piątek, 8 grudnia 2017

Jesteście hienami (Tekst z dnia 5 marca 2016 roku.)

Spotkało mnie kilka uwag krytycznych odnośnie mojego ostatniego wpisu. Ludzie maja pretensję, że się z katastrofy smoleńskiej i ofiar tejże wyśmiewam. Moi Drodzy. Ja, jak większość Polaków bardzo dobrze pamiętam ten dzień. Szłam do pracy na godzinę 10 rano. Jak wiadomo, informacja o tym, co się zdarzyło, przyszła około godzinę wcześniej i ja, zanim wyszłam, co nieco już usłyszałam w TVN 24. Ale były to bardzo jeszcze nie pewne informacje. Cały dzień w Pracy nie oglądałam TV. Miałam nadzieję, że nawet jeśli ten samolot się rozbił, to nic poważnego, nikomu się nie stało. A już na pewno prezydent ocalał. Podejrzewałam naiwnie, że osobom tak znanym, nie może się przytrafić nic złego. Wiadomo, politycy zawsze spadają na cztery łapy. Niestety się przeliczyłam i po powrocie do domu byłam w totalnym szoku, że wszyscy zginęli. Do dziś mi się skręca w żołądku, kiedy słyszę gwizd pociągu, podobny do tego, który słychać na pierwszych relacjach z katastrofy. Gdzieś około godziny po powrocie do domu przyszła do mnie znajoma, by mnie wyciągnąć na jakąś imprezę, których w Hiszpanii nigdy nie brakuje. Pamiętam to, jak ją zwyzywałam od najgorszych, że taka tragedia się stała, a jej się chce gdzieś latać, i co z niej za Polka, że nie potrafi nawet w takim momencie posadzić dupy. Całą moja złość i bezradność wyładowałam na niej. Na nic się zdały tłumaczenia, że ona się polityką nie interesuje i że dla niej to są tylko obcy ludzie. Bo dla mnie oni nie byli obcy. Byli każdego dna gośćmi w moim domu, jedli ze mną obiad, sprzątali i odpoczywali. Niezależnie od opcji politycznej, poczułam potworna pustkę, jakby umarł mi ktoś bliski.
To wy, których tak mój sarkazm zawsze oburza, zrobiliście z tej tragedii kabaret życia. To wy, członkowie rodzin ofiar, jedziecie od 5 lat na ich grobach. Wjeżdżacie na nich do Tv, do polityki. I rozdrapujecie swoje własne rany ( a przy okazji także tych, którzy nie chcą w tym cyrku uczestniczyć), tylko po to, by zbijać dowolny kapitał na ich śmierci. Moje drobne żarty, przy tym, co wy robicie, są tak niewinne, że nie macie prawa mi zwracać uwagi. Jesteście bandą bezdusznych ludzi. Nie potraficie własnych zmarłych uszanować. Nikt chyba nie słyszał, by ktoś walczył i używał w wojnie trumien, jako broni. W tej sprawie jesteście prekursorami. Dla przeciętnie inteligentnego człowieka, teorie o zamachu, których się tak kurczowo trzymacie, są niedorzeczne. Ale przecież można je wykorzystywać do woli, bo główni bohaterowi tego spektaklu już nie żyją. Za każdym razem, kiedy odczyniacie ten cyrk smoleński, mordujecie swoich bliskich jeszcze raz i kolejny i kolejny. Część rodzin smoleńskich się z wami nie identyfikuje. Wiecie, którzy to są. To ci, którzy naprawdę kochali swych bliskich i cierpią w milczeniu i samotności. Ja rozumiem, że każdy, kto straci w tragiczny sposób kogoś bliskiego, szuka w tej sytuacji jakiegoś sensu. Ale wypadek, tragedia nie ma sensu. Jest czymś, co po prostu się zdarza. Po tylu latach chyba przeszliście już wszystkie etapy żałoby. Czas już jest dać spokój zmarłym. Wątpię, że, gdyby mogli mówić, podobały by im się te sabaty czarownic na ich grobach. Szukacie winnych za katastrofę, czy posłużycie się śmiercią swych bliskich, by usunąć Donalda Tuska, i innych przeciwników? Szukacie przyczyn. Tu nie ma konkretnej osoby, którą można by wskazać palcem. Winne są, moim skromnym zdaniem, dwa skrajne uczucia. Z jednej strony głupia, niczym nie uzasadniona odwaga, i z drugiej tchórzostwo. Odwaga, objawiająca się w arogancji, że: Jak to, MY nie wylądujemy, My, tacy wspaniali i wyjątkowi i niezniszczalni. A tchórzostwo dlatego, że pilot nie potrafił powiedzieć: Nie wyląduję, kurwa, bo chce żyć, a jak się komuś nie podoba, to proszę, otworzę drzwi i wypierdalać na piechotę. Nie szukajcie więc dziury tam, gdzie jej nie ma. Każdy z nas przeżył tę katastrofę po swojemu i każdy ten dzień zapamięta na zawsze. Bo Ci ludzie byli w naszych domach każdego dnia. A dziś żywią się pamięcią o nich tylko hieny.




 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Polska jest jedna? A od kiedy? ( Tekst z dnia 13 listopada 2019 roku)

Trochę nas wczoraj potrzymali w niepewności. Trudno było doczekać do tej 16-tej, kiedy się zbierze Senat, a tam jedna procedura za drugą...