wtorek, 12 grudnia 2017

Klatki w ZOO czekają gotowe. (Tekst z dnia 11 października 2017 roku. )

Grypa! Tajemnicze słowo, które każdy zna ze swojej własnej strony. Nieproszony gość wyjmujący nam z życie kilka cennych dni. Zaskakujący szczególnie dla ludzi, takich jak ja, którzy rzadko chorują, a zwykłe przeziębienia kończą się u nich jednodniowym katarem i lekką chrypą. Niestety nikt z nas nie jest idealnym urządzeniem. Nawet jeśli mamy dość dużą odporność na zakażenia bakteryjne, zetknięcie z wirusem kładzie nas na łopatki po dwóch godzinach. Zaczyna się łaskotaniem w gardle i uczuciem kamienia w płucach, a potem jest pełna, grypowa jazda bez trzymanki. To śmieszne, bo ja swoją grypę przyniosłam ze szpitala, gdzie regularnie jeżdżę badać krzepliwość krwi. Wytrąciło mnie to z życia na prawie tydzień. To nie tak, że nie miałam na nic siły, ja po prostu nie miałam ochoty na robienie czegokolwiek. Zawsze przechodzę grypę burzliwie i ze wszystkimi objawami. Bolą mnie nawet paznokcie, a poduszka uwiera w obolała skórę głowy. Słyszę samoloty przelatujące z jednej strony głowy na drugą, pęka mi skóra w ustach i w nosie, a pomiędzy moimi uszami rozgrywają się najbardziej spektakularne sceny z filmu szybcy i wściekli...wiecie, gaz! hamulec! I jebs o bandę!
Dobrze, że oprócz zadbania o to, by nie zdechnąć z głodu a ze mną domowe zwierzęta i podwórkowi nielegalni emigranci, nic już w życiu nie muszę. Mogę po prostu zaaplikować sobie wspomagające leki ( bo na grypę inne nie istnieją) i poczekać, aż organizm sobie z tym poradzi. 
Cieszę się tylko, że przez ten tydzień ( prawie), kiedy żyłam na zwolnionych obrotach, nikt niczego spektakularnego nie odpierdolił, co by zmusiło moje obolałe palce do pisania.
Dziś jest mi już lepiej. Wprawdzie ciągle czuję, że głowę mam stanowczo za dużą w stosunku do reszty ciała i że wewnątrz coś się przelewa z miejsca na miejsce, ale chyba pacjent będzie żył, jak mówią klasycy.
W polityce nudy. PIS mydli nam oczy pozorowaną wojenką czterdziestolatków, gdzie sam prezes udaje arbitra, lecz mam wrażenie, że dolewa oliwy do ognia. Samo nazwanie zawetowania ustaw incydentami, pokazało jego pogardę dla Andrzeja Dudy. A ja mimo wszystko podejrzewam celowe działanie Kaczyńskiego, który obawia się Zbigniewa Ziobry i traktuje obu panów, jak dwa miecze, które w razie czego może użyć przeciwko sobie. Kaczyński w całej swej podłości nie jest głupi. Wie, że oddanie całkowitej władzy sądowniczej Zbigniewowi Ziobrze, w znacznym stopniu osłabia także jego. Duda mu nie zagraża, lecz nikt do końca nie wie, co się rodzi w chorej głowie Ziobry...Nawet prezes Kaczyński nie chce zginać od swojej własnej broni, jak Robespierre.
Pomińmy więc cały ten nudny i bezowocny tydzień politycznych zmagań, w których jedyną ważną i realną sprawą okazał się protest lekarzy. Nie chcę się za bardzo nim zajmować, bo o ile to ważna sprawa, nie mam żadnych wątpliwości, że na polu rozdawania pieniędzy, zaklejania ludziom zbyt odważnych ust garścią grosza, pani premierka sobie świetnie poradzi. A przecież spór nie jest w tym wypadku ideologiczny, lecz ekonomiczny. PIS nie chciał tego załatwić od razu, bo co to był by za sukces...Lepiej pokazać, jak się zażegnuje wielkie kryzysy, a nie małe kryzysiki, a lekarze?... niech sobie dla dobrej zmiany trochę pogłodują. Pójdzie im na zdrowie.
Pani premierka da, o co proszą, a przynajmniej obieca i wszystko wróci do normy, a ona sobie reputacje podniesie, że sama coś tam załatwiła. Nieprzewidywalny może być jedynie stopień naiwności tych rezydentów i ich wiara w dobrą wole polityków.
Chciałabym jednak swój powrót rozpocząć nie od dziś, lecz od dnia wczorajszego. Wczoraj, wiadomo, dzień w Polsce szczególny, jak każdy dziesiąty dzień, każdego miesiąca.
Chciałabym tutaj podziękować telewizji TVN, TVN 24, które od jakiegoś czasu nie transmitują zlotu czarownic na Krakowskim Przedmieściu, nie informują o tych wydarzeniach na bieżąco, ani nie podniecają się kolejnym bzdurnym przemówieniem prezesa. Dla nas, osób obserwujących wydarzenia polityczne jest to jakaś niedogodność, bo musimy szukać w internecie prywatnych transmisji z wydarzeń, ale okazanie im ignorancji i obniżenie wagi tych pseudo modłów poprzez pominięcie w newsach, całkowicie popieram. Także Onet nie wspomniał wczoraj o miesięcznicy ani słowem. Brawo! Czas byśmy przestali dożywiać poczucie własnej wartości prezesa Kaczyńskiego. Po ośmiu latach, jego wystąpienia są już tylko śmierdzącym sucharem, nie wartym naszej uwagi.
Ostatnio pojawiły się głosy, że OBYWATELE RP. też powinni odpuścić i po prostu pozwolić Kaczyńskiemu, ten chocholi taniec zatańczyć bez sprzeciwu i publiczności po drugiej stronie barierek. Muszę powiedzieć, że nawet dość mnie zaciekawił taki pomysł, bo podejrzewam, że taka postawa Polaków mogłaby spowodować u prezesa nie małą frustrację. Gdyby tak ustawił te barierki, zwiózł policjantów z całej Polski, a potem by się okazało, że się tak serdecznie odgradza od Warszawskiego powietrza, to by mogło go zdenerwować nawet bardzo. Mógłby się nagle poczuć niedoceniony i nieważny. To bardzo kusząca wizja.
Portale prawicowe podały wczoraj, że uroczystości na Krakowskim Przedmieściu odbyły się w spokoju. Szkoda, że znowu kłamią. Widziałam wrzucane przez WAS filmy z interwencji policjantów. Wydaje mi się, że protest był dość liczny, a reakcje policjantów agresywne, jak zawsze. Mam taką nadzieje, że robicie zdjęcia tym naszym nadgorliwym mundurowym, że powstaje wirtualny album pomocników dobrej zmiany. Żeby po latach nikt nie miał wątpliwości, komu obciąć emeryturę, za łamanie prawa, demokracji i Konstytucji. My, kiedy już wygramy, nie będziemy wkładać wszystkich do jednego worka tak, jak robi obecna władza. Nie będziemy karać za to, że ktoś akurat miał pecha w tych trudnych czasach być lekarzem, aptekarzem, policjantem lub nauczycielem. Ale nadgorliwców, którzy nie kierują nie prawem, etyką zawodową, prawdą, a tylko klauzulą sumienia, powinniśmy zdemaskować i pozbawić prawa do wykonywania zawodu. Kto ma zbyt wrażliwe sumienie, powinien pracować z miotłą bądź łopatą. Inni, powinni trzymać się zasad zgodnych ze sztuka wykonywanego zawodu.
Myśl o pozostawieniu Kaczyńskiego samego ze sobą na Krakowskim Przedmieściu jest bardzo kusząca. Ale mogło by takie zachowanie obywateli wzbudzić spekulacje, że zostaliśmy mentalnie pokonani.
Nie możemy sobie niestety na ten luksus pozwolić. Tym bardziej, jeśli są wśród nas osoby, jak Ta wspaniała dziewczyna, która wczoraj tak pięknie przemawiała do prezesa Kaczyńskiego. Przyszło mi do głowy, że to jej wystąpienie powinno być przegrane na tysiące dysków, a te dyski powinny być, jak ulotki, wrzucane ludziom do skrzynek pocztowych. Każdy Polak powinien mieć szansę tego posłuchać, bo jeśli jej słowa kogoś nie przekonają, nie wzruszą serca, nie zmuszą mózgu do myślenia, to chyba nikt już tego nie będzie w stanie zrobić. Narzekacie na brak osób, które mogły by ludzi poprowadzić do czynu...A ONA? Ta dziewczyna ma Lwie Serce, jest urodzonym przywódcą, pociągnęłaby tłumy. Takich osób należy szukać, potrzeba nam ich więcej.
No cóż, nie ma co tam się za bardzo rozczulać nad przemówieniem Kaczyńskiego. Chociaż zdaje się, że wszyscy oczekujący jego prawdy, jak zbawienia, bardzo mocno się na nim zawiodą. Gadanie o prawdzie, (która nie istnieje) było tylko narzędziem do mydlenia oczu. Było narkotykiem odbierającym rozum sporej części społeczeństwa. Aż mi ich czasami żal, bo się okazuje, że ani Tusk nie jest mordercą, ani Komorowski żyrandola nie ukradł. Kaczyński jest już najwyraźniej sam znudzony miesięcznicami. Pewnie ilość datków na powstanie pomników też jest już wystarczająca. Kiedy już Kaczyński zdobędzie pełnię władzy, prawda smoleńska zostanie skreślona z listy ważnych spraw do załatwienia. Tak oto byliśmy wczoraj światkami historycznego zwrotu na drodze dochodzenia prezesa i zapowiedź tego, że jednak chyba nie dojdzie. Mamy natomiast kolejne symptomy tworzenia się totalitarnej władzy. Są to ogrodzenia woków siedziby PISu i plany zbudowania podobnych płotów wokół sejmu. Trzeba się od społeczeństwa oddzielić wysokim murem, jak od sfory wściekłych wilków lub głodnych psów. Jeden z komentatorów powiedział, że po co się męczyć, od razu przenieść towarzystwo do ZOO, tam już wszystko solidnie ogrodzone, a klatki czekają gotowe. I czy na koniec będziemy wiedzieli na pewno, kto kogo w tych klatkach trzyma? Czy to my, po tej stroni ogrodzenia jesteśmy zniewoleni, czy to oni po tamtej stronie...Wszak wolność jest funkcja umysłu, a nie kwestia wybudowania krat. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kręta droga z czarnej dupy. ( Tekst z dnia 19 marca 2019 roku.)

Od dawna nie rozumiem mojego kraju. Nie rozumiem polityków i obywateli. Ale tak naprawdę, jak wszyscy ulegam manipulacji i poddaje się ogó...