niedziela, 10 grudnia 2017

Jeden tron, jeden król. (Tekst z dnia 2 lipca 2016 roku. )

Mimo dobrej zmiany nie zostaniemy Mistrzami Świata. Ale to pewnie wina Tuska, bo ciągle jest prezydentem Europy. Pan Kaczyński, jeśli mu dać pomyśleć kilka godzin, na pewno, jakiś spisek w tym zwycięstwie Portugalii nad naszą reprezentacja, znajdzie. Pewnie Tusk z Hollandem i Angelą Merkel, już dawno ustalili, jaka będzie kolejność zwycięzców na Euro. I Tusk znowu dla Polaków nic nie ugrał. Może nawet sprzedał nasze zwycięstwo za kolejna kadencję.....
Właśnie oglądam program „ Tak jest”, który politycy Pisu regularnie zmieniają w film, „Nic nie widziałem, nic nie słyszałem”. Jeśli polityk PISu popełni jakąś gafę, powie lub napisze głupstwo, to okazuje się, że świetnie zorientowani w rzeczywistości koledzy partyjni, akurat tej wypowiedzi nie słyszeli, a wpisu nie widzieli. Taki sposób na przeczekanie. Odczekać 3 dni, nic nie komentować! A przecież wiecznie nas o to samo pytać nie będą. Chcą nami rządzić, a maja kłopoty z komunikacja nawet we własnej partii.
Sporo się ostatnio wydarzyło w polityce. Niby bez żadnych fajerwerków, ale jednak. Obchody czerwcowych wydarzeń z1956 roku, okazały się wielkim jarmarkiem. Czy ktoś młody, kto nie uczył się jeszcze najnowszej historii w ogóle zrozumiał, co się wtedy stało? Niestety, od wielu dni trwała tylko przepychanka, czyje będzie na wierzchu. Czy uroczystość będzie z wojskiem, czy bez i kogo tak naprawdę będziemy czcić. Tym sposobem PIS regularnie upokarza wszystkich POLSKICH BOHATERÓW. Przypomina to trochę ślub z prawem pierwszej nocy. Owszem, dziedzic ślub wyprawił, ale pierwszy musiał pannę młodą naruszyć. Tu jest tak samo. Chcesz bohatera uczcić, nie możesz najważniejszych bohaterów smoleńskich pominąć. Ja na miejscu władz Poznania, gdzie PIS zrobił najgorszy kabaret, w ogóle odwołałabym uroczystości. Na portalach społecznościowych zebrałabym ludzi, by w nocy wyszli na ulice i ze świecami w rękach, w ciszy, uczcili pamięć bohaterów walczących o wolność.
My tu gadu, gadu, o piłce dyskutujemy, a nasz pisarz z bożej łaski prezydent podpisuje kolejne ustawy. W zasadzie, to się można załamać, bo gdybyśmy chcieli protestować przeciwko każdej nikczemnej rzeczy, jaką ta partia robi, to musielibyśmy zamieszkać na ulicy. Ale jeśli to będzie konieczne....Pamiętacie lata osiemdziesiąte, kiedy koczowaliśmy na chodnikach? Krótko, bo krótko, bo potem był stan wojenny. Wtedy wydawał nam się to końcem świata, ale ten trudny czas był też kawałkiem drogi do wolności, która nam teraz kradną każdego dnia. Mamy dziś o wiele trudniejszą sytuacje, niż w komunie. Wtedy, kiedy zakłady pracy były państwowe, każdy dzień strajku, protestu, osłabiał władzę. Dziś niestety nie możemy siedzieć na ulicy, bo prywatny przedsiębiorca nic tu nie zawinił, a co najwyżej może nas z roboty wywalić. Coraz bardziej jestem pewna, że nas czeka „ ciężka zima”. Nie w sensie pory roku, ale ciężka zima demokracji. Brexit odwrócił uwagę Europy od spraw Polski. Póki co musimy liczyć tylko na siebie. Ale mam nadzieję, że szybko się z tym problemem uporają.
Czasami, jak widzicie, piszę po dwa teksty dzienni, a czasami nic mi się nie chce. Takie stany przed depresyjne związane z polityką. Jeśli się człowiek podejmuje jakiejś walki, to niestety musi mieć bezpośredni kontakt z wrogiem. Jest nim nieprawda, obłuda, głupota, zacofanie. Często się wchodzi do różnych grup dyskusyjnych, jak do gniazda żmij. Zwykle nie ma z kim rozmawiać, tylko się odbiera ciosy. Nie wiem, czy to ma sens. Mam wrażenie, że rozmawiam z maszynami. Ci dyskutanci, często nie maja żadnych ideałów, nie maja nawet poglądów. Dostają każdego dnia kolejne wiadro pomyj, do wylania, kolejny słoik jadu, którym nas mają częstować. A ja się zastanawiam, jakie dostają za to pieniądze? Ile kosztuje stanie się internetowa szmatą? Czy mogłabym to robić? Nie wiem, chyba lepiej wyjść na ulice. Przynajmniej się nikomu krzywdy w ten sposób nie wyrządza.
Nigdy nie myślałam, że będę żyć w świecie, w którym będzie wolno powiedzieć wszystko i o każdym. I nie chodzi mi tylko o prawo, ale o to, że osoby pomawiane, mogą stracić przyjaciół, rodzinę, pracę, mogą mieć zniszczoną reputacje i życie. I wszystko to za złoty pięćdziesiąt od komentarza. W stosunku do tego, czego mnie uczono w dzieciństwie, świat naprawdę stanął na głowie. W tamtym złym świecie, kiedy bóg był w niełasce, to rodzice pilnowali byśmy byli porządnymi ludźmi, że pewnych rzeczy się nie robi za nic na świecie. Szły za tym odpowiednie lektury, które uczyły nas wrażliwości, a przede wszystkim tego, że każdy nasz czyn ma swoje konsekwencje. Byliśmy maltretowani opowieściami „ o psie, który jeździł koleją” „ Sercem”,. Nawet głupia, rosyjska piosenka: Zawsze niech będzie słońce i zawsze niech będzie mama, uczyła tego, co w życiu jest ważne.
Dziś, kiedy nasz bóg wrócił do łask i to on wychowuje nasze dzieci, jego własne przykazania okazały się nieistotne. Bo cóż nam szkodzi posługiwać się fałszywym świadectwem wobec bliźnich? Zaraz po wojnie nabożeństwa w kościołach odbywały się po łacinie, a mimo to ludzie nie mieli wątpliwości, co jest dobre i co jest ważne. Może dlatego, że doświadczyli kataklizmu wojny i życie miało dla nich wyjątkową wartość, także cudze. Nie chcę wiedzieć, co teraz się mówi w kościołach po polsku. Po zachowaniu ludzi widzę, że to nie jest nic dobrego. Po tych tumanach nawiedzonych pełnych nienawiści ludzi wychodzących z kościołach, chodzących w procesjach i pielgrzymujących
Moi stali czytelnicy wiedzą już, że jestem typowa kobietą, po chwilach euforii przychodzą te na granicy depresji. Trochę to wina natury, a trochę tego gówna, w którym muszę się babrać każdego dnia, by być na bieżąco z polityką. Zaczynam mieć symptomy żołnierskiego stresu. Czasem to skutek długotrwałej walki, a czasem jedno słowo sprawia, że już mi się nie chce.
Czy dłużej idę, tym dalszą widzę drogę przed sobą, coraz brudniejszą i twardszą. Ja już wiem, że w najbliższym czasie niczego nie wywalczymy. Tak naprawdę, najrozsądniej byłoby się wycofać do lasów, budować schrony i formować armię. To, co zrobiliśmy z tym krajem, z naszą Ojczyzną, w ciągu nie całego roku, nawet Putinowi się nie śniło. Jak można być jednocześnie tak wspaniałym Narodem, tak walecznym i mądrym, a za chwile zupełnie stracić kontrolę i biec ku destrukcji? Gdzieś żeśmy przysnęli na moment i nie zauważyliśmy, jak z podziemi zaczęły wychodzić robale i wtargnęły do naszego życia. I chcą nas na siłę uszczęśliwić zamykając w klatkach.
Popatrzcie na USA. Jaka tam jest rywalizacja, by wyłonić z jednej partii kandydata na prezydenta? A Tu???? Jest kongres wyborczy PIS. I wszystko jasne. Jeden TRON, jeden KRÓL!!!! Nikt nie ma tyle odwagi, by się gnidzie przeciwstawić. Czy WAS to nie zastanawia? Czy to WAS nie przeraża?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Polska jest jedna? A od kiedy? ( Tekst z dnia 13 listopada 2019 roku)

Trochę nas wczoraj potrzymali w niepewności. Trudno było doczekać do tej 16-tej, kiedy się zbierze Senat, a tam jedna procedura za drugą...