sobota, 9 grudnia 2017

Gra o czas. (Tekst z dnia 19 maja 2016 roku.)

Trochę się zagotowało w polskiej polityce. Zastanawiam się, czy nagle coś się wydarzyło na linii PIS a Unia Europejskiej, że pojawiło się ultimatum ze strony tych drugich. Szczególnie na uwagę zasługuje bardzo krótki czas dany rządowi, na naprawę najgorszych błędów. I tu widać pierwsze objawy paniki pojawiające się u dyktatorka Kaczyńskiego. Z drugiej strony, po raz kolejny, wyraźnie widać, że Kaczyński szykuje „ coś dużego i radykalnego”, nawet boję się pomyśleć, co to będzie, ponieważ stwarza pozory, że rozmawia. Jak to powiedział mecenas Giertych, „Kaczyńskiemu nogi zmiękły”. Po raz kolejny gra o czas, wiedząc, że nie może ustąpić, bo jeszcze nie zabezpieczył tyłów, nie zmienił polskiego prawa na tyle, by utrzymać za mordę cały Naród.
Może trudno byłoby znaleźć tę kroplę, która przepełniła kielich cierpliwości UE. W końcu PIS, każdego dnia coś dolewał do tego naczynia. Jak długo można znosić fochy i głupoty, których nikt nie dementuje, ani za nie nie przeprasza. Można by takich drobnych kropli wymienić wiele. Komisarzowi unijnemu, mówi się publicznie, że nikt go tu nie zapraszał. Do Niemiec na zaproszenie się nie jedzie boooooo? Bo się po prostu nie chce. Wymaga się od całego świata, by nisko się kłaniał każdemu z polskich polityków, ale już amerykańscy nie zasługują na szacunek, bo jeden jest dżuma a drugi cholerą. Nie wspominając o Prezydencie Clintonie, który w przeciwieństwie do naszego super zdrowego Macierewicza, pseudonim świr, powinien się, zdaniem niektórych poddać badaniom lekarza uprawiającego wiadomą dziedzinie medycyny. O głupich i nie związanych z tematem uwagach, na temat, jego niekompetencji w sprawach moralnych, nie wspomnę. Jednocześnie, sugeruje się politykom całego świata, że nie potrafią czytać ze zrozumieniem, a ich wiadomości na temat Polski pochodzą z niewiarygodnych źródeł. Rozśmieszył mnie także protest Polonii, amerykańskiej, na słowa Clintona, szczególnie tej, urodzonej w USA, która nigdy Polski na oczy nie widziała.
A ja się cieszę tylko z tego, że UE w końcu przestała żartować i stawia jakieś konkretne terminy. Ważne jest tylko to, by się nie dała zwieść pozornym próbom porozumienia. Niestety, politycy unijni, na naszą zgubę, są z zasady uczciwymi i łatwowiernymi ludźmi. Wielokrotnie udowodnili, że z takimi tanimi cwaniaczkami, jak PIS, umiejącymi ubrać każde gówno w piękne słówka, nie maja szans. Mimo to, cieszymy się, że PIS wysyła, jakiegoś baranka na rzeź, czyli na wtorkowe spotkanie z opozycją. Świadczy to o tym, że, jednak Kaczyński boi się, że dalsze ignorowanie Unii może pokrzyżować jego dalsze plany i musi stwarzać pozory, że rozmawia z opozycją.
Podejrzewam jednak, że wielki niepokój w Unii, budzą nie tylko wszystkie dotychczasowe posunięcia PISu, ale również planowane ustawy. Wystarczy spojrzeć na to, co działo się w sejmie dzisiaj. Wystąpienie ministra Kamińskiego przypominało szczekanie wściekłego psa, toczącego pianę z pyska. Było w nim tak wiele nienawiści i zapowiedzi rewanżu za poprzednie lata, że nie ma już chyba nikt wątpliwości, iż o nasze bezpieczeństwo będzie w najbliższym czasie dbał psychopata. Wykorzysta nas, przeciwko nam samym, wyciśnie z nas najgorsze instynkty, wyizoluje nasze słabości, a potem ukarze według własnego systemu wartości. Pomoże mu w tym drugi psychopata, minister Ziobro, dyrygując ręcznie sądami i wyrokami. I zastanawiam się tylko, czy to przypadek i czy ja mam już jakąś pisoobsesję, bo nie mogę pozbyć się myśli, że dzisiejszy incydent z bomba w autobusie, tak zbliżony w czasie z debatą na temat ustawy antyterrorystycznej, naprawdę przypadkiem nie był. Zdaje się, że tego typu sytuacje dzieją się tylko po to, by zastraszyć społeczeństwo i uzyskać przyzwolenie na zaglądanie w każdą dziedzinę naszego życia.
To może głupio zabrzmi, bo w działaniach Unii w sprawie Polski, widzę pewna nadzieję. Rozumiem to, że nakładanie kar lub sankcji, uderzy raczej w przeciętnego Polaka, a nie w tych, którzy mieli i mają pełne miski. Ale jeśli to jest jedyna droga, by Kaczyńskiego powstrzymać, to musimy się na nią zgodzić. Ja osobiście, w swej naturze mściwej suki, bardzo chętnie zobaczę bezcenną mina Kaczyńskiego i premier Szydło, kiedy pod naciskiem publikują „nie- wyrok” Trybunału Konstytucyjnego. Widok będzie nie do zastąpienia i w duchu marzę, że ta chwila nadejdzie. Bardzo chętnie zobaczę też głupią gębę Dudy zaprzysięgającego trzech sędziów wybranych przez poprzedni Parlament. Po prostu kompromitacja publiczna, szczególnie przed własnym elektoratem tych tak zwanych niezłomnych mogłaby mnie usatysfakcjonować, po tylu miesiącach walenia głową w mur z bezsilności. Do tego wszystkiego, jeszcze chętnie zobaczę miny tego cudownego elektoratu. Najlepiej wszystkie razem. Nawet mogą ich potem wpisać do księgi rekordów Guinnessa, jako największa ilość zdziwionych i głupich min w jednym momencie.
Może, kiedy już wreszcie spełni się to marzenie, mam nadzieję, że nie tylko moje ale w głębi serca żywi je wiele osób, może wreszcie rządząca dziś partia, przestanie regularnie śpiewać, najbardziej żenującą polska pieśń patriotyczną pt „ Polacy, nic się nie stało”. Może kiedy się za siebie obejrzą i zobaczą zgliszcza demokracji to zrozumieją, że to oni to właśnie zrobili i że jednak coś się stało.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bez boga wam się nie uda... ( Tekst z dnia 16 maja 2019 roku)

Właśnie wyłączyłam telewizor. Nie zniosę po raz setny tej samej piosenki odśpiewywanej przez Ziobrę! W pierwszym momencie po premierze w...