sobota, 9 grudnia 2017

Barany i gęsi (Tekst z 2 kwietnia 2016 roku)

Mamy za sobą, Drodzy Państwo, bardzo trudny tydzień. Na początku szaleństwo Macierewicza. Wiecie, zatajone dokumenty dotyczące zakupu papieru toaletowego do samolotu i takie tam inne, które mogły katastrofę spowodować. I oczywiście „ pacjent” powołuje się na 250 świadków, którzy ogień i dym wydobywający się z silników TU 154 widzieli, jeszcze kiedy był w powietrzu. To, że była wtedy mgła, że nie było widać na 5 metrów, to drobiazg. Skąd tych 250 ludzi na polu o poranku było, chyba czekali na katastrofę, nie wiadomo. No i w dzisiejszych czasach nie znalazł się żaden, który by to wszystko sfilmował albo chociaż zrobił kilka fotek. Pewnie jeszcze eksperci nie zdążyli tych zdjęć wyprodukować. Potem oczywiście ogłoszony i rozdmuchany wielki sukces Andrzeja Dudy w USA, tylko dlatego, że Barak Obama powiedział do niego „ good evening”. Oprócz tego jeszcze jeden wielki sukces Dudy w Ameryce, bo amerykański rząd coś Europie Wschodniej obiecał, nie wiadomo konkretnie co i komu, ale Duda ma nadzieję, że to, o co zabiegał.
Umorzenie sprawy Kamińskiego, brak zarzutów dla księdza maltretującego dzieci... normalka w tym ustroju. Do tego wszystkiego milutki dziadunio- Kaczyński zaprasza opozycje na rozmowę, po której daje wyraźnie do zrozumienia, że udało mu się nawiązać przyjazny dialog z opozycją. Sytuacja patowa dla opozycji. Gdyby nie poszła, to była by jej wina, bo nie chce dialogu. Ale ponieważ poszła, to jeszcze gorzej, bo sugeruje się, iż niektórzy liderzy opozycji są do kompromisu gotowi, nawet bez respektowania postanowień Komisji Weneckiej. Chyba Kaczyński coś rozpylił podczas tej audiencji, bo mi się nie wydaje, by swoim urokiem osobistym na opozycje zadziałał. A ostrzegałam, że dyktatorek ich wykorzysta do łagodzenia sytuacji międzynarodowej i że z nim nie ma dyskusji. Niestety, osoby z natury dobre, których nikt nigdy nie oszukał, dają się na dziadziunia Kaczyńskiego dobrotliwy uśmieszek nabrać. Mam nadzieję, że kiedy prochy przestana działać, to się Pan Petru i kilku innych opamięta i zauważy, że żadnego dialogu z tym człowiekiem prowadzić nie warto.
Z zażenowaniem muszę stwierdzić, że większość partii opozycyjnych, jest tak głodna sukcesu, że każde nawet nie znaczące ustępstwo je cieszy, by mogą jakiś sukces ogłosić. Pan Kosiniak- Kamysz, jakby zupełnie nie dostrzegał, że PIS planuje pozbawić ziemi rolników, którzy otrzymali ją w wyniku uwłaszczenia i zwrócić kościołowi. Taki jest plan i nie ważne jakimi środkami, PIS to osiągnie. Już w tej chwili Ziobro twierdzi, że będzie można konfiskować ziemie nabyta nielegalnie. A uznanie komunistycznej reformy rolnej za nielegalna to tylko kwestia woli PISu. Tymczasem prezes PSL cieszy się drobnych ustępstw PISu w ustawie o ziemi. Czy rolnicy to Panu wybaczą? Czy nie lepiej zaryzykować i się złu przeciwstawić, by potem odnieść prawdziwy sukces? Wstrzymywanie się od głosu jest tchórzostwem i ułatwianiem PISowi sprawy. Na zakończenie, by nas dobić, kościół zażądał zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej. I oczywiście, jak społecznie drażliwy temat, to się od razu znalazł obywatelski projekt potrzebnej ustawy. Jak tylko coś jest wątpliwe moralnie, to Rząd umywa rączki. Okazuje się, że z wszystkich wprowadzonych uchwał, tylko ustawa 500+ jest dziełem rządu. Reszty sobie zażyczyli obywatele. Tak, tak, ci głupi ludzie, którzy się w ogóle nie interesują ani polityką, ani rolą Trybunału Konstytucyjnego. Jak stwierdził Gliński, tylko 17 procent obywateli jest zorientowana w tych tematach. Reszta, to barany i gęsi.
Trochę ten post wyszedł jako sprawozdanie z ostatniego tygodnia. A przecież każdy z nas to wszystko widział i może ocenić. Ja, osobiście mam doła. PIS robi, co chce, a MY przegrywamy na wszystkich frontach. Jesteśmy zagadani, przydeptani i ośmieszeni. Czasami też czujemy się zdradzeni, prze opozycje, bo liczyliśmy, że trochę pióra przetrzepie dyktatorkowi, przez Obamę, bo liczyliśmy, że będzie traktował Dudę, jak powietrze. I do tego wszystkiego początek programu 500+, który ma mydło ludziom w oczy wlać, by nie byli w stanie realnie oglądać świata. I zdaje sobie sprawę, że PIS świetnie prowadzi swoja propagandę. Dawno już po wyborach, a pani depresja nadal jeździ po Polsce i agituje. W końcu ktoś inny za nią rządzi, więc co się kobieta ma nudzić. Lepiej robić ludzi w konia za państwowe pieniądze, by widzieli że władza jest blisko ludzi. Za pieniądze podatników kręci się spot za spotem, a to o 500+, a to szczycie NATO. Po prostu gebelsizm się szerzy bez zahamowań.
A ja idąc dziś do sklepu spotkałam parę ludzi, którzy wyglądali jakby świeżo z meliny wyszli. Mówili po polsku, ale nic oprócz kurew i chujów nie można było zrozumieć. Pod supermarketem siedziała dziewczyna, grała na gitarze i śpiewała...po polsku i żebrała. To chyba taki dar od losu na dobicie, bym zobaczyła tę Polskę, która kocham w nieco innym świetle. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kształt maski. ( Tekst z dnia 9 listopada 2019 roku)

Miałam to wrzucić dopiero jutro. Mam świadomość, że nie ma takich słów, które by mogły podziałać. Ale piszę to wszystko już dziś, bo zaws...