wtorek, 12 grudnia 2017

Jak pasterz krowie na rowie... (Tekst z dnia 15 listopada 2017 roku. )


Po wysłuchaniu, od deski do deski, dzisiejszej debaty w PE na temat praworządności w Polsce, postanowiłam nie wypowiadać się w tym temacie. Była to już piąta debata na ten temat i właściwie toczyła się według znanego schematu. Czyli: rząd PISu nie dojechał, Legutko powyzywał wszystkich i spierdolił, by okazać swą ignorancje, a Korwin i drugi odszczepieniec, którego nazwiska nie pamiętam, latali powyżej sufitu ze swoimi teoriami. Szczególną barwę temu obrazkowi dodawał fakt, że podczas przemówienia posła Legutko, ( który z jakiegoś powodu przypomina mi hrabiego z Jiczina, z bajki o rozbójniku Rumcajsie) , wielu europosłów miało twarz schowaną w dłoniach, by nie było widać, że ta wypowiedź ich po prostu śmieszy.
Nie chciałam o tym pisać, bo podsumowujące debatę przemówienie Pana Timmermansa było tak rzeczowe, tak mądre i w tak prosty sposób wyjaśniało, dlaczego UE ma prawo debatować o praworządności, że jeśli ktoś tego nie zrozumiał, to już chyba tylko jakąś łopatologię trzeba by mu zastosować. Chociaż niektórzy udowodnili już nie raz, że nawet jeśli się im coś łopata do czaszki nakładzie, to i tak się nie przyjmie. Nie sądzę jednak, by moja skromna osoba potrafiła komukolwiek wytłumaczyć lepiej od wiceprzewodniczącego PE zasady, które obowiązują nas wszystkich, od chwili, kiedy po raz pierwszy przekroczyliśmy próg przedszkola i towarzyszą nam aż do końca życia. 
Ale po tym moim postanowieniu, że nie będę się ośmieszać i gadać o rzeczach oczywistych, zadzwonił do mnie Pan B i właściwie wymusił na mnie ten dzisiejszy post, który, jak przypuszczam, dla wielu osób będzie tyle żenujący, co nudny. Bo jak długo można to powtarzać, jak pasterz krowie na rowie?
Drodzy Państwo: W chwili, kiedy przekraczacie próg przedszkola, stajecie się częścią jakiejś społeczności. Nie możecie już robić co chcecie, bo kochana mamma już nie przyjdzie za WAS niczego naprawić. Musicie odkładać zabawki na miejsce, uczestniczyć w zajęciach dydaktycznych i dobrze traktować kolegów, Potem idziecie do szkoły i tam musicie się dostosować do kolejnych zasad, wykonywać polecenia nauczycieli. Dorastamy, studiujemy, zakładamy rodziny, jeździmy na wakacje, używamy samochodu, pracujemy. I nie ma żadnego miejsca na Ziemi, gdzie nie było by zasad, według których musimy postępować. Jeśli ktoś ich nie przestrzega musi się liczyć z oceną społeczną w mniejszym, lub większym wymiarze. Musi także liczyć się z odpowiedzialnością i ewentualną karą.
Jeśli mężczyzna bije żonę ( lub odwrotnie) to można go wywalić z domu i życia. Jeśli nam nie odpowiadają warunki w pracy, zawsze możemy zmienić na inną, ale w każdej następnej będą panowały jakieś zasady, jakieś godziny, jakieś wymagania.
Całkowicie wolny od zasad był tylko Robinson Crusoe na bezludnej wyspie i to tylko do momentu, w którym spotkał Piętaszka, ale to postaci fikcyjne. My nie żyjemy na bezludnej wyspie, ale jesteśmy wolnymi ludźmi, którzy podczas demokratycznego referendum zgodziło się przyjąć zasady panujące w Unii Europejskiej. Wszystkie zasady!, nie tylko te, które są dla nas wygodne. W rodzinie, w szkole, w państwie, w zakładzie pracy, wszędzie musimy dbać o dobro wszystkich, nie tylko swoje. I skoro podpisaliśmy traktaty unijne, nie mamy żadnego wyboru. Musimy się trzymać zasad albo odejść.

Drodzy Polacy! (Oczywiście mówię to nie do wszystkich, chociaż i ci, którzy chcą zasad Unii przestrzegać powinni bardziej się postarać ich bronić.) Nikt nikogo na siłę do Unii Europejskiej nie wciągał! I nikt nikogo nie będzie w niej na siłę trzymał. Wystarczy się, pierdolony PISie zdobyć na odwagę i Polskę z Unii wyprowadzić! Nie rozumiem, co was powstrzymuje, skoro ta Unia jest taka zgniła, taka brudna, taka pozbawione wartości i tradycji. Macie jedyną okazję, bo macie większość i władzę! Nie wstydźcie się! To samo dotyczy tych wszystkich posłów w Europarlamencie, którzy biorą tam pensje, ale przy każdej okazji krzyczą, że UE musi zginąć...Kto was tam kurwa trzyma na siłę? Przykleili was do krzesełek? Zwolnijcie się! Idźcie szumieć na Białoruś!
Krzyczycie, że się nie godzicie na mieszanie się Europy w wewnętrzne sprawy Polski, a w następnym zdaniu chcecie ratować Europę przed islamem, chcecie w niej sprzątać, uczyć jej swojej kultury i przypominać o tradycji? A może Europa nie chce być taka, jak wy! ( szczególnie teraz, kiedy dwukrotna rozwódka chce zabraniać kobietom masturbacji, minister zdrowia namawia do pierdolenia się jak króliczki, raka chce leczyć modlitwą, a faszyzm nazywa się patriotyzmem). Może Europa chce być kolorowa, a nie biała! Może chce być nowoczesna, a nie tradycyjna?
Jeśli, jak dziś słyszeliście, chcecie koniecznie jechać samotnie w odwrotnym kierunku niż nakazują drogowskazy, pozbierajcie swoje zabawki i wracajcie za mur!!! My, Europa, sobie bez was radziliśmy przez dekady i poradzimy sobie dalej. Nie chcę tu powiedzieć z pogardą, że Polska sobie nie poradzi bez UE. Poradzi sobie, to twardy naród. Ale Ci, którzy świadomie pamiętają czas przed Unia, wiedzą, gdzie wtedy wylądujemy. Cofniemy się o 50 lat.
Może jednak Pan B, który dziś do mnie zadzwonił prosząc, by nieustannie to Polakom tłumaczyć, miał trochę racji. Bo nie ma żadnych symptomów, żadnych dowodów, by obywatele naszej Ojczyzny to rozumieli. Dzisiaj wszystko się zaprawia patriotyzmem, honorem i bogiem, którzy mają nam zastąpić dobre, owocne życie.
I PISowski walec prędzej, czy później wyprowadzi nas z UE, opanuje wszystkie instytucje, które mogły by nas bronić, zniszczy szkolnictwo i media. Degradacja armii już się dzieje, bo armia zawsze staje za obywatelami, a do utrzymania porządku wystarczy bezwolna policja. A Wy, Polacy śpicie, jak stare niedźwiedzie, chociaż PIS wcale na palcach wokół WAS nie chodzi. Na niczym WAM nie zależy, o nic nie walczycie. Żyjecie w czterech ścianach zapatrzeni w samych siebie. Dopiero kiedy zaczną was wyciągać za szmaty na ulice i do WAS strzelać, coś do WAS dotrze...A i to nie jest do końca pewne.
Wczoraj pożegnaliśmy Piotra Szczęsnego, który poniósł ofiarę za Nas wszystkich. Bardzo żałuje, że go nie znałam, że z nim nie rozmawiałam, bo przekonywałabym go, by tę podpaloną butelką z benzyną rzucił w innym kierunku. Jego testament, jego deklaracja, jest dziś powtarzana z ust do ust, tłumaczona na różne języki, lecz czy stanie się prawem nas wszystkich? Czy jego śmierć nie pójdzie na marne?
Niestety, gdzieś tam z tyłu głowy cały czas plącze mi się myśl, że nie tylko rząd i PIS go zawiódł, że my także go zawiedliśmy.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kobieta zmienną jest, ale tylko na pozór. ( Tekst z dnia 10 lipca 2019 roku)

Powiecie, że mi wali na mózg, bo zmieniam poglądy, jak rękawiczki. Ale to nie do końca tak jest. Ostatnio broniłam PSLu i Kosiniaka Kamysz...