niedziela, 10 grudnia 2017

Hańba Solidarności. (Tekst z dnia 24 listopada 2016 roku. )

Edward Gierek znów przemówił! To taka mentalna ekshumacja przywódcy Narodu. Ale kiedy się słucha Dudy, który wygłasza swoje bałwochwalcze przemówienie na kongresie Solidarności, ma się wrażenie, że czas się cofnął do lat siedemdziesiątych. I cały mój umysł krzyczy wielkie i rozpaczliwe NIE!!!!
To nie o to walczyła Solidarność! Chcieliśmy skończyć z dawaniem swoim, a reszcie tylko ochłapów, które mają zamydlić oczy. Chcieliśmy sprawiedliwości pozbawionej pierwiastka zemsty. Nie chcieliśmy, by wszyscy byli równi, jak w Chinach, bo to niszczy marzenia i ambicje. Chcieliśmy, by człowiek, który ma wizje, mógł je realizować w tym kraju za dobre pieniądze i szacunek społeczeństwa. Chcieliśmy być wielcy, wyjątkowi i potrzebni. A tymczasem mamy szacunek dla człowieka opierać o to, jak wiele należy mu się zasiłku? Wychowaliśmy pokolenie żebraków, leni wyciągających ręce po zasiłki, utrzymujących się z zasiłku na dzieci. Gdzie nasze ambicje? Gdzie nasze marzenia? Dziś, przeciętny Polak potrzebuje tylko jednego: Darmowej kasy i świętego spokoju. I za tym głosuje, nawet kosztem ograniczeń w wolności. Ale po co mu wolność? On nie musi mieć nic więcej. Tylko pełna micha i święty spokój się liczy. Taka egzystencja świń w chlewiku. Jeśli na czas koryto jest pełne, i nie wymaga nikt za to żadnej roboty, to nic, że furtka jest zamknięta i nosa wychylić za chlew się nie da. To nic, że czasem się oberwie kijem, kiedy się zbyt głośno zakwiczy. Przecież prędzej, czy później i tak żreć dadzą. I tak żyją całe pokolenia świń w niewoli, bez buntu. W niewoli rodzą dzieci akceptując swój los jako los swego potomstwa.
Mam nieodparte wrażenie, że nawet w komunie mieliśmy większe możliwości wyrwać się z marazmu. Było wśród nas więcej osób, które wewnętrznie były wolne i chciały nas zarazić ta wolnością.
Nie ma pojęcia, co się z nami stało. Odkryliśmy nagle, że wolność, to nie zawsze jest dostatek? Wydawało nam się, że pokonanie komuny oznacza dobrobyt? Że to się dzieje odgórnie, że to nam ktoś da? A kiedy odkryliśmy, że na dobrobyt trzeba zapracować, to i wolność przestała nam się podobać. Straciliśmy swoją szanse. Dziś wracamy się do przeszłości. Wolimy, by ktoś za nas decydował i zapewnił nam minimum, by przeżyć. Jak to się mówiło w czasach mojej młodości: Za dużo, by umrzeć, a za mało by żyć.
A gdzie są wasze marzenia Polacy? Marzenia o tym, by mówić głośno wszystko, co dusza zapragnie, by kochać kogo się chce i w dowolnie wybranej formie, by ubierać się kolorowo i śmiać się na ulicy, by podróżować bez wizy, by pracować w dowolnym miejscu na świecie, by mówić w dowolnie wybranym języku.
Czy nie o to wam chodziło? To po co żeście walczyli o coś czego nie rozumiecie? Zrzuciliście z tronów komunistycznych oprawców tylko po to, by usiedli na nich oprawcy katoliccy. Oni was jeszcze bardziej zniewalają. Słyszę każdego dnia, czego nam nie wolno. Nie wolno decydować o aborcji, nie wolno o in vitro, nie wolno nam okazywać miłości, nie wolno być słabym, nie wolno głośno śpiewać, nie wolno kolorowo się ubierać, nie wolno być sobą, nie wolno być...po prostu.
I w tej całej sytuacji poparcie dla tej niewoli rośnie. Naród, jak sprzedajne kurwy dopada do resztek z koryta. A kiedy ktoś ma wątpliwości, to wystarczy, że posłucha pana prezydenta i pani premier, którzy te resztki z pańskiego stołu uzupełniają narkotycznym poczuciem sukcesy. I w tym amoku, tak naprawdę nikt do końca nie słucha, co ci idole mówią. Jak z niezwykłym sprytem mieszają żołnierzy wyklętych z walką solidarności, jak czynią bohaterem tej walki Lecha Kaczyńskiego, pomijając milczeniem wszystkich tych, którzy naprawdę nadstawiali karku, ryzykowali życiem własnym i swoich bliskich. Ryzykowali dla tej wolności, którą dziś mordujemy. Spokojnie patrzymy na to, kiedy wynosi się prawie na ołtarze, najbardziej złodziejskiego lidera Solidarności Piotra Dudę, który uczynił z ruchu społecznego walczącego o prawa pracownicze zaplecze polityczne dla rządu. Jest tak pewny siebie i swojej pozycji, że nawet się publicznie nie pokazuje. Siedzi w wygodnym gabinecie i bierze, bierze, bierze. Przecież wie, że ten rząd będzie tak mydlił oczy społeczeństwu, by się wydawało, iż mu się poprawia. A on wtedy nie będzie musiał o nic walczyć, będzie tylko spijał śmietankę. I zupełnie go nie obchodzi, że to śmietanka pożyczona. Co wypije, to jego i jego psa.
Drodzy moi myślący Przyjaciele! Nasze życie jest pasmem porażek już od roku. Walczymy z wiatrakami. Okazuje się, że wolność, jaką zafundował na zachodni świat, wylądowała po prostu w szambie. Jako społeczeństwo nie zasłużyliśmy na nią. W ogóle nie mamy pojęcia, czym ona być powinna. Ta nowa pisowska rewolucja bardzo mi przypomina tę powojenna, socjalistyczną. Ludzie i wtedy i teraz nie zrozumieli, że trzeba iść do przodu, że trzeba pracować, by wszystkim żyło się lepiej. Ciągle tkwią nogami w jakimś feudalizmie. Po wojnie pomyśleli sobie, że teraz to wszyscy będziemy dziedzicami, że rewolucja polega na odwróceniu ról społecznych, czyli, że ci, którzy do tej pory dostawali lanie, będą teraz dawali lanie innym. I obecnie jest dokładnie to samo. Nie chodzi o wolność dla wszystkich. Chodzi tylko o to, by ci, którzy do tej pory byli pod spodem, znaleźli się na wierzchu. Chodzi tylko o zemstę, by tym, którzy nas krzywdzili, zrobić to samo, a może nawet gorzej. Wszystkie proponowane reformy są właśnie po to, by zniszczyć to, co zrobili poprzednicy i by zbudować coś dokładnie odwrotnego, nawet, gdyby to poprzednie było dobre.
To wszystko świadczy tylko o niedojrzałości polityków. A to się mści, prędzej czy później, bo prawdziwy sukces osiągają te kraje, które potrafią, wprawdzie po swojemu, ale kontynuować polityką poprzedników. A my tylko niszczymy, niszczymy, niszczymy. I ciągle zaczynamy od nowa.
Po roku rządów PISu wyraźnie widać, że całkiem dobrze czujemy się w szambie, bardzo szybko się do niego przyzwyczajamy i nawet smród nam nie przeszkadza.
Na dzień dzisiejszy, po roku rządów PISu, nie ma żadnej siły politycznej, czy społecznej, która by kierowała się do brzegu próbując wyjąć na suchy ląd. Raczej wszyscy, na swój sposób, drepczą w miejscu, pomagając PISowi urabiać błotko. Tylko pojedyncze jednostki usiłują coś zrobić, ale są coraz bardziej postrzegane, jak dziwadła.
Pozdrawiam więc was wszystkich, odszczepieńcy gorszego sortu, naznaczeni znamieniem lewactwa, cokolwiek by to miało znaczyć. Pozdrawiam wszystkich prowokatorów, zdrajców, bezrobotnych wyznawców KODu, którzy na złość władzy ustawiają się w kolejkach do lekarzy, by je wydłużyć. Pozdrawiam tych, którzy się sprzeciwiacie, którzy się nie boicie i którzy potraficie się śmiać przez łzy.  


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kryzysowa wersja wydarzeń. ( Tekst z dnia 20 sierpnia 2019 roku)

Jesteście w szoku po artykule Onetu na temat farmy trolli?, bo ja nie... Jeśli ktoś tak długo, jak ja działa w tematach politycz...