wtorek, 12 grudnia 2017

Gdy nie ma nic darmo. (Tekst z dnia 2 października 2017 roku. )

Musicie mi wybaczyć, ale po tygodniu milczenia, będę WAS męczyć swoimi postami nieco częściej. Wprawdzie nie mogłam na bieżąco komentować wydarzeń, a rozpowszechnianie postów inną drogą szło kiepsko, ale cały czas notowałam sobie różne uwagi, by je móc później wykorzystać.
W polityce dzieje się tak wiele, że niektóre sprawy mijają nam całkowicie bez echa. Skupiamy się na walce o wolność sądów, a jednocześnie puszczamy mimo uszu drobniejsze wydarzenia, które nasze obecne życie czynią mniej lub bardziej śmierdzącym.
Wrócę jeszcze tylko na moment do wczorajszych wydarzeń w Katalonii, bo wiele osób mnie pyta, czemu mi nie przeszkadzają ataki hiszpańskich policjantów na obywateli tego regionu i dlaczego Unia Europejska tak się burzy, kiedy w Polsce policja pilnuję porządku podczas miesięcznic, usuwając delikatnie ludzi z drogi kaczopochodu, a na wydarzenia w Hiszpanii nie reaguje...
Powiem jeszcze raz i wyraźnie. Nie jestem zwolenniczką agresji władzy wobec obywateli. Mam 100% pewności, że rząd hiszpański totalnie przegra na tej ingerencji, ale nie wymagajcie ode mnie, ale także od UE, by popierała tych, którzy łamią prawo, nawet, jeśli w końcowym efekcie są ofiarami tej sytuacji. Porównam to do gorącego tematu, który wszyscy w tej chwili wałkujemy. Mamy dwa veta prezydenta. Sejm może je odrzucić, ale do tego potrzebuje zgody 3/4 posłów. A co się stanie, jeśli PIS odrzuci te veta zwykłą większością, bo tylko taką posiada? Czy to odrzucenie będzie ważne i zgodne z prawem? Oczywiście, że nie, bo KONSTYTUCJA stanowi inaczej. W Katalonii doszło do takiej sytuacji, kiedy parlament podjął uchwałę o referendum zwykłą większością głosów, a Konstytucja tego autonomicznego regionu wymagała 3/4 głosów. Oczywiście, Madryt mógł pozwolić na głosowanie i wyników referendum nie uznać. Ale jeśli komuś się zdaje, że tylko w jego kraju politykami są idioci, to się grubo myli. Debilny, bardzo prawicowy rząd wysłał policję, a ruchy nacjonalistyczne w Katalonii tylko na to czekały. Zrobił się taki syf, że przez następne 100 lat będziemy to naprawiać. Jedni prowokują, drudzy bezmyślnie reagują, a zwykły człowiek na ulicy dostaje klasyczny wpierdol pałami.
To tyle dla wyjaśnienia, a dodam tylko jeszcze, że nie jest mi wcale łyso, że w kraju, w którym żyję gorsze są protesty, jak w Polsce, jak to się niektórym wydawało. Gdyby to ode mnie zależało, to ludzie by ze sobą rozmawiali bez policji i wszyscy mieli by wolę do porozumienia. Ale już za stara jestem by w te dobre intencje wszystkich wierzyć.
Wracając do wydarzeń zeszłego tygodnia: Jakoś tak bez echa u samych zainteresowanych przeszła propozycja ulg podatkowych dla artystów i środowisk twórczych.
Ja słysząc te kolejne finansowe obietnice członów rządu, coraz bardziej mam wrażenie, że żyję w burdelu, gdzie raz za razem rzuca się groszem na pocieszenie kurwie, która się właśnie czuje niedowartościowana. Dlatego bardzo mnie dotknęła konferencja prasowa ministra Glińskiego...
Zawsze bardzo mnie wkurzają dwie rzeczy w polityce: Po pierwsze szantaż, po drugie przekupstwo! Propozycja ministra Glińskiego, dotycząca ulg podatkowych dla artystów, dziennikarzy i środowisk twórczych, pachnie niestety i jednym i drugim. Znowu wracamy do czasów komuny. Państwo skonfliktowane ze środowiskami artystycznymi, usiłuje, po pierwsze, to środowisko przekupić, a po drugie pogrozić mu palcem.
Artysta w Polsce to nie jest jakiś bardzo bogaty człowiek, chociaż oczywiście i od tej reguły są wyjątki. Łatwo więc pomachać mu przed oczami plikiem banknotów. Mam jednak bardzo poważne obawy, co do równorzędnej dostępności do tych ulg wszystkich twórców. Nie sadzę, by mógł z nich skorzystać Tomasz Lis, jeśli oczywiście nie przestanie krytykować władzy, albo panie aktorki wspierające najbliższy czarny wtorek, albo szanowne grono artystów spacerujących w obronie sądów. Poza margines mogą wylecieć także wszyscy ci, którzy wesprą WOŚP, albo zagrają na przystanku Woodstock. A jeśli ktoś odmówi udziału w przyszłorocznym festiwalu w Opolu, wystawi sztukę, która się ministrowi nie podoba, namaluje obraz, którego pan minister źle zrozumie, albo wyprodukuje film, który będzie mówił trudną prawdę? Czy wszyscy ci artyści nadal będą mogli liczyć na przychylność władzy?
Drodzy Państwo! Każdy z nas pragnie grosza. Każdy chciałby żyć lepiej, dać więcej dzieciom, odłożyć coś na przyszłość. Niestety nie należy wierzyć tej rządzącej ekipie ignorantów, że tak naprawdę chodzi im o sztukę i wszelaką twórczość. Myślę, że świetnie rozumieją, iż WASZ głos, głos ludzi znanych, łatwiej dociera do obywateli, że dla wielu jesteście autorytetami. Wkładają więc WAM do rąk te zdradzieckie 30 srebrników, wiedząc, że znajdą się tacy, którzy się na nie połaszczą. Rząd PISu od dawna handluje naszymi duszami. Nie próbuje niczego naprawić, nie próbuje stworzyć nam lepszych warunków do pracy i życia. Kiedy zaczynamy się stawiać, zamyka nam gębę garścią banknotów. Robi to, bo nas nie szanuje, bo ma nas za żebraków, gotowych całować każdego po rękach za drobne na wino.
Pieniądze niestety mają wielka siłę. A Polacy zawsze byli biedni, dlatego tak łatwo jest im zamydlić oczy i odebrać rozum. Zapominamy, że nasze życie nie jest na sprzedaż, że honoru i twarzy nie możemy kupić. Pamiętajcie o tym, zanim się schylicie by podnieść grosz rzucony przez ministra Glińskiego, bo nie sadzę, by był on rzucony za darmo. Nie dajcie się kupić. PIS prędzej czy później przeminie. A WY, jesteście Polsce potrzebni, bo jesteście ostoją wolności umysłu. Żadne pieniądze nie są warte powrotu do klatki, w której trzymała WAS komuna. Nie możecie się zgodzić na cenzurę, na spychanie w niebyt artystów niepokornych, a promowania tylko politycznego chłamu.
Kiedy się takie pomysły PISu pojawiają, bardzo mnie to frustruje. Od dawna próbujemy ludziom pokazać prawdę o obecnej władzy. Ale czujemy się całkowicie bezradni, kiedy na tę górę gnoju wychodzi jeden lub drugi minister i z właściwym propagandzie sukcesu radosnym uśmiechem kupuje kolejną grupę Polaków. Podwyżki dla nauczycieli z okazji wprowadzenia reformy szkolnictwa, o 500+ na wszystko nie wspomnę, coś dla emerytów, coś dla policjantów, by nie mieli moralnych wątpliwości wynosząc rebeliantów, coś dla górników i coś dla artystów. I przeciętny Polak niczego więcej nie widzi. Porównuje czasy rządów PO, kiedy na wszystko trzeba było własnymi pazurami zapracować i bez wielu rzeczy się obejść, bo władza usprawiedliwiała się światowym kryzysem. A tu nagle się okazuje, że taki ludzki pan nastał, że wszystkim wszystko daje za darmo i do tego jeszcze krzyczy, że kasa państwowa w szwach pęka. Najpierw, ten ludzki Pan głosił, że przedsiębiorcy wyłudzili 4 miliardy złotych z racji ulg w płaceniu wattu, dziś już minister Jaki twierdzi, że to są setki miliardów złotych...W PISowskim ogrodzie pieniądze rosną na drzewach, a kury znoszą złote jajka. Okazuje się, że przed dobrą zmianą byliśmy społeczeństwem złodziei i kombinatorów. Tylko jakoś posadzić do więzienia tych złodziei nowy pan nie potrafi.
A my, ludzie, którzy trochę chociaż mają orientacji w politycznym terenie, którzy potrafią liczyć, a do tego wszystkiego czerpią szersze informacje z różnych źródeł, przecieramy oczy i nie potrafimy uwierzyć, że to wszystko się dzieje naprawdę. Jest nam przykro, widząc, jak kolejna grupa zawodowa jest z uśmiechem na twarzy ministra Glińskiego sprowadzana do roli politycznej kurwy, którą władza upokorzy. Jeśli jej nie wezmą po dobroci, to ją zniszczą strachem. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Podziękowania... ( Tekst z dnia 17 marca 2019 roku)

Wielu moich znajomych pyta mnie poprzez messengera: Czemu milczę, przecież miała miejsce konferencja przedstawicieli kościoła w temacie pe...