sobota, 9 grudnia 2017

Dziś jesteśmy zwycięzcami. (Tekst z dnia 8 maja 2016 roku)

Drodzy Państwo, dziś niedziela. Niedziela po wielkiej manifestacji. Widzę wielki spokój w internecie. Wszyscy odpoczywamy. Poza programem „Kawa na ławę” i kuriozalną konferencja prasowa policji, nawet politycy dziś odpoczywają. Te dwie sprawy poruszę później, bo dziś chciałabym pokusić się o szersze spojrzenie na ostatni, trudny dla nas rok. Na wstępie jeszcze raz dziękuję wszystkim, którzy wczoraj byli w Warszawie. Nie macie pojęcia ilu ludziom ładujecie akumulatory i wracacie wiarę w to, że nie jesteśmy takimi bezwolnymi ćwierćidiotami, za jakich nas ma obecna władza. Mam także swoją mała satysfakcję. Jest nas w internecie wielu, którzy w ciągu tego roku spędzają cały wolny czas na agitacji, na informowaniu i edukowaniu ludzi, na namawianiu do zgody narodowej na wspólnym froncie przeciwko łamaniu prawa. I ten wczorajszy marsz, to też trochę nasze zwycięstwo. Pamiętacie, na początku była raczej wielka wojna wewnątrz przeciwników PISDu i wyglądało to dość koszmarnie. Bardzo się cieszę, że wszystkie postępowe siły zrobiły bilans i uwierzyły w to, że różnice, które nas dzielą są niczym w stosunku do siły, jaką możemy wygenerować łącząc się w jednej walce. Wiem, że wiele osób trudno akceptuje przy jednym stole członków Platformy Obywatelskiej, bo partia ta sporo sobie nagrabiła przez ostatnie 8 lat. A do tego jeszcze PIS pokazał nam wady tej partii, przez ogromne szkło powiększające. Musimy jednak spojrzeć na tę naszą Polskę i dostrzec, jaka się stała nowoczesna przez te ostatnie lata. Odpuśćmy im, bo chyba więcej zebrali plusów, niż minusów. Wiele osób też wyraża wątpliwości z powodu osoby Pana Petru. Taką mamy dziwną mentalność, że łatwo nam wmówić, że jeśli ktoś jest finansistą, człowiekiem bogatym i obraca się w kręgach bankierów, to nie może być dobrym człowiekiem i robić czegoś dobrego dla zwykłych ludzi. Bardzo często obecna władza podsyca te nastroje. Ale ja znacznie bardziej szanuje mądrych ludzi, takich jak Pan Petru, czy Balcerowicz, którzy wprawdzie są bogaci, ale zarobili swoje pieniądze, niż zawodowych polityków, którzy nie potrafią niczego więcej, jak tylko żyć ze wzbudzania nienawiści do innych. Zresztą, moje pokolenie chyba rozumie, że gdyby nie Leszek Balcerowicz, to byśmy rączka w rączkę z Ukraina szli do dzisiaj, a o Unii Europejskiej i NATO nadal byśmy tylko marzyli. Było ciężko, Balcerowicz nam przykręcił śrubę, aż piszczeliśmy, ale wyciągnął Polskę z niebytu ekonomicznego i chwała mu za to. Nie dajmy się ponieść złym emocjom, które się w nas próbuje wzbudzić. Rodzimy się wszyscy z równymi szansami i każdy z nas mógł zostać Panem Petru. To my kreujemy nasze życie. Dostajemy dokładnie to, o czym marzymy. Tylko nie potrafimy chcieć czegoś tak bardzo, by się spełniło. Nie kierujmy się zazdrością, bo ona też kreuje nasze życie. Zachowam się teraz, jak Chrystus i podzielę się z wami, czymś w rodzaju przypowieści.
Wychodzi sobie pan Jan z supermarketu w Warszawie. Ledwo mu starczyło pieniędzy na chleb i masło i podarły mu się ostatnie spodnie na tyłku. Nagle widzi, jak eleganckim mercedesem podjeżdża niezwykle bogaty mężczyzna. Wysiada, ma na sobie garnitur od Armaniego, złoty zegarek, drogie byty, pachnie luksusowymi perfumami. Panu Janowi stanęły łzy w oczach. Popatrzył na tego mężczyznę i pomyślał: Dlaczego życie jest takie niesprawiedliwe? Dlaczego jedni mają zawsze szczęście, a inni całe życie pracują ciężko i i nic nie mają? Bardzo bym chciał mieć takie życie, jak ten facet.
Wrócił do domu i zastał swoja żonę w łóżku z przyjacielem, następnego dnia tramwaj obciął mu obie nogi a trzeciego dnia dowiedział się, że jego dziecko choruje na białaczkę. Facet usiadł i pomyślał, dlaczego go to wszystko spotyka? A wtedy spojrzał na leżącą gazetę i przeczytał nagłówek o spotkanym w supermarkecie bogaczu „ Wielki przemysłowiec wyskoczył z dziesiątego piętra swego biura. W ciągu ostatniego roku, jego żona uciekła z jego najlepszym przyjacielem, a jego syn umarł na raka”. I na zdjęciu widać znanego mu mężczyznę, który zamiast nóg miał dwie protezy.
Zazdrość, jest wielką siłą, ale trzeba uważać na to komu i czego zazdrościmy. Bo często ci ludzie mają więcej problemów, jak my. I życie nie jest niesprawiedliwe. Trzeba się tylko umieć ze sobą dogadać i dokładnie określić, na czym nam zależy. Życie nie jest niesprawiedliwe, jeśli zwrócimy uwagę na to, co posiadamy a nie na to, czego nam brakuje. I cieszmy się, że mamy kochającą żonę, zdrowe dzieci i obie nogi.
Wracając do codzienności.... Chciałabym podziękować wszystkim komentującym bloga i na FB. Przykro mi, że nie zawsze odpowiadam na wszystkie wasze słowa. Ale natura, tworząc tak piękny świat, zapomniała uczynić czas gumowym. Chcę Was zapewnić, że wszystkie komentarze czytam, przyjmuje je z pokora i są one dla mnie inspiracją i nauką. Jeśli bym miała szczegółowo komuś odpowiedzieć, to był taki komentarz na blogu, że pięknie piszę, ale nie powinnam o nas źle mówić, że jesteśmy gorszego sortu itd., że takie są polecenia dla członków KODu itd. Więc odpowiadam. Ja, jestem członkiem KODu, ale Goplana nie. Ona jest sobą i sobą pozostanie. Będzie pisała to co czuje. Będzie się śmiała z radości i płakała ze złości i bluźnić, jeśli uzna, że tego wymaga rzeczywistość. Proszę więc się bardziej skupiać na treści i na tym, „co autor chciał powiedzieć”.
Jak już wspominałam, w polityce dzisiaj dość spokojnie. Oczywiście popis Brudzińskiego w programie” kawa na ławę” był, jak zawsze. Popis buty, bezczelności i pogardy. Nie warte jest to komentarza. Natomiast miałabym krótkie pytanie do rzeczniczki prezydenta: Czy nie czuje się pani zażenowana powtarzając po raz sto pięćdziesiąty ósmy, że im większa demonstracja, tym lepiej świadczy o demokracji? Czy to, że na Ukrainie wydarzył się Majdan, to też świadczy, że ukraińska demokracja miała się świetnie?
No i nasi kochani policjanci... Gdybyście nie ściemniali tak o ilości osób demonstrujących wczoraj, to byście się tak dzisiaj gęsto nie tłumaczyli. A wy musieliście aż konferencje na ten temat zwołać. Co tam, prezesik pewnie kazał? I pomyśleć, że zawsze was broniłam, kiedy opowiadano dowcipy o inteligencji policjantów. Wiecie, w stylu, że musi ich być dwóch, bo jeden umie czytać, a drugi pisać. A teraz mam sama ochotę zapytać: Ilu was musi być, by chociaż jeden umiał liczyć? A może umiecie liczyć tylko do czterdziestu pięciu tysięcy, a potem skala wam się kończy, albo koraliczków na liczydle brakuje? Po prostu, gdyby to nie było straszne, to by było śmieszne.
I tyle mojego słowa na niedzielę. Jutro poniedziałek i pewnie coś się wydarzy, co nasz entuzjazm zgasi. Ale póki co, dziś jesteśmy zwycięzcami! Bardzo dziękuję mojej grupie i wszystkim innym współpracującym grupom pod wspólnym mianownikiem: Nie lubimy PISu. Nie będę Was wymieniać, bo jest to długa lista. Pan Brudziński mówi, że PIS się nie cofnie. My też nie. I pokażemy Brudzińskiemu, że to on się myli. Jeśli PIS się nie cofnie, to mu pomożemy. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kryzysowa wersja wydarzeń. ( Tekst z dnia 20 sierpnia 2019 roku)

Jesteście w szoku po artykule Onetu na temat farmy trolli?, bo ja nie... Jeśli ktoś tak długo, jak ja działa w tematach politycz...