poniedziałek, 11 grudnia 2017

Koniec święta. (Tekst z dnia 16 stycznia 2017 roku.)

Ten diabeł Owsiak znowu wczoraj zebrał 62 miliony na aborcję i eutanazje. To chyba do następnych wyborów zdążymy wszystkie rydzykowe mohery wyeutanować do lepszego świata. Ale będzie spokój.
Wiem, wiem, nie jestem żadnym prorokiem. Ale ile razy, przez te prawie 2 lata, kiedy piszę, powtarzałam WAM: Bierzcie przykład z Jurka Owsiaka. Jeden pomysł, jedna idea, wokół której gromadzi się ludzi wszelkiego sortu. Bogatych i biednych, pełnosprawnych, zdrowych i chorych, o dowolnej orientacji seksualne, kolorze skóry, wykonywanym zawodzie, wyznawanej religii. Jurek nikogo o nic nie pyta, jeśli ktoś może pomóc i ma na to ochotę, każdy jest wart tyle samo. Nawet tych, którzy go obrażają i występują przeciw niemu, obdarza szacunkiem i zrozumieniem. Tolerancja, jest kluczem do tego sukcesy! Tolerancja, której nam Polakom tak bardzo brakuje. My, a doskonale wiecie o kim mówię, ciągle przyjmujemy retoryką dzieci z piaskownicy: „Nie będę się z tobą bawił, bo ty się kolegujesz z Jasiem”. Niby się opowiadamy za jakąś górnolotna ideą, ale odbieramy innym prawo wybierania własnej drogi w dotarciu do wspólnego celu. I nie ma to znaczenia, czy jest to wolność, równość, czy demokracja. Nikt, poza nami nie może mieć racji, a więc jest zdrajcą, a więc jest przeciwko nam, a więc nie może być z nami...A czy przyszło WAM, mącicielom do głowy, że może nie wszyscy chcą być z Wami? Może chcą iść obok WAS, ale w tym samym kierunku? Rywalizacja, zdaje się być celem nadrzędnym. I dla tej rywalizacji, ludzie są w stanie oczerniać innych lub podkładać im świnie. No cóż, są takie czarne owce wśród nas, które mają na swym prywatnym profilu inne rzeczy, nie tylko zdjęcia z podpisem Stoję murem za Mateuszem. Mateusz na murze, Mateusz w baloniku, Mateusz na chmurce....kaczyzm w czystej postaci. Ale jeśli na swym profilu masz własna rodzinę, psa i kota, to jesteś przeciw Nam i jesteś zdrajcą. Wiem, ja po raz kolejny o tym samym, ale bardzo mnie boli, bo te pomówienia również mnie dotyczą i są dla mnie bolesne. I produkują je ludzie, którzy nie czytają moich postów, co najwyżej wyciągają coś z kontekstu i rozdmuchują do granic przyzwoitości moje słowa. Jeśli ktoś czyta ze zrozumieniem, wie, że ja raczej nigdy nie atakowałam ordynarnie, ani Kodu, ani Kijowskiego. Raczej przekazywałam spojrzenie innych na pewne problemy. Każdy rozsądny człowiek, umiał by z tych wypowiedzi wyciągnąć jakąś naukę, coś w działalności poprawić, nie za moją radą, lecz za pomysłami swoich zwolenników, z którymi ja tylko rozmawiam.
Bardzo bym chciała już o tym nie mówić, ale jestem dość uparta. Będę więc do Polaków, tych z KODu, z opozycji i wszystkich, jak ja niezrzeszonych powtarzać do szczęśliwego zwycięstwa: Dopóki nie zapomnimy o różnicach, które nas dzielą, nie zapomnimy o tym kto kogo prywatnie bardziej lubi, nie zwyciężymy PISu. Osoby, które przedkładają swoje osobiste ambicje ponad ten cel, powinny pójść po rozum do głowy i odejść z walki o demokrację. A potem niech sobie stworzą prywatne Towarzystwo Wzajemnej Adoracji, i adorują kogo tam akurat w danej chwili wielbią.
I niech pozwolą ludziom zaangażowanych w walkę o Polskę odciąć się od ich prywatnych wojenek, szukania zdrajców i oczerniania ludzi. Tym bardziej, że szukacie w złym miejscu i oczerniacie ludzi niewinnych. Włączmy sobie chip zapomnienia. Niech nasza świadomość oświetla nam tylko jedną ważną drogę. Potem po bitwie, możecie zacząć znowu walczyć o wpływy. Ale nie wiem, czy te moje słowa do kogokolwiek dotrą. Nawet w walce z hitleryzmem, Polacy nie potrafili się zjednoczyć. Przez te rozgrywki wywołano Powstanie Warszawskie, by ci gorsi Polacy z tego gorszego wojska jej pierwsi nie wyzwolili. I ci wszyscy młodzi ludzie, którzy tam zginęli, nie mając świadomości, że nie do końca walczą z Hitlerem, ale że przywódcy wysyłają ich do walki z Armia Radziecką i Ludowym Wojskiem Polskim, nawet ofiara tych dzieciaków, niczego Polaków nie nauczyła. Gdybyśmy nie dzielili się na lepszych i gorszych to i ofiar byłoby znacznie mniej. Żyjemy w atmosferze totalnej awantury, bo tylko w tym środowisku czujemy się dobrze. A dla mnie jest to kaczyzm i pisizm.
Jakieś jednostki, które są w stanie się opamiętać, mogą tylko czekać: Czy, kiedy już usuniecie wszystkich tych, których podejrzewaliście o zdradę, którzy nie bili pokłonami przed przewodniczącym, prezesem, imperatorem, królem, którzy się ośmielają mówić wprost, co myślą i popełniają grzech wolności myślenia, czy kiedy już zwalczycie tych, którzy tak, jak Wy kochają swój kraj, tylko trochę bardziej po swojemu, czy będzie jeszcze o co walczyć?
Ja, bardzo chętnie ogłosiłabym rozejm na czas walki o Polskę. Nawet byłabym w stanie przyjąć pokój na cudzych warunkach. Ale wiem, że nie mogę liczyć na to z innych stron, bo każdego dnia dostaje po twarzy. I ostatnio dużo mocniej biją swoi, niż wrogowie. Spodziewam się, że z wielu miejsc, z wielu grup, zarażone kaczyzmem nożyczki także wytną i ten post. Bo jak wiecie, wystarczy dobrze walnąć w stół, a nożyczki zawsze się odnajdą. A ja wale w ten stół dość mocno mając świadomość konsekwencji.
Tak pięknie zaczęłam Owsiakiem, a potem wszystko spieprzyłam. Oczywiście, że podziwiam go bezgranicznie. Nie znam drugiego człowieka z takim zasobem tolerancji i zrozumienia dla cudzej głupoty. Zazdroszczę mu tego szczerze. Ja ma znacznie krótszy lont i emocje czasami wyprzedzają myślenie.
Ale święto się skończyło. Pod osłoną finału WOŚP, Kaczyński ogłasza zmiany w ordynacji wyborczej, a Kurski przedstawia swoją wersję wydarzeń z tak zwanego PUCZU. ( zaczynam lubić to słowo)
A my? My kłócimy się dalej, pozostawiając Ojczyznę na pastwę drani. Krzyczymy na PIS? Za wszystko winimy Kaczyńskiego. Ale kiedy zdarzy się wypadek, winny jest nie tylko ten, kto go spowodował, ale także ten, który był zbyt zajęty sobą, by udzielić pomocy. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nie napisałabym już ani słowa... ( Tekst z dnia 16 lipca 2019 roku)

Jestem na posterunku. Gorąco strasznie, ale nie martwcie się o mnie, ciągle żyję. Lato to dla mnie trudny czas. Mam taki zapierdo...