poniedziałek, 11 grudnia 2017

Choćby szczypta prawdy. (Tekst z dnia 20 marca 2017 roku. )

Od czego by tu zacząć? Może od rzeczy prostych, lecz bulwersujących. 
Od kilku lat przyjmujemy na twarz obelgi w stosunku do polityków Platformy Obywatelskiej, ze szczególnym uwzględnieniem osoby Donalda Tuska. Obelgi te, sugerujące pospolite złodziejstwo, są odmieniane we wszelkich przypadkach, a ich nasilenie przypada na wszelkie kampanie wyborcze. Do dziś, kiedy się rozmawia z niektórymi Polakami, słyszy się, że może PIS nie jest idealny, ale przynajmniej „tych złodziei” od władzy odsunął. Albo się słyszy, choćby w przypadku ostatniej awantury w PE, że „Tusk tyle nakradł, a potem uciekł do Brukseli”. Oczywiście na pytanie, kto i co komu ukradł odpowiedź jest już mniej konkretna. Oczywiście produkowano różnego rodzaju fałszywe dowody na potwierdzenie tych obraźliwych tez. Ale, jak wiemy, ani lasów państwowych PO nie chciało sprzedać, ani prezydent Komorowski żyrandola z Pałacu Prezydenckiego nie ukradł. Przesadzone są również opinie o sprzedawaniu polskiego majątku. W czasie, kiedy PO objęła władzę, większość przemysłu była już sprywatyzowana lub sprzedana. Pieniądze zostały wzięte i równie szybko wydane. Tylko głupcy nie widzą, że gdyby nie kapitał zagraniczny, nie mielibyśmy być może w ogóle banków, giełdy lub niezależnych mediów, które to jednostki powstawały w momencie, kiedy Polska wychodziła z bankructwa. Zapraszaliśmy wtedy kapitał zagraniczny do inwestowania w Polsce, bo tylko to mogło przynieść szybszy i bardziej prężny rozwój. Nie było w Polsce tak bogatych ludzi, a nawet instytucji, by wziąć na siebie ciężar zainwestowania tak dużych pieniędzy. No cóż, dla populistów nie są to żadne argumenty. Oni widzą tylko, jak zwykle, powierzchowne fakty. Dla nich niemiecki właściciel mediów jest równoznaczny z niemieckimi mediami, działającymi w interesie kraju, z którego pochodzi inwestor. Świadczy to tylko o całkowitym braku podstaw wiedzy ekonomicznej i głęboko zakorzenionej chorej, narodowej naturze. Świat już dawno się z takiego spojrzenia na rzeczywistość wyleczył. Światem rządzi pieniądz, a zagraniczny inwestor wybiera inny kraj do inwestowania, bo ma tam lepsze warunki do zarabiania pieniędzy. Nie chce podstępem prowadzić wrogiej propagandy przeciwko krajowi, w którym inwestuje. Tym bardziej, że w jego interesie jest rozliczanie się na lokalnym rynku finansowym, zatrudnianie lokalnych pracowników itd. My natomiast traktujemy każdego zagranicznego inwestora, jak konia trojańskiego, który pod pozorem pomocy wtargnął do naszego kraju, by go zniszczyć od środka. Mogłoby się wydawać, że chcę tym wstępem przejść do tematu ostatniego ataku na media prywatne, i zapowiedzi partii rządzącej, o ich repolonizacji. Ale ja, póki co wrócę jednak do złodziei. Póki co, dzięki tym dotychczas rządzącym przez 26 lat złodziejom, Polska wyszła ze stanu bankructwa, weszła na ścieżkę szybkiego rozwoju, wypiękniała i zdobyła szacunek na świecie. Niestety, odkąd rządzą nami NIE-ZŁODZIEJE, piękna droga sukcesu zaczyna prowadzić w przepaść.
O zniszczeniu ( dla mnie w dalszym ciągu z niewyjaśnionych powodów ) stadniny koni w Janowie, wyrębie Puszczy Białowieskiej, nie kontrolowanej wycince drzew, często chronionych i w okresie lęgowym ptaków, oraz planach przerzedzenia stada żubrów, pisaliśmy już wiele. Oczywiście, nie ma siły, muszą się za tym wszystkim kryć jakieś ciemne interesy. W przeciwnym wypadku PIS po prostu chce zniszczyć Polskę podcinając jednocześnie gałąź, na której sam siedzi. Ale póki co, jestem za głupia, by dogłębnie te motywy zrozumieć. By to do mnie dotarło musiałabym się chyba do PISu zapisać.
Zapomnieliśmy już prawie o rozdawnictwie stanowisk niekompetentnym idiotom, pod jednym warunkiem, by należeli do PIS lub tę partie wspierali. Ja chciałabym jednak odnieść się do śledztwa prowadzonego w PE w sprawie nadliczbowej ilości asystentów niektórych europosłów. Kiedy docierały do mnie tego typu informacje podczas kampanii prezydenckiej A. Dudy ( jest byłym europosłem, który mógł się dopuścić tych nadużyć) nie zwracałam na nie uwagi. Uznałam, że są one niewiarygodne, bo nikt inteligentny, by tak jawnie nie kradł, a potem bezczelnie kandydował na prezydenta. Niestety, ostatnio coraz częściej okazuje się, że te nadużycia faktycznie miały miejsce. I cóż drodzy Państwo, na liście sami święci z PISu. Między innymi szanowny patriotaidiota, pan Legutko i Beata Gosiewska, która już dawno wykryła niezwykły talent naszego starego znajomego Bartłomieja Misiewicza, zatrudniając go w charakterze asystenta. Jakież to jest Drodzy Państwo prawdziwe i katolickie. Iść się pomodlić do bozi w kościółku, ale po drodze do domu coś zapierdolić, bo się nadarzyła okazja...
Nigdy nie byłam zwolenniczką Przemysława Gosiewskiego. Uważałam go za beznadziejnego polityka. Ale postawa jego kochanej rodzinki sprawia, że czasem prawie mu współczuję. Za jego życia, często słyszało się o różnych kłopotach rodzinnych tego posła z byłą i ówczesna małżonką. Nie oceniam, każdy ma jakieś konflikty w domu, jakieś problemy. Dziwi mnie tylko, że zaraz po katastrofie smoleńskiej, nagle znalazły się dwie, zrozpaczone czarne wdowy, które zaczęły nagryzać trumnę, ile która mogła, zanim ciało męża jeszcze dobrze ostygło. Dziś, te wesołe wdówki, nie tylko wyciskają z kasy państwowej jak największe i coraz to nowsze odszkodowania. Przede wszystkim, na udawanych łzach, robią całkiem niezłe kariery polityczne. I do tego wszystkiego, matka Przemysława Gosiewskiego wybaczyła byłym synowym wszystkie grzechy wobec synka. Chyba pod wpływem tego ogromnego stosiku gotówki, na którą się udało obydwu sprytnym wdowom przerobić jedną państwową trumienkę i jednego, nie za dużego trupa. I w całej tej historii najbardziej smutne jest to, że wdowa numer dwa, jest ciągle tak bardzo pogrążona w finansowej rozpaczy, że musi robić przekręty w Parlamencie Europejskim. Drodzy Moi. Chroń nas panie boże( którego nie ma ) przed tak kochającą rodzinką.
Sprawa jest oczywiście w toku. Ale nie zostałaby ujawniona, gdyby coś nie było na rzeczy. Pytanie tylko, czy Andrzej Duda, nasz miłościwy uchwyt do długopisu, też w tych przekrętach maczał palce.
Gdyby choćby dzień minął bez kropli wstydu za Polaków, można by go było uznać za stracony...
Niestety, znakomita część naszego społeczeństwa, jest bez przerwy pojona ściemami o rzekomym złodziejstwie Donalda Tuska, czy wszystkich innych rządzących przed obecną, jedynie słuszną władzą. Ta sama część społeczeństwa jest zupełnie odcięta od prawdziwych informacji na temat swoich idoli.
Patrząc na ataki rządzących na niezależne media, na grunt, jaki sobie robią pod ich rugowanie z Polski, zastanawiam się najpoważniej na świecie, nad stworzeniem mediów polskich na wygnaniu. Może wtedy, choćby przypadkiem, do niektórych dotrze jakaś szczypta prawdy. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Polska jest jedna? A od kiedy? ( Tekst z dnia 13 listopada 2019 roku)

Trochę nas wczoraj potrzymali w niepewności. Trudno było doczekać do tej 16-tej, kiedy się zbierze Senat, a tam jedna procedura za drugą...