niedziela, 10 grudnia 2017

Kłótnia. (Tekst z dnia 22 września 2016 roku. )

Krótko o kłótni chciałam powiedzieć w odpowiedzi na jeden z wczorajszych komentarzy, do memu namawiającego do zawieszenia sporów i uczestnictwa w manifestacji KODu. Komentatorka zaznaczyła, że w zasadzie się ze mną zgadza, ale że powinnam wyrzucić ze słownika słowo „ kłótnia”.
Nie ma takiej opcji, Droga Koleżanko, nie ma takiej opcji! To słowo tylko z pozoru jest pejoratywne. Psycholog lub psychiatra ujął by to w bardziej medyczne określenia. Ja się na medycynie nie znam, ale uważam kłótnię, za burzę jonizująca powietrze. Każdy chyba zauważył, że bardzo dobrze czujemy się po burzy. Rozładowuje ona napięcie powstające między chmurami i ziemią, lub tylko między chmurami a chmurami i przez wyładowania atmosferyczne, wyrównuje potencjały, a w dodatku jonizuje powietrze, które po burzy wydaje nam się świeższe i bardziej lekkie. Zaznaczam, że moja wiedza o tych zjawiskach jest także dość powierzchowna i pewnie meteorolog by mnie skorygował. Tak więc nie wyrzucę kłótni ze swego życia. Tym bardziej, że nauczyłam się kłócić pozytywnie. Zauważyłam , że wymiana zdań, także ostra, niezwykle pobudza do pracy umysł, wrzuca go na wyższy bieg w poszukiwaniu argumentów i rozwiązań, analizuje punkty zbieżne i rozbieżne z poglądami innych.
Dla mnie jest to źródło wiedzy, kopalnia tego, co w moim mózgu jest głęboko ukryte i dopiero spór z kimś o innych poglądach wydobywa to na powierzchnię. Oczywiście zwykła rozmowa ma podobne właściwości, tylko na mniejszą skalę. Całe to moje pisanie, te moje listy, to swego rodzaju kłótnie. Kłócę się z politykami, z Koderami, z Wami wszystkimi i często ze sobą. Sprzątam sobie w głowie, układam wszystko na miejsce zadając pytania.
W relacjach międzyludzkich trzeba dołożyć starań, by kłócić się o coś, a nie z kimś. Dopóki mamy szacunek do osoby, z którą jesteśmy w sporze, dopóty jest to piękna kłótnia. Kiedy zaczynamy atakować personalnie, robi się karczemna awantura, ze swymi wszystkimi destrukcyjnymi konsekwencjami. Oczywiście najlepiej jest się kłócić w przestrzeni medialnej, bo trudno jest atakować personalnie osobę, którą nie znamy i nic o niej nie wiemy. Mamy tylko jej pogląd i tylko z tym możemy dyskutować. Oczywiście są różna przypadki. Jest osoba w przestrzeni internetowej, która wyszukuje moje posty w różnych grupach i zawsze je krytykuje. Sądzę, że ich nie czyta, lub czyta tylko ten fragment będący zapowiedzią większej całości. I na tej podstawie, która często jest prowokacyjna, wysuwa bardzo mylne osądy, niezgodne z moja intencją. Ja jej już od dawna nie odpowiadam, właśnie dlatego, że atakuje mnie personalnie, a się nie znamy i chyba nie mamy wspólnych znajomych.
Wybaczam. Ja też czasami kogoś nie lubię, bo nie lubię, bo mi coś w głowie mówi, że nie powinnam. Staram się jednak tego nie uzewnętrzniać i pozwolić innym, na ich własną ocenę, nie nastawiam przeciwko tej osobie.
Ja, w przeciwieństwie do mojej miłej komentatorki, która mnie sprowokowała do napisania tego postu, zachęcam WAS. Kłóćcie się, spierajcie, walczcie o swoje. Róbcie to w domu, w pracy w polityce i w KODzie. Mówcie głośno o swoich wątpliwościach, bo nikt nie siedzi w Waszej głowie i telepatycznie nie odczyta Waszych myśli. A potem tkwicie w związkach, w układach, w których nie do końca się możecie odnaleźć. A przecież chodzi o to, by każda działalność dawała nam szczęście i zadowolenie. Czasami ktoś po prostu dał by nam to, czego chcemy, gdyby wiedział, że tego chcemy. Wystarczy powiedzieć. Dla mnie kłótnia nie jest atakiem, jest rozpaczliwa próbą rozładowania emocji. Jest potrzebna, jak krzyk pod mostem, gdy nocą przejeżdża pociąg.
A dziś pamiętajmy o tym, że nie wszystkich musimy lubić, nie ze wszystkimi zgadzać. Ale mamy w sobotę jedną ważną sprawę do załatwienia w Warszawie. Mamy mecz o wszystko. I na ten jeden dzień odkładamy cięte języki na półkę i musimy być drużyną. I tego wszystkim życzę, byśmy się poczuli, jak jedna, wielka, polska drużyna w walce o mistrzostwo świata. Zróbmy to. Zróbmy to tak, by innym szczęka opadła. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Katolickie łapy precz od moich dzieci. ( Tekst z dnia 21 listopada 2019 roku.)

Jak już wiecie, nie słuchałam sejmowego wystąpienia Morawieckiego, nie słuchałam też Kaczyńskiego, a tym bardziej Andrzeja Dudy. Niestety,...