niedziela, 10 grudnia 2017

Emigrant, nie Polak. (Tekst z dnia 4 lipca 2016 roku. )

Muszę niestety stwierdzić z zaskoczeniem, że ciągle się dzieli Polaków na tych w kraju i tych na emigracji. W dużej mierze jest to pozostałość po czasach komunistycznych, kiedy posiadanie rodziny za granicą podnosiło standard i dysproporcje między życiem w kraju, a w tym innych krajach były bardzo duże. Dziś to zupełnie inaczej wygląda.
Wszędzie jest pięknie, gdzie nas nie ma. Kiedy wyjeżdżamy na wakacje, wydaje nam się, że inni żyją tak łatwo i bogato i z tą myślą wyjeżdżamy w poszukiwaniu właśnie takiego życia. Ale potem już nie jest tak, jak na wakacjach. Wielu z nas musi bardzo długo pracować, by zdobyć zaufanie w obcym kraju. Bardzo często musimy też zrezygnować z ambicji zawodowych, przynajmniej na początku, zanim właśnie w nas ktoś nie uwierzy i nie da nam bardziej odpowiedzialnego stanowiska. Zarabiamy więcej, łatwiej jest znaleźć pracę, ale i koszty życia są zupełnie inne. Osoby, które pracują czasowo, czasem żyją bardzo oszczędnie i pracują przez kilkanaście godzin dziennie, by samemu żyć i coś jeszcze do Polski wysłać. Tym, którzy postanowili się przenieść na stałe, jest może lżej, ale utrzymanie całej rodziny też nie jest tanie. Kosztów wykształcenia dzieci, mieszkania, czy prądu, nie można pominąć nigdzie. W większości krajów mamy tylko o tyle lepiej, że jest mniej kombinatorów, że wolność jest dla wszystkich, że przestrzega się podstawowych praw człowieka i pracownika. W Polsce pracodawca ciągle jest jaśniepanem, który może nas poniżać i od którego nasz byt zależy. Piszę to wszystko w odpowiedzi na jedno zdanie w komentarzach. Ktoś napisał: Najłatwiej emigrować i stamtąd pouczać ….
Jasne, tylko tyle, że gdybyśmy tak bardzo byli obojętni wobec swej Ojczyzny, to co by nas to wszystko obchodziło. Nie pouczalibyśmy Was, naprawdę. Wydaje mi się, że większość Polaków niezbyt ma pojęcie o emigracji. Nie grabimy dolarów na ulicy, a eurusy na drzewach nie rosną. Nie jest nam wcale łatwiej żyć. A bynajmniej nie wszystkim. Ale nas nie lekceważcie, bo z daleka widzimy tę naszą Polskę lepiej i mamy porównanie z innymi krajami. A niestety, mimo tego, co się dzieje, wielu Polaków nadal śpi w najlepsze. Nawet nie wiem, czy to ich wina. Ludzie nie mają pojęcia, czym grozi to, co PIS wraz z kościołem w Polsce wyprawia. I byłoby miło czasami trochę chociaż poczytać na temat podobnych przypadków w dziejach świata. Albo posłuchać nas. My żyjemy wśród ludzi, którzy opowiadają nam, w moim przypadku o czasach Franko, który wraz z kościołem katolickim rządził w Hiszpanii. To nie tylko był głód i niewola. Ludzie byli mordowani za nic, wyciągani z domów, zamykani w więzieniach, tracili dorobek życia. Polakom się zdaje, że jakoś to będzie. Tylko tyle, że już dziś kibol jest ułaskawiany, kiedy zamorduje policjanta. Na co Polacy czekają, na to, że będzie wolno mordować nasze dzieciaki, bo się jakiemuś bezmózgowemu faszyście, wydadzą trochę inni, niż by sobie życzył. W Polsce mamy wszystkie symptomy zbliżania się takich sytuacji. Nie wystarczy protestować z uśmiechem na twarzy i prosić władzę, by się zmieniła. Szykujcie się do dużo bardziej radykalnych protestów. Bo ta władza się nie zmieni. Nawet gdyby to miało zmieść Polskę z powierzchni Ziemi. Oni nie są patriotami, to chorzy z nienawiści ludzie, zaślepieni rządzą władzy. Chcą usiąść na złotym tronie choćby przez pięć minut, a potem niech wali się świat. Jeśli tego nie zatrzymamy do końca tego roku, to potem nas czeka już tylko wojna. I jeśli się komuś zdaje, że my tu na emigracji, traktujemy wtrącanie się w sprawy własnej Ojczyzny, jak rozrywkę, to nie ma pojęcia, co się tu dzieje. Wiele osób jest gotowa pójść na barykady choćby jutro. Czekamy tylko, aż wreszcie się Polacy obudzą. Bo sami na tych barykadach nic nie zdziałamy. Mamy dużo jaśniejsze umysły. Nas nikt nie przekupi programem 500+, ani nie potrzebujemy darmowych mieszkań. Nasza troska o Polskę nie jest troską o chleb. Nie musimy wybierać między nim, a wolnością i demokracją. My pozostawiliśmy matki i ojców w Polsce, często także braci i siostry. Oni nie chcą wyjeżdżać. A mają takie samo prawo, jak wszyscy na tej planecie, żyć i być szczęśliwymi. Te ochłapy z pańskiego stołu nie dadzą im szczęścia. Pieniądze nie załatwią wszystkiego. To smutne, że czasem bardziej szanuje się Polaków, którzy od kilku pokoleń mieszkają np. w USA. Często nie mówią już po polsku i nigdy w Polsce nie byli. A odrzuca się nas, zabiera się nam prawo wypowiadania się o Polsce. Nie lekceważcie Nas. Możemy być tubą, przez którą informujecie świat o swojej walce. Możemy uzyskiwać dla Polski pomoc u innych Narodów i rządów. Nie powinniście zazdrościć nam jakiegoś urojonego bogactwa, bo my, jak wszyscy inni ludzie na świecie ciężko pracujemy na wszystko, co mamy. Jednym się wiedzie lepiej, innym gorzej. Ale wszyscy jesteśmy Polakami. To powinno być dla Was ważne.
Polacy, chociaż raz w życiu odrzućcie swoje złe cechy. Zapomnijcie o tym, że jednym się lepiej powiodło niż innym. Chociaż raz stańcie się wszyscy Polakami, niezależnie od innych czynników. Zanim komuś zarzucicie, że jest mu lepiej, lub łatwiej, posłuchajcie go do końca. Warto jest korzystać z doświadczeń innych ludzi. Chcecie programu dla Polski? Wystarczy rozwiązania z innych krajów, te, które się już sprawdziły, dostosować do naszych warunków. Najpierw zapomnijmy o tym, co nasz różni, skupmy się na odzyskaniu wolności. Potem budujmy nową Polskę bez uprzedzeń, fobii i nienawiści. Niestety, ciągle wielu z nas szuka tego, co nas różni. Mówi o tym z kim nie chce stanąć w szeregu. To głupie. Idziemy w jedna stronę, to możemy pójść razem. Nie musimy przy okazji rezygnować z własnych przekonań. Dziś mamy jedno wspólne przekonanie, że to, co robi PIS, jest złe! Wszystko inne trzeba odłożyć na później. A my, emigranci pójdziemy z Wami.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szału nie było. ( Tekst z dnia 8 grudnia 2019 roku)

Oczywiście oglądałam debatę. Ale chyba byłoby dla mnie lepiej, gdybym nie oglądała. Sytuacja w Polsce od prawie 5 lat trzyma mnie w perman...