wtorek, 12 grudnia 2017

Konstruktywne pomysły, a może utopia. (Tekst z dnia 21 kwietnia 2017 roku. )

Po moim wczorajszym wpisie pojawiło się sporo komentarzy!
O rany!!! Nareszcie pojawili się ludzie, którzy chcą coś przegadać! I nie są to żadne trolle!
Czytałam te wszystkie komentarze i rzuciła mi się na myśl jedna prawidłowość. Wszyscy, ze mną na czele, staramy się w bardzo ogólnikowy sposób opisać rzeczywistość. Dostrzegamy większość problemów dotyczących aktualnej sytuacji Polski. Oczywiście, każdy z nas w zależności od indywidualnego punktu widzenia, inne sprawy uważa za ważne, inaczej widzimy powody takich, a nie innych zachowań społecznych. Mamy też zróżnicowane poglądy, co do celów, jakie obecna władza sobie założyła. Ale, co by nie mówił, ( jedni uważają, że potrafimy tylko narzekać, inni, że tylko gadamy, a nie potrafimy działać) nasze rozmowy, są to bardzo ogólne spostrzeżenia.
I pisałam już o tym wcześniej. Wiele osób, wcale nie ma żadnego pomysłu na to, jak się szybko i sprawnie pozbyć niszczącej władzy PISu, ale już w tej chwili cały czas wałkuje temat: Co po PISie?
Moim zdaniem, to nie jest w tej sytuacji pytanie na czasie. Równie dobrze możemy planować, co się stanie, kiedy nas włączą do Chin.
Znam wiele osób, które budują swoje życie na marzeniach. Całe życie planują, ale niczego nie realizują. Widzą to, co chcieliby osiągnąć za 10 lat, ale te dziesięć lat mija, a oni wciąż stoją w tym samym miejscu. Wszystko co robią, robią tymczasowo, bo ciągle im się wydaje, że przecież wreszcie, samo się musi ich życie poprawić, a marzenia się spełnią. I ten model przenosi się na działanie społeczeństwa.
A ja jestem w stu procentach przekonana, że trzeba sobie stawiać mniej ogólne cele, może mniejsze, ale bardzo dokładnie je określić i wyznaczyć termin realizacji. Dzięki tym ogólnym planom, od dwóch lat walczymy z PISem, i przegrywamy na całej linii. Ale kiedy wyszły na ulice kobiety w bardzo konkretnym, czarnym protestem, to im się udało złe zmiany przynajmniej zahamować.
Większość protestów, jakie się odbyły, nie miało żadnego planu. Po prostu ludzie wychodzili i szli. Wiadomo było, kto będzie przemawiał, jakie hasła będziemy krzyczeć, ale tak naprawdę, nie było jakiegoś celu, który moglibyśmy osiągnąć. Kiedy przychodzą pod Sejm górnicy, pielęgniarki, to albo musi z nimi porozmawiać minister, albo się negocjuje ugodę, albo się jakieś porozumienia podpisuje. Bo ci ludzie przychodzą z bardzo sprecyzowanymi żądaniami. A my szliśmy pod pałac prezydencki w momencie, kiedy pan prezydent w najlepsze bawił w innym końcu Polski, jeździł na nartach itd. Nawet nie było haseł wzywających polityków do wyjścia do tłumu.
Od pewnego czasu obserwuję te protesty bardzo uważnie i nie mam pojęcia, o co w tym wszystkim chodzi. Te marsze są bardzo często po nic. Nawet ostatnia miesięcznica. Wszystko pięknie zorganizowane, ale mimo to odczuwam niedosyt. Wydaliście Państwo sporo pieniędzy na białe kwiaty. Ja rozumiem ich wymowę. Ale dlaczego Wy nie zaakcentowaliście ich znaczenia. Trzeba było po wszystkim, choćby podarować je policjantom, którzy WAS pilnowali, albo nawet zanieść i położyć pod to świeżo postawione popiersie. Po co? Po to, by pokazać, że jesteście ponad to, że macie kulturę i że jesteście ponad tę nienawiść, ponad tę agresję. Albo choćby po to, by wkurwić władzę.
KOD i jego czerwone kartki na dworcu, po prostu wygrały by festiwal głupoty, gdyby taki istniał. W tej chwili jest taka sytuacja, że regionalne KODy organizują różnego typu imprezy i nawet dobrze im to wychodzi. Ale region Mazowsze, poza organizowaniem akcji promocyjnych dla MK ( jak wydanie książki, prowadzenie nagonki na przeciwników, lub szumne wywiady samego lidera)nie ma żadnych konstruktywnych pomysłów. Ale bardzo chętnie podpina się pod imprezy innych organizacji. Członek KODu to taki sam obywatel, jak każdy inny. Ma prawo uczestniczyć w tych imprezach. Ale dość żałośni są ci liderzy, którzy się pchają do pierwszego szeregu ze swoimi flagami, uważając, że przecież to oni tu muszą być najważniejsi!
Jeśli się chcecie podłączyć do kogoś, jako organizacja, nie jako zwykli obywatele, to się przynajmniej zapytajcie, czy sobie ta organizacja współpracy z WAMI życzy i jaki jest program imprezy. Bo niestety wprowadzacie chaos i się tylko plączecie pod nogami.
Nie chcę powiedzieć, że nie powinniśmy protestować, bo jak wcześniej mówiłam, ładujemy sobie wszyscy akumulatory na takich imprezach. Działają na nas emocje tłumu. Stajemy się jakby jednością i odczuwamy coś w rodzaju uniesienia i euforii. Ale czas już pomyśleć o prawdziwym działaniu. Do działania potrzebna jest jednak zgoda. Tymczasem mamy totalny chaos. Żadna siłą polityczna i społeczna nie jest w tej chwili w stanie walczyć z PISem. A zgody nie ma. W jednej sprawie partie opozycyjne się zgadzają w innej ze sobą walczą. Raz na manifestacjach są politycy, innym razem udają, że nie chcę mieć nic wspólnego z ruchami obywatelskimi. Zgody nie ma i nie będzie.
Ja osobiście uważam, że powinna powstać organizacja, coś w rodzaju szerokiego gabinetu cieni, składająca się z autorytetów: ekonomistów, prawników, socjologów, psychologów, a nawet filozofów, wybitnych dziennikarzy, a także autorytetów moralnych wyłączając dostojników kościoła. Mogliby tam współpracować ze sobą byli prezydenci, dyplomaci i eksperci w wielu dziedzinach. Zaprosiła bym także przedstawicieli różnych sił politycznych. Chodzi o to, by ta organizacja, w drodze dyskusji wypracowywała szeroko pojęte cele polityczne, a także metody działania. Autorytet tego gabinetu powinien być na tyle duży, by zmusić polityków opozycji do zgodnego działania według wypracowanych zaleceń. Jeśli ktoś się nie będzie chciał podporządkować, powinien zostać skreślony z listy członków.
Tak, to może taka abstrakcja jest. Ale wszelkie inne metody zawodzą. Potrzeba nam jest małej grupy ludzi, do której moglibyśmy mieć zaufanie i która by działała wyłącznie dla dobra Polski, bez trzymania strony którejkolwiek ze stron.
Marzy mi się coś takiego, taka Rada, która w momentach kryzysowych przejmowałaby na własne barki decyzje o metodach walki politycznej.
Zbliżają się wybory do samorządów. I myślę, że to jest najbliższy i najważniejszy cel naszej działalności opozycyjnej. Proponowałabym w regionach, w których przecież znacie wielu kandydatów osobiście, przyglądać się i wyszukiwać wśród członków PISu, porządnych ludzi. Takich, którzy nie do końca są przekonani, że metody ich pryncypałów są właściwe, takich, którzy po prostu nie chcą w przyszłości odpowiadać za łamanie prawa. Nie wierzę, że nie ma w tej partii ludzi, którzy mają wątpliwości, którzy po prostu myślą. Trzeba z nimi rozmawiać, trzeba podsycać ich wątpliwości, wzbudzać ich sumienia. Każdy człowiek wyjęty z PISu jest na wagę złota. Trzeba też przekonywać zwolenników partii rządzącej, a przede wszystkim tych, którzy popełnili grzech zaniechania. Bo to nie zwolennicy PISu zgotowali nam ten los, lecz ludzie obojętni, którym się wydaje, że polityka ich nie dotyczy. Wykorzystajmy każdą sposobność, by przybliżać ludziom prawdziwe informacje, by zobaczyli prawdziwe oblicze rządzących. Jeśli będzie trzeba, chodźmy od domu do domu, wrzucajmy ulotki do skrzynek pocztowych. Niech PIS przegra wybory lokalne, niech to stanie się naszym najbliższym celem i naszym pierwszym zwycięstwem.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Podziękowania... ( Tekst z dnia 17 marca 2019 roku)

Wielu moich znajomych pyta mnie poprzez messengera: Czemu milczę, przecież miała miejsce konferencja przedstawicieli kościoła w temacie pe...