poniedziałek, 11 grudnia 2017

Historia narodowa. (Tekst z dnia 24 stycznia 2016 roku. )

Temat reformy oświaty zawsze uważałam za zbyt szeroki, by się nim zajmować w swoich listach. Można by o tym napisać książkę, a moje wypowiedzi są i tak zbyt długie. Zresztą, trudno wyrażać opinię o czymś, czego jeszcze nie ma, lub co powstawało w tajemnicy. Jednak dziś, kiedy z grubsza wiemy, na czym będzie ta reforma polegać, postanowiłam poświęcić jej kilka słów. Wbrew pozorom, nie chcę tu się zwracać do pani minister edukacji, bo nie sądzę, by docierało do niej cokolwiek, poza wizją anachronicznej szkoły dla cymbałów. Chciałabym swój dzisiejszy list skierować raczej do mądrych ludzi, którzy szeroko pojętą edukacją zajmują się w praktyce. Jeszcze przed wyborami wymieniłam kilka gorących komentarzy z Panią Joanna Kluzik Rostkowską. Był to taki moment, iż ciągle jeszcze mieliśmy nadzieję ( ja raczej nie), że PIS zmądrzał, zmienił się i znormalniał.
Ja w tych rozmowach przedstawiłam swoją wizje pisowskiej szkoły, takiej, jakiej się spodziewam po zwycięstwie tej partii. Nie przewidziałam, że ktoś może kwestionować ewolucję. To niestety przerosło moją wyobraźnię, ale w zasadzie przewidziałam schemat tej pisowskiej szkoły.
A więc pisowska szkoła, czyli szkoła narodowa, będzie hodowlą prawdziwych Polaków. Z ram programowych, które znamy dość pobieżnie, od razu widać, że przede wszystkim, nauczyciel przestanie być twórcą, będzie tylko bezwładnym narzędziem do przekazywania bezużytecznej wiedzy. Tak, to straszne, ale źle przekazana wiedza, może być bezużyteczna, a nawet szkodliwa. Znaczne zmniejszenie ilości lekcji geografii, nauk przyrodniczych i języków obcych, od razu czyni nasze dzieci obywatelami Europy drugiej kategorii. I jeśli w ten sposób rządzący chcą zahamować emigracje zarobkową, to doprawdy współczuję. Patrząc z dłuższej perspektywy, obywatele Polski będą mieli dużo mniejsze szanse na znalezienie atrakcyjnej pracy za granicą, jeśli ich znajomość języków obcych, będzie słaba. Czyli zostanie nam tylko konkurowanie przy zmywakach. Nie wiem, co chcą nasi rządzący osiągnąć w tej dalszej perspektywie. Wiemy, że nauki biologiczne i chemiczne stanowią podstawę nauk medycznych. Rozumiem więc, że nie potrzebujemy w Polsce naukowców, wynalazców, a nawet zwykłych lekarzy. Będziemy kształcić bogobojnych patriotów od łopaty. Za pozytywne uważam zwiększenie lekcji wychowania fizycznego, pod warunkiem, że to będzie wychowywało przyszłych sportowców, a nie będzie wprowadzeniem do służby wojskowej. Pani minister edukacji, jest tępa i nie ma żadnej wiedzy o rozwoju dzieci. Podstawowym błędem jest przeniesienie nauki języków obcych do klas starszych, w sytuacji, kiedy małe dzieci uczą się języków znacznie szybciej w sposób naturalny, tak jak języka ojczystego. Prawdziwe światło na istotę tej reformy rzuci dopiero p przedstawienie szczegółowych programów nauczania. Obawiam się, że może to być obraz nędzy i rozpaczy. Ale na dzień dzisiejszy, moja największą kontrowersje, budzi ta tak zwana narodowa historia. Nie, bym miała cokolwiek przeciwko nauczaniu tego przedmiotu lub historykom w ogóle. Ale, mimo że jest ten przedmiot zaliczany do nauk humanistycznych, dla mnie osobiście jest on jak matematyka. Dopiero ucząc historii od zarania dziejów i całego świata, możemy zrozumieć przemiany zachodzące we własnym kraju. Czyli dodając dwa do dwóch zrozumiemy skąd wzięło się cztery. Teoria, że można historię Polski oderwać od historii świata, jest po prostu kuriozalny. Jestem bardzo ciekawa, jak będą nauczyciele tłumaczyć młodzieży pewne procesy zachodzące w Polsce, pomijając ich związek z historią powszechną. Ale to już tylko wie pani minister i może pan prezes.
Naprawdę współczuje nauczycielom i wiem, że wielu jest już w tej chwili poddawanych presji nauczania według niepisanej klauzuli sumienia. Szkoła proponowana przez PIS ma zabić w dzieciach myślenie, ma zniszczyć własną inicjatywę i nie dopuszczać patrzenia na rzeczywistość z różnych, indywidualnych perspektyw. Czyli, że prawda jest tylko jedna, czyli nasza i jest to oczywista oczywistość. Obawiam się, że przyszłe pokolenia, będą to wysoce wykwalifikowani wyborcy PISu. Oczywiście, tak po prostu nie da się tego przeprowadzić. Dopóki dzieci mają normalnych rodziców i dostęp do internetu, trudno będzie z nich zrobić jakieś uwstecznione barany. Ale PIS zniszczył już tak wiele, że oprócz narodowych mediów, narodowej szkoły, możemy mieć za chwilę narodowy internet i czysto polskiego Facebooka. Przykład koreański, kubański, pokazuje, że nie jest to technicznie niemożliwe. A co jest możliwe, Kaczyński to na pewno zrobi. Podejrzewam, że przy zmasowanym ataku kościoła na wolny internet, jako siedlisko wszelkiego zła, może mu to się udać dość szybko. Oczywiście, ja tu roztaczam czarne chmury, a wszyscy po cichu liczą, że za 3 lata PIS przegra wybory i wszystko wróci na swoje miejsce. Drodzy politycy: Kaczyński majstruje przy ordynacji wyborczej. Jesteście pewni, że będą jakieś uczciwe wybory za 3 lata? O naiwności ludzka!
Nie słuchacie, niczego się nie uczycie. Jeszcze 2 lata temu, gdyby ktoś nam powiedział, że Trybunał Konstytucyjny stanie się pustą wydmuszką, że słuchając mediów publicznych będzie się miało wrażenie, że nasze szare komórki popełniają samobójstwo, a policyjne helikoptery będą rozsypywać konfetti nad głowami polityków, to każdy z nas, ze mną na czele uśmiałby się, jak koń. A jednak to się dzieje, to się stało. I najbardziej zaskakujące jest to, że przyglądamy się biernie, no dobrze, prawie biernie i nic z tym nie robimy. PIS krok po kroku łamie prawo i posuwa się coraz śmielej widząc naszą bezradność. Często widzę w TV, jak podejmują decyzje totalnie niezgodna z prawem, prawem polskim, międzynarodowy, ludzkim i zdrowym rozsądkiem i myślę: No teraz to już ludzie nie wytrzymają, wezmą kosy i zdobędą belweder lub Sejm siłą. A tu się pojawia jakaś mała manifestacja, oczywiście 2 tygodnie po fakcie, no bo się musimy zorganizować, pośpiewają trochą, pokrzyczą i z uśmiechem na twarzy wracają do domu, bo im się wydaje, że swój obowiązek obywatelski spełnili. A że to niczego nie zmienia, to naszego spokoju nie burzy.
Gdybyśmy byli obywatelami, a nie tylko bawili się w obywateli, to leżeli byśmy na ulicach już wtedy, kiedy Duda bezprawnie ułaskawił Kamińskiego, bo pozwolenie na mały przekręt zachęca tylko do zrobienia większego. I wracając do edukacji właśnie. Czytam nadal, od ponad półtora roku posty Pani Kluzik Rostkowskiej i jej krytykę postępowania PISu w temacie edukacji. Zresztą tych głosów krytycznych jest bardzo wiele. Ale pytałam dawniej i pytam teraz Panią byłą Minister i wszystkich mądrych ludzi: Co zamierzacie z tym zrobić? Bo krytyka to stanowczo za mało. Gdyby chodziło o 3 lata do wyborów, można by było to przeczekać. Widząc jednak, jak PIS demoluje demokrację i prze do wzmocnienia władzy, może się okazać, że stracimy nie tylko 3 lata, ale kilka pokoleń wychowanych na ćwierćidiotów głosujących na PIS. Czy nie uważacie Państwo, że powinniśmy już w tej chwili myśleć o stworzeniu alternatywnych form nauczania młodzieży? Czy nie powinniśmy już w tej chwili szukać sponsorów, fundacji, które by nam pomogły uratować przynajmniej część tych pokoleń spisanych na straty? Oczywiście nie jesteśmy w stanie zapewnić wszystkim dzieciom alternatywnego nauczania, ale powinniśmy dążyć, przynajmniej do wykształcenia pewnej elity, która pomogłaby nam posprzątać ten pisowsko katolicko narodowy burdelik, kiedy już dojdziemy do rozumu? Niestety, wydaje nam się, że PIS to wróg innej kategorii, ale wszyscy zaborcy, a także hitlerowskie Niemcy, uważali odcięcie młodzieży od wiedzy za jedną z metod eksterminacji Narodu. PIS stosuje te same metody. Bycie człowiekiem światowym i oczytanym nie wyklucza bycia patriotą. Niestety, priorytetem w tej chwili jest stworzenie armii patriotycznych niedouków. Dbajmy o wykształcenie naszych dzieci, nie lekceważmy tego. Nauka jest motorem rozwoju. Jeśli będzie trzeba, otwierajmy sale lekcyjne w piwnicach, organizujmy dzieciom wypoczynek połączony z nauka języków obcych, spotkania z ludźmi, symbolami walki o wolność. Stwórzmy naszym dzieciom warunki, by kiedyś w przyszłości były spadkobiercami naszych demokratycznych i humanistycznych ideałów. 
Chciałam krótko, ale temat rzeka i ważny bardzo. Powinniśmy go bardzo poważnie potraktować. Liczą się i dobre pomysły i pieniądze. Sama krytyka to za mało. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Polska jest jedna? A od kiedy? ( Tekst z dnia 13 listopada 2019 roku)

Trochę nas wczoraj potrzymali w niepewności. Trudno było doczekać do tej 16-tej, kiedy się zbierze Senat, a tam jedna procedura za drugą...