czwartek, 7 grudnia 2017

Amen (Tekst do walczących o nie posyłanie sześciolatków do szkół z dnia 22 sierpnia 2015)


Czasami mam ochotę wyłączyć komputer i nie otworzyć go przez tydzień. Bo kiedy czasami czytam komentarze, to odczuwam prawdziwe załamanie. Przecież to można wpaść w depresję patrząc, co się stało z tym narodem. Zawsze myślałam, że jesteśmy wyjątkowi, że w każdych warunkach damy radę. A teraz słyszę tylko wieczne narzekanie na wszystko. I co najważniejsze, ludzie pozwolą sobą tak manipulować, że z każdego problemu robią sprawę polityczną. Głupia dyskusja o sześciolatkach potrafi doprowadzić człowieka do szewskiej pasji. Nie dość, że jakaś nawiedzona matka ma parcie na szkło i jest w stanie powiedzieć każdą głupotę, byle by tylko być w TV, to jeszcze do tego nie ma odważnego, który by się temu przeciwstawił. Jak jesteście takimi ekspertami, to nie posyłajcie dzieci do szkoły w ogóle. Kłócicie się, że zabierają im dzieciństwo, to niech siedzą w domu do dwunastego roku życia, a co? Przecież paciorka jesteście ich w stanie sami nauczyć. A w szkole tyle zagrożeń: I gender ich może dopaść, i może posiedzą z godzinkę w świetlicy albo zjedzą ciepły posiłek zamiast suchych kanapek. Naprawdę same groźne rzeczy w tej szkole na nich czekają. Żadne argumenty do tych ludzi nie trafiają. Ani to, że dzieci się teraz szybciej rozwijają, ani to, że należy iść z postępem, jak inne kraje, ani to, że młodsze dziecko szybciej się uczy. My rodzice lepiej od psychologów i pedagogów wiemy, że nasze dziecko będzie szczęśliwsze, kiedy będzie tumanem. I to mówią nie jakieś starsze babcie, tylko młode matki. A prawda jest taka, że ci najwięksi przeciwnicy to są polityczni krzykacze. Bo jak by to mogło się stać, że ten rząd, ten minister mógłby zrobić coś dobrego. Nawet darmowy podręcznik jest czystym złem. A może tak jeszcze, przepraszam, jaśnie państwu dupę miodem posmarować byście byli zadowoleni. Chociaż nie sądzę, by cokolwiek pomogło. Bo wam chodzi o politykę a nie o dzieci. Zresztą patrząc na zbliżające się wybory, to raczej przyszła władza będzie dążyć do utrzymywania ludzi w ciemnocie. Jeden z komentujących napisał tak: „Po co odbierać dzieciństwo? Szkoła i tak nikogo niczego nie nauczyła. Amen!”. No ciebie człowieku faktycznie niczego nie nauczyła, tylko to Amen. I to pewnie przekażesz własnym dzieciom. Ktoś wie, jak z tym walczyć? Ktoś wie, jak przekonać ten naród, że warto jest się uczyć, że wiedza jest największym majątkiem człowieka? Czy naprawdę musi przyjść jakaś wojna lub inny kataklizm, byśmy znowu zaczęli być normalni?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Katolickie łapy precz od moich dzieci. ( Tekst z dnia 21 listopada 2019 roku.)

Jak już wiecie, nie słuchałam sejmowego wystąpienia Morawieckiego, nie słuchałam też Kaczyńskiego, a tym bardziej Andrzeja Dudy. Niestety,...