niedziela, 10 grudnia 2017

Człowieczeństwo. (Tekst z dnia 22 października 2016 roku. )

Jeszcze trochę i się chyba pochlastam. Oglądałam dziś całkiem przypadkiem w TVN 24 program konfrontujący dwie kobiety, dwie matki z tak zwanych trudnych ciąż, które urodziły swoje dzieci i musiały na ich śmierć patrzeć. Jedna normalna kobieta, widać, że po tym nieszczęściu będzie miała traumę do końca życia, druga prawdziwa zimna suka pozbawiona uczuć.
Stopień odczuwania tych dwóch kobiet widać na pierwszy rzut oka. Jedna sparaliżowana pamięcią o swoim umierającym w cierpieniach dziecku, druga opowiadająca o jego ostatnich chwilach, jak o zabawie sylwestrowej.
Wracam jeszcze raz do Waszych częstych uwag, o nieco ostrym języku, którego używam. Ale kiedy oglądam takie scenki, to żadne wulgarne słowo nie jest wystarczająco mocne, by ocenić to co czuję. Bo choćby takie brzydkie słowo, jak kurwa, w słowniku polskim oznaczające panią świadcząca usługi seksualne za pieniądze. Niby jest bardzo obraźliwe. Ale jeśli te dziewczyny nie roznoszą żadnych chorób, wykonują swój zawód z własnej woli i przy okazji nikogo nie krzywdzą, to jestem w stanie uznać, że ich praca jest nawet społecznie użyteczna. Jest bowiem wielu samotnych panów, którzy mogą z tymi paniami rozładować niepotrzebne stresy, lub panowie, których małżonki są obłożnie chore, nie muszą ich zdradzać uczuciowo, by zaspokoić swoje potrzeby. Jestem nawet pewna, że lepiej by niektórzy nadpobudliwi mężczyźni skorzystali z usług prostytutki, niż napadli na jakąś kobitkę w parku lub ciemnej ulicy. W takiej sytuacji jestem skłonna darzyć tak zwane kurwy pewną dozą szacunku. Tak więc byłabym nieuczciwa wobec tych pań prostytutek, gdybym nazwała kurwą taką wyrodna matkę, dla której, cytuję: Dwie godziny życia jej umierającego zaraz po porodzie dziecka, są najszczęśliwszymi w jej życiu, a jego pogrzeb był przyjemnością, bo mogła je ochrzcić i się z nim pożegnać. Mało tego, ta kobieta, nie ten potwór, stwierdził, że jest pewna, iż to dziecko czuło, że jest przez rodziców kochana. Co mogło odczuwać, poza bólem fizycznym, dziecko u którego stwierdzono bezmózgowie i brak czaszki? Jestem przerażona, że ktoś taki posiada jeszcze dwójkę normalnych zdrowych dzieci. Czy psychopatki powinny wychowywać dzieci?
Możecie myśleć co chcecie. Ja chętnie pójdę do piekła, nie za swoje winy, ale tylko po to, by uniknąć wiecznego przebywania w towarzystwie takiej pizdy! Ja rozumiem, że rodzą się na świecie ludzie z wrodzonymi wadami, które nie pozwalają im na współczucie i nie jest to ich wina. Ale takie matki są produktem kultury katolickiej. Ta czarownica powiedziała, że miłość musi boleć, ale że nic nie wskazywało na to, by to dziecko cierpiało zanim umarło.
Dlaczego nikt nie wymyśli urządzenia, by można było komuś w ramach kary zadać podobny ból fizyczny i psychiczny, jaki ta osoba zadała swej ofierze. Może takie egoistyczne babsko poczuło by wtedy, że nie jest żadną matką, tylko oprawcą swego dziecka. Jeśli ten bóg, w którego tak wierzycie, stworzył was na swoje podobieństwo ( bo mnie na pewno nie) to ładnym musi być skurwysynem. Zwierzęta mają w sobie więcej miłości niż bohaterka tego reportażu. Ja, słuchając tego monstrum, miałam łzy w oczach, bo dla mnie większym przeżyciem była śmierć mojego psa 5 lat temu, niż dla niej własnego dziecka.
Mam wrażenie, że jeśli wszelkiego rodzaju wróżby o końcu świata zawierają choć ziarno prawdy, to apokalipsa jest już blisko. Poziom podłości ludzkiej jest już tak wielki, że chyba żadna planeta by tego nie wytrzymała.
Kończę już ten dzisiejszy list napisany nie wiem do kogo. Kończę, bo nie potrafię sobie poradzić z tym, że na całym świecie może nie jest najpiękniej i najnormalniej. Ale takiej czarnej dziury, jaką staje się z dnia na dzień moja Ojczyzna, nie ma nigdzie. Przez wieki, mimo stałej obecności kościoła katolickiego, władcy i rządy były na tyle stanowcze, że nie pozwoliły się tej zarazie panoszyć. Ale niestety nadeszła chwila, że rządzący są równie popierdoleni, jak kościelne pasibrzuchy. Jestem pewna, że to jest koniec tego państwa, koniec Polski. Jeśli tego nie zatrzymamy, zginiemy.
Walczyliśmy o wolną Polskę. Zdawało się nam, że to, co wywalczyliśmy jest dobre. Ale Drodzy Państwo: Nigdy nie czułam się w komunie tak podle, jak teraz, nigdy nie czułam się tak zniewolona, tak bezsilna. Nigdy nie widziałam takiej nawałnicy ludzi pozbawionych litości i serca, że o rozumie nie wspomnę. Nigdy przedtem politycy nie ubliżali mojej inteligencji i nie poniżali mojej moralności. Boję się żyć. Boję się, że komuś po prostu przypierdolę i z przyjemnością pójdę siedzieć za Ojczyznę. Zaczynam zazdrościć alkoholikom. Może przez pryzmat butelki, ten świat nie wydaje się takim bagnem, a człowieczeństwo nie leży twarzą w szambie.  



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bajka o pewnym biznesmenie. ( Tekst z dnia 16 czerwca 2019 roku)

Drodzy Niedzielni Czytacze moich postów. Obietnica, że w niedziele nie będę nic pisać, bo chcę mieć dzień całkowicie wolny, j...