sobota, 9 grudnia 2017

Czy chcesz, by twój syn został bohaterem? (Tekst z dnia 19 czerwca 2016 roku. )

Często, po całym dniu oglądania telewizji, zastanawiam się, czy mamy na pewno jedną Polskę, czy może przynajmniej dwie. To, że w przestrzeni publicznej posługujemy się dwoma różnymi odmianami matematyki, które ja nazywam naukową i życzeniową, mogliśmy się już wielokrotnie przekonać. Na przykład w programie 500+, kiedy dość ścisłe pojęcie „ wszystkie dzieci” dla jednych znaczy wszystkie, a dla innych niezupełnie. Nie potrzeba zaawansowanej wiedzy, by dostrzec wiele takich różnic. Wystarczy zwykłe dodawanie, czy mnożenie. Kiedy opozycje liczy, ile program 500+ będzie kosztował budżet, naiwnie wierzy że wszystkie znaczy wszystkie, a pani SZ myśli o wszystkich niepierworodnych i jeszcze liczy, że ci bogatsi będą kretynami i sami zrezygnują z darmowej kasy. Póki co, jeden się taki w Polsce znalazł, minister Ziobro. I też jej do budżetu nie zwrócił. Mamy też kilka nowych dowcipów o policjantach: Np. Ilu potrzeba policjantów, by umieli policzyć do stu pięćdziesięciu tysięcy? Albo: Do jakiej liczby uczą liczyć policjanta? Do czterdziestu tysięcy!. Mało śmieszne? Tak myślałam!
Ale takie sytuacje były, są i będą. Na taką samą ślepotę cierpieli komuniści i teraz mamy powtórkę z rozrywki. Ale prawdziwe rozdwojenie jaźni mamy słysząc wypowiedzi Macierewicza, a potem „ niestety, jeszcze prezydenta” Dudy! Pierwszy twierdzi, że największym zagrożeniem dla Polski jest Rosja, a drugi, że nie należy Rosji postrzegać w kategorii wroga???! Jeden gwarantuje wysłanie samolotów bojowych do walki z ISIS, a drugi, że nie ma mowy o zaangażowaniu polskiego wojska w tych rejonach. Panowie! Może byście się spotkali i ustalili wspólną wersje wydarzeń, bo się motacie w zeznaniach. A może jeden z was przemawia do kobiet, a drugi do mężczyzn, jeden do niskich a drugi do wysokich, jeden do ładnych a drugi do brzydkich, jeden do blondynów a drugi do ludzi o ciemnych włosach? A może każdy z was żyje w innej Polsce? Nie, wy tak mieszacie, by każdy dopasował sobie wasze słowa do własnych poglądów. Jest coś dla wrogów Rosji i coś dla przyjaciół. Jest coś dla zwolenników wojny i coś dla ludzi nastawionych pokojowo. A mnie przeraża fakt, że w tak ważnym resorcie, jak obrona, nie ma jednego dowódcy. Bo co się stanie w przypadku prawdziwego zagrożenia? Jeden będzie kazał strzelać, a drugi czekać, jeden atakować z prawej, a drugi z lewej. A może dopiero, kiedy będą lecieć im na głowę pociski będą ustalać, który jest ważniejszy? Pytanie tylko, do czego nas może to doprowadzić? Ta zabawa w dobrego i złego wujka jest bardzo niebezpieczna. Macierewicz wyraźnie się czuje niepocieszony brakiem zainteresowania ze strony ISIS. Denerwuje się tak bardzo, że postanowił prowokować terrorystów przede wszystkim słowem. Podejrzewam, że z powodu tej frustracji, sam zlecił wydzwanianie na policję z informacja o podłożeniu bomb. A potem wraz z Błaszczakiem świetnie się bawią na koszt policji, która w danym momencie mogłaby by być w innym potrzebniejszym miejscu. Gdyby udało się sprowokować terrorystów do dokonania zamachu w Polsce, wreszcie władza otrzymałaby oręż do ręki w walce z emigrantami. A jak pięknie by ustawa antyterrorystyczna weszła w życie! Równie sprzeczne deklaracje słyszymy z ust pani SZ. i prezydenta. Ona mówi, że ani jednego emigranta nie przyjmiemy, a on że owszem ! Tylko tyle, że on to mówi zagranicą, bo w pisowskich mediach się tego nie pokazuje i „ baranki” tych wypowiedzi nie słyszą.
Wydaje się, że odkąd Europa ma mesjasza Dudę, nawet Papież wydaje się zbędny. Nie dość, że poucza kraje zachodnie w kwestiach gospodarczych i obronnych, że jest ekspertem światowym w dziedzinie demokracji, to dziś słyszałam, jak usiłował nawracać Europę na jedyną słuszną, katolicką drogę. Ręce opadają. Europa się patrzy i szczęka jej opada coraz niżej. Bo w taki obrót sprawy trudno uwierzyć, że taka miernota śmie pouczać cały świat. Mały, śmieszny człowieczek, któremu się zbyt wiele wydaje. Ale nie żałujmy mu. Niech ma swoje 5 minut. Oby tylko nie trwało zbyt długo.
Właśnie dotarła do mnie wiadomość, że prezydent zgodził się na udział polskich żołnierzy w działaniach przeciwko ISIS. Powinnam być zadowolona, panowie uzgodnili wspólne zeznania. Szkoda tylko, że osoba, która uważa się za najważniejszą w Polsce, potrafi 3 razy zmienić zdanie na ten sam temat w ciągu tygodnia. Dlaczego? Odpowiedzcie sobie sami. Może nie ma własnego zdania, a może jest nikim. Trochę mnie to uspokoiło, bo wyraźnie widać, że nie ma dwóch ośrodków zarządzania armią, zarządzania czymkolwiek. Jest tylko jeden prezes i to on przyciska guziczki. A my, my staliśmy się właśnie żywą tarczą. A wiedząc, że w tradycji naszej Ojczyzny jest, ze bohaterem się zostaje zazwyczaj pośmiertnie, nie życzę matkom żołnierzy, by ich syn został bohaterem.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

I po co kochać ten kraj? ( Tekst z dnia 21 maja 2019)

Słuchanie informacji w środkach masowego przekazu, śledzenie mediów społecznościowych i czytanie gazet, może prowadzić człowieka do ...