sobota, 9 grudnia 2017

Do mojej grupy... ( Tekst z dnia 21 czerwca 2016 roku. )

Zagonienie, zabiegani, gnający do nigdzie, do śmierci... W końcu tam wszyscy dotrzemy prędzej czy później. Zajęci polityką, domową ekonomią, problemami dnia codziennego, nie dostrzegamy otaczającego świata. Zupełnie tak, jakbyśmy żyli w akwarium, a wszystko inne było na zewnątrz. Jak byśmy byli za grubą szybą, za która nie dochodzi ani zapach bzów, ani śpiew ptaków. Kiedy ktoś Cię zapyta o kolor zielony, sięgasz myślami do czasów dzieciństwa, do łąk, do drzew, kiedy jeszcze było na nie miejsce w twoim rozpędzonym życiu. Nie widzisz tego koloru wokół siebie, nie słyszysz świata. Nie czujesz zapachu potraw, ani smaku, jedząc zawsze w pośpiechu. Nie zastanawiasz się, co zielonego położyć na talerzu, by zneutralizować szare kolory. Nawet smak piwa, którym kiedyś się delektowałeś, gdzieś ci umyka, zostaje we wspomnieniach. Nie masz już czasu słuchać muzyki tak, by naprawdę ją słyszeć i rozumieć. Nie zastanawiasz się, czy twój kot, którego głaszczesz, ma miękkie futro. Nie zauważyłeś, że przychodzi rzadziej się łasić. Pędzisz, pędzisz, pędzisz, poganiasz: Byle do piątku, byle do wypłaty, byle do Nowego Roku. Tak naprawdę nie żyjesz. Wszystko to, co dała ci natura, piękno, które możesz chłonąć wszystkimi zmysłami, mija cię gdzieś z daleka. Tylko czasem, kiedy usłyszysz czołówkę ulubionego serialu, przeżywasz moment dziwnego, nie zrozumiałego uniesienia, tak krótki, że nie jesteś w stanie go prawie zauważyć. Taki mały moment boskości, ciepła, jak wtedy, kiedy niespodziewanie ujrzysz ukochaną twarz w tłumie.
A przecież tylko od ciebie zależy, jak długie będą te chwile odmienne, kiedy nie spieszysz się nigdzie, kiedy możesz głęboko wciągnąć powietrze i poczuć świat.
Wychodzę przed dom. W oddali widzę budynek Universytetu i kopułę sali koncertowej. Między moim domem a tamtymi budynkami jest ogród pomarańczy. Dziwne, jeszcze jedne owoce nie zebrano, a drzewo znowu kwitnie. Wszędzie roznosi się zapach tych kwiatów. Sąsiadka smaży dziś rybę, jej zapach rozchodzi się po podwórku, słońce rozgrzało kamienie w moim małym ogrodzie. Jest wszechogarniający upał, więc kot drzemie na ogrodowym krześle, a pies na progu drzwi do ogrodu i głośno chrapie. Róża zakwitła na żółto. I to niebo, tak czyste, jakby chmury nie istniały.
Gdybyś mnie wczoraj o to zapytał, nie umiałabym o tym opowiedzieć, ale dziś postanowiłam pozwolić sobie na 5 minut kontaktu z rzeczywistością. Bo to ten świat, tak piękny, jest prawdziwy, a my żyjemy w ułudzie.
Drodzy moi grupowicze. Naprawdę mi wstyd i powyższy tekst jest przyznaniem się do wielkiej winy. Tak bardzo skupiłam się na polityce Euro 2016, i szalonej pogoni za codziennością, że nie zauważyłam, iż grupa ma już ponad 500 członków. Jestem z tego bardzo dumna, ale nie tyle z ilości, co z jakości naszych dyskusji. Ja udzielam się w wielu grupach, ale WY jesteście naprawdę wyjątkowi. I nie chce tutaj się WAM przypochlebiać, ale udało nam się wspólnym wysiłkiem wyeliminować wszelkiego typu patologie. Po pierwsze, posługujemy się słowami i są to zazwyczaj nasze własne komentarze. Nie króluje tu jakiś Max Kolonko, czy inna pizda i nie zasłaniamy się cudzymi wypowiedziami. Nie odpowiadamy sobie nawzajem filmikami z You Tube, nie porozumiewamy się wyłącznie memami, czy zdjęciami. Oczywiście, nie wszyscy się udzielają w komentarzach, niektórzy tylko obserwują. Ale myślę, że z czasem i oni się ośmielą. Cieszę się, że nie gadamy tylko o polityce, czy problemach społecznych. To miło, że dzielicie się swoimi emocjami w różnych tematach. Nie będę tutaj nikogo wyróżniać, ale dziękuję bardzo tym wszystkim, którzy piszą własne teksty, często bardzo osobiste i możemy o tym pogadać.
Kiedy gdzieś wyjeżdżam i nie mogę zaglądać na grupę, to naprawdę za Wami tęsknię, a często z córką kończymy dyskusje rozpoczęte na Fb, przy stole: A widziałaś, co Janek wrzucił, a jaki komentarz trafny napisała Basia....Tak, tak, gadamy o Was przy stole. Nie kojarzę oczywiście wszystkich, ale mam takie dziwne wrażenie, że z wieloma osobami już się dobrze znamy. To dziwne uczucie u osoby, która nigdy nie wierzyła w przyjaźnie wirtualne.
Dziękuję więc Wam wszystkim, jeszcze raz. Chciałabym wygrać dużą sumę w loterii i zorganizować zlot, byśmy się wszyscy poznali naprawdę. Jeszcze raz przepraszam, że nie zawsze mam czas wszystko komentować, chociaż się bardzo staram czytać jak najwięcej Waszych postów. Dzięki wielki, proszę o więcej. Zachęcam także tych o sprzecznych ze mną poglądach. Rozmawiajmy. Każdy głos w dyskusji nas wzbogaca. I do następnej setki biegniemy. Aż wszyscy Polacy, będą ludźmi myślącymi.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bez boga wam się nie uda... ( Tekst z dnia 16 maja 2019 roku)

Właśnie wyłączyłam telewizor. Nie zniosę po raz setny tej samej piosenki odśpiewywanej przez Ziobrę! W pierwszym momencie po premierze w...