sobota, 9 grudnia 2017

Goździki, kwiaty posądzane o komunizm. (Tekst z dnia 2 maja 2016 roku. )

Nie lubicie goździków, chudych kwiatków kojarzonych z komunizmem? A czy stać Was na chwilę pokory i zadumy? Trochę na temat nowożytnej historii ludzkości. Dokładnie na temat relacji między człowiekiem a pracą. Mniej więcej orientujemy się, że przez wiele wieków było bardzo mało jednostek bogatych, takich które korzystały z wypracowanych dóbr. Większość pracowała nie korzystając z owoców swej pracy więcej, niż tyle, ile starczało na przeżycie. Tak było przez wieki. Głównym źródłem dochodów była produkcja żywności. Bogaci mieli ziemię, uczestniczyli w wojnach, co dawało im sporo łupów wojennych. Chłopi pracowali na ich ziemi. W wojnach uczestniczyli rzadko. Tak przez wieki jedni byli coraz bogatsi, a inni żyli na skraju ubóstwa, bez szansy na poprawę swego bytu. Kiedy zaczęły się pojawiać pierwsze manufaktury i zakłady przemysłowe, wiele osób znalazło tam zatrudnienie i na początku było to jakaś szansa na lepsze życie. Ale w miarę rozwijania się rewolucji przemysłowej, znowu pojawiła się klasa bogatych przemysłowców, która wykorzystywała ludność do niewolniczej pracy.
Dlaczego to piszę? Otóż wczoraj nie odniosłam się do tak zwanego Święta Pracy. Większość z Was uważa je za spadek po komunizmie, wstydliwe święto, w trakcie którego zmuszano ludność do uczestnictwa w pochodach i oddawania hołdów komunistycznej władzy. Niewielu z Was wie, że to święto nie miało nic wspólnego z Rosja, Komuną i reżimem totalitarnym. Owszem, władze komunistyczne sprytnie wykorzystały je, by stwarzać pozory bratania się z ludźmi pracy, ale ja na te pochody chodziłam. Może dlatego, że zdawałam sobie sprawę z genezy tego święta. Dziś uczy się historii inaczej. Bardzo dużo się poświęca niektórym wydarzeniom, oczywiście bardzo ważnym, ale robi się to kosztem pomijania innych tematów choćby z historii świata.
Święto Pracy ustanowiła II Międzynarodówka w 1889 roku. Międzynarodówka to takie międzynarodowe stowarzyszenie robotników w czasach przed II wojna światową. Dzień 1 majo uznano za święto robotnicze w związku z wydarzeniami z maja tego roku w Chicago. Nie chcę tutaj się specjalnie rozpisywać na ten temat, bo jest on bardzo rozległy i odsyłam zainteresowanych do cioci Wikipedii, ale ponieważ jestem z zawodu nauczycielka wychowania przedszkolnego to powiem to w kilku słowach tak, by nawet małe dziecko zrozumiało.
Dawno temu w XIX wieku w amerykańskim mieście Chicago była wielka fabryka. Zatrudniała ona bardzo wielu robotników wykorzystując ich do niewolniczej pracy. Musieli bardzo długo pracować każdego dnia. Czasem nawet po 12 godzin. Dostawali bardzo niskie wynagrodzenia, nie mieli ubezpieczeń zdrowotnych i bardzo często umierali z przemęczenia. Właściciel fabryki chciał zakupić nowe maszyny do fabryki, które zastąpiłyby wielu pracowników. Szykowały się więc duże zwolnienia. Robotnicy od dawna walczyli o to, by ich dzień pracy trwał tylko 8 godzin i wtedy nie potrzeba byłoby zwalniać tylu osób, bo pozostałe godziny mogliby pracować ci przygotowani do zwolnienia. Właściciel fabryki bardzo się zdenerwował i zwolnił wszystkich pracowników, a na ich miejsce przyjął innych. Ponieważ było duże bezrobocie nie było trudno znaleźć ludzi do pracy. Wtedy zwolnieni robotnicy postanowili zademonstrować. I wtedy właśnie odbyła się pierwsza demonstracja pierwszomajowa. Zwolnieni robotnicy manifestowali o prawa pracownicze pod bramą swojej byłej fabryki, nawet doszło do rozruchów z nowymi jej pracownikami, gdzie zostało sporo osób rannych, a kilka nawet zginęło. Mimo to nasilały się protesty robotnicze. Organizacje związkowe organizowały wiece na ulicach. Podczas jednego z tych wieców, a właściwie na jego końcu, gdy na placu Haymarcet w Chicago zostało już około 200 robotników, zostali oni zaatakowani przez policję i doszło do krwawych zamieszek, mimo że robotnicy nie zachowywali się agresywnie. Na pamiątkę tych wydarzeń, II Międzynarodówka ustanowiła Święto Robotników.
To tyle krótkiego wykładu. Tych, którzy nie posiadają tej wiedzy, odsyłam do podręczników historii, by sprawdzili, ze to nie było święto komuchów, Stalina, Putina, czy jakiegoś innego dyktatora. Byłoby miło czasami otworzyć oczy i zerknąć za siebie. Uświadomić sobie, że nie zawsze było na świecie tak pięknie, jak teraz. Kiedyś nie było silnych związków zawodowych, nie było organizacji międzynarodowych dbających o prawa człowieka, nie było powszechnej służby zdrowia dla każdego. W tamtych czasach pracownik był własnością pracodawcy. Aby wyżywić rodzinę musiał pracować ponad siły, po kilkanaście godzin dziennie, a i tak na niewiele starczało mu pieniędzy. By żyć, często pracowały całe rodziny łącznie z małymi dziećmi. W Anglii, która jest dziś pięknym bogatym krajem, do którego często jeździmy zarabiać pieniądze, dzieci pracowały nawet w kopalniach, były tam bite i gwałcone i często umierały z przepracowania. Nie dbano również o warunki pracy, nie zapewniano bezpieczeństwa. Wiele osób ginęło miażdżonych przez maszyny lub zostawało kalekami. I zapewniam Was, że nie dostawali w związku z tym żadnych odszkodowań zasiłków i rent.
Kiedy tak wyśmiewacie tych ludzi, którzy jeszcze dziś idą w pochodach, może byłoby warto się nad tym zastanowić, że to dzięki tym ludziom, którzy wtedy ginęli na barykadach i ulicach, mamy dziś ośmiogodzinny dzień pracy, wolne soboty, a nawet inspekcję pracy, która dba o warunki w naszych fabrykach. Mamy ubezpieczenia od wypadków w pracy i zakaz zatrudniania dzieci.
Ci ludzie, tamci bezimienni robotnicy nie maja nigdzie pomników, niesłusznie się ich utożsamia z późniejszym reżimem komunistycznym. Oni tylko chcieli godnie żyć, móc kształcić dzieci zamiast posyłać je do niewolniczej pracy. My, którzy idziemy w pochodzie pierwszomajowym, nie idziemy tam dla Stalina, Gierka, nie wspominamy tam totalitarnych systemów, które przeminęły. My wiemy, że pierwszy pochód pierwszomajowy odbył się nie w komunistycznej Rosji, ale w Ameryce w Chicago. Idziemy, bo chcemy być żywym pomnikiem tamtych bohaterów, dzięki którym my dziś możemy się szczycić naszymi pracowniczymi prawami. Nie chcemy pozwolić, by historia wymazała ich z pamięci. Ten jeden dzień w roku niech będzie ku ich pamięci.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kręta droga z czarnej dupy. ( Tekst z dnia 19 marca 2019 roku.)

Od dawna nie rozumiem mojego kraju. Nie rozumiem polityków i obywateli. Ale tak naprawdę, jak wszyscy ulegam manipulacji i poddaje się ogó...