sobota, 9 grudnia 2017

Bądźmy razem! (Tekst z 7 czerwca 2016 roku. )

Zbigniew Ziobro nie powinien być politykiem. Powinien zostać aktorem. Nikt, tak jak on nie kocha kamery. Niestety, bez wzajemności. Większość jego występów jest żałosną próbą zwrócenia na siebie uwagi, dodania sobie powagi i prestiżu. A i tak wszyscy pamiętają najlepiej jego skomlący głos błagający prezesa....bądźmy razem, bądźmy razem...
Cokolwiek byś nie zrobił człowieku i tak zawsze będziesz małą mściwą gnidą, która nic nie osiągnęła w życiu ważnego. Byłeś nieukiem, kiepskim studentem i teraz jesteś takim samym prawnikiem i ministrem. Włazisz swoja śmierdzącą drogą na swój usypany z gówna szczyt. Po drodze gnoisz ludzi. Szukasz haków, powiązań i układów. Zdaje ci się, że jak już zgnoisz wszystkich wokół siebie, to wtedy ty jeden pozostaniesz wielkim, wspaniałym człowiekiem. Ale to tak nie działa. Nie wystarczy zepchnąć wszystkich, by samemu wejść na szczyt. To, co robisz sprawia tylko, że szczyt staje się bardziej płaski i mniej wymagający. I wtedy wiadomo: Na pochyłe drzewo, każda koza wejdzie, nawet takie zero, jak ty. Miałam do ciebie szacunek przez 5 sekund, kiedy odszedłeś z PISu. Miałam tę wątpliwość, że może jednak w głębi twego mózgu jest miejsce na trzy krople odwagi, skoro zdobyłeś się na taki krok. Nawet twarz ci się przez chwilę zmieniła, kiedy nie musiałeś wąchać prezesowskiej dupy. Ale najwyraźniej przeceniłeś swoje siły. Nie masz w sobie nic na tyle wartościowego, by móc żyć jako odrębny samodzielny organizm. Po trzech swobodnych oddechach zatęskniłeś za znajomym smrodem i szukałeś kaczych skrzydełek, by się pod nimi schować. Po co w ogóle próbowałeś? Przecież wiedziałeś, że sobie nie poradzisz! Jedno głupie posunięcie, a potem wiele lat wygnania i błagalnych modłów, by cię prezes znowu dopuścił do resztek ze stołu. Wszyscy twego kaczego bożka znają. Wiedzą, że zwykłe „przepraszam” nie było nic warte, jeśli ktoś mu się naraził, jak ty. Przyznaj się, ile razy musiałeś u niego jeździć na szmacie, albo kocie gówno sprzątać, by znowu zostać jego chłopcem na posyłki? Przecież ty nie masz nic do powiedzenia. Robisz to, co ci prezes każe. Dałeś się upodlić i poniżyć. To wszyscy wiedzą, bo inaczej, byś nadal stał na ulicy i płaczliwym głosem błagał, by być razem z prezesem. I poniżasz się nadal, bo zwykły poseł wydaje ci polecenia, chociaż ty jesteś ministrem. Gdybyś nie był taką mitręgą, to może nawet byłbyś w stanie wzbudzić moją litość. Ale nie mam szacunku dla ludzi, którzy są się w stanie bezgranicznie poniżyć tylko po to, by zaistnieć. Nawet twoja partnerka życiowa wygląda, jakby była twoją matka i cie prała po twarzy regularnie. A raczej to ty wyglądasz, jakbyś od niej po pysku obrywał. Kiedy myślisz o sobie patrząc w lustro, to co widzisz? Czy wyobrażasz sobie, że jesteś super facetem z charakterem. Fizjonomia mnie nie interesuje, to sprawa prywatna. Ale ten bezjajowy wyraz twarzy będący odzwierciedleniem stanu twego mózgu...
Jedyne, co ci pozostało, to te konferencje prasowe, na których udajesz twardziela. I za każdym razem budzisz tylko uśmiech na twarzach słuchaczy. Popisujesz się, jak mały niedoceniany chłopczyk: Zobaczcie, to ja, to ja jestem taki wspaniały, to ja złapałem złodzieja, któremu najpierw łupy podrzuciłem, to ja namówiłem pacjentów, by zeznawali, że dawali łapówki doktorowi G, to ja napisałem scenariusz do filmy w którym facet biega po piętrach. I udało mi się nawet sfilmować prawdziwe przestępstwo, polegające na tym, że raz człowiek był w krawacie, a raz bez krawata. To ja jestem piękny i wysoki i oddałem 500 złotych dla chorego chłopca. Założę się, że tylko po to kasę wziął ( złożył wniosek itd.), by na oczach całej Polski zagrać swoja dobroczynność. A ja się pytam, jak to wygląda w świetle prawa? Jakie są paragrafy i czy są w ogóle, na podarowanie komuś własnego zasiłku? Czy się od tego płaci podatek itp.? Ziobro nie musi się tym przejmować. Światło kamery przesłania mu bowiem światło prawa.
Są różni politycy. Jednych lubimy, innych nie. Jedni są dla nas bardziej warci szacunku, inni mniej. Ale jest różnica, między byciem twardym skurwysynem, a obślizgłą łajzą, jak Zbigniew Ziobro. Nie ma takiej opcji, by taki człowiek był kiedyś normalny. Zresztą nie wiem w ogóle kim jest. Jest tylko wycieraczka prezesa.
Zawsze, kiedy się coś zarzuca politykom PISu, to usiłują się porównywać z poprzednikami. Ale tu nie ma co porównywać. Może poprzednicy popełniali błędy, może byli nieudacznikami, może, jak każde grabie grabili do siebie, ale nawet jeśli wpierdalali ośmiorniczki za nasze pieniądze, to robili to z klasą. Wy jesteście plebsem, bandą świń, które się dorwały do koryta. Szkoda tylko, że część społeczeństwa się z wami utożsamia. Ale my to zmienimy. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szału nie było. ( Tekst z dnia 8 grudnia 2019 roku)

Oczywiście oglądałam debatę. Ale chyba byłoby dla mnie lepiej, gdybym nie oglądała. Sytuacja w Polsce od prawie 5 lat trzyma mnie w perman...