wtorek, 12 grudnia 2017

Frustracja polityczna. (Tekst z dnia 31 maja 2017 roku. )

Ja od dawna cierpię na wysoki stopień zażenowania w stosunku do tego, co się w Polsce dzieje. I nie dotyczy to ostatnich dwóch lat. Oczywiście, za wojnę zawsze jest winien najeźdźca, lecz nie są bez winy także ci, którzy byli nieprzygotowani do wojny. Mam żal do Platformy Obywatelskiej, że nie brała pod uwagę, iż prędzej czy później dojdzie do władzy PIS lub inna grupa oszołomów i że będą rozliczali z prawdziwych lub zmyślonych win.
Wiem, ktoś, kto sam nie kradnie, nie widzi w każdym człowieku złodzieja. Ktoś, kto nie zdradza, nie szuka u kogoś symptomów zdrady. Kto nie kłamie, nie podejrzewa innych o kłamstwa. Tak jest w normalnym, prywatnym życiu każdego z nas. Ale PIS, już podczas poprzedniej kadencji swych rządów nauczył nas, „że nikt im nie udowodni, że białe jest biała, a czarne jest czarne”. I bardzo się dziwię, że Platforma Obywatelska sobie tę maksymę zlekceważyła, że nie wzięła na poważnie tego niby przejęzyczenia,które jest dziś stosowane powszechnie i na co dzień. Trzeba było wszystkie wydawane dokumenty kserować i utworzyć własne archiwum. Trzeba było także nagrywać każdą rozmowę z tymi gnojami. Kiedy się ma do czynienia ze skurwysynami, trzeba podjąć ich reguły gry. Dzisiaj może PIS ciągać po sądach kogo chce i za co chce. Może fałszować dokumenty i dowody. I stosuje zasadę, że jak ma nazwisko winnego, to paragraf zawsze się znajdzie. A PO jest bezsilne, bo może tylko oczami świecić na poparcie swych dobrych intencji. Dziś wezwali Ewę Kopacz. A najśmieszniejsze jest to, że wezwanie wręczyli jej już dawno w sprawie niedokonania autopsji ofiar katastrofy, na długo przed tym, zanim wypłynęła sprawa pomylenia części ciał innych osób w trumnie ekshumowanej osoby. Czyżby to był dziwny zbieg okoliczności, osobiście nie wierzę. Znam PIS. W ogóle by mnie nie zdziwiło, gdyby fałszowała wyniki badań DNA. Pamiętamy już fałszowanie dowodów w innych sprawach. Jedno jest pewne! Te oskarżenia są dowodem na brak argumentów w kwestii tak zwanego zamachu. Skoro nie mogą udowodnić zbrodni, nękają Tuska i innych członów PO w dowolnej sprawie. Nie ma znaczenia za co i jakim kijem się posłużyć, byleby zemsta się dokonała. A do tego jeszcze, przy okazji jakiejś smoleńskiej sensacji, można zacierać złe wrażenie po zamordowaniu Igora S. we Wrocławiu. PIS ma niewiele argumentów. Katastrofa smoleńska, wyrwane z kontekstu taśmy prawdy i czasami pseudo afera Amber Gold, muszą być na tyle elastycznym kawałkiem płachty, by w razie czego zakrywać wszystkie PISowskie niedociągnięcia.
Drodzy Państwo. Mamy w tej chwili dwie różne Polski, które się zupełnie między sobą różnią chociaż niestety się zazębiają.
Dla wielu ludzi ta Polska PISowska wydaje się bardziej autentyczna. Niestety w sercach Polaków, z jakiegoś względu, ale to jest temat dla historyków, a więc dla pewnej części Polaków, prawdziwy jest świat pełen wrogów, spisków, zdrajców i oszustów. I nie są w stanie uwierzyć, że w kraju może być fajnie, że wszyscy się możemy kochać, a przynajmniej lubić i szanować. Bo gdzie się podzieją wtedy ci wszyscy wrogowie, lewacy, resortowe dzieci, ubecy? Przecież nie rozpłyną się w mroku.
Takim sposobem nie skupiamy się na godnym i szczęśliwym przejściu przez życie, lecz na walce, która nas prowadzi w nie znane!
Kiedy zrobilibyśmy zwyczajny bilans naszego życia, okazałoby się, że w zasadzie wszystko nam się udało, że może nie spełniliśmy wszystkich marzeń, ale nie możemy także uznać swej drogi za porażkę. Gdybyśmy sobie odpuścili tę zazdrość, nienawiść, nietolerancję, zbyt częste przejmowanie się sumieniami innych, moglibyśmy być naprawdę szczęśliwymi ludźmi.
Tak, frustruje mnie to bardzo. Zawsze uważałam swoje życie za udane, może nie za usłane różami, nie pozbawione burz i zawieruchy, ale po prostu zawsze wychodziłam na prostą. Nie mam żadnych powodów do depresji i gdyby nie PIS, gdyby nie polityka, którą zawsze traktowałam, jako swoją pasję, mogłabym prowadzić życie spokojne i szczęśliwe. To smutne, że potrafi mnie tak bardzo zdołować coś, co dzieje się w kraju oddalonym o 3000 kilometrów, że mnie to może tak złościć, doprowadzać do nieprzespanych nocy i łez wylewanych w poduszkę. Cokolwiek bym nie powiedziała, mój kraj, moi rodacy, wprawiają mnie w osłupienie już od tak dawna, że z trudem odpycham od siebie myśli, by się wyprzeć pochodzenia, by zapomnieć o wszystkim, zamknąć FB, otworzyć pod obcym nazwiskiem, którego nikt nie zna.
Przez całe swoje życie litowałam się nad Niemcami, którzy byli na całym świecie widziani przez pryzmat Hitlera, holokaustu, wojny i rasizmu. Współczułam szczególnie tym młodym, którzy z tamtymi czasami nie mieli nic wspólnego, a mimo to można ich było nazywać helmutami, frycami, nazistami, choćby w żartach. Oni to przetrwali. Pokazali, że potrafią się czegoś nauczyć z własnej historii i powoli odzyskują miano dumnego i wielkiego Narodu. Dziwę się, że Polacy, z tej historycznej nauki niczego nie zrozumieli. Wręcz przeciwnie, robią wszystko, by tą zgubną drogą, którą Hitler poprowadził swój Naród, poprowadzić także Polaków. Jak można być tak ślepym. Jak można budować wielkość swego kraju na nacjonalizmie, na nienawiści, na wszelkiego rodzaju fobiach, na wykorzystywaniu pięknych, narodowych symboli, do prowadzenia swej nieludzkiej, niehumanitarnej gry?
Od wielu dni obserwuję zaangażowanie narodowców w protesty wobec jednej ze sztuk teatralnych. Jest to niespotykane nawet w średniowieczu. Teatr, sztuka, zawsze były oazą wolności, nawet w najgorszych czasach. Najpiękniejsze wiersze, pieśni, spektakle powstawały w niewoli. Dziś, jakaś banda totalnych wariatów, protestuje przeciwko sztuce teatralnej, której nie widziała. Mało tego, odprawiają przed teatrem egzorcyzmy, śpiewają boże coś Polskę...???
A w końcu banda eunuchów, bo trzeba nie mieć jaj, by być narodowcem, wdziera się do teatru z okrzykami, że Chrystus jest ich królem???
A ja siedzę przed telewizorem, oglądam to i oczom nie wierzę! Myślę sobie: Ja pierdolę, mam nadzieje, że tego świat nie widzi, bo wstyd będzie wyjść na ulicę. Patrzę i marzę, jak głupia o czasach mojej młodości, kiedy boga się szanowało nawet wtedy, kiedy się w niego nie wierzyło. Nie sprowadzało się go do rangi błota rozlanego na bruku po którym depczą faszystowskie buty!
Ostatnio słyszałam to, co mnie od dawna chodzi po głowie, ale nie mówię tego głośno, bo i tak uchodzę za skrajnego lewaka: Za komuny nie było takich cyrków! Za komuny nie było tylu wariatów kwalifikujących się od ręki do leczenia klinicznego! Za komuny w tv się raczej chwaliło, a wstydliwe sporawy się ukrywało. Nie było takich jawnych ataków w stosunku do artystów. Mimo cenzury, ludzie występowali na scenie i w ten czy inny sposób przemycali wolne treści. W tamtych czasach wolno się było śmiać z władzy, wolno było występować kabaretom. Nikt w ramach sprzeciwu nie rezygnował z występów w Opolu i w tamtych czasach powstały ponadczasowe, wybitne i kultowe utwory, jak np. Dziwny jest ten światJaskółka, czy Korowód. A dziś zostało nam tylko wulgarne disco polo i festiwal piosenki sakralnej, kurwa!
W tamtych czasach, jak się władzy radzieckiej nie spodobały Dziady Mickiewicza, to prawie wybuchła rewolucja!
A dziś milczymy! Czasami się trochę podśmiewamy, coś skomentujemy. I z dnia na dzień pozwalamy się spychać do kąta! Pozwalamy sobie wmówić, że nasza wolność może urazić czyjeś uczucia tfu, religijne. A przecież nikt nikogo nie zmusza, by chodził na spektakle, które go ranią.
Nie możemy tak żyć. Oprócz powszedniego chleba potrzebna jest nam strawa duchowa, która w znacznym stopniu wpływa na jakość naszego życie. Mamy już listę zakazanych książek, zakazanych filmów i muzyków prowadzących nasze dzieci w objęcia diabła. I nie rozumiemy, że od złego może nasze dzieci uchronić tylko wolny umył, znajomość zła, umiejętność rozróżnienia go od dobra i wolność, wolność sumienia.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kręta droga z czarnej dupy. ( Tekst z dnia 19 marca 2019 roku.)

Od dawna nie rozumiem mojego kraju. Nie rozumiem polityków i obywateli. Ale tak naprawdę, jak wszyscy ulegam manipulacji i poddaje się ogó...