poniedziałek, 11 grudnia 2017

Dodatek nadzwyczajny ( do ostatniego wpisu). (Tekst z dnia 27 lutego 2017 roku. )

Jeśli się komuś wydaje, po moim ostatnim wpisie, że cała ta sytuacja jest dla mnie przyjemna, to bardzo grubo się myli. Nie odczuwam satysfakcji, z powodu, że ludzie, którym zaufaliśmy, których mieliśmy za przywódców, za liderów, okazali się być tego nie godni. To jest dla mnie naprawdę trudne i przykre. Nie mam zwyczaju się zaprzyjaźniać przez internet. Staram się nie oceniać, nie zakładać z góry, że ktoś jest fajny i miły, a inny głupi. Liczą się dla mnie tylko słowa. Tylko na ich podstawie wyrabiam sobie zdanie. Nie wchodzę na cudze profile, nie sprawdzam, ile ma lat, ile ma dzieci, gdzie mieszka i gdzie pracuje. Nie ma to dla mnie znaczenia. Bardzo się hamuję również, by oceniać ludzi przez pryzmat ich personalnych ataków na mnie. Oczywiście, każdy ma emocje i nie można tak do końca być obiektywnym. Zawsze patrzymy na świat swoimi oczami, nic tego nie zmieni. To może tak wyglądać, że chcę jakiejś zemsty na ludziach, którzy być może niezasłużenie, w moim prywatnym mniemaniu dostali się na świecznik. To jednak mylne widzenie mojej roli, bo ja nie mam najmniejszego zamiaru, nawet się zbliżyć do tego świecznika. Nikt z WAS, ani ten, kogo krytykuję, ani ten kogo chwalę, nie ma wpływu na moje życie.
Byłabym o wiele szczęśliwsza, gdybyście wszyscy byli wspaniali, uczciwi, charyzmatyczni i nie manipulowali ludźmi. Ale nie mogę być ślepa, nie mogę udawać wiecznie, że nie wiem, jeśli wiem. Nie mogę odwracać się tej rzeszy zawiedzionych ludzi, którzy odczuwają rzeczywistość, jako swoją własną, osobistą porażkę, bo to oni źle ulokowali nadzieję i zaufanie. To może z WASZEJ perspektywy tak wygląda: Głupi tłum , napuszczony przez WASZYCH wrogów, by WAS odsunąć od władzy i posadzić swoich. Ale zapewniam WAS, że ci ludzie, którzy dziś do mnie piszą zniesmaczeni, nie pałają zemstą, nie chcą nikomu dokopać. Jest w nich tylko żal. I zapewniam, że dla osób, które chcą naprawdę w PISem walczyć, jest dokładnie wszystko jedno, jaki diabeł z rogami stoi na czele ich organizacji. Wiedzą tylko, że człowiek skompromitowany ( słusznie lub nie) nie jest w stanie jednocześnie odpierać ataków i prowadzić nas do zwycięstwa. Przekazuje więc to, co od innych słyszę. Na podstawie ich uczuć, kształtuje swoje. Oczywiście obserwuję także sama, szczególnie fora internetowe, gdzie bez ogródek kłamiecie i obrzucacie ludzi takim szambem, że prawicowe gazety by się tego nie powstydziły. I to WY się zachowujecie poniżej wszelkiej krytyki. Widziałam już upadki wielu liderów i wodzów. W pewnym momencie uświadamiali sobie, że ich czas się skończył. Odchodzili pod pozorem kłopotów rodzinnych lub choroby, lecz wszyscy wiedzieli, że się za tym kryje jakaś kompromitacja. Śmialiśmy się wtedy z tego, lecz dziś mam do nich za to jakiś szczątkowy szacunek. Bo kiedy zrozumieli, że mogą już tylko zaszkodzić, schodzili w cień. I takiej rozwagi także WAM życzę. Nie potraficie publicznie przyznać się do błędu, nie stać WAS, by powiedzieć ludziom: przepraszam, to chociaż zejdźcie ze sceny i nie odbierajcie szansy zbudowania czegoś innego, wartościowego, co będzie miało szansę uratować Polskę. Nikt od WAS nie wymaga publicznego upokorzenia się, posypywania głowy popiołem. My po prostu już chcemy zakończyć tę wojnę i zacząć działać. Bo Polska jest jak stary wóz bez furmana i hamulców, staczający się powoli w przepaść, a WY rozbudziliście nadzieję na ratunek i nie daliście rady. Udowodnijcie, że chociaż przez chwile chodziło WAM o Polskę, a nie o budowanie własnego ogródka na jej nieszczęściu. Nie trzymajcie się na siłę swej pozycji, nie szukajcie haków na swych rywali, jak tonący trzyma się brzytwy, bo możecie też sobie dłonie poranić, a i tak utoniecie. Nie pociągajcie innych za sobą.
Polacy, to bardzo skomplikowany Naród, bardzo cierpliwy i leniwy, z tolerancją traktujący łamanie zasad i opierający się na wątpliwym kręgosłupie moralnym swych kościelnych pasterzy. Ale wierzę, że przyjdzie dzień, że się podniosą, że się obudzą, że zrozumieją. Mam poważne obawy, że WY ten moment opóźniacie, że udowodniliście, że nic się nie może udać. Proszę więc, nie obciążajcie nas swoim poczuciem winy, nie opóźniajcie marszu. Tylko o to WAS proszę.
Zauważcie, że już nawet się WAS do telewizji nie zaprasza (myślę o tej uczciwej), że się o was mówi półgębkiem, ściszając głos. Jesteśmy trędowaci, bo wszyscy kojarzą nas z WAMI.
Jeśli jesteście nie winni, na pewno będziecie mieli druga szanse. Najpierw jednak, musicie to udowodnić, a nam nie przeszkadzać.



  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kręta droga z czarnej dupy. ( Tekst z dnia 19 marca 2019 roku.)

Od dawna nie rozumiem mojego kraju. Nie rozumiem polityków i obywateli. Ale tak naprawdę, jak wszyscy ulegam manipulacji i poddaje się ogó...