poniedziałek, 11 grudnia 2017

Kazanie a więc...To ja jestem bogiem. (Tekst z dnia 21 kwietnia 2017 roku. )

TO JA JESTEM BOGIEM!
Drodzy Państwo. Nie jestem Alfą I Omegą. Nie zadawajcie mi proszę bardzo, osobistych pytań, bo każdy z nas czyje coś innego. Nie jestem w stanie wejść WAM do głowy i poczuć tego, co WY!
Dlatego tak ostrożnie wypowiadam się o Waszych osobistych relacjach z bogiem, bo każdy z nas to czuje inaczej. Cały urok tego świata polega na tym, że nie ma w nim dwóch identycznych liści i dwóch identycznych komórek. I my ludzie też jesteśmy różni, chociaż nam się często wydaje, że tak wiele nas łączy, lub dzieli.
To taka moja osobista refleksja na Wasze zapytania, którym na pewno nie sprostam, nawet nie śmiem próbować. Pewne rzeczy trzeba ustalić po prostu samemu ze sobą. Żadne listy Goplany, choćby była Królową Sybillą. tu nie pomogą. Ja, to ja i tylko WAM się wydaje, że mnie znacie, tak, jak i ja nie znam WAS.
Ta cała moja refleksja jest krzykiem w stosunku do jednego z Waszych listów do mnie. Zawiera on taką oto wątpliwość:
Bo gdzie byś umieściła mnie??..Niedawno bawiłem się w taką ankietkę w jakim stopniu jestem katolikiem, Muzułmaninem, Prawosławnym, Izraelitą, ateistą...po kilkunastu udzielonych odpowiedziach wyszło mi że jestem...ateistą!!!...Ale ja nie czuję się ateistą!!.Bo nie wierzę w to że materia jest wieczna, jak mi próbowano na studiach wcisnąć...Ale też wcale nie uważam że Chrystus, choć postać historyczna, jest tym zesłanym z niebios..i za nasze grzechy itd...Wg mnie istnienie jakiegoś boga jest absolutnie pewne, problem w tym że w naszej ziemskiej cywilizacji słowo bóg utożsamia się przeważnie z konkretną "osobą" A to Chrystus, a to Allah, a to Sziwa, Wisznu , Budda, Zaratusztra i in....I nie sposób od takiego rozumienia boga w zbiorowości ludzkiej, uwolnić się”.
Drodzy Państwo, mam na tyle pokory, by WAS nie umieszczać w żadnej szufladce. Większość z nas nie jest ateistami. Każdy z nas ciągle szuka sensu życia, który nie do końca mieści się w prawach fizyki czy innych nauk ścisłych. Nasze życie,a właściwie to, co nazywamy świadomością, gdyby miało być tylko tą ziemską drogą, zwyczajnym oczkiem w łańcuchu pokarmowym, byłoby po prostu bez sensu. To już byłoby lepiej urodzić się trawą. Ale my, z jakiegoś nie znanego na powodu, dostaliśmy od natury coś wyjątkowego, umiejętność logicznego myślenia, umiejętność uczenia się, zdobywania doświadczeń...To coś, czego żadna inna forma życie nie posiada.
Próbujemy to wytłumaczyć jakimś pierwiastkiem boga, lecz kłóci się to z naszym pragmatyzmem.
I tu powstaje pewna dziwna polaryzacja. My, ludzie wykształceni, umiejący wszystko wytłumaczyć, jednocześnie wierzymy w coś, co jest nam narzucane przez religie. Jest to, wbrew pozorom, tylko dowód na naszą bezradność wobec życia. Bóg, religia jest tylko wypełnieniem pustki, jest tym, z czym sobie nie radzimy, lub czego po prostu nie chcemy dopuścić do swej świadomości, jest strachem przed śmiercią i przed odpowiedzialnością.
Nie, ja nie wierzę w boga, którego nam się przedstawia. Nie wierzę w brodatego dziada siedzącego na chmurce!!!!! Zresztą to chyba dla niego tylko lepiej, bo gdyby istniał bóg, ten z kościelnych bajek, musiałby być niezłym skurwysynem. Nie chce mieć nic wspólnego, z tym tworem, który został stworzony na podobieństwo człowieka. Ten złośliwy, zazdrosny potwór, bezduszny, wymagający bezwzględnego posłuszeństwa, nie uznający łagodzących okoliczności...nie, on nie może władać moim życiem.
Bóg dobry, bóg miłosierny, którego chce kościół nam wmówić, to obraz żałosny. Ja, zwykły śmiertelnik z moimi wszystkimi wadami, mam znacznie bardziej pojemne serce, niż ten bóg. Ja dzielę się z bezdomnymi chlebem, płace comiesięczną daninę na dzieci z Syrii i zanoszę karmę dla psa żebraczki. To ja kupuje truskawki i zanoszę bezdomnej dziewczynie, bo liczę, że ten drobny wyraz luksusu pobudzi w niej potrzebę odbicia się od dna. A jednocześnie kupuje jej wino, by wiedziała, że jej nie oceniam i nie szufladkuję. Ja mam w sobie dużo więcej bezinteresownej miłości, niż ten bóg, któremu bijecie pokłony. Gdybym ja byłą bogiem, nie umierałyby dzieci, nikt by nie bił psów, a my, ludzie umielibyśmy się cieszyć z cudzego szczęścia. Świat byłby lepszy, gdybyście wierzyli we mnie, nie w tamtego boga. Gdybyście wierzyli w siebie, bo każdy z nas ma w sercu nieograniczone pokłady miłości do rozdania Ale to jest absolutnie WASZ wybór.
Ja nie siedzę w każdym w z WAS. Nie wiem, jakie macie potrzeby. Bo niestety wiele osób potrzebuje tego kija nad głową by żyć. Ja wiem, że nawet, jeśli on istnieje, ja nim gardzę. Całe życie mi wmawiano, że bóg w którego wierzę, jest miłością, ale on nas traktuje, jak grę w The Sims, przestawia nas, jak pionki, bezduszny bóg nie ma w sercu miłości. A więc ja go czcić nie będę. Co wcale nie znaczy, że jestem zimną bezduszną osobą. Mój wewnętrzny świat, świat nadprzyrodzony jest równie bogaty, jak świat każdego z WAS. Czy zastanawialiście się czasem skąd się biorą cuda? Czy zauważyliście, że bardzo rzadko spełnia nam się marzenie, byśmy wygrali na loterii, zdobyli majątek, wymarzony samochód, perły, czy futra. Ale kiedy śmiertelnie zachoruje nam dziecko idziemy do kaplicy i modlimy się, i wierzymy w cud i ten cud się spełnia. To jest właśnie dowód na to, że bóg nie istnieje, że tylko my możemy zmieniać rzeczywistość. Wystarczy, że czegoś naprawdę chcemy. Wystarczy, że świat nas postawi pod ścianą i potrafimy wykrzesać w sobie taka siłę, taką wiarę, że ma ona moc uzdrawiającą. To my czynimy cuda!!!!!
Jak wiemy, to nie bóg przenosi góry, lecz wiara. To, w jaki obraz, w jaki cel swą wiarę skierujemy, to jest nasz indywidualny wybór. To tylko taka ułomność ludzkiego umysłu, że nasza wiara musi mieć twarz. Jeśli jest to twarz Chrystusa, to nie ma w tym nic złego. Ja wiem, że nasze ja , to co katolicy nazywają duszą, jest nieśmiertelne. W przeciwnym wypadku, nic nie ma sensu. Nie ma sensy żadne moje słowo. Wierzę, że jesteśmy częścią czegoś wielkiego, jakiegoś wielkiego Ja! Kiedy umieramy, tam właśnie wracamy. Tam dzielimy się zdobytym doświadczeniem. Nasze ziemskie ubranie nie ma żadnego znaczenia. My, jesteśmy nieśmiertelni! Tylko dlatego wszystko ma sens, cała nasza miłość, całe nasze cierpienie. Śmierć istnieje tylko w naszej biologicznej przyrodzie.
Naprawdę chcecie wiedzieć, co myślę? Nie, nie chcecie?
Bo to ja jestem bogiem. Takim bogiem przez małe b. Ja, jeśli naprawdę czegoś zapragnę, mogę uczynić cud. Tylko trzeba uwierzyć!!!!!
I tak jest z każdym z WAS. Każdy z WAS decyduje o swoim życiu. Módlcie się więc do kogo chcecie. Ale to Wy macie moc, by swoje życie wyprowadzić na właściwą drogę, ale to WY, to Wy macie twarz Chrystusa!
Kościół nas sprowadza do jakiegoś rynsztoka. Każe nam zapomnieć o naszych uczuciach. Zamyka nas w ramy. Ale my chcemy po prostu żyć po swojemu, i po swojemu wierzyć. Kościół nas tej prawdziwej wiary pozbawia. Zastępuje ją gotowymi paciorami odklepywanymi na szybko. A przecież w końcowym efekcie w życiu liczy się tylko życie. To, jak je przeżyjemy. To, jak wykorzystamy nasz czas. To, co wniesiemy do puli wyższej inteligencji. A ponieważ jesteśmy jej częścią, to my, jesteśmy bogiem.
Ja oczywiście nie jestem Alfą i Omegą. Nie mogę nikomu mówić, w co ma wierzyć, a w co nie. Ale tak czuję, tak myślę i to WAM przekazuje. Dzięki temu czyje się sobą. Tak naprawdę, każdy z nas żyje w innym wymyślonym przez nas świecie. To, co jest dla mnie szczęściem, wcale nie musi być szczęściem kogoś innego.
Nie chcę się zamykać w jednym słowie. Nie odczuwam potrzeby przynależności do zbioru ludzi o takich samych poglądach. Dla mnie to jest sztuczne. Każdy z nas jest inny. I nie jesteśmy w stanie odczuwać tego, co ktoś inny i nie poznamy nigdy drugiego człowieka, nawet jeśli go mamy bardzo blisko. Trzeba żyć świadomie, trzeba akceptować innych ludzi i ich wybory, nawet jeśli nam się wydają złe. Nie naprawiajmy innych, bo nigdy się nie przekonamy, kto ma rację. Mówmy o swoich uczuciach i o swoich poglądach, a może ktoś czegoś się od nas nauczy, lub chociaż się nad naszymi słowami zastanowi. I słuchajmy innych, bo my też ciągle, świadomie, lub nie się uczymy. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

I po co kochać ten kraj? ( Tekst z dnia 21 maja 2019)

Słuchanie informacji w środkach masowego przekazu, śledzenie mediów społecznościowych i czytanie gazet, może prowadzić człowieka do ...