkich nie-murarzy...
Widzicie, jak łatwo jest posegregować ludzi? Nie ważne są twoje zasługi dla KODu, twoja praca, patriotyzm czy zaangażowanie. Albo jesteś murarzem, albo jesteś zwykłym śmieciem...
Czy my nie mieliśmy aby walczyć o to, by wszyscy, niezależnie od poglądów byli traktowani w naszym kraju tak samo? Czy można zwalczać kaczyzm kaczyzmem? Czy tacy ludzie powinni być naszymi przywódcami, powinni nas uczyć, jak zachowywać się godnie wobec innych? A kto ich tego nauczy?
Wobec tego wszystkiego jeszcze się tli trochę ostatniej nadziei zwizanej z działaniem Obywateli RP, lub Stowarzyszenia OSA. Pozostaje tylko popierać organizowane prze Obywateli RP obchody rocznicy katastrofy smoleńskiej 10 kwietnia. Ludzie, wszyscy obywatele powinni zebrać się wspólnie w celu uczczenia tej daty. Czas pokazać, że to była tragedia nas wszystkich i że się nie zgadzamy, by jedna partia robiła od siedmiu lat kabaret z tak poważnego i smutnego święta. Nie musimy iść czcić tę rocznicę przeciwko PISowi. Pójdźmy tam naprawdę uczcić tych, którzy zginęli, bo niestety, od siedmiu lat, większość z nich została zapomniana. Nie pozwólmy, by ta data była kojarzona wyłącznie z sabatem sekty smoleńskiej, by zapomniano o wszystkich innych ofiarach, które są spychane w cień Lecha Kaczyńskiego.
Odzyskajmy chociaż tyle. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

I po co kochać ten kraj? ( Tekst z dnia 21 maja 2019)

Słuchanie informacji w środkach masowego przekazu, śledzenie mediów społecznościowych i czytanie gazet, może prowadzić człowieka do ...