niedziela, 10 grudnia 2017

Czy mury runęły naprawdę? (Tekst z dnia 30 sierpnia 2016 roku. )

Cóż jest takiego wyjątkowego w tym MURZE NIEGODZIWOŚCI, że ciągle odrasta ????
Przez tyle lat śpiewaliśmy, że mury runa, runą i wydawałoby się, że stanęliśmy na gruzach, my zwycięzcy, że zatknęliśmy flagę wolności i że przed nami już tylko świt. Uwierzyliśmy, że wszystkie burze historii już są za nami. Ale wystarczyła tylko chwila snu, zbyt twardego i spokojnego, by zęby krat zaczęły znów się szczerzyć i by odrastać zaczął ten mur. Jeszcze nam nie wygoiły się rany i blizny, a znowu ktoś je rozrywa i wmawia nam, że na próżno nas bolą i szpecą, że wracamy tam, gdzie umiera nadzieja.
My Polacy, tak łatwo rzucamy słowa o walce do krwi ostatniej, o wstawaniu z kolan, o wolności, która nie umiera nigdy, a jednocześnie hodujemy mury nienawiści, Trzymamy gdzieś tam głęboko w sercach na wszelki wypadek kajdany i łańcuchy i gotowi jesteśmy z byle powodu sobie je założyć jeszcze raz. Walczymy o bohaterską śmierć, zamiast walczyć o piękne życie. W imię jakiego wyższego dobra jesteśmy zdolni przemilczeć zniewagi? Co nas upoważnia do stawiania na szali życie przyszłych pokoleń, by zachować pozorny spokój? Dlaczego ułatwiamy jednemu, niedowartościowanemu człowiekowi podpalać Polskę tylko po to, by mógł zostać bohaterem? 
Jutro rocznica POROZUMIEŃ SIERPNIOWYCH, pokażmy, że my obywatele Polski jesteśmy razem. Pokażmy, że ten mur nie odrośnie, że jesteśmy go w stanie zburzyć na zawsze, że trud bohaterów nie poszedł na marne. Okażmy wsparcie Lechowi Wałęsie! Pójdźmy jutro pod jego dom i tak długo krzyczmy „ Dziękujemy”, aż sił nam zabraknie, aż ochrypniemy! Niech nas usłyszą w całej Polsce, w Europie i na świecie. Niech nas usłyszą nawet w na Marsie. Niech w końcu będzie widać, kim jesteśmy i jacy jesteśmy silni.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Patrząc w lustro Syzyfa. ( Tekst z dnia 16 października 2019 roku)

Myśli kłębią mi się w głowie rozmaite. Obiektywnie rzecz ujmując większość z nich nie kwalifikuje się do wypowiadania na głos. Oczywiści...