piątek, 8 grudnia 2017

Kiedy przyjdą podpalić dom.... (Kolejny list z apelem do Prezydenta. Tekst z 2 grudnia 2015 roku.)

Panie Prezydencie
Zainspirowana rozmowami na portalach społecznościowych, gdzie coraz częściej używa się poezji, jako środka wyrażania uczuć, pragnę zacytować Panu Wiersz poety, którego pewnie Pan nie lubi, bo pisał swe wiersze w czasach komunizmu. Ale zapewne, chodząc w tamtych czasach do szkoły, musiał Pan analizować niektóre wiersze Władysława Broniewskiego. Wiersz, o którym mówię nazywa się: Grób Tamerlana.

Człowiek jest dobry, mądry, spokojny,
pola chce orać piękne i żyzne,
głodu, powietrza, ognia i wojny
nie chce i w siebie wierzy: w Ojczyznę
 
Zawsze tego się  w życiu trzymałam. Uważałam, że nawet jeśli ktoś zrobi coś głupiego, to zawsze tam gdzieś na końcu leży dobra intencja, którą się kierował. Taka wiara w wewnętrzne dobro człowieka powoduje, że mamy poczucie bezpieczeństwa. Wierzymy, że nawet jeśli na świecie jest wiele konfliktów, sprzecznych interesów, to człowiek zawsze będzie szukał kompromisu, pomny na to, co przynoszą wojny. Niestety, ostatni miesiąc w polskiej polityce i Pana postawa wobec konstytucji, głosu obywateli i opozycji, szybkość uchwalanego prawa i jego bylejakość, powodują, że ta moja naiwna wiara w człowieka powoli umiera.
W najbliższym czasie sejm chce wybrać pięciu nowych, niezwykle upolitycznionych i związanych z PIS sędziów TK. Myślę, że to jest ostatnia szansa, Panie Prezydencie, by pokazać Polakom, kim Pan naprawdę jest. Jeśli Pan znów bez słowa refleksji „zaklepie” to, co uchwali PIS, to nikt już nie będzie miał wątpliwości, jak bardzo upolitycznionym jest Pan Prezydentem. Często, partia, z której Pan pochodzi, śmiała się z Prezydenta Komorowskiego, że jest „strażnikiem żyrandola”. Mam wrażenie, i nie jest to zdanie odosobnione, że Pan może stanąć pod żyrandolem tylko wtedy, jeśli Pan Prezes Kaczyński Panu na to pozwoli. Oczywiście jeśli wcześniej da mu Pan do zatwierdzenia odpowiednią listę hymnów pochwalnych na jego temat. Jest dla mnie niezwykłą zagadką, i chyba w każdym liście do tego pytania wracam: Jak czuje się człowiek na stanowisku Prezydenta, który o niczym nie decyduje i niczego nie może zrobić z własnej woli. Myślę, że ja na Pana miejscu czuła bym się upokorzona. Zastanawiam się, jaka jest cena za tak wielkie oddanie się jednemu człowiekowi. Gdybym sądziła, że ma Pan dobre intencje i jest Pan przekonany, że robi to dla dobra Narodu, to by znaczyło, że mam Pana za człowieka naiwnego i nieinteligentnego. Ale myślę, że Pan świetnie wie, że takie postępowanie niszczy demokrację, że niszczy ten kraj, że może doprowadzić do wojny domowej. Już dziś mówi się o demonstracjach w obronie TK i o kontrdemonstracjach. Czy nie przypomina to Panu Ukrainy? Czy nie boi się Pan rozlewu krwi, tego, że przypadkiem może zginąć ktoś z pańskich bliskich czy przyjaciół. Czy nie przeraża Pana myśl o krwi na rękach? Piszę do pana kolejny, nie wiem, który już list. Pytam, pytam, pytam, a Pan nie odpowiada. Pan, który jest podobno Prezydentem wszystkich Polaków i wsłuchuje się w głos Narodu.
Jest to mój kolejny apel, by się Pan pochylił nad losami Polski. Zapowiadał Pan, że Polska stanie się silna za pańskiej prezydentury. A tymczasem Polska z każdym dniem staje się bardziej samotna. Partia, którą Pan popiera chce się wycofać z wcześniej podpisanych umów międzynarodowych: Na zakup sprzętu wojskowego, na temat pakietu klimatycznego, czy banalnej sprawy uchodźców. Wszyscy się od nas odwracają, bo jesteśmy kapryśnym partnerem, na którym nie można polegać. Czy ktoś nam pomoże, gdy Rosja wyciągnie rękę po naszą wolność. W tej sytuacji, to, że się z nas śmieją w Europie jest tylko nieważnym drobiazgiem.
Nie chcąc się rozpisywać, Panie Prezydencie, przypomnę Panu, że prezydentem jest się krótko, jedną czy dwie kadencje( chyba, że PIS ustanowi monarchię dziedziczną, ale wtedy to raczej nie Pan będzie królem). To, co Pan zrobi w tej chwili będzie rzutowało na losy tego Narodu. A Panu, po tych słodkich latach władzy, zostanie tylko własna twarz. Dziś to Pan decyduje, co w przyszłości będzie Pan oglądał w lustrze. I skoro już zaczęliśmy od poezji, to muszę Pana ostrzec, że niezwykłą popularnością na forach dyskusyjnych, cieszy się ostatnio inny wiersz Władysława Broniewskiego, zaczynający się od słów: Kiedy przyjdą podpalić dom, ten, w którym mieszkasz – Polskę.......
I z tą myślą Pana zostawiam.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kręta droga z czarnej dupy. ( Tekst z dnia 19 marca 2019 roku.)

Od dawna nie rozumiem mojego kraju. Nie rozumiem polityków i obywateli. Ale tak naprawdę, jak wszyscy ulegam manipulacji i poddaje się ogó...