poniedziałek, 11 grudnia 2017

Dom wariatów. (Tekst z dnia 11 lutego 2017 roku. )

Wypadek, jak wypadek. Właściwie prawie każdy ma takie doświadczenia w życiu. Nienawidzę wypowiadać się na ten temat, bo z pokorą trzeba traktować takie sytuacje. Każdy z nas bez najmniejszej swojej winy może stać się uczestnikiem wypadku. Ale niestety, zachowanie PIS, całkowicie zmienia spojrzenie na to wydarzenie. I sami robią tyle zamieszania, że nie sposób przejść nad tą sytuacją do porządku dziennego. Cóż za zbieg okoliczności...wczoraj znów był dziesiąty, i znów głównym bohaterem dnia okazało się drzewo, chociaż chyba nie była to brzoza... 
Pierwszy atak śmiechu miałam, kiedy zobaczyłam, że policja zasłania parawanami samochód rządowy uczestniczący w wypadku. Widząc relację z tego wydarzenia, człowiek ma wrażenie, że go dopadły jakieś omamy wzrokowe i słuchowe. Najpierw widzi stłuczony dość mocno rządowy samochód, potem widzi, że się go zasłania parawanami, a potem słyszy, że samochód pani premier ma tylko uszkodzony zderzak???? W komentarzach członków PIS słyszymy, że nic poważnego się nie stało, ale za godzinę, krasnal przemawiający na drabince mówi, że pani premier poważnie ucierpiała. On zawsze bierze swoich wyznawców na litość, więc nie można go brać zbyt poważnie. Zupełnie dla mnie śmieszne i niewytłumaczalne jest ukrywanie stanu zdrowia pani premier. Jeśli nic się nie stało, dlaczego przewieziono ją helikopterem do szpitala w Warszawie? Przecież taki transport sporo kosztuje i nie wzywa się helikoptera do osób zdrowych. Czy zwykły obywatel mógłby liczyć na transport helikopterem na badania? Świadkowie twierdzą, że kolumna nie używała sygnałów dźwiękowych, ale my mamy informację z prokuratury, że były użyte. Wątpliwość budzi też, jak zwykle prędkość, z jaką poruszała się kolumna rządowa. Ja miałam kiedyś wypadek przy prędkości 80 km. na godzinę. Z ulicy podporządkowanej wyjechał mi samochód, w który uderzyłam. Mój samochód miał zniszczoną chłodnicę i przednia klapa byłą do wymiany. Jeden reflektor chyba był stłuczony. Kiedy patrzę na stan samochodu rządowego, to nigdy nie uwierzę, że jechał wolno. To prawda, że ja jechałam mazdą i nie uderzyłam w drzewo, tylko w inny samochód. No i moja mazda byłą nieopancerzona. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że karoseria samochodu jest tak skonstruowana, że przy zderzeniu czołowym przód samochodu amortyzuje uderzenie, nie dopuszczając do uszkodzenia kabiny. Ale mimo wszystko, uszkodzenia samochodu pani premier świadczą, że prędkość byłą dość spora. Nie wiem, może się pani premier śpieszyła na miesiącznicę???
To jest już czwarty wypadek samochodu rządowego w trakcie półtora roku. To może być niefortunny zbieg wydarzeń, ale jest to mało prawdopodobne. Po wypadku Macierewicza mówiłam, że władza szybkim krokiem zmierza do powtórki z katastrofy smoleńskiej. I powiem WAM, że kolejne takie wydarzenie mnie po prostu przeraża. Ci ludzie są tak pewni siebie, że czują się nieśmiertelni. Szafują swoim życiem, ale także życiem innych uczestników ruchu drogowego. Władza twierdzi, że Audi pani premier jest samochodem opancerzonym, ale inne osoby twierdzą, że rząd nie dysponuje samochodem opancerzonym marki Audi. Tyle się mówi o tym, że wiele faktów z katastrofy smoleńskiej zostało ukrytych, lub, że podawano do publicznej wiadomości kłamstwa. A ja mam wrażenie, że wczoraj minister Błaszczak zarządził kryzysowe spotkanie, by ustalić jedyną właściwą wersje wydarzeń. Najlepszym dowodem na kłamstwa, jest totalne i długotrwała dezinformacja.
No i właśnie zaczęła się konferencja „superministra” Błaszczaka. Jak to dobrze, kiedy w natłoku informacji nagle pojawia się osoba kompetentna i dobrze poinformowana... To już teraz wszystko wiadomo. Młody kierowca fiata przyznał się do spowodowania wypadku. Pytanie, czy miał inny wybór. Nie słyszał, czy kolumna jechała na sygnale, bo słuchał muzyki, ha, ha, ha, po prostu nie zła to musiała być muzyka! To, że kolumna rządowa wyprzedzała go w miejscu, gdzie była ciągła linia ( a przecież pani premier nie spieszyła się do pożaru, co mogło by usprawiedliwiać takie zachowanie) to jest już tylko szczegół. Ale wreszcie minister Błaszczak powiedział, kto naprawdę był winien. To ci wszyscy, którzy 16 grudnia kładli się na ulicy zamykając możliwość przejazdu prezesowi Kaczyńskiemu, innym pisowskim gnomom i ci którzy rzucali jajkami w samochód prezesa pod Wawelem. No jeszcze częściową winę ponoszą wyjazdy prezydenta Komorowskiego na polowania... Dobrze, ja już dziękuję. Dom wariatów! Nie mam więcej pytań!
Muszę tylko jeszcze podziękować dziennikarzowi, który w końcu zadał pytanie, które sprawiło, że ministrowi Błaszczakowi puściły nerwy. Chciałam też przekazać pozdrowienia, osobom protestującym wczoraj przeciwko miesięcznicy. Podniosło się wiele głosów, że w obliczu wypadku, powinni zachować powagę i okazać współczucie pani premier. Ależ współczujemy, ale czy to, że pani Szydło trafiła do szpitala, oznacza, że przestała być marionetką? Zresztą przecież rzecznik rządu zarzeka się, że nic jej się nie stało. Mam kogoś lubić, bo miał pecha? Powiedziałabym nawet, że po ostatnich oświadczeniach pani premier, że rząd PIS jest zewsząd atakowany i prześladowany, dopadła ją to, o co prosiła los. Znowu zaatakowało ją drzewo, a jej ochroniarze temu drzewu pomogli. Błaszczak, prawie się na konferencji nie popłakał, bo przecież wszyscy przed nim tylko wszystko psuli, a on nie ma biedak pieniędzy, by to naprawić. Jego to mi naprawdę żal, może dlatego, że nie ma dość odwagi, by wyjść do ludzi i powiedzieć: Tak, daliśmy dupy, jechaliśmy za szybko, zbyt brawurowo i niezgodnie z przepisami. Może wtedy by zyskał choćby cień szacunku. Ale on jest zawsze święty. Nawet, gdyby się zesrał w portki, to winni by byli byśmy my i poprzednie rządy. Po prostu kompromitacja i żenada. I obawiam się, że w końcu ktoś zapłaci życiem za brak kompetencji i butę. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

I po co kochać ten kraj? ( Tekst z dnia 21 maja 2019)

Słuchanie informacji w środkach masowego przekazu, śledzenie mediów społecznościowych i czytanie gazet, może prowadzić człowieka do ...