sobota, 9 grudnia 2017

Armia. (Tekst z dnia 7 kwietnia 2016 roku)

Jest nas już sporo osób w podziemnej walce o odzyskanie Polski z rąk ludzi niepełnosprawnych umysłowo. Ciągle jednak widzę ogromną przepaść między naszymi działaniami, które są prawdziwe, a opozycją parlamentarną i polityczną. Czasami wydaje mi się, że my, walczący oddolnie, bardziej dokuczamy tej władzy i bardziej realnie patrzymy na większość problemów, niż politycy opozycyjni, będący przecież dużo bliżej tego cyrku.
Nie mam pojęcia, dlaczego opozycja tak słabo bierze się do roboty.
Ja i jeszcze parę osób, które znam, poświęcamy każdego dnia dwie godziny lub więcej na agitowanie, tłumaczenie prawdy z polskiego na nasze, na walki na wrogich portalach. A Was drodzy politycy jest więcej i stać Was tylko na jakieś konferencje prasowe, które partia rządząca i jej zwolennicy mają głęboko w tyle. Co najwyżej mogą się z Was pośmiać. Bywają takie momenty, jak np. manifestacje KODu, kiedy potraficie nieco bardziej konkretnie i radykalnie się wypowiedzieć i mamy wtedy nadzieje, że może w końcu Wam rozum wrócił. Ale zazwyczaj na drugi dzień, jest jak zawsze. Czasami wydaje mi się, że Wy, tak jak PIS gracie swoje role w tej samej komedii i w tym samym teatrzyku. Bo wygląda to tak, jakbyście się umówili, że teraz to oni będą grali główne role przez jakiś czas, a Wy będziecie udawać, że z nimi walczycie. Wprawdzie my, widzowie często, kiedy nam się fabuła nie podoba, pokrzykujemy z widowni: „Ty, blondyn, uważaj na tego z tyłu”, ale Wy politycy- aktorzy, macie swój scenariusz i żadnych własnych inwencji nie chcecie wprowadzać. Ta komedia nie jest już śmieszna Panowie i Panie i czas już dopisać do scenariusza nowe sceny. Każdego dnia czekamy, że może wreszcie coś z siebie wydusicie, ale dzień mija i nic konstruktywnego się nie dzieje. Być może coś robicie, po cichu w podziemiu przygotowujecie się do ataku. Ale my, szeregowi żołnierze, czujemy się jak społeczne sieroty, które matka porzuciła. Nie wiemy, czy ciągle jesteście z nami, czy odpuściliście sobie na najbliższe lata. To trochę dziwne, że to my musimy Was pobudzać do działania, a nie odwrotnie. Taki prosty przykład: Daliście się łatwo wkręcić Kaczyńskiemu w spotkanie pojednawcze, bo w obliczu wizyty marionetki w USA, taka gra pozorów była mu potrzebna. Teraz będą jechać na tym wydarzeniu przez najbliższe pół roku. Rozumiem, że trochę zostaliście zaskoczeni w narożniku. Bo odmowa spotkanie oznaczałaby brak chęci rozwiązania kryzysu. To, że do tego spotkania doszło tez nie jest dla Was korzystne, bo dyktatorek zupełnie inaczej widzi to spotkanie, niż reszta uczestników. Dlaczego w tej sytuacji, nie przyjmiecie prostej zasady, by bronic się przez atak? Wystarczyłoby się dogadać, utworzyć zespół osób do dyskusji w sprawach Polski z rządem i zapraszać choćby 1 raz w tygodniu pana prezesa, Szydło, czy odpowiedzialnego ministra w zależności od tematu dyskusji. Jeśli chcą rozmawiać, to powinni przychodzić na takie spotkania zawsze. To pokazało by czy naprawdę im chodzi o rozmowę w sprawie problemów, czy tylko grają na czas swój teatr pozorów. Trzeba im powiedzieć sprawdzam, a nie opuścić ręce i słuchać, jak cały świat powtarza, jak to pan prezes Wam łaskę okazał i zechciał z Wami rozmawiać. Jeśli jakiś polityk opozycji przeczyta, co piszę, to niech mi odpowie. Zalecam Państwu trochę więcej skurwysyństwa. Nie liczcie na to, że Wasze działanie coś zmieni, że PIS się cofnie w rujnowaniu kraju. Teraz walczycie wyłącznie o prestiż, a to nie jest gra dla grzecznych dzieci. Nie możecie realnie nic zrobić, to przynajmniej podokuczajcie trochę tym żmijom, tym obślizgłym glizdom. Śmiejcie się z nich publicznie i śmiejcie się im w twarz, za każdym razem, kiedy otworzą usta by powiedzieć kolejną bzdurę poniżej ludzkiej inteligencji. I trochę się rozejrzyjcie choćby w sieci. Tu powstała cicha armia, która tylko czeka na wasz sygnał.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kręta droga z czarnej dupy. ( Tekst z dnia 19 marca 2019 roku.)

Od dawna nie rozumiem mojego kraju. Nie rozumiem polityków i obywateli. Ale tak naprawdę, jak wszyscy ulegam manipulacji i poddaje się ogó...