piątek, 8 grudnia 2017

Czołowe mendy. (Tekst z dnia 12 lutego 2016 roku)

Są różne symptomy dojrzewania i starzenia się. Ja z wiekiem zaczęłam doceniać przysłowia i mądrości życiowe. Dawniej uważałam je za takie tam gadanie starszych pań. Muszę jednak przyznać, że ci prymitywni ludzie z dawnych epok mieli coś, czego nam, dzieciom cywilizacji, brakuje. Mieli intuicję, która pozwalała im wyznaczać pewne kanony postępowania, pomimo braku wiedzy. Oczywiście nie wszystkie przysłowia są ponadczasowe i uniwersalne. Na przykład przysłowie „ Nie dla psa kiełbasa” w dosłownym znaczeniu, w moim domu nie obowiązuje. Mój pies bardzo lubi wyroby wędliniarskie i jeśli chce się go nagrodzić, kawałek kiełbasy jest wyjątkowo skuteczny w wyrabianiu odruchu Pawłowa. Ale, żeby nie było, że wyjątkowo odbiegam od tematów politycznych! Nic bardziej mylnego. Chciałaby bowiem krótko skomentować ( krótko, bo dziś piąteczek) sytuacje wokół niejakiego Pana Komendanta Głównego Policji Zbigniewa Maja. Na początku swojej kadencji na tym stanowisku stał się ten Pan głównym aktorem pewnego dość obrzydliwego filmu, który miał dla mnie tylko jedną wymowę. Otóż Pan Komendant, za namową swoich pryncypałów dał się wkręcić w akcje pt: Jaka to bezczelna władza była, że śmiała używać nowoczesnej techniki do walki z przestępcami. Jakoś nie zauważyłam, by Pan Maj i jemu podobni, w trybie pilnym przenieśli swoje biuro do sutereny, albo odesłali służbowe samochody, wzywając jednocześnie bryczki z końmi w celu poruszania się nimi i ułatwienia sobie w ten sposób, trudnych policyjnych zadań. Komendant sugerował nawet, że jego poprzednik cierpiał na jakąś chorobę depresyjno- prześladowczą, ponieważ panicznie bał się podsłuchów. Po pierwsze, jeśli się ma do czynienia z materiałami tajnymi, to trzeba je chronić, a po drugie, po tym, jak zaszaleli kelnerzy z „Sowy”, ta obsesja byłaby uzasadniona. To, że Pan Komendant zasłynął ogłoszeniem przestępstw, których nie było( mówię tu o inwigilacji dziennikarzy) nie budzi mojego zdziwienia. W końcu wkręcanie ludzi w wyimaginowane przestępstwa jest wizytówka partii PIS. A po tych dwóch miesiącach panowania Pana Komendanta i jego niezwykle spektakularnym opuszczeniu posterunku, chciałabym z nieukrywaną satysfakcja zapytać: Dlaczego Pan nie poinformował swego pryncypała, że trochę ma Pan za uszami. Obyłoby się bez wstydu. Chyba, że pański przełożony, Pan Błaszczak, o wszystkim wiedział, tylko jak zwykle potraktował Polaków jak debili, którzy tego nie odkryją i nie zareagują. A najbardziej śmieszy mnie Pana konferencja prasowa, w której Pan oświadczył, że układ Pana atakuje. ( to już do Marsjan nie daleko) I kto wyszedł teraz na paranoika, który cierpi na schorzenia depresyjno- prześladowcze???
Mówi Pan, że nie chce, by jakiś cień padł na policyjny mundur? Wie Pan,    nawet gdyby Pan zabił Papierza, to tej komedii o Bizancjum Pan nie przebije. Już i tak Pan ten mundur i swój urząd ośmieszył. A wracając do mojego wstępu: Tak oto w przypadku Pana Komendanta sprawdzają się dwa przysłowia, które dopadły go tak szybko, że chyba się nie spodziewał. Panie Były Komendancie Maj. „Kto pod kim dołki kopie, ten sam w nie wpada”. I na przyszłość niech Pan chociaż jedną naukę z tego wyciągnie: „Nie czyń drugiemu, co tobie nie miło”
Miało być krótko, więc jeszcze jedna uwaga do Pana Ryszarda Petru. Mam nadzieję, że to był sarkazm a nie naiwność z tym liczeniem na skruchę Pana Błaszczaka. W obszarach mojej wyobraźni nie mieści się taka sytuacja, że Pan Błaszczak przyznaje się do błędy i mówi przepraszam. Uważam go za czołową mendę wśród rządzących tym krajem.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kształt maski. ( Tekst z dnia 9 listopada 2019 roku)

Miałam to wrzucić dopiero jutro. Mam świadomość, że nie ma takich słów, które by mogły podziałać. Ale piszę to wszystko już dziś, bo zaws...