poniedziałek, 11 grudnia 2017

Gościniec. (Tekst z dnia 20 lutego 2017 roku. )

Cieszę się najbardziej z komentarzy, które sprzeciwiają się mojemu sposobowi myślenia. Wierzę, że jeśli ktoś wierzy w Kijowskiego, ma ku temu powody. Pewnie zna go osobiście. Ja nie mam tej przyjemności, ale nie oceniam go w ogóle , jako prywatnej osoby. Jako przywódca, od początku jest dla mnie... za miękki. Liczą się efekty!!! Gdyby na miejsce KODu, byłą inna organizacja, w takiej formie, jak ja ja widziałam, PIS nie zaszedł by tak daleko. KOD nas uśpił. Zaufaliśmy, licząc, że jeśli prośby nie pomogą, nasze protesty się zradykalizują. Niestety, nic takiego się nie stało. Dziś KOD stał się pustym garnkiem, który istnieje tylko dlatego, by Kijowski miał gdzie swoja łyżką mieszać. Ale ten garnek jest pusty, zupy z tego nie będzie.
Szkoda, że osoby trzymające stronę Mateusza, mają taki dziwny styl myślenia, który wydaje mi się charakterystyczny dla PISu. Wydaje im się, że moje osobiste poglądy na osobę lidera KODu, wskazują, na trzymanie strony, tych niby liderów regionalnych. Nie zakładają nigdy, że ktoś może być po prostu neutralny. Ja mam kontakty z wieloma członkami KODu. Żaden z nich, chyba, że o tym nie wiem, nie jest liderem regionu. Nawet nie znam tych osób, które wygrały wybory w regionach, i ich nazwiska często mi nic nie mówią. Co najwyżej, mogę któregoś z nich obserwować, ale nie jest na liście moich znajomych. Ja, działałam, pisałam wcześniej, zanim KOD powstał. Ucieszyłam się, że się Polacy organizują. Ale dość szybko się zorientowałam, że to nie jest właściwa droga. Samo uznanie PISu, jako legalnie wybranej władzy w demokratycznych wyborach, było świadectwem na niewiedzę liderów KODu. Niewiedzę w kwestii przebiegu kampanii i metod agitacji wyborczej. Wbrew pozorom, fałszerstwo wyborcze, nie musi dokonać się przy urnie lub liczeniu głosów. Dla mnie ta władza jest nielegalna. Minęło półtora roku. Kiedy KOD przestanie władzę prosić, o zmianę postępowania? Kiedy zacznie żądać i egzekwować? Podczas tego półtora roku, były dwa duże i bardzo piękne marsze KODu. Ale prawdziwe zrywy były dwa: Czarny protest i 16 grudnia pod Sejmem. Ani jeden, ani drugi nie był zasługą KODu, lecz spontanicznym zrywem, do którego KOD się tylko przykleił. Sam pomysł szerokiego ruchu społecznego, genialny!!! Ale za szybko zrezygnowano ze spontaniczności. Zaczęto tworzyć struktury, rozdawać stołki. To nie jest kwestia ostatniego pół roku. Od początku, na KODowskich portalach trwa wojna. Dlatego, takie osoby, jak ja, już po 2 miesiącach wycofały się z działalności pod tym szyldem, nigdy nie podpisały deklaracji, często utworzyły swoje grupy. Moje zadowolenie z powstania tej organizacji, szybko ostygło. Ale osoby, które są w kontakcie ze mną od dawna, wiedzą: do pewnego czasu, pobudzałam do działania, starałam się dzielić wiarą, której i tak miałam coraz mniej. Ale, jak długo można walić grochem o ścianę i głową w mur? Jak długo można być karconym za każdy pomysł, za każdą chęć pomocy? Za głupiego mema, na temat Kaczyńskiego, za dowcip na temat PISu, dostawałam reprymendę i groźby, że zostanę usunięta z tej, czy innej grupy. Jeśli ktoś ma jakieś wątpliwości, zawsze może poszukać moich wpisów od początku powstania KODu. Jeśli nie ma dość samozaparcie, by wejść na bloga, to wystarczy odszukać grupę na FB o nazwie Inicjatywa Obywatelska, gdzie są po kolei wszystkie moje wpisy. Ile razy nawoływałam do wzięcia udziału w manifestacji? Ile razy nawoływałam do zgody z opozycją? Ile razy nawoływałam do wspomagania finansowego? Ile różnych pomysłów, moich i przekazywanych przez innych członków KODu, zawierają te wpisy? Ale szybko się przekonałam, że nie odrzucacie ręki tylko wtedy, kiedy trzyma pieniądze. I najbardziej śmieszne jest to, że afera z fakturami, pozbawiłaby KOD może 10 % poparcie. Do dziś większość ludzi by o tym zapomniała, a Kijowski nadal by spokojnie był w swoim miejscu. Oczywiście jest w tym wszystkim także jego wina, bo za dużo po mediach chodził i z wielką butą mówiąc delikatnie... ściemniał. Ale KOD rozwalają MURARZE! To przez nich przestała to być NASZA organizacja. Oni to zamienili w prywatny folwark Kijowskiego. Może macie różne doświadczenia. Wszędzie nie jestem i wszystkiego nie widzę. Ale ja i większość moich znajomych zostało bardzo źle potraktowanych, nie dlatego, że walczyło z Kijowskim, ale za to tylko, że śmieli zadawać pytania, albo za to, że nie chciało być MURARZAMI. Zostaliśmy opluci, zwyzywani, powyrzucani z listy znajomych i zlinczowani na publicznych forach, bo chcieliśmy, by to Polska była ważna, by KOD był ważny, a nie jeden człowiek. Ja bardzo wierzę w demokrację, bardzo mnie boli to, co się z Ojczyzną dzieje. Ale się zawiodłam. Nie wierzę już wam! Mam czasami wrażenie, że popierając KOD, po cichu popieram PIS. Bo KOD stał się szeroką aleją, po której orszak PISu wjeżdża na tron. Widzę, jakieś działania opozycji, widzę Obywateli RP, czy członków OSA. Jest ich mniej, ale zawsze ich widać tam, gdzie się władza pojawia. Wielu członków KODu z własnej inicjatywy pracuje w regionach, nawet w sprawach nie do końca związanych z przykazaniami organizacji. A wy, członkowie KODu lepszego sortu, kiedy wyjdziecie z nory? Kiedy coś zorganizujecie, co nie będzie przypominało niedzielnego pikniku?
Ja wam już nie wierzę. Dobiliście KOD i dobijacie Polskę. Mówię to po raz kolejny: Nie udzielenie pomocy krwawiącej Ojczyźnie jest takim samym skurwysyństwem, jak wbijanie jej noża w serce. A wy za wszelką cenę ratujecie pana K. I ścielicie gościniec dla PISu. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wyrwani z kontekstu. Tekst z dnia 22 maja 2019 roku)

Miałam wątpliwa przyjemność słuchania dzisiaj ministra Ziobro... Oj, coś mi się wydaje, że się tu komuś grunt pali pod nogami! Kaczy...