wtorek, 12 grudnia 2017

Jeśli się nie podoba...Izrael czeka! (Tekst z dnia 4 maja 2017 roku. )

Drodzy czytelnicy. Muszę WAM coś wyjaśnić. W żadnym wypadku nie mówię do każdego z WAS indywidualnie. Chyba, że to wyraźnie zaznaczam. Nie traktujcie więc moich słów, jako skierowane wyłącznie do siebie. Nie traktujcie ich personalnie.  Mój wpis sprzed dwóch dni wzbudził w niektórych osobach coś w rodzaju niesmaku. A jednocześnie, kiedy pani Kempa się przepraszam, wulgarnie spuszcza na ołtarzu, to nikogo to nie drażni. Dostrzegam ludzi wartościowych, ale czasami muszę uogólnić, bo nie mogę wszystkich wymieniać z nazwiska. A poza tym, niezależnie od sporej grupy ludzi wartościowych, społeczeństwo polskie, jako całość zachowuje się debilnie! A ja specjalnie czasami wyostrzam swój osąd, bo po prostu chcę, by coś się przez tę skorupę obojętności przebiło. Jeśli ktoś nie zasługuje na te moje połajanki, przepraszam. Jeśli mówię, że Polacy mają ścianę w mózgu, nie myślę o każdym Polaku z osobna ( no może z wyjątkiem tej już słynnej trzeciej części stałego elektoratu zjednoczonej prawicy). Mam na myśli tylko to, że my wszyscy, jako społeczeństwo jesteśmy do dupy! Jesteśmy, jak wielki garnek różnych substancji, które w naturalnych warunkach nigdy nie zdołają się połączyć i nigdy nie będą całością. Widzę to na każdym kroku. I najbardziej smutne jest to, że politycy opozycji, wszyscy nawołujący nas do przeciwstawienia się PISowi, swą postawą udowadniają, że sami absolutnie nie zdają sobie sprawy z zagrożenia, którym nas obywateli straszą. Gdyby nie mieli zamydlonych oczu swymi partyjnymi interesami, uwierzyli by może, że PIS naprawdę może zrobić to, czym nas straszą. Gdyby widzieli przypuszczalny koniec tej demolki, zachowywaliby się zupełnie inaczej. Ale ich przyszłość, ich horyzont kończy się nie dalej, jak na najbliższych wyborach. Tam chcą dotrzeć. Dlatego zamiast się zjednoczyć, by nie dopuścić do najgorszych wydarzeń, prześcigają się w tych konferencjach, w tym wytykaniu PISowi błędów i jednoczesnym podkreślaniu, jacy to oni są inni.
To my, to my jesteśmy ci lepsi, to na nas głosujcie!!! I tak PO opluwa Nowoczesną i nawzajem. Tak się mota PSL, który nie wie do kogo się przykleić, by utrzymać się na powierzchni. Nie wspomnę już o lewicy, której po prostu nie ma. Ja jestem raczej liberalna, ale na pewno w kwestiach światopoglądowych jestem lewicowa. I ciągle słyszę, że już powinniśmy odejść od obijania się między PISem a PO, że jest potrzebna trzecia droga. Jaka trzecia droga? Pokażcie mi taki lewicowy program, który byłby na tyle wyrazisty i przekonywający, by warto było skupić na nim swoją uwagę. No może poza partią RAZEM, która jest bardzo wyrazista, lecz całkowicie utopijna. Jej ideał są żywcem wzięte z osiemnastego wieku. Sprawdziliśmy wielokrotnie na własnej skórze, nie da się ich wprowadzić w czyn.
To jest totalnie załamujące. Umawiamy się na jakieś protesty, na manifestacje. A ja tylko ciągle słyszę, że jeśli ten pójdzie, to tamten nie pójdzie, bo ulica jest za mała na dwóch dorosłych facetów, którzy nie mogą się ze sobą zgodzić. Doświadczeni politycy, a umysły pięciolatków!
Jaja ogolić i do przedszkola, a nie do polityki!
My tu walczymy o życie i o to by w ogóle były wybory. A taki Pan Schetyna i Pan Petru zachowują się, jakby brali udział w konkursie piękności. Moim zdaniem, PO powinno szanować mniejsze partie, bo bez nich i tak nie będzie mogło rządzić po wyborach. A te mniejsze partie muszą się pogodzić z tym, że dziś liderem jest ta największa, bo ma najdłuższe doświadczenie i przede wszystkim pieniądze.
Ale po co ja to mówię i do kogo? Do Narodu, który nie był się w stanie pogodzić we wspólnej walce nawet w czasie II wojny. Jedni ciągnęli w jedną stronę, a drugi w drugą. Byliśmy w stanie wywołać powstanie w Warszawie, by nie dopuścić do wyzwolenia jej przez innych Polaków, tylko idących od drugiej strony z Armią Czerwoną. Oprócz tego, że walczyliśmy z Niemcami, po cichu walczyliśmy między sobą. I w zależności, kto akurat rządził, zawsze byli ci z lepszego i gorszego sortu.
Nie wiem dlaczego, przecież nam się to nie opłaca. Ale tacy już jesteśmy. I nie wiem, co się musi stać, musi być koniec świata, musi spaść asteroida???? Bo jak do tej pory nic nas nie pogodziło, żadna wojna, żadne zabory, żaden głód.
Raz po raz, na własne życzenie pakujemy się w gówno na własne osobiste życzenie. Partie polityczne mają jakąś wyraźną twarz, jakiś program, dopóki nie wygrają wyborów. Gdyby Platforma Obywatelska, zachowała do końca swój charakter ( i nie mam tu na myśli spełniania obietnic wyborczych) , nie odwróciło by się od niej tak wiele osób i PIS nigdy by z nią nie wygrał. Ale, kiedy słupki wyborcze zaczęły spadać, to się zaczęło głaskać po cichu kościół, nie lubić gejów, zbyt długo zwlekać z ustawami o in vitro. I ludzie powiedzieli: Po co mam głosować na krypto PIS ( PO), zagłosuję po prostu na PIS. I ja im przyznaję rację! Nie ma wyraźnych różnic między partiami. PIS, najbardziej radykalna partia światopoglądowo jednocześnie jest najbardziej populistyczna i socjalistyczną. A lewica nie potrafi wprost wyartykułować swych poglądów, bo się boi, że w takim kościołkowym państwie, nikt na nich nie zagłosuje.
I w tym bałaganie, jedynym uczciwym ugrupowaniem jest Kukiz 15, czyli zbieranina ludzi o dowolnych poglądach, niestety, czasami tak odlotowych, że nie do przyjęcia.
Ja się Drodzy Państwo naprawdę boję. Bo wszyscy nawołujemy do uczestnictwa w marszu wolności. Boję się, że nawet w takim momencie będą się jedni z drugimi przepychać i pokazywać, kto jest ważniejszy.
Więc może odeślijmy tych naszych polityków na chwile znowu, jeśli nie do przedszkola do do klas młodszych szkoły. Bo może nie każdy przerabiał bajkę o rzepce, która urosła nad miarę. I przypomnijmy im, że to nie dziadek rzepkę wyrwał, choć teoretycznie był najsilniejszy, ani żadne inne z wielkich zwierząt. Sprawę przesądziła mała myszka, a więc tych mniejszych też trzeba szanować, bo dopiero w całości możemy być silni. Może im przypomnieć, że to wdowi grosz przechyla szalę i bywa ważniejszy, niż worek złota.
Nie patrzmy, kto zorganizował pochód, ale w jakim celu. I jeśli czujemy się wolnymi ludźmi, jeśli wolności pragniemy, to stańmy z innymi wolnymi ludźmi w jej obronie.

I takie małe prywatne PS. skierowane również do komentatorów. Zarówno na blogu, jak i na fb, przeczytałam taki oto komentarz:

Jak się nie podoba... Izrael czeka... kaszalot zachęcała...

Zapytałam grzecznie autora, o co chodzi, lecz autor mi nie odpowiedział. Post nie był na temat Żydów, więc nie mam pojęcia skąd to skojarzenie. Może jednak, drodzy komentatorzy, niezależnie czy wrogo, czy przyjaźnie nastawieni, będzie do mnie mówić prostym i mniej skomplikowanym językiem. Z tonacji wypowiedzi zrozumiałam tylko, że to emocjonalne zdanie, nie miało być komplementem.
Jeden z hiszpańskich piłkarzy powiedział kiedyś, że gwizdy kibiców przeciwnej drużyny są symfonią dla jego uszu...

Miał racje, bo gdyby nie był takim wspaniałym piłkarzem, to nikt by mu nie klaskał, lecz także nikt by na niego nie gwizdał. Czasami coś co jest negatywną reakcją może być takim samym wyrazem uznania, co komplement. Co nie zmienia faktu, że nie mam pojęcia, dlaczego autor komentarza wysyła mnie do Izraela oraz w jakim celu i którego kaszalota miał na myśli, gdyż znam wiele osób zasługujących na to miano. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kręta droga z czarnej dupy. ( Tekst z dnia 19 marca 2019 roku.)

Od dawna nie rozumiem mojego kraju. Nie rozumiem polityków i obywateli. Ale tak naprawdę, jak wszyscy ulegam manipulacji i poddaje się ogó...