sobota, 9 grudnia 2017

Karmieni nienawiścią. (Tekst z dnia 11 kwietnia 2016 roku. )

Pooglądałam sobie dzisiaj na zimno powtórki z wczorajszego dnia i wszystkie ważniejsze wystąpienia polityków. Wczoraj sobie, jak wiecie odpuściłam, bo nie było to na moje siły. Po prostu nie mogę patrzeć, jak normalni ludzie przegrywają na każdym froncie, a najgłośniej krzyczą szaleńcy. Nie wiem, czy sprawa jest już przegrana, czy ktoś się jeszcze o tę Polskę upomni, czy ktoś jej będzie bronił. Czy z każdym dniem, coraz więcej nas, dla świętego spokoju, będzie tańczyć ten taniec szaleńców między pomnikami. Dość mnie dziwi postawa ludzi w tej sytuacji. Politykom poprzedniego rządu wypominano dosłownie wszystko, każdy przejechany kilometr, każde wypite wino. Teraz ludzie się dobrowolnie godzą, że ich podatki, będą szły na pomniki, na krzyże, na zachcianki kościoła, na bezsensowne reformy przewracające wszystko do góry nogami. Nie ważne, czy dobrze, czy źle, ważne by wszystko zrobić inaczej, niż PO. Wczoraj, a raczej dzisiaj z powtórek, dowiedziałam się, że to Pani Gęsicka pobudowała w Polsce autostrady. A do tej pory, byłam tego nie świadoma. Byłam w Polsce już po śmierci Pani Gęsickiej i żadnych autostrad wtedy nie widziałam. Nie wiem, może fruwa, jako anioł nad ministerstwem transportu, może straszy robotników, by szybciej budowali te autostrady. Bo z tego, co wiem, osiem lat temu, odchodzący rząd PISu pozostawił raczej wielki rozpierdol, nie autostrady. Jeśli PIS porządzi cztery lata, a może i osiem, zdążą sobie przywłaszczyć wszystkie cudze osiągnięcia, przepisać na siebie wszystkie zasługi. W końcu się okaże, że nawet na wybór Papieża mieli wpływ. Napiszą nam historie na nowo, będą jej uczyć naszych dzieci. Nie zależnie, czy kiedyś Polska wróci na właściwe tory, czy w tym bagnie zostanie, to i tak wyjdziemy z tego połamani, pokręceni, niedorozwinięci społecznie. I chyba nikt nie jest w stanie tego odwrócić. Jesteśmy zbyt słabi, nie przygotowani. Nie przewidzieliśmy takiego obrotu spraw. Nie śniło nam się to nawet w najczarniejszych snach. Patrzymy na to tak, jakby nie było prawdą. Jakbyśmy mieli się za chwile obudzić zlani potem i szczęśliwi, ze to był tylko bardzo rzeczywisty koszmar. Wszyscy wrócimy do swoich zajęć, na które dziś nie mamy czasu, zaczniemy znowu regularnie jadać, wysypiać się i cieszyć życiem....
Ale to nie jest sen. Kidy włączamy telewizor znowu widzimy stojącego na stołku człowieczka o karłowatym sercu, na cześć którego wiwatują tłumy. Mówi do nas on, mówią jego podwładni. Chociaż dobrze wiemy, że to nie do nas. Że my się już nie liczymy, przegraliśmy, bo nie uwierzyliśmy, że zło może zwyciężyć. Może się mylę, ale nie słyszałam, by państwo polskie uhonorowało wczoraj kogokolwiek, kto zginął w katastrofie, a nie był po stronie PISu. Zupełnie tak, jakby to nie byli ludzie, jakby ich życie było mniej warte.
Pani Marto Kaczyńska, wyrodna córko, która pozwala, by pamięć o rodzicach była tyle warta, co podnóżek szalonego wujka. Dlaczego nie potrafisz uszanować swych rodziców w milczeniu, bez politycznych fanfar? Przecież dla Pani, to był tylko Ojciec, to była tylko matka. Czy żałoba po Ojcu prezydencie jest inna, niż po zwykłym Ojcu? Dlaczego to Pani robi innym dzieciom rodzin smoleńskich, dlaczego za każdym razem rozrywa im Pani serca?
Panie mierny prezydencie, Panie prezesie Kaczyński. Skąd wam w ogóle przyszło do głowy, że ktoś oczekuje od was wybaczenia? Że ktoś się chce z wami jednać. Tu, nie ma drogi pojednania. Pan Kaczyński ją zniszczył. Zapomniał, że jesteśmy gorszego sortu, że jesteśmy zdrajcami Ojczyzny, złodziejami oderwanymi od koryta, z piętnem śmiertelnego grzechu popieraczy KODu. Jest Pan pewien, że chce się Pan jednać z tymi animalnymi istotami? Czy po prostu chce Pan nas pozamykać do obórki, dać żreć dwa razy dziennie, byśmy nie kwiczeli. Przecież tak nas Pan widzi, tak o nas myśli. Po co więc to pojednanie z osobnikami podrzędnego gatunku? Nie sądzę, by ktokolwiek z nas oczekiwał od Pana wybaczenia. W końcu to Pan i Pan Macierewicz, z niewyjaśnionych przyczyn zrezygnowaliście w ostatniej chwili z loty feralnym samolotem. Może to sobie macie coś do wybaczenia? My nic nie zrobiliśmy. Dlaczego szukacie teraz wiatru w polu. Zdaje Wam się, że wszyscy zapomnieli, kto wizytę w Smoleńsku planował, kto zapraszał na pokład samolotu wszystkich gości, kto się upierał, by kancelaria premiera się nie mieszała do tej wizyty. Pamiętamy, jaka była o to awantura. Może to Panu prezesowi powinni wybaczyć niewinni: rodziny pilotów, stewardes, ochroniarzy BORU. To też byli kurwa ludzie, mieli matki, mężów, czy dzieci. A wy tylko chodzicie od portretu, do portretu swoich przydupasów i odsłaniacie kolejne tablice. A my musimy na was patrzeć i widzieć ten ogłupiały Naród karmiony nienawiścią. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Polska jest jedna? A od kiedy? ( Tekst z dnia 13 listopada 2019 roku)

Trochę nas wczoraj potrzymali w niepewności. Trudno było doczekać do tej 16-tej, kiedy się zbierze Senat, a tam jedna procedura za drugą...