niedziela, 10 grudnia 2017

Gwizdek. (Tekst z dnia 6 lipca 2016 roku. )

Po raz kolejny słyszę pytanie: Co dalej z KODem? KOD doszedł już do ściany, nie ma pomysłu na dalsze działanie, większość ludzi jest zawiedziona i czuje, że przegrali....
Nie wiem, dlaczego ludzie, nie wiem jak to ująć, ciągle trzymają się pewnych schematów. Dlaczego traktują KOD, trochę, jak partię polityczną? Pewna grupa ludzi połączona wspólnymi poglądami, podporządkowana jakiemuś liderowi, trzymająca się sztywnych reguł działania??? W ten sposób, tego typu ruch nie może wiele zdziałać. Jest to bowiem ruch społeczny, skupiający ludzi z bardzo wielu środowisk, nie mających ze sobą dokładnie nic wspólnego. Nie wierzą się, że można tak dużą masę ludzi okiełznać i podporządkować. KOD wyznaczył sobie pewne reguły działania. Z założenia, nie walczy z władzą, walczy z jej bezprawnymi działaniami, nie chce jej obalić, tylko zmienić. Liderzy, ojcowie założyciele, pomysłodawcy KODu mają prawo widzieć to tak, jak chcą. I maja prawo skupiać wokół siebie ludzi myślących podobnie. Ale nie możemy czekać, aż KOD coś za nas zrobi lub wywalczy. Jeśli mamy inny pomysł na rozwiązanie tej sytuacji, jeśli chcemy walczyć inaczej, mamy takie samo prawo się organizować. Dziś KOD działa już oficjalnie. Można złożyć deklarację i zostać członkiem. I brawo, dla tych, którzy tę linię wyznają i się zapisują. Ale demokracja, jest czymś tak uniwersalnym, że można o nią zabiegać w inny sposób. Ja nigdy się do KODu nie zapiszę, tak, jak nie zapisze się do żadnej partii czy organizacji, chyba, że sama ją stworzę na własnych zasadach. Nie jestem się w stanie podporządkować do wyznaczonych reguł. Ja chcę się tej władzy pozbyć! Mało, chcę za bezeceństwa ukarać. Mam do tego prawo. Jeśli nie jesteście zadowoleni z działań KODu organizujcie się w inne grupy, które będą walczyć w sposób bardziej zdecydowany. Bo te narzekania i wątpliwości, którymi się dzielicie publicznie, sprawiają wrażenie jakiegoś zbliżającego się rozłamu. Nie mówię tu o wojnie domowej. Każdy z nas chciałby jej uniknąć. Tylko tyle, że była ona w 99 % pewna już podczas kampanii wyborczej, a po ogłoszeniu wyników. tym bardziej. Chyba tylko jakiś kataklizm może nas od tego uchronić. Trochę wszyscy jesteśmy temu winni. Bo gdybyśmy z kosami poszli od razu, na pierwszą manifestację, to może dziś byśmy już nie mieli o czym dyskutować. Niestety, pozwoliliśmy tej władzy na zbyt wiele. I z każdym dniem pozwalamy jej się umacniać i zdobywać przyczółki. Mamy wrażenie, że żyjemy w dwóch oddzielnych światach. My, opozycja, protestujemy, a Pani SZ. z uśmiechem na twarzy zupełnie nas nie zauważa. Jakby tych naszych postulatów w ogóle nie było, jakby nas w ogóle nie było. Ta władza, która zapowiadała, że będzie się wsłuchiwała w głos narodu, po prostu nas ignoruje. Ale wcześniej mówili o narodzie jako całości. Dopiero po wyborach zauważyli, że większość jest gorszego sortu. Wkurza was to! Odczuwacie złość? Budzi to w was agresję? To świetnie! Natura nam dała agresję po coś. Źle, jeśli jej używamy do atakowania, ale bez niej nie moglibyśmy się bronić. Gdyby nie uczucie agresji, może nadal bylibyśmy pod zaborami, albo żyli pod niemiecka okupacją. Ludzie, przecież jesteśmy atakowani. Nasza wolność, nasza własność, nasza prywatność, wszystko jest zagrożone! Jeśli się nie będziemy bronić, jeśli będziemy milczeć, to przegramy. Nie nawołuję was na barykady. Jeśli ktoś czyta moje posty, jeśli ktoś mnie trochę już zna, to wie, że zarówno kancelaria prezydenta, jak i premiera, a także paru polityków, ma zatkane skrzynki pocztowe moimi listami. I wiem, że żadnego skutku realnego to nie odnosi, ale wiem, że wkurza. Wielokrotnie namawiałam. Nie macie czasu sami pisać listów. Skorzystajcie z funkcji: kopiuj i wklej. Pozwalam, każdą moją wypowiedź skopiować i wysłać na e-mail dowolnie wybranego polityka. Jeden list, pięć, trzysta, tysiąc, dwa miliony!!!. można zorganizować protest nie wstając od komputera. Wystarczy 5 minut dzienni.
Dziś rano bardzo poprawił mi humor pewien komentarz, który tutaj pozwolę sobie zacytować:
 Tak, na kazaniu gdy ksiądz pieprzy trzy po trzy gwizdnąć raz ...i wyjść, gwizdnąć w, pod, na i w każdym miejscu, gwizdnąć sąsiadowi gdy maltretuje żonę, psa, dzieci, gwizdnąć sąsiadce, gdy patrzy na ciebie i warczy, na prezesa, na premiera, prezydenta...wystarczy jeden gwizd, ale gdy będą to robić tysiące może coś się zmieni...owszem oni też mogą mnie gwizdnąć, ale z pięści, ale jest nadzieja że będą w szoku i chwile pomyślą, a jak nie oni to inni i też zaczną nosić gwizdek. Nie musi to być na wierzchu może być w kieszeni,tak na wszelki wypadek!!!!! ( Haniu, bardzo dziękuje, jesteś genialna)
I o to właśnie Drodzy Państwo chodzi. Jeśli nas jest za mało na manifestacji, by nas władza zauważyła, to może niech nas usłyszy. O ile bardziej byśmy wczoraj byli zauważeni, gdybyśmy zamiast zaklejonych ust mieli gwizdki...
Jeszcze raz powtórzę: POPIERAM KOD. ROBI OGROMNĄ ROBOTĘ. TO DZIĘKI MANIFESTACJOM KODU ŚWIAT ZAUWAŻYŁ POLSKIE PROBLEMY. ŻADEM SKOWYT, NAWET BARDZO GŁOŚNY OPOZYCYJNEGO POLITYKA, NIE MIAŁ TAKIEJ SIŁY PRZEBICIA. Kod, to nie jest jakiś tam skrót, to jest proszę państwa KOMITET OBRONY DEMOKRACJI i każdy, kto tej demokracji broni, jest tego komitetu sprzymierzeńcem. Przestańcie więc płakać i czuć się zawiedzeni. KOD robi to, co sobie założył i robi to świetnie. Jedyne, co jeszcze musi, to ciągle zwiększać ilość osób na manifestacjach. A każdy z nas, jako JA, może się sprzeciwiać w dowolny sposób swemu księdzu, nauczycielowi swoich dzieci, radnemu w swojej gminie. I każdy może kupić sobie gwizdek!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Polska jest jedna? A od kiedy? ( Tekst z dnia 13 listopada 2019 roku)

Trochę nas wczoraj potrzymali w niepewności. Trudno było doczekać do tej 16-tej, kiedy się zbierze Senat, a tam jedna procedura za drugą...