poniedziałek, 11 grudnia 2017

Daleko od rzeczywistości.(Tekst z dnia 20 kwietnia 2017 roku. )

Na początku wszystko było proste. PIS zwyciężając wybory postawiło wszystko na głowie. Każdego dnia były nowe wiadomości godne komentarza. Ale z czasem wykrywa się fałszywą nutę. I tak naprawdę ma się wrażenie, że wszystkie słowa już zostały powiedziane.
Właściwie, taki wpis, jak dzisiejszy, mogłabym powtarzać każdego dnia. Bo to co powiem jest uniwersalne i dotyczy każdego nowego polskiego dnia.
A więc co mamy dzisiaj na talerzu?
Kaczyński udaje, że się gniewa na Macierewicza, lecz wie, że bez niego jest nikim. Minister Szyszko, musi odstrzelić jelenie, by nie zżerały drzew, które i tak już wyciął. Prezydent udaje na wiele sposobów. Udaje, że oczekuje odpowiedzi na listy wysyłane do Macierewicza, dobrze wiedząc, że i tak nie ma wpływu na armię, której podobno jest zwierzchnikiem. Może udawać, że mu się ta, czy inna ustawa nie podoba, bo wie, że Trybunał i tak wszystko przyklepie. Jakiś, nie wiadomo kto o nazwisku Berczyński, mówi wprost: To ja wykończyłem Caracale, co oznacza, że kaprys jednego debila znaczy w tym kraju więcej, niż wielomiesięczne, międzynarodowe negocjacje. A Polska Armia, pod rządami ministra wojny Macierewicza ma jedno najważniejsze zadanie: Musi własnym ciałem ochraniać pierdolone popiersie prezydenta, który, kurwa poległ w walce z mglą i własną arogancją. Chciałabym zauważyć, że w Polsce jest już spora ilość pomników, popiersi, skwerów, placów i ulic, zadedykowanych prezydentowi Kaczyńskiemu. Czy starczy nam wojska, by chronić je wszystkie? Gdzie ja kurwa żyję? Rozumiem, że ten skoszony smoleński las, ten położony przed brzozą, to Putin osobiście skosił latającą kosiarką.
To już nie jest jakaś komedia, ani kabaret, ani nawet cyrk. To jest jakiś nowy gatunek sztuki!
I zastanawiam się, czy to nie jest w ogóle dla nas, osób wypowiadających się w tych tematach, po prostu poniżające, że my to w ogóle próbujemy komentować.
Przykro mi, ale ja się nie czuję ani krytykiem teatralnym, ani nawet filmowym. A mam wrażenie, że w tym kraju nic się nie dzieje naprawdę. To nie możliwe, by armia ludzi robiła tak wiele dla zwykłego pozoru!
Ile razy włączam telewizor, widzę kolejnego nawiedzonego PISpolityka i do głowy przychodzi mi tylko jedno zdanie: Co on, kurwa, pierdoli. I nie ma to znaczenia, czy ja co dzień używam takiego języka. Po prostu nie można tego naszego polskiego świata opisać w normalnych, cywilizowanych słowach.
Ja się coraz bardziej zniechęcam. Widzę wyraźnie, że tu się nic nie zmieni, że PIS musi dokonać całkowitej dewastacji państwa, że dopiero, kiedy sięgniemy dna, może uda nam się jakoś od niego odbić. Widzę to tym bardziej jasno widząc w jaki prymitywny sposób Polacy się usiłują sprzeciwiać rzeczywistości.
Potrzeba nam mądrych ludzi, którzy będą na zimno planować działania. Póki co mamy taki sam burdel w opozycji, co w kuluarach władzy. KOD w zasadzie już stracił prawo głosu. Poszczególni działacze mogą ewentualnie podłączyć się pod inne inicjatywy. Pod warunkiem, że się wyprą, jak święty Piotr Chrystusa, zarówno Kijowskiego, jak i regionu Mazowsze. Regionu, który wczoraj, jak banda debili, przywitała na dworcu głównym Donalda Tuska, zagorzałego kibica i piłkarza amatora, czerwonymi kartkami. Bardzo bym chciała wiedzieć, kto wpadł na ten genialny pomysł? Nie twierdzą, że wszyscy muszą kochać i się znać na piłce nożnej. Ale chcąc przewodzić w walce politycznej, trzeba mieć chociaż podstawy. Skoro KOD Mazowsze wyskoczył wczoraj z tymi czerwonymi kartkami, oznacza to ni mniej, ni więcej, tylko tyle, że nie ma w tej grupie ani jednego człowieka myślącego. W końcu nie było wiadomo, czy ta grupa jest przyjaciółmi, czy wrogami Donalda Tuska, a jeśli przyjaciółmi, to dlaczego wystawili mu czerwone kartki? Ja nie wiem, ale kto za tymi ludźmi nadąży?
Są osoby, które uważają, że to całe powitanie Donalda Tuska było całkowicie bez sensu, że to nie ma znaczenia w kwestii przyszłych wyborów. Być może, lecz trzeba patrzeć na to, że oprócz prawdziwej walki, toczy się po cichu także walka psychologiczna na emocje. Ludzie, podczas takich imprez ładują akumulatory, podsycają swoją wiarę w zwycięstwo. Oprócz zwykłego pragmatyzmu, oprócz liczenia że 2 plus 2 jest cztery, te emocje będą również miały ogromne znaczenie w wyborach Polaków. I tu pojawiają się różne genezy PISowskiego zwycięstwa wyborczego, a także przegranej PO.
Oczywiście, samymi marszami, pikietami i podobnymi imprezami wyborów nie wygramy, ale wprowadzamy zamęt w swoiste poczucie bezkarności i zadowolenia partii rządzącej. Jest złudzeniem sądzić, że tylko potrzeby socjalne skłoniły Naród do takiego, a nie innego głosowania. Gdyby tak było, znaczyłoby, że tan kraj zginie, bo nie ma kręgosłupa ideowego. Oczywiście, takimi głupotami wyborów się nie wygra. Ale moja diagnoza jest nieco inna ( co do wyborów wygranych przez PIS). Wygrali wybory kłamstwem!!! Wygrali wybory starannie wybierając tę część społeczeństwa, która nie jest zdolna do samodzielnej analizy faktów i nafaszerowała ją faktami wykreowanymi na potrzeby kampanii wyborczej. Nie wiem, na ile znacie polskie społeczeństwo. Żadna ideologia nie jest w nim ważna tak, jak ideologia pieniądza. Te wybory powinny być unieważnione, bo ludzie, którzy głosowali zostali zmanipulowani, zostali ogłupieni wizją władzy, która ich okrada. PIS bardzo sprytnie wykorzystał do tego internet ( w przypadku młodych ludzi) i ambonę ( w przypadku ludzi uzależnionych od kościoła). PIS zagrał na najgorszych ludzkich wadach, na zazdrości i nienawiści, oraz źle rozumianym patriotyzmie. Tak jak istnieje pojęcie zbrodni doskonałej, tak to było doskonałe sfałszowanie wyborów, poprzez pokazanie ludziom złudnej perspektywy rzeczywistości. Coś tam o tym może wiem, bo mam ten zaszczyt walczyć z PISem już od kampanii prezydenckiej. To, co się działo w internecie i w kościołach, tego nie widziałam wcześniej nigdzie i w żadnej sprawie. Komunistyczna propaganda to przedszkole w stosunku do PISowskiej. Pytanie jest tylko takie: co z tym my możemy zrobi? PIS dał na właściwie prosty przepis na zwycięstwo. Powinniśmy brać z nich przykład i walczyć podobną bronią. Ale przecież nie chcemy być tacy, jak PIS!
Nie chcemy kłamać, nie chcemy wymyślać wrogom fałszywych, kompromitujących życiorysów, nie chcemy ich posądzać, że ukradli żyrandol.
Mimo wszystko chcemy ocalić resztki godności tego Narodu. Tylko tyle, że czas, który pozostał do wyborów, dział wyłącznie na korzyść władzy. Władzy, która ma czas i środki, by na bój z nami wytoczyć najcięższe działa.
A tymczasem społeczeństwo jest w marazmie, czeka na szczęśliwy los, na to, że zło samo zniknie i że koło fortuny się obróci. Nie myślmy więc o ty, jak możemy zwyciężyć PIS. Przecież wszyscy pytacie: Odsuniemy PIS i co potem???? No właśnie. Czy mamy perspektywę stworzenia czegoś prawdziwego, mądrego i trwałego, co nie byłoby PISem w bardziej humanitarnym wydaniu? Niestety nie mamy! Ciągle największą siła w tym kraju jest kościół, który nie dopuści prawdziwej liberalnej i wolnościowej polityki. Ja nie jestem wcale pewna, że siłą, którą trzeba ujarzmić, by było normalnie, na pewno jest PIS.
PIS to tylko partia, która raz wygrywa, a drugi raz przegrywa. Ważne jest drugie dno. Ważne jest by rozum zwyciężał z zabobonami.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kraina aniołów... (Tekst z dnia 24 marca 2019 roku)

Drogi Darku... Od razu przepraszam, że mówię do Ciebie po imieniu, chociaż się wcale nie znamy, a Ty jesteś osobą dorosłą. Mieszkam od ...