niedziela, 10 grudnia 2017

Czyż nie dobija się koni... (Tekst z dnia 6 października 2016 roku. )

Kiedy do sejmu wpłynęły obywatelskie projekty ustaw w sprawie aborcji poczułam prawdziwy niesmak. Kiedy pojawia się ten temat, zawsze jest on zasłoną dla innych, podłych działań władzy. Wiadomo, że wzbudzi on tyle emocji, że można w tym czasie wywołać trzecią wojnę światową i nikt by tego nie zauważył. Ale dziś, po dwóch tygodniach, naprawdę się cieszę, że PIS się dał wkręcić w ten temat i że zlekceważył jego wagę. Dał się obnażyć i to nie tylko z lewej stronie politycznej, ale także i prawej. I naprawdę muszę oddać szacunek twórcom projektu zaostrzającego prawo, za dzisiejsze pokerowe posunięcie. Wiadomo, że od czasu czarnego marszu, PIS wypowiadał się głośno, że nie poprze karania kobiet, i że to jest powód odrzucenia projektu. A tu masz, wnioskodawca wycofuje się z tego zapisu i mówi PISowi sprawdzam. W ten sposób bardzo łatwo obnażono prawdziwe twarze tych zakłamanych ludzi. Jakoś PIS od jakiegoś czasu przestał odnosić się do Suwerena. Wydawało się wam, obywatelom głosującym na PISże TERAZ MY oznacza was? TERAZ MY dotyczy tylko tych, którzy stoją pół metra wokół koryta. Reszta to tylko bezwolne barany, których się dowolnie wykorzystuje. Mówiliście, że wreszcie czujecie się jak w Polsce, że wreszcie będzie ważna katolicka tradycja. I na kogo zagłosowaliście? Na ludzi, którzy nie mają żadnej wiary i żadnej ideologii. Ich religią jest władza i kasa. I jeszcze wiele razy będziecie się mogli boleśnie przekonać, jak bardzo jesteście nieważni. Jeśli to będzie wygodne dla tej władzy, odwrócą się tyłem do każdego. I nie zajmie im to wiele czasu. Wystarczy jedno małe zebranko klubu i już wychodzą z niego zupełnie odmienieni ludzie, z inna moralnością i innymi poglądami. Gdyby im się to opłaciło, przeszli by na Islam. Nie ma co do tego wątpliwości. Nie wiele lepszy jest kościół. Episkopat, który zawsze opowiada się za życiem, także złagodził stanowisko, by ułatwić władzy przetrwanie. Zobaczyli, że żarty się skończyły, więc i moralność można zmodyfikować. Zupełnie nie rozumiem tej pokręconej logiki kościoła. Dlaczego jesteście takimi obrońcami życia? Przecież wierzycie w życie po śmierci. To nam, ateistom powinno zależeć na życiu, bo my mamy tylko to, tutaj i teraz. A dla was życie doczesne jest tylko czymś w rodzaju egzaminu przed rajem i „śmierć to dopiero początek”. Mam wrażenie, że nie ma większych hipokrytów jak katolicy na czele z dostojnikami kościoła. Ich obrona życie jest tylko dbałością o to, by klientów było wielu i by płacili jak najdłużej. Dlatego emigrant Chrześcijanin, jest bardzo ważny, bo prędzej czy później będzie musiał haracz zapłacić. A innowierca nie zapłaci, więc niech tonie, niech umiera. Jego życie nie jest nic warte, ani od poczęcia, ani po urodzeniu.
Jeśli ktoś naprawdę ma potrzebę wiary w jakiegoś boga, to dlaczego służy takim ludziom? Dlaczego nie potrafi otworzyć oczu i zobaczyć prawdy?
A wracając do polityki. Współczuje wyborcom PISu, dziś stracili statut nieomylnego suwerena, i mieli okazję przekonać się, jakich oszustów wybrali jako swych przedstawicieli. Następnym razem zalecam kierowanie się rozumem, a nie podszeptami proboszcza.
Przepraszam, staram się nie bluźnić, ale prawdziwym kurewstwem wykazała się dziś „sekretarka prezesa świata”. Ona naprawdę nie jest z tego świata i nic nie rozumie. Widzi tylko pieniądze i jej się wydaje, że my strajkujemy tylko kasę.
Drogie Panie w czarnych satanistycznych strojach, protestujące na ulicach! Ile ma wam rząd zapłacić, byście wróciły do domu? 500 plus wystarczy? Ile jest warte cierpienie śmiertelnie chorego dziecka, które umrze w mękach dwa dni po urodzeniu? Jak można w ogóle w takiej dyskusji rozmawiać o pieniądzach? Jak może rząd deklarować, że zapłaci kobietom alimenty, za gwałciciela, że wam zapłaci, byście przymknęli oko na cierpienie wszego śmiertelnie chorego dziecka? Oczywiście, chore dzieci są i kochamy je tak samo. Ale dla mnie to wystąpienie tego bezdusznego robota oznaczało jedno: Zamknijcie mordy, głupie kurwy. Wróćcie do domu, to wam zapłacę! Jest taki stary, kultowy film „Czyż nie zabija się koni”, lub z naszego podwórka, opowiadanie Jerzego Putramenta pt „Święta kulo”. Mówi ono o tym, że śmierć jest często aktem litości i najwyższej miłości.
Tak, my cywilizowani ludzie, dobijamy cierpiące zwierzęta, usypiamy chore koty i psy i robimy to z miłości i szacunku. Nie stać nas niestety, na taki sam gest miłości lub choćby litości, w stosunku do kogoś bliskiego. Uczucia, moralność, zasady, to nie jest jakaś abstrakcja. Ból i cierpienie również nie. Wiem, że nie usunęłabym dziecka z gwałtu. Mogłabym się także głęboko zastanowić, gdyby chodziło o zagrożenie mojego życia. Nie usunęłabym dziecka z zespołem Downa lub inną chorobą nie powodującą bólu i cierpienia. Ale nie mogłabym patrzeć na męczarnie dziecka i odczuwać bezradność, nie mogąc mu ulżyć. Każdego dnia umierała bym od nowa z tym dzieckiem. I trzeba nie mieć serca, by tego nie rozumieć.
Ja już dawno wyrzuciłam religie za drzwi właśnie dlatego. Religia nie tylko tłumi objawy myślenia, ale zabija w nas wrażliwość, zabija serce. Każe nam kochać jakąś wymyślona postać, krzywdząc przy tym bliskich. Godzić się na trwanie w patologicznych związkach, dostawać po twarzy, oglądać maltretowanie i wykorzystywanie swych dzieci, tylko dlatego, że „co bóg złączył niech człowiek nie rozłącza”. Każe nam dzielić ludzi na katolików i złych. I cała ta machina fałszywej moralności została zbudowana po to, byśmy bez oporu oddawali nasze dobra jakimś bezideowym leniom. I dopóki jest to takie sobie niegroźne uzależnianie i straszenie ludzi, to się nie odzywałam. Komu się nie chce myśleć, niech płaci. Ale ten szantaż emocjonalny, to wykorzystywanie uczuć, ta obłuda, to wszystko powoduje już mdłości. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kraina aniołów... (Tekst z dnia 24 marca 2019 roku)

Drogi Darku... Od razu przepraszam, że mówię do Ciebie po imieniu, chociaż się wcale nie znamy, a Ty jesteś osobą dorosłą. Mieszkam od ...