wtorek, 12 grudnia 2017

Dzień w świecie Adamsów. (Tekst z dnia 31 października 2017 roku. )

Jak bardzo by się człowiek nie starał opanować, jest w Polsce żenujący temat, od którego nie sposób uciec. Temat jest wszechobecny, przeciśnie się do naszego życia każdą szczeliną, jak woda, lub dostanie się do naszych oczu, jak pustynny pył podczas piaskowej burzy. Ten temat to... tak tak, to ta czarna banda w sukienkach, która bezustannie miesza się do naszego życia. Nie wystarczy nie słuchać radia Maryja, nie oglądać telewizji Trwam, nie chodzić do kościoła i nie przyjmować księdza po kolędzie. Te czarne nietoperze opanowały wszystkie media. Okazuje się, że dzień bez faceta w sukience grożącego nam palcem z telewizora, to dzień po prostu stracony. A kiedy się zbliżają jakieś święta, to następuje katolicki stan wojenny. Jak wiemy, w stanie wojennym wszystkie miejsca w telewizorze wypełniali faceci w mundurach, teraz aż się roi od facetów w sutannach. I co najważniejsze, są to kolesie, którzy się na wszystkim znają najlepiej, są ekspertami od naszego życia, lepszymi, niż socjologowie, psychologowie i etycy.
Dziś na przykład rano...odwieczny problem z Halloween. Wydawało by się, że jest to temat od tak dawna pokutujący w naszej świadomości, że został już totalnie przegadany. Dla normalnie myślącego człowieka, jest to tylko fajna zabawa, jak noc sylwestrowa, jak zbiorowe imieniny u cioci, która już nie żyje. No ale jak by to było, gdyby kościołowi katolickiemu to nie przeszkadzało? Argumenty wysuwają różne, ale najważniejszy, a zarazem najbardziej bezsensowny jest ten, że to nie jest chrześcijańskie święto. Czy mu do cholery mamy prawo obchodzić wyłącznie kościelne święta? Czy nie wolno nam już mieć obszaru życia świeckiego? Ale jeśli już chcemy być bardzo dokładni, to samo święto zmarłych ma także pogańskie korzenie sięgające czasów starożytnych. Powstało ono wprawdzie w VII wieku jako dzień upamiętniający męczenników kościoła, ale wszystkie obrzędy z zapalaniem zniczy włącznie, są pogańskie. Najbardziej rozbawił mnie jeszcze inny argument. Gość porannego programu TVN 24 z przerażeniem odnosił się do krzyczanego przez dzieci hasła: cukierek, albo psikus. Ma to niby oznaczać, że jeśli nie spełnimy czyjejś zachcianki, to czeka nas zemsta??? No cóż, moja mama mi opowiadała, że podczas któregoś z katolickich świąt, młodzież nocami robiła dowcipy śpiącym sąsiadom .W moim regionie najczęściej było to wystawianie bram i furtek z ogrodzenia i ukrywanie ich w dziwnych miejscach. Często na przykład znajdowano je na dachach od stodoły. Dość popularne było także smarowanie świeżo umytych na święta okien tłuszczem lub farbą. Zwyczaj ten, z tego co wiem, przybierał różne formy w zależności od regionu Polski. Na przykład znany był pod nazwą śmieciarze, kiedy to rozsypywano pod drzwiami trociny lub inne drobno pokrojoną słomę. Z tego co wiem, tradycje takie kultywowano w okresie między wigilią, a nowym rokiem, a także w okresie tak zwanych zapustów. Co by nie mówić, cała zabawa polegała na robieniu innym głupich kawałów, lub mówiąc współcześnie, psikusów, za które nie wolno było się w żadnym wypadku gniewać. Ale to były dawne czasy. Wtedy nawet kościół wiedział, że człowiek, który całe życie spędza pod pręgierzem nakazów i zakazów, potrzebuje czasem po prostu spuścić parę, zerwać się z łańcucha i zrobić coś głupiego. Lepiej, żeby te głupoty robił to w sposób kontrolowany podczas tradycyjnego dnia głupich kawałów, niż wtedy, kiedy mu się to podoba. Gdybyśmy chcieli być aż tak szczegółowi w tych swoich poglądach, to musieli byśmy zamknąć wszystkie parki rozrywki, gdzie w różnego rodzaju jaskiniach grozy trupy i kościotrupy wyskakują na nas za każdego zakrętu. Ba, musieli byśmy także zakazać oglądania horrorów, a przecież są one popularne u mniej więcej 80% populacji.
Chciałoby się zapytać, tak po ludzku: Po co ja WAM te oczywiste rzeczy tłumaczę. Przecież każdy wie, że to tylko zabawa. Zabawa, która tak samo, jak kontrolowany w jakimś sensie bezpieczny strach, jest nam po prostu potrzebny dla zdrowia psychicznego i higieny mózgu. Trochę luzu panowie w sukienkach! Nie musicie wszystkiego brać na poważnie. Tym bardziej, że bez zmrużenia oka świecicie przed Wielkanocą pogańskie jajeczka, że sobie przywłaszczyliście pogańską noc kupały, czyli w waszym języku noc świętojańską. Mam nieodparte wrażenie, że w święcie Halloween, jak i w Walentynkach, najbardziej przeszkadza wam to, że są to święta obchodzone całkowicie poza kościołami, że nie ma takiego momentu, kiedy byście mogli latać z tacą, albo wyciągnąć łapsko po pieniądze.
Krzyczycie, że należy przed tym świętem chronić dzieci, bo może ono wypaczać osobowość... A wy, wasze katechetki bawiące się z dziećmi w cmentarz???Szkoda, że nie każecie się przedszkolakom przymierzać do trumny. Nie obawiacie się, że po takiej zabawie maluchy mogą mieć traumę? A może za chwilę będziecie się bawić z dziećmi w zabijanie niewiernych? To ja już wole, by biegały wesoło z diabłami po ulicy, bezkarnie jadły cukierki i robiły psikusy.
No cóż, Halloween, temat może płytki, ale wy męskie czarownice na miotłach, potraficie naprawdę człowieka wkurzyć na każdy temat.
No właśnie... a jakby tak pogadać z wami o innych zabawach, zabawach dla dorosłych? Jakby tak pogadać z wami o bandzie agresywnych prawdziwych Polaków, przeplatających swoje tradycyjne rymy o wieszaniu Żydów z rozpaczliwym wyciem: my chcemy boga!? A może tak pogadamy o ostatnich polowaniach ministra Szyszki...
Kurwa, zabijanie zwierząt jako obowiązek patriotyczny wobec państwa, a minister Szyszko, jako boży człowiek. No niech mnie ktoś uszczypnie, bo chyba śnię! Ratunku, zaraz rzygnę.
I kto to mówi?, jakaś menda na ołtarzu naubierana w siedem kiecek, dla której polowanie jest boską sprawą, a cierpienie zwierząt nie warte uwagi. A ten boży człowiek o polowaniu mówi, że jest to regulacja, a dla mnie to zwyczajne mordowanie z zimną krwią niewinnych zwierząt. Może byśmy zaczęli regulować także i waszą populację!? i odstrzelili tak co dziesiątego? Zwierzęta przynajmniej są pożyteczne i piękne. A wy?... trochę nam się żeście rozmnożyli nadmiernie. Jak na moje oko jest was stanowczo za dużo, szczególnie w telewizji, i nie umiecie sami zdobywać pokarmu, tylko musimy was dożywiać wiecznie. Pasożyty i nieroby, najbardziej spasiona część społeczeństwa. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bez boga wam się nie uda... ( Tekst z dnia 16 maja 2019 roku)

Właśnie wyłączyłam telewizor. Nie zniosę po raz setny tej samej piosenki odśpiewywanej przez Ziobrę! W pierwszym momencie po premierze w...