poniedziałek, 11 grudnia 2017

Co będzie po PISie? (Tekst z dnia 26 marca 2017 roku. )

Ostatnio odczuwam niechęć do wyrażania własnego zdania. Wszystko dlatego, że coraz częściej widzę rozbieżność między prawdziwym światem, a tym, co serwują nam media. Niektóre wprowadzają nas w błąd celowo, bo są narzędziem propagandy, kierowanym do tej mniej inteligentnej części społeczeństwa. Niestety, także niezależne media, pokazując działania polityków, uczestniczą w rozpowszechnianiu swego rodzaju fikcji. Na naszych oczach odbywa się polityczny teatr, w zasadzie nie mający wpływu na przebieg wydarzeń, a my go oglądamy i nie wiemy, w co mamy wierzyć.
Prezes Kaczyński pojechał do Londynu odgrywając swoją rolę decydenta w sprawach polskich emigrantów na Wyspach. Jego rola, jako jakiegoś szeregowego posła z Polski, jest żadna. Wydał państwowe pieniądze na podróż zagraniczna, która nie ma wpływu na bieg wydarzeń. Ale swój teatr odegrał. Myślę, że gdyby Pani Premier GB umiała mówić po polsku, jej reakcja na Kaczyńskiego byłaby mniej więcej taka: „Dobra kurwa, spotkam się z tym namolnym krasnalem, a potem niech spierdala, bo mam ważniejsze sprawy”. Pani premier Szydło szumnie deklaruje niepodpisanie Rzymskiego porozumienia w sprawie przyszłego kształtu UE, jeśli nie będzie ono zawierało postulatów dla Polski najważniejszych, wiedząc, że dawno już zostały te postulat uwzględnione. Mało tego, dwa dni, przed deklaracją zawziętej walki o polskie sprawy, informuje w rozmowie z przywódcami innych państw, że uchwałę rzymskiego spotkania podpisze. Robi na naszych oczach kolejny teatr, prowokuje pozorowana bitwę, tylko po to by pokazać swoje pozorne zwycięstwo. To jest teatr, proszę Państwa. Tekturowy sztylet wbijany w serce Donalda Tuska, i keczup zamiast prawdziwej krwi...
Coraz trudniej jest mi to komentować. Dla mnie jest to już taki zamęt, że boję się wyrażać swoje zdanie. Czyję się czasem krytykiem teatralnym, który ma oceniać nie rzeczywistość, lecz zgrabność napisanego scenariusza i kunszt gry aktorskiej. Stworzono fikcyjny, teatralny Trybunał Konstytucyjny, tylko po to, by kukiełkowy prezydent mógł udawać, że wysyła do niego ustawy, że budzą one jego wątpliwości prawne, pomimo że jestem prawie pewna, iż ich nie czyta i nie konsultuje. Może się bawić w tę gierkę wiedząc, że ten groteskowy trybunał i tak uzna je za zgodne z Konstytucją. Tyle zachodu, tylko po to, by jeden marionetkowy prezydent, mógł czasem poudawać, że jest prezydentem prawdziwym.
I to wszystko komentują media. Jakieś pozorowane konflikty w obozie władzy, jakieś śmieszne listu prezydenta do ministra Macierewicza. Igrzyska, które mają nam przykryć rzeczywistość, której nie widzimy. A my... my się na to nabieramy. My nie widzimy prawdziwych problemów. Nie widzimy, że być może powrót Donalda Tuska byłby Kaczyńskiemu na rękę, bo wywołał by konflikt w Platformie Obywatelskiej, gdyż trudno jest wyobrazić sobie zgodę, między Tuskiem a Schetyną. Nie widzimy, że w sposób metodyczny niszczy się struktury polskiego wojska, budując jednocześnie podległe władzy oddziały obrony terytorialnej. Kaczyński wie, że w przypadku wojny domowej, wojsko przysięgające obronę Konstytucji, mogłoby stanąć przeciw niemu. Chce więc je jak najmocniej osłabić, budując jednocześnie struktury sił narodowych wiernych tylko jemu. Nie dostrzegamy tego wszystkiego, bo medialne występy naszych czołowych polityków zasłaniają nam rzeczywistość. Nie robi na nas wrażenia nawet dewastacja przyrody. Gdzie są ekolodzy, którzy przywiązywali się do drzew z byle błahego powodu? Dziś nikt nie broni drzew, nikt nie broni zwierząt i ptaków.
Jesteśmy ślepi. Przestaliśmy odróżniać teatr od rzeczywistości. Kiedy już się wreszcie obudzimy, nie będzie czego ratować.
Boimy się, że Kaczyński wyprowadzi nas z UE? Nie, nie zrobi twego, dopóki będzie z tamtej kasy dostawał pieniądze. Bez nich, jego władza bardzo szybko by upadła. Nie miałby funduszy na kupowanie sobie ludzi. Tak, tak, za szaleństwa Kaczyńskiego płaci Unia Europejska. Odcięcie Polski od pieniędzy unijnych bardzo szybko obnażyło by prawdziwe oblicze polskiej gospodarki. Jednocześnie, pozwoliłoby zwalić całą winę, za nieudane reformy na struktury unijne. I jest to zamknięte koło, bo sama UE nie chce upadku Polski, bo byłaby to porażka polityki unijnej. Tak więc chcąc, czy nie, dożywiają wrzód na swym ciele, który może okazać się śmiertelny.
Kolejną odsłoną teatru, jest pisowska megalomania. Tworzenie z Warszawy miasta o powierzchni światowej metropolii. Plany wybudowania ogromnego lotniska, tylko po to, by nosiło ono imię Lecha Kaczyńskiego. To są tylko kolejne akty tej samej wyniszczającej gospodarkę teatralnej sztuki. W moich dziecięcych czasach, mówiło się brutalnie, że ktoś „sra powyżej dupy”. Co jednoznacznie wskazuje, że plany rozwoju kraju powinny być dostosowane do jego potrzeb, możliwości finansowych i jego roli w świecie. Budowanie imperium z państwa, które dopiero odzyskuje równowagę, jest po prostu głupie i niepotrzebne.
Poważnie obawiam się, że te wszystkie działania PISu, które widzimy i mamy okazję je oceniać, są tylko wierzchnią warstwą tego, co naprawdę się dzieje. Myślę, że PIS buduje tylko drogi, by w końcowym efekcie móc, suchą nogą przejść do czegoś, czego się totalnie nie spodziewamy, co nas kompletnie zaskoczy.
Przestrzegam również przed pytaniami: „A co po PIS?” To jest pytanie, które nas w tej chwili całkowicie osłabia i rozprasza. Każdy z nas w swoim życiu miał niejednokrotnie przykłady, że o ile trzeba marzyć i stawiać sobie wielkie cele, ale w konkretnym działaniu, trzeba skupić się na celu najbliższym. Trzeba sobie go precyzyjnie wyznaczyć, określić termin realizacji i metody działania.
Nie myślmy o tym, co będzie po PIS, bo póki co, ten czas „po PIS”, jest nieosiągalny. Przegraliśmy nie tylko bitwę jedną czy drugą. Jesteśmy na najlepszej drodze, by przegrać wojnę, i dla mnie jest to kwestia kilku miesięcy. Przegraliśmy, bo nie potrafiliśmy określić dokładnie najważniejszego celu. Ciągle zastanawiamy się, kto ma być liderem opozycji. Przepychamy się, kto ma mieć głos decydujący, czy Petru, czy Schetyna, a może Kosiniak Kamysz, czy ktoś z lewicy. To samo dotyczy samo- unicestwiającego się na naszych oczach KODu. Zapewniam WAS, że po tej przegranej wojni, te wasze priorytety nie będą miały żadnego znaczenia. Zarówno Schetyna, co Petru, Kijowski, Szumełda i inni, będą tak samo bezwartościowymi niewolnikami. Być może posiedzą w tym samym wiezieniu. I będą tylko własnej głupocie i przerostowi ambicji to wszystko zawdzięczać. Dziś wrogiem jest PIS. Wszyscy inni powinni być przyjaciółmi, bo takie są zasady wojenne. Co będzie po PISie, to jest sprawa drugorzędna. Ta wojna może trwać tak długo, że po jej zakończeniu może nie być wśród nas już wielu polityków, którzy dziś tak bardzo się pchają na świecznik. Jeśli wszyscy ludzie dostrzegający zagrożenie pisowskiej polityki, nie odłożą na później swoich ambicji i nie postawią sobie wyraźnego celu, to mogą od razu się poddać i złożyć broń. Ta walka, kiedy każdy ciągnie wózek opozycji w inną, sobie tylko dobrą stronę, jest pozbawiona sensu.
Tymczasem powstają frakcje, a przy okazji grupy na portalach społecznościowych, które nie mają na celu walki w opozycji do PISu. Ich głównym celem jest zwalczanie innych opozycjonistów. Mam na myśli np. grupę zwolenników Mateusza Kijowskiego pod nazwą
DJWN Screen Media, która do złudzenia przypomina trollowskie grupy działające na rzecz PISu w okresach wyborczych. Zajmuje się ona wulgarnym zwalczaniem poprzez pełne pomówień posty, innych działaczy KODu, tylko dlatego, że nie zajmują się tworzeniem hymnów pochwalnych na temat lidera KODu, lecz realną walką w obecną władzą. Jestem takimi tworami po prostu zniesmaczona i zszokowana. Widzę w nich ludzi, którzy do tej pory walczyli ramie z ramię w obronie demokracji. Wielu z nich uważałam za bardzo wartościowych członków społeczeństwa, swych wirtualnych przyjaciół. Chciało by się zapytać z zażenowaniem: Ludzie, co się z wami porobiło? Co Wam tak bardzo zatruło mózgi? Być może, kurczowe trzymanie się kiecki pana Kijowskiego wydaje się WAM jedynym sposobem na uzyskanie jakiejś pozycji społecznej. Obawiam się jednak, że jest to już tylko droga w przepaść.
Póki co, inni, którzy potrafili odstawić swoje prywatne ambicje, działają nadal dla dobra Polski. Przeszkadzają Kaczyńskiemu w miesięcznicach, uczestniczą w strajkach lub we wczorajszych manifestacjach poparcie dla Unii Europejskiej. Mam nieodparte wrażenie, że liczebność wczorajszej manifestacji w Warszawie była tak duża, tylko dzięki temu, że nie organizował jej ani Pan Kijowski, ani KOD Mazowsze, na który ludzie już mają po prostu uczulenie.
Tak więc: Drodzy Polacy! Nie myślmy o tym, co będzie po PISie, nie myślmy nawet o tym, co będzie jutro. Póki co, nikt z nas nie wie, czy ten piękny dzień, podarowany nam wszystkim przez los, nie jest naszym dniem ostatnim. Myślmy więc o tym, co możemy zrobić dla Polski dziś. Dlatego ja dziś, mimo niedzieli do WAS piszę. Liczy się tylko tu i teraz, bo to dziś, w każdym momencie, budujemy przyszłość! Przeszłość jest nieodwracalna, a przyszłość tylko ułudą.
Pozdrawiam w NIEDZIELĘ !


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kręta droga z czarnej dupy. ( Tekst z dnia 19 marca 2019 roku.)

Od dawna nie rozumiem mojego kraju. Nie rozumiem polityków i obywateli. Ale tak naprawdę, jak wszyscy ulegam manipulacji i poddaje się ogó...