niedziela, 10 grudnia 2017

Dzień bez hipokryzji. (Tekst z dnia 29 października 2016 roku. )

Ludzie mówią, że najłatwiej pisze mi się o kościele. Zupełnie jakbym miała jakąś osobistą urazę. Ale czy można nie mieć traumy, jeśli ktoś, komu ufasz, komu wierzysz, kto w natury powinien być święty i uczciwy, okazuje się kłamcą? Nie mogę powiedzieć, by kościół w jakiś szczególny sposób mnie skrzywdził. Nie miałam kontaktu z pedofilią. Chociaż ksiądz, proboszcz w moje parafii szczególnie drobiazgowo spowiadał dzieci z czynności na własnym ciele. Ale do czynów chyba nigdy się nie posunął. Mój Ojciec, choć całe życie nie naprzykrzał się kościołowi swymi wizytami na mszy, został pochowany. Awantura była tylko o brata ojca, bo nie został wpuszczony do kościoła, znaczy po śmierci. Też nie biegał na mszę co niedzielę, ale cały materiał na budowę kościoła przywiózł własną ciężarówką, a każda kolęda kończyła się u niego w domu obficie zakrapiana kolacją i grubą kopertą. Ale u boga w rzeczy samej się nie zasłużył. To wszystko są drobiazgi. Takie tam zgrzyty. Wielokrotnie o nich pisałam. Wszyscy się usprawiedliwiają, że kościół miał wiele zasług w odzyskaniu niepodległości od komuny. Być może, ale dziś dokładnie widać, że nie robił tego dla Ojczyzny ani dla nas, Polaków. Kościelne hieny cierpliwie czekały wiedząc, że prędzej czy później przyjdzie taki PIS i odzyskają swoją pozycje z zamierzchłych czasów. Bo któż by tej opoce z czasów komunizmu mógł czegokolwiek odmówić?
Dzisiaj słyszę płacze, że lekcje, imprezy, nawet posiłki w przedszkolu zaczynają się od modlitwy, że niedorobieni nauczyciele uważają padaczkę za objaw opętania....
Polacy kochani, a czego żeście się spodziewali? Nie lamentujcie, popatrzcie na siebie. Kiedy wprowadzano krzyże do szkół u urzędów, milczeliście. Kiedy religia stawała się przedmiotem opłacanym z budżetu państwa, również. Czytam każdego dnia Wasze posty i słyszę, że w kościele już nie ma boga. A potem wyłączacie komputer, nakrywacie stół białym obrusem i przyjmujecie księdza, kładąc obok kropidła coroczny haracz. Kiedy mafia zmusza sprzedawców na bazarach do płacenia haraczu, ściga ją policja. A Tutaj sami zapraszacie do domu kogoś, kto w zasadzie nic dla WAS nie robi, i mu płacicie? Czy chociaż raz poczytaliście, dowiedzieliście się, co to święcenie oznacza, po co to się robi? Czy wiecie, że to, co raz zostało poświęcone, jest już poświęcone na zawsze? A Wy, każdego roku, wbrew zasadom biblijnym, od nowa święcicie te same ściany. Za namową klechy, który ma z tego zysk, a i przy okazji zrobi w parafii inwigilacje, sami przekraczacie zasady. Nie płaczcie więc, bo mało kto ma odwagę powiedzieć: Ja nie ochrzczę swojego dziecka, dam mu wybór! Mało kto sprzeciwi się uczestnictwu swego dziecka w lekcjach religii, wiedząc, że żadnej pożytecznej wiedzy z nich nie wynoszą. Ubezwłasnowolniacie własne dzieci, wszczepiacie w ich życie kościół jak powietrze, bez którego nie potrafią się potem obyć. Skąd to wiem? Sama te same błędy popełniłam. Nie wydawało mi się to wtedy ważne. Robiłam, jak wszyscy, bo nie chciałam by moje dzieci były traktowane, jak trędowate. Ale gdybym przewidziała, że kościół będzie sobie pozwalał na aż tyle, pewnie przynajmniej bym się zastanowiła, czy chce w tym tkwić. Klasyczny rozwód z kościołem wzięłam, kiedy moje dzieci były już po komunii, bo to właśnie wtedy kościół zaczął przekraczać granice. Zanim wyjechałam z Polski stoczyłam nie jedną bitwę, szczególnie o wolność wyboru i to z własną rodzina i otoczeniem. Odetchnęłam dopiero tutaj, bo religijność, jest tu ostatnią rzeczą, o która cię pytają. Wtedy, w latach dziewięćdziesiątych, kiedy kościół zaczął nam włazić z butami w nasze życie, jednocześnie zaczęły wychodzić na powierzchnię wszystkie jego grzechy. A do tego jeszcze, zachęceni wolnością, lokalni proboszcze zaczęli bezkarnie uprawiać złodziejstwo, hazard, pijaństwo i nierząd. Znam takie klasztory, w których regularnie zakonnice obsługiwały księży. Czasami mi się wydaje, że kobiece zakony właśnie po to powstawały, by za grubym murem, księża mogli bez wzbudzania oburzenia ulżyć sobie w celibacie. Wszyscy na to patrzyliśmy, jakby to się nie działo obok nas, jakby to był tylko film fantasy. Spójrzcie dookoła, to wszystko nie stało się wczoraj. Powstało Radio Maryja, Tv Trwam, Uczelnia Rydzyka. Z początku odbywało się to w małym dysonansie do reszty kościoła, ale dziś już rączka w rączkę wszyscy trąbią tę samą kolędę.
Oczywiście, mówię to po raz kolejny, gdyby człowiek miał co najmniej dwa życia, to jedno by mu służyło, by nabrać doświadczenia, a drugie, by naprawdę żyć. I łatwo mi tu na wszystkich krzyczeć, ale ja w Polsce popełniałam te same błędy. Lekceważyłam sobie to zagrożenie, wydawało mi się marginesem życie. Dziś kościół miesza się do prawa, miesza się do szkolnictwa, do leczenia, grzebie nam w garach i w łóżkach. Nie są to żarty, że za chwile krzyż będzie musiał być na maśle i na foremce od pieczenia chleba. Będziemy mówić, „Niech będzie pochwalony”, wchodząc na stację benzynową i do urzędu skarbowego. A nasza nachalnie okazywana religijność będzie miała wpływ na jakość naszego życia. Nikt nas nie będzie pytał o zdanie. Po prostu, albo jesteś katolikiem, albo nie jesteś Polakiem. O tym, czego będą uczyć nasze dzieci w szkołach, nie chce nawet myśleć.
To jest tunel bez wyjścia, tunel w którym jest coraz ciemniej. I mówię to do wszystkich, wierzących i niewierzących. Jeśli nie wierzycie, przestańcie być hipokrytami, bo dziś, jak nigdy dotąd od Waszej odwagi, od Waszej postawy zależy przyszłość. Jeśli wierzycie w boga, to tym bardziej omijajcie kościoły, jako siedlisko zła. Nie potrzebujecie takich sprzedajnych pośredników, sami boga odnajdziecie. Jeśli nie, to on odnajdzie WAS. Ja, gdybym miała drugie życie i dzisiejszą wiedzę, na pewno nie miałabym z tą instytucją nic wspólnego. Za dużo o niej wiem.
Odbyłam ostatnio rozmowę na ten temat z osobą wierzącą. Zapytałam: Czy nie widzisz, że tam nie ma już boga, czy nie widzisz, co kościół wyprawia?
Odpowiedź naprawdę mnie załamał: WIEM, ŻE W KOŚCIELE ŹLE SIĘ DZIEJE, ALE PROWADZAM TAM WNUCZKA, WIĘC MUSZĘ CHODZIĆ...
Drodzy Państwo, czy prowadzamy dzieci do klubów, gdzie pije się wódę, pali marihuanę i tańczy na stołach? Ależ skąd, przecież to złe miejsce! To miejsca dla dorosłych. Czy pokazujemy dzieciom pornografię, prowadzimy do domów publicznych? Nie, nie chcemy, by dzieci kojarzyły miłość w taki sposób. A więc dlaczego, wiedząc jaki jest kościół, ile zrobił zła, ile jest w nim fałszu, pedofilii, nienawiści, dlaczego prowadzamy tam nasze dzieci? Co takiego dobrego możemy w ten sposób dla nich zrobić?
To, co się dzieje jest winą nas wszystkich, moją także. Ale najgorsze jest to, że nie staramy się tego zmienić. Dużo gadamy, ale sami jesteśmy sobie winni. Ja, rok temu na pogrzebie Ojca, nie dość, że nie poszłam do spowiedzi i komunii, nie dałam też na tacę i nie wykupiłam mszy za jego duszę. Wiecie jak jestem postrzegania? Wszyscy szepczą, że się słabo na tym ZACHODZIE dorobiłam, bo mnie nie stać. Inni uważają, że jestem zwykłą sknerą, która na mszę za duszę Ojca pożałowała. Ale ja się chyba lepiej za niego pomodlę, wspominając ciepło jego życie pełne trudu. Nie dam śmieciom już ani grosza. Nic od nich nie chcę i niczego nie potrzebuję. Ta nasza religijność, jest chorobą i tylko my możemy dokonać samouleczenia. Tylko trzeba, jak w przypadku innych uzależnień podjąć decyzję, że zrywamy z nałogiem. Czego Państwu życzę na niedzielę? Tak jak jest dzień bez papierosa, dzień bez samochodu, tak niech jutro będzie WASZ pierwszy dzień bez hipokryzji, bez daniny za złudzenia, bez kościelnej polityki, bez zniewolenia. Niech to będzie WASZ pierwszy dzień wolności od kościoła. I gwarantuje WAM, że poczujecie świeży powiew wolności przepływający przez płuca i że będzie on dobry, że się w nim rozsmakujecie i będziecie marzyli o „więcej”. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kształt maski. ( Tekst z dnia 9 listopada 2019 roku)

Miałam to wrzucić dopiero jutro. Mam świadomość, że nie ma takich słów, które by mogły podziałać. Ale piszę to wszystko już dziś, bo zaws...