piątek, 8 grudnia 2017

Eliminacje do Mistrzostw Europy. ( Tekst z dnia 12 października 2015 )


 
 
.
 
Ludzie wiele listów piszą do obecnego Prezydenta. To bez sensu. Zapewne nawet ich nie czyta. Nie słyszałam, by komukolwiek odpowiedział. Ja też pisałam. Wolała bym tego więcej nie robić. Ale zachowanie tego człowieka wymaga tego, by naród go ciągle pouczał. 
Wczoraj w Polsce wielkie święto: Zakwalifikowaliśmy się na ME we Francji. Było pięknie, piłkarze cieszyli się jak dzieci, a i kibice stanęli na wysokości zadania ( żadnych faszystowskich transparentów, powyrywanych krzeseł, racy, po prostu pełna kultura). Wiele osób w domach też bardzo to przeżyło, niektórzy nawet( w tym ja) uronili łzę szczęścia. I nagle wchodzimy na FB, a tam, naczelny dziennikarz kraju Andrzej Duda i jego relacja na żywo. Szok, ale tylko w pierwszej chwili. Po dwóch sekundach euforia minęła i każdy przypomniał sobie, że przecież są wybory i dla prezydenta tylko to się liczy. Piłkarze przyjęli go dość chłodno. Powiedziała bym, że ignorowali jego obecność. Widać było raczej zażenowanie, że w tak niezwykłej dla nich chwili, jakaś obca osoba zakłóca im radość.
Piszę więc po raz kolejny do Prezydenta: Czy wie Pan, że zepsuł Pan mi i wielu kibicom całą radość. Czy naprawdę musi Pan się ciągle karmić cudzymi sukcesami. Czy się Pan nie bał, że ten znienawidzony przez Pana i pańską partię stadion, zawali się Panu na głowę? Czy ktoś się pytał piłkarzy, działaczy, czy chcą by sobie w kampanii wyborczej, pańska partia wycierała nimi swoją gębę? Nie miał Pan prawa nam tego zepsuć. Piłkarze są dobrem narodowym nas wszystkich. Dobrze, że po kilku minutach chociaż Pan zauważył, że Pan po prostu przeszkadza. Wiele głosów słyszałam, że jako prezydent miał Pan prawo pogratulować drużynie. Może, gdyby nie był to okres kampanii i przede wszystkim, gdyby Pan nie wparował tam z kamerą, to może bym w to uwierzyła. Ale Pan nie ma czasu spotkać się z premierem rządu, by porozmawiać o trudnej sytuacji międzynarodowej, bo uważa Pan, że to ona powinna na kolanach do Pana przyjść. A tutaj wszedł Pan do szatni tych młodych chłopaków, którzy zachowywali się tak, jakby tam Pana nie było. Nie przeszkadzało pańskiemu majestatowi to, że Pan stał i nawet krzesła nikt Panu nie zaproponował. Nie przeszkadzało Panu, że zdejmują skarpety i rzucają na podłogę. A Pan tam stał, jak przysłowiowa małpa, jak nieproszony gość przypadkiem wklejony w tę sytuację. Ci piłkarze to wielcy ludzie, wielu z nich działa charytatywnie, pomaga uchodźcom, jest przeciwnikami rasizmu. Może oni po prostu wiedzą, że jest Pan przede wszystkim prezydentem kiboli i narodowców. Szkoda tylko, że niesmak tej pańskiej wizyty rozszedł się po całej Polsce i nie tylko. Nie znam w historii żadnego innego przywódcy, który by z własną kamerą poszedł w takie miejsce w takiej chwili. Inni co najwyżej dyskretnie informowali media, że tam będą. Ale Pana media nie lubią, a głupio by było, by TV Trwam pobiegła za Panem z kamerą.
I jeszcze kilka uwag do innych: Kochani PIŁKARZE, jesteście niezwykli i wspaniali. Prawdziwi kibice wspierają Was zawsze, nie tylko w dniu chwały. Nie pozwólcie się wciągnąć w gierki polityczne. Bądźcie Nasi, Bądźcie Polakami. I Prezesa Zbigniewa Bońka też o to proszę. A do wszystkich mediów też tą prośbę zanoszę, nie pokazujcie w kółko tej żenującej sytuacji. Nie pozwólcie, by jedna partia promowała się cudzym kosztem. Pokazujcie piłkarzy, aż do obłędu, a nie polityków, którzy od okazji do okazji, na pokaz zakładają szalik z napisem POLSKA.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Polska jest jedna? A od kiedy? ( Tekst z dnia 13 listopada 2019 roku)

Trochę nas wczoraj potrzymali w niepewności. Trudno było doczekać do tej 16-tej, kiedy się zbierze Senat, a tam jedna procedura za drugą...