poniedziałek, 11 grudnia 2017

Burza mózgów, czyli lek na kaczyzm. (Tekst z dnia 19 kwietnia 2017 roku.)

Czasami ten nasz internetowy świat wygląda, jak wielka czarna dziura i osobiście nie dziwię się, że niektóre osoby angażujące się w walkę o demokrację, czasami maja dość. Zastanawiam się, czy sobie nie zniechęcę do siebie czytelników, ale co tam...Jak prawda w oczy, to prawda!
Przez te dwa lata zrobiłam 422 wpisy na blogu, ten jest 423. Poczytność jest spora, w każdym bądź razie zadowalająca. Ale, możecie mi wierzyć lub nie, wcale nie o to mi chodzi. Jest mi miło, kiedy czekacie na moje posty i okazujecie mi sympatie, ale uwierzcie mi, nie jestem specjalnie w tym temacie ambitna. Powiem więcej, jestem zbyt leniwa, by to, co robię, robić wyłącznie dla poklasku. No może, gdyby mi ktoś za to płacił, to jest to dość miła forma zarabiania pieniędzy, ale dla popularności by mi się naprawdę nie chciało.
Jest oczywiście wśród różnych grup, gdzie publikuję, spore grono ludzi zaangażowanych, wchodzących w polemikę, krytykujących lub podsuwających własne pomysły. Bardzo ich szanuje, bo to oni są moim natchnieniem. Po prostu nakręcają moje pisanie i najważniejsze jest, że im zależy. Ale jest również spore grono, dla których moje posty są swego rodzaju rozrywką. Jeszcze raz powtórzę, bardzo są cenne dla mnie wszystkie lajki i dowody sympatii. Ale większość z nas, ludzi, którzy potworzyli grupy dyskusyjne, którzy, albo sami coś piszą, albo wyszukują i wrzucają WAM ciekawe artykuły, tematy do rozmowy, większość marzy o tym, by ich słowa pobudzały ludzi do działania. Gdybym chociaż raz przeczytała pod swoim postem komentarz: „Nie wybierałem się na protest, ale mnie przekonałaś”. albo „Uświadomiłaś mi, że moja postawa, mój głos jest ważny.” To były by najpiękniejsze lajki na świecie.
Bo my tu walczymy o WASZE umysły, o każdego z WAS z osobna! Nie wychodzimy na scenę, jak aktorzy i nie oczekujemy oklasków. Czekamy, aż kurtyna opadnie, a WY wrócicie do domu mądrzejsi, a przede wszystkim silniejsi i bardziej gotowi do działania.
Niestety, czasami mam wrażenie, że gdybym oprócz tego fragmentu mego tekstu, który wrzucam na zachętę, a który jest zwykle sednem omawianego tematu, napisała w środku postu, że jesteście głupimi chujami i mam WAS wszystkich w dupie, a WASZ los lata mi setka koło pizdy, to większość też by lajkowała, bo czyta tylko ten mały fragment, a cały tekst jest dla niego za długi. Może to wszystko jest gorzkie i może przesadzam z tą oceną. Ale jeśli czytacie i jak się deklarujecie, los naszego kraju nie jest WAM obojętny, to dlaczego odzew jest tak płytki, a komentarze tak lakoniczne?
Wczoraj pod jednym z postów w grupie Pomnik.... przejrzałam komentarze: Brzmiały one mniej więcej tak:
Damy radę, nie damy się, obyście mieli racje..., miejmy nadzieje, że to już długo nie potrwa...itd
Ludzie, przecież my tak „blablamy” już dwa lata. Przecież to jest klasyczne pustosłowie. I nie na próżno nadzieję nazywa się matką głupich. Ja wiem, że ja w zeszłym tygodniu namawiałam WAS do modlitwy, ale źle mnie zrozumieliśmy. Namawiałam WAS do modlitwy, jako do hodowania w swym umyśle wiary w osiągnięcie celu. Ale sama wiara nie wystarczy. Modlitwa ma nam pomóc odnaleźć w swoim mózgu sposób, na realizacje swoich marzeń. Ale od samego gadania, że damy radę, nic się nie zmieni. Oczywiście, że przetrwamy, bo nie tak biedę przetrwaliśmy. Oczywiście, że prędzej, czy później los się odwróci i znowu będzie „nasze” na wierzchu. Ale jeśli będziemy bezczynnie czekać na obrót koła fortuny, to potem nam może nie starczyć życia, by się tym zwycięstwem nacieszyć. Samo pozytywne myślenie nie wystarczy. Mogę bardzo wierzyć w wygrana na loterii, ale nie mam na nią szansy dopóki nie wypełnię kuponu. Za myśleniem musi pójść działanie.
My tu często rozmawiamy między sobą na prywatnym kanale. Mówiąc MY, mam na myśli tych...najbardziej twórczo zaangażowanych, a mówiąc obrazowo, tych, którzy, tak ja teraz biorą kij i WAS chcą pogonić do czynu. Złościmy się, płaczemy, kłócimy się i wzajemnie pocieszamy. I założę się, że nie jedna szklanka wódki zostaje duszkiem wypita podczas tych dyskusji. A w końcowym efekcie i tak wylewamy sobie wiadro wody na głowę i wracamy do WAS. Nie załamujemy się, chociaż niczego nie osiągnęliśmy. Przewidzieliśmy wszystkie ruchy PISu po kolei, nie dlatego, że jesteśmy tacy super, ale dlatego, że były one oczywiste. I WAS przed tym wszystkim ostrzegaliśmy i zachęcaliśmy do sprzeciwu. A po tych dwóch latach, nadal WAM tłumaczymy, że „ktoś WAM wynosi kartofle z piwnicy”, a WY???? Wy na tę informacje nas lajkujecie, albo wrzucacie w komentarzach króliczki bijące brawo? Czy naprawdę tacy jesteście Polacy? Czy naprawdę nie umiecie sklecić jednego sensownego zdania? Pomóżcie nam i pomóżcie sobie. Te grupy są po to, by prowokować burze mózgów! Najlepsze pomysły przychodzą do głowy podczas żarliwej dyskusji! Może razem, wpadnie nam do głowy jakiś cudowny lek na Kaczyzm! Przecież o to walczymy, nie o to, byście nas lubili, albo nas poklepywali po ramieniu. To do cholery jest WASZ kraj i spróbujcie sobie wyobrazić, jakie konsekwencje będzie miało WASZE milczenie, w jakim stanie zostawicie świat swoim dzieciom.
Zdaje się WAM, że zapewniacie dziecku wszystko co najlepsze. Zakładacie im konta oszczędnościowe, odkładacie pieniądze na start, na studia. Lecz czy to wszystko będzie coś warte bez Wolności i Demokracji, której nie będzie w stanie obronić?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Marian wybawca. ( Tekst z dnia 10 grudnia 2019 roku.)

Halo! Polacy! Halo! Jak się WAM żyje w czarnej dziurze? Pytam, jako osoba, która jest zawieszona gdzieś pomiędzy WASZYM, a normalnym świat...