wtorek, 12 grudnia 2017

Faszystowska gęba. (Tekst z dnia 17 listopada 2017 roku.)

Nie ma sensu mówić czegokolwiek o PISowskich komisjach śledczych, a szczególnie o tej w sprawie reprywatyzacji, która ma tak wielkie kompetencje, że przypomina jakiś sąd gminno/ ludowy. Niestety na pierwszy rzut oka, ma się nieodparte wrażenie, że tak zwani świadkowie, znali wcześniej pytania, które usłyszą podczas przesłuchania, a odpowiedzi jakich udzielają jakoś dziwnie wszystkie są do siebie podobne i ma się wrażenie, że świadkowie się ich nauczyli na pamięć. Ale to tylko takie wrażenie, żeby ktoś mnie nie posądził, że umniejszam krzywdę wyrządzoną świadkom. Znacznie gorzej wygląda nieprofesjonalizm tego sądu. Nieprofesjonalizm, bo w sądzie, a coś w tym rodzaju próbuje udawać powyższa komisja, powinni zasiadać sędziowie, a w rozprawach i przesłuchaniach powinni brać udział prawnicy, którzy mają jakieś pojęcie o zasadach. Przede wszystkim karygodne jest to, że większość pytań zadawanych świadkom sugeruje oczekiwana odpowiedź, po drugie, większość pytań zawiera tezę. I jest to teza tylko jedna: Że pan lub pani świadek była w perfidny i świadomy sposób maltretowana psychicznie, okradana i bita przez Hannę Gronkiewicz Waltz, lub innych członków PO, których należy wykluczyć z walki o fotel prezydenta Warszawy i inne stanowiska w samorządzie tego miasta. Ta szopka ma tylko taką tezę i tylko taki cel. Nie ściga się konkretnych prawdziwych sprawców, zawsze, wszystko zmierza tylko do tego, co w tej lub innej sprawie zrobił Ratusz! Zresztą dokładnie tak samo jest w tej drugiej komisji śledczej, która ma niby wyjaśnić aferę Amber Gold. Tylko tyle, że członkowie tej drugiej komisji są jeszcze bardziej beznadziejni. Ale większość pytań i tak w końcu w podtekście zawiera winę Tuska. Ale skoro Polacy chcą za to płacić, to trudno im tego zabronić. Szkoda tylko, że telewizja TVN 24 potrafi przez kilka godzin tę żenadę pokazywać na żywo. Czy my, droga telewizjo, nie mamy poważniejszych problemów?
Drugim tematem do zapomnienia jest dzień samochwały w Sejmie na podsumowanie 2 lat polskiej drogi do upadku. Przyznam się szczerze, nie słuchałam wystąpień poszczególnych ministrów, bo po tych cudownych dwóch latach, moja odporność na kłamstwa zmalała do zera. Po prostu nie mogę już tego słuchać.
Chyba jedynym naprawdę ważnych tematem, przewijającym się od soboty, poprzez przedwczorajszą debatę w KE, jest tak zwany margines marginesów, czyli rodzący się faszyzm na ulicach polskich miast. Ale zaczynając od początku...Bardzo żałuję, że wszyscy członkowie PO nie głosowali za przyjęciem rezolucji o łamaniu praworządności w Polsce przez partię PIS. Drodzy politycy, wiem, że się bardzo boicie tego rozpaczliwego jazgotu PISowców, o tym, że donosicie na Polskę, że jesteście zdrajcami i totalną Targowicą. Cały czas nam tłumaczycie, że UE nie walczy z Polską, walczy z łamaniem prawa przez PIS, że rezolucja nie jest skierowana ani przeciwko Polsce, ani przeciwko jej obywatelom, że upomina tylko i wyłącznie partię rządzącą. Wiec dlaczego, skoro się z łamaniem prawa w Polsce nie zgadzacie, nie mieliście odwagi zagłosować za rezolucja, która naszych, czyli obywateli praw broni? Czas już przestać stać w rozkroku i chcieć i nie chcieć jednocześnie.
W obliczu zagrożenia Polska nie raz wchodziła w sojusze i prosiła inne kraje o pomoc. Już w konflikcie z Krzyżakami zjednoczyliśmy się z Litwą, bo sami czuliśmy się zbyt słabi, by tak groźnego wroga pokonać. Prosiliśmy o pomoc Napoleona, kiedy byliśmy pod zaborami. A przed II wojną światową weszliśmy w sojusz z Anglią i Francją. Szukanie pomocy u przyjaciół nie jest niczym złym ani haniebnym, lecz jest podyktowane troską o swój kraj w chwilach zagrożenia. A wróg może być różny: zewnętrzny i wewnętrzny. Dziś mamy do czynienia z wrogiem wewnętrznym, który niszczy struktury państwa, podstawy demokracji i uderza w wolność obywateli. Naszym obowiązkiem jest prosić o pomoc w przywróceniu ładu, jeśli uznamy, że sami nie jesteśmy dość silni, by wroga pokonać. Nie słuchajcie PISowskich pieniaczy, którzy myślą, że oni są Polską. Te oskarżenia, ten krzyk, to tylko objaw strachu, że nie uda im się całkowicie nas zniewolić.
I na koniec słów kilka do tych wszystkich, którzy na marszu niepodległości widzieli tylko rodziny z dziećmi, a faszystowskie i rasistowskie hasła były dla nich tylko marginesem marginesu, którego nawet nie zauważyli. Mam dla Państwa polityków z PISu i Kukiz 15 takie proste doświadczenie. Weźcie małą butelkę po wodzie mineralnej, idźcie do toalety i do niej nasikajcie, zakręćcie szczelnie i włóżcie do kieszeni. Potem idźcie do drogiej restauracji i przy barze zamówcie trzydziestoletniego burbona z francuską, pochodzącą z Alp wodą mineralną bardzo dobrej jakości. Kiedy już kelner przyniesie wam luksusowego drinka, wyjmijcie swoją wstydliwą buteleczkę i wlejcie do burbona tylko jedną, mała kroplę z jej zawartości. A potem zadajcie sobie pytanie, czy wasza szklanka zawiera nadal wspaniałego burbona z wodą, czy ten margines marginesu za przeproszeniem... szczyn, nie sprawia, że całą zawartość szklanki trzeba wylać do kibla???
To oczywiście tylko taka dygresja, idąc za waszym tokiem myślenia, że trzeba zachować proporcję i że kilku radykałów w sześćdziesięcio tysięcznym tłumie, nie może rzucać cienia na wszystkich. Nawet przyjmując wasz punkt widzenia, że to był tylko jeden faszysta w tłumie, to dla mnie to jest po prostu o jednego za dużo. Ale to nie był margines, marginesów...Pofatygowałam się obejrzeć od deski do deski całe sześcio godzinne nagranie z tego marszu, poczynając od pierwszych przemówień organizacyjnych, a na zakończeniu pod stadionem skończywszy. I na początku w tym tłumie było więcej flag zielonych i czarnych, niż narodowych. Potem zielone flagi zniknęły, a nasi pseudopatrioci użyli flag biało czerwonych, jako kamuflażu, zasłonili nimi swoje prawdziwe poglądy i zamiary. A mimo to, w tłumie ciągle padały obrzydliwe i agresywne hasła, rasizm aż parował, a ponad tłumem unosiły się złowieszcze dymy czerwonych flar. Warszawa, z oddali wyglądała dokładnie, jak płonące miasto, jak w czasie powstania...
A potem był podobny marsz we Wrocławiu i innych polskich miastach, gdzie organizatorzy już nie usiłowali niczego udawać! Tam flag biało/czerwonych było znacznie mniej, więcej było symboli faszystowskich i więcej wulgarnych haseł. Kochani patrioci, którzy tak bardzo pragną boga, pluli na kobiety, rzucali w nie racami z okrzykami: Wypierdalać!
To nie był margines panie Błaszczak, ani margines marginesów panie Ziobro, a już na pewno nie były to lewackie prowokacje, panie Kaczyński! Nie zgadzam się także z dziennikarzami, którzy nie chcą obrazić tych biedaków, którzy niby przypadkiem znaleźli się w tym nazistowskim kotle, że większość tych ludzi nie podziela tych skrajnych i radykalnych poglądów. Jeśli ktoś nie jest nacjonalistą i rasistą, to powinien opuścić marsz, w momencie, kiedy się zorientował jaki jest jego charakter. Jeśli w całym pochodzie było tylko kilka rasistowskich transparentów, to organizatorzy powinni wyprosić tych, którzy te transparenty nieśli. Ja się nie boję nikogo obrazić. Dla mnie każdy, kto w tym marszu szedł, głośno lub po cichu popierał te hasła.
I najbardziej żałosne w tej narodowej gębie, jaką cały świat zobaczył w sobotę jako gębę Polski jest to, że rząd popiera nacjonalizm, kościół popiera nacjonalizm, organizacje narodowe propagują faszyzm, ale wszyscy udają, że to nie jest tym, czym jest. Że nie są rasistami tylko narodowymi separatystami???...
Jak zwał, tak zwał, kurwa! I tak Hitler jest z WAS dumny. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kręta droga z czarnej dupy. ( Tekst z dnia 19 marca 2019 roku.)

Od dawna nie rozumiem mojego kraju. Nie rozumiem polityków i obywateli. Ale tak naprawdę, jak wszyscy ulegam manipulacji i poddaje się ogó...