piątek, 8 grudnia 2017

Czy jest tu ktoś normalny? (Tekst z dnia 4 marca 2016 roku. )

Możecie mi zarzucić, że zwracam się w swych nieproszonych listach do wielu osób, ale nie do tych najbardziej właściwych. Nigdy, jak dotąd nie udało mi się przemóc i napisać coś do Pana Kaczyńskiego. Prawdą jednak jest, że patrząc na niego, słuchając go, odczuwam prawdziwą pustkę. Mam dziwne wrażenie, że ten człowiek żyje za taką ścianą ułudy, że nic nie jest w stanie do niego dotrzeć. Kiedy przemawia, mam wrażenie, że wprawdzie rozumiem słowa, ale na pewno nie używa żadnego z ziemskich języków. Mam tak sprzeczne odczucia, że po prostu pogodziłam się, że nigdy nie zrozumiem, o co chodzi temu człowiekowi. Co do większości „gwiazd” na firmamencie pisowskiego nieba, łatwo jest wyrobić sobie szybko jakieś zdanie, które by ich charakteryzowało. Pani Kempa, która chce zagadać wszystkich, by nie zauważyli, jaka jest głupia i pusta. Pan Brudziński, typowy sadysta i niewyżyty, agresywny dupek. Pan Gliński kojarzy mi się z obrzydliwie gęsta zupą typu krem, gdzie wszystko jest zmieloną, jednolitą papką koloru gówna. Pan Kurski, szmata bez honoru. Pan Kamiński, psychopata do kwadratu. Ziobro, typowa pizda. Błaszczak jest dla mnie czymś w rodzaju worka treningowego. Po prostu to jedyny człowiek, któremu bym przywaliła zamiast „dzień dobry”. Pani Pawłowicz, wiadomo: fleja, obora, ściek. O szanownym prezydencie rozpisywałam się wiele razy i dla mnie to jest śmieć ludzki, oszust i cienias. Mogłabym tak wymieniać w nieskończoność. Nie zapominając o przypadkach klinicznych: Pani Szydło, jako obraz depresji i Macierewicz, no tu to chyba kilka chorób się nakłada. Od niezrównoważenia emocjonalnego po schorzenia depresyjno prześladowcze połączone ze zwidami. Aż strach popatrzeć, kto kieruje tym „ wesołym autobusem”. I nad tym wszystkim czuwa prezes: Mały, zakompleksiony człowieczek, pełen sprzeczności, który pozostaje tajemnicą, bynajmniej dla mnie. Ma on na pewno co najmniej dwie twarze. Na co dzień robi wrażenie dobrotliwego, niedorobionego głupka. Wiecie, takiego, który nie jest w stanie nauczyć się jeździć samochodem, korzystać z karty kredytowe, czy obsłużyć komórkę. Nie wie z czego się bierze marihuana, i nie potrafi powtórzyć imienia psa. Po prostu ćwierć idiota, 3 minuty od kretyna. Ale kiedy w zaciszu swego gabinetu obmyśla zemstę, jest genialnym strategiem i planuje wszystko z wyrafinowana precyzja. Jestem pewna, że wychodząc do ludzi, stając na kuchennym stołku dla krótkich i wygłaszając te płomienne frazesy o katastrofie smoleńskiej, o zdrajcach, mordercach brata, o potomkach ubecji, nie wierzy w ani jedno własne słowo. I nie rozumiem, nawet nie ma dobrej dykcji, ani umiejętności oratorskich, a mimo to......potrafi przeciągnąć na swoja stronę 30% społeczeństwa, które idzie za nim, jakby było w amoku. Jest to na pewno człowiek genialny, ale jest to geniusz skurwysyństwa najwyższych lotów. Jeśli ktoś śledzi serial „Gra o tron”, to ten ogłupiały Naród przypomina mi postać Theona. Człowiek ten został tak bardzo okaleczony i upokorzony, pozbawiony godności, siły i woli życia, że kiedy dostaje kolejny cios, odbiera go jak nagrodę i prosi o więcej. I widząc Kaczyńskiego przemawiającego do swych wyznawców smoleńskich, mam wrażenie, że między nim a słuchaczami, wytwarza się właśnie taki rodzaj więzi, jaki jest między ofiara a oprawcą. Widzę go, jak opowiada totalne głupoty, czuję, jak w duchu się śmieje z tych ludzi, a oni go słuchają i są mu wdzięczni. Co się kłębi w jego głowie w takim momencie? Przecież musiałby być niespełna rozumu, by wierzyć w to, co mówi. Więc cel, jakim jest władza, pozwala mu posunąć się do każdego kłamstwa? A może go to bawi i myśli sobie: Cokolwiek im powiem, to te barany i tak uwierzą. Czy chociaż raz pomyśli o Polsce, o tym, co robi własnej Ojczyźnie i czy prywata jest tego warta? Ja nie wiem. Zazwyczaj widząc kogoś postępującego źle, zastanawiamy się dlaczego to robi, próbujemy znaleźć w jego przeszłości przyczyny bezsensu jego działania. Zazwyczaj jest to tak, że człowiek nie chce źle, jest tylko czasem głupi, nieodpowiedzialny, doprowadzony do granic wytrzymałości czy krzywdzony w przeszłości. I wielu z was się też śmieje z Kaczyńskiego, że kretyn, że kurdupel, że za głupi, że pod kiecka mamusi całe życie siedział. Drodzy moi nie śmiejcie się. To jest wyjątkowy przypadek. On nie jest głupi. On jest podły. Nie sądzę, by kogoś kochał, nawet brata czy matkę. I Polska, nasza Ojczyzna, jest dla niego niczym. To niebezpieczny człowiek. To, co nim kieruje z czasem rośnie w siłę. Jest to zawiść, zazdrość, pragnienie kontrolowania wszystkich i wszystkiego i brak szacunku do wszystkich. Nawet swoich traktuje, jak śmieci. Dokąd nas zaprowadzi? Raczej nie do ziemi obiecanej. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kształt maski. ( Tekst z dnia 9 listopada 2019 roku)

Miałam to wrzucić dopiero jutro. Mam świadomość, że nie ma takich słów, które by mogły podziałać. Ale piszę to wszystko już dziś, bo zaws...