sobota, 9 grudnia 2017

Cisza przed burzą. (Tekst z dnia 7 maja 2016 roku. )

Właściwie, to dziś powinien być dzień odpoczynku. Wielu z nas czuje się tak, jak w dniu zdania ważnego egzaminu. Naładowane akumulatory i wielka ulga. Jedna smutna rzecz, jaka dziś zakłóca nasz spokój, to fakt, że policja, na pewno jest już po stronie władzy. Można to wywnioskować z tych niezwykle precyzyjnych wyliczeń uczestników dzisiejszej manifestacji. Oczywiście mówię tu o policji, jako instytucji, bo wiem, że w niej jest wielu porządnych ludzi, którzy są z Narodem. I myślę, że w razie jakiegoś bardzo dużego kryzysu, oni staną z nami.
Ale poza tym, to piękny dzień. Mam nadzieję, że za każdym człowiekiem, który szedł dziś w marszu protestu, stoi dwadzieścia innych osób, które nie mogły z różnych przyczyn przyjść. I kiedy oglądałam dziś relację i to morze ludzi, którego końca nie było widać i przypominając sobie, co o uczestnikach tych marszów mówiło PIS, to przyszła mi taka mała refleksja do głowy.
Bardzo wielkie musiało być to koryto za rządów PO w tej zrujnowanej Polsce, skoro na manifestację przyszło aż! 250 000 oderwanych od koryta. A dla mnie jest ważne, że jest nas coraz więcej i więcej i że wreszcie wszyscy zrozumieli, że drobne różnice między grupami społecznymi i partiami, trzeba odłożyć na później. Bo jeśli zaczekamy do następnych wyborów, to po nich, już się nie będzie ani komu, ani o co kłócić. I tak trzeba trzymać. Po prostu na razie swoje prywatne ambicje odłożyć i nie szukać wrogów, tam, gdzie ich nie ma.
Muszę Wam powiedzieć, że pod koniec manifestacji, kiedy swe ostatnie wystąpienia mieli politycy, to miałam łzy w oczach. Nawet nie ze wzruszenia, że tak pięknie się wszystko dzisiaj udało. Pomyślałam sobie, że ja to już przecież w życiu przeżyłam. Strajki, manifestacje, przemówienia Wałęsy na balkonie. Śpiewanie satyrycznych piosenek o władzy, tajemnicze oporniki w kołnierzykach. W moim życiu to już było i w życiu wielu z nas. I gdyby mi ktoś powiedział rok temu, że to wszystko wróci, to bym go wyśmiała. Mam mieszane uczucia. W zasadzie, to zaczynam odczuwać pewien rodzaj pokrętnej wdzięczności do Kaczyńskiego. Bo przez ostatnie 25 lat żyliśmy, jak w marazmie. Każdy był zajęty tylko sobą i swoimi problemami, swoją praca, swoim zarabianiem pieniędzy, swoją kanapą i telewizorem. To Kaczyński nas wreszcie wyciągnął z domu, pokazał, że liczy się coś więcej, niż czubek własnego nosa. Kaczyński sprawił, że znowu poczuliśmy się Narodem. Gdybyśmy umieli być solidarni zawsze, czuli tę wspólnotę i odpowiedzialność, to nie musielibyśmy teraz podejmować tak radykalnych działań. A może ta sinusoida dziejowa, która nas zmusza byśmy raz na jakiś czas zrozumieli, że demokracja wymaga od nas działania, że nikt nam jej nie dał na zawsze i musimy o nią zabiegać, może to wszystko musi się wydarzać, byśmy się tej demokracji nauczyli.
Jeśli to, co się dzieje, te głupie i szkodliwe rządy, są ofiarą, którą musimy ponieść, na drodze do stania się dojrzałymi obywatelami, to mam nadzieje, że przyjmiemy te naukę z pokorą i zapamiętamy na zawsze. Że uświadomimy sobie, że po to są ustanowione wybory, by iść i głosować, a nie zrzucać całą odpowiedzialność na innych.
Nie będę Wam dzisiaj zawracać zbyt długo głowy. Wszyscy chcemy usiąść przy winie, czy piwie i móc chociaż na chwilę zapomnieć o tej zawierusze. Bo wydaje mi się, że dziś udało nam się trochę uciszyć wrogie wiatry i wypłynąć na spokojniejsze morze. Ale nie wypoczywajcie zbyt długo, nie siadajcie na laurach. Jestem pewna, że ta burza tylko na chwile ucichła, że zbiera siły, by uderzyć z jeszcze większym impetem. Musimy się cieszyć z drobnych zwycięstw, ale jednocześnie być przygotowani, na kolejny atak rozwścieczonego żywiołu. Dziękuję wszystkim, którzy byli. Dziękuję tym, którzy wspierali i motywowali.
Pani Elżbieta Jakubiak, w ramach odwracania kota ogonem, z wielkim zadowoleniem wypowiadała się dziś o manifestacji. Powiedziała, że to dobrze świadczy o praworządności państwa, kiedy się takie manifestacje odbywają i partie opozycyjne się wzmacniają. Droga Pani, to tak, jakby doskonały rozwój polskiej partyzantki w czasie II wojny światowej, miał świadczyć o sile III Rzeszy. Ale też bzdury opowiadasz kobieto... Chyba już czujecie nasz oddech na plecach i stąd ta logika. A prezydent twierdzi, że tego typu demonstracje są charakterystyczne dla ustroju demokratycznego. To po kiego diabła obalaliśmy komunizm? Przecież wtedy też było wiele podobnych manifestacji.  


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

I po co kochać ten kraj? ( Tekst z dnia 21 maja 2019)

Słuchanie informacji w środkach masowego przekazu, śledzenie mediów społecznościowych i czytanie gazet, może prowadzić człowieka do ...