piątek, 8 grudnia 2017

Kraj nie godny miłości. ( Tekst z dnia 21 października 2015 roku. )

Mój telewizor jest ostatnio w niełasce. Zawsze spełniał w domu rolę jakby piątego członka rodziny i miło było, kiedy ktoś zawsze gadał, nawet jeśli nie było czasu go posłuchać. Niestety, ale ostatnio zdarza mi się wyłączyć go, bo nie wszystkiego słuchać spokojnie można.
Wczoraj, jak wiecie doszło do rozróby przed gmachem TV, podczas wejścia przedstawicieli PIS. Świadkowie mówią, że osoby towarzyszące Pani Szydło zachowywały się arogancko, rozpychały się łokciami, głośno krzyczały obrażając ochroniarzy i strasząc ich, że już nie długo ich zwolnią. Redaktor Kajdanowicz przyznał, że sam został popchnięty przez członków tej delegacji, na jakąś plastikową dekorację. Sprawa poszła o to, że z każdym uczestnikiem debaty mogło do gmachy TV wejść 6 osób, a PIS nalegał, by weszły także osoby nie posiadające zaproszeń i identyfikatorów. A ta chora kobieta, Pani Szydło, wrzeszczała, że jak mogła Pani Kopacz dopuścić, żeby kobiety z młodzieżówki PIS zostały popychane przez ochroniarzy. Ja chyba już za tym nie nadążam: Czy może Panie obie razem do tej telewizji wchodziły i Pani Kopacz nie reagowała na złe zachowanie ochroniarzy, czy może to byli ochroniarze Pani Premier, albo to sugestia, że może PO napuściło ochroniarzy, by się szarpali z członkami PIS? Za głupia jestem na to! Niby co miała zrobić Ewa Kopacz? Miała zwolnić tych panów za to, że dobrze spełniali swoje obowiązki. Przecież wszyscy się dostosowali do zasad, tylko PIS chciał je złamać. Oni są jacyś wyjątkowi, że mogą łamać reguły i musieli więcej osób do tej telewizji wprowadzić, po co? By głośniej wrzeszczeć? To jest właśnie próbka tego, co ta partia sobą reprezentuje. Prawo, ale nie dla wszystkich. Zasady, ale wybrańcy, którzy mogą je łamać.
Ale ja dziś nie chciałam w ogóle na ten temat, tylko ta sytuacja mnie zdenerwowała dogłębnie. Od pewnego czasu dręczy mnie coś zupełnie innego. Bo od pół roku, wielu z nas prowadzi tu ciężkie boje, by wytłumaczyć ludziom zafascynowanym PIS, co ta partia sobą reprezentuje i na co ją stać. Ale czytając reakcje niektórych ludzi, jestem coraz bardziej przekonana, że to próżne gadanie. W końcu 50% społeczeństwa w ogóle na wybory nie chodzi. Zachowują się jakby to nie był ich kraj i ich życie. A 30% z reszty po prostu świetnie wie, jaki jest PIS i świadomie się na to godzi. Mam wrażenie że tych ludzi właśnie to pociąga: Rozróba, bezprawie, chuligaństwo. Bo w końcu kto im zabroni, by niszczyć, podpalać i burzyć. Przecież partia, która popierają tak robi. Kto im zabroni donieść na sąsiada, kiedy będzie się zbyt szybko bogacił, kto im zabroni posłużyć się kłamstwem i fałszywymi papierami, kto im zabroni podsłuchiwać prywatne rozmowy, by zdobyć przewagę nad konkurentem, przecież partia, która popierają, tak właśnie zdobyła władzę. A przecież wystarczy wywierać właściwe wpływy na prokuratorów, czy sędziów, by być bezkarnym. A przecież takie wpływy chce zafundować nam PIS. Jaki to problem podpalić chałupę sąsiada, bo nam kolor dachu wydaje się zbyt tęczowy. I co nam zrobią, przecież ten dach ranił nasze uczucia patriotyczne. Tak, do tych ludzi nie ma co już gadać, bo oni o tym marzą, by wreszcie zaspokoić swe najgorsze instynkty, instynkt zemsty, nienawiści, nietolerancji. Spełnić marzenia o tym, by można niszczyć innych pod pretekstem głupio rozumianego patriotyzmu, by kibol stał się bohaterem narodowym, by bicie żony, czy dziecka nazywano pięknie tradycją.
Mówię do siebie nie raz: Zamknij się już, bo twoje argumenty utwierdzają tylko tych ludzi w przekonaniu, że wreszcie nadchodzi ich czas, że to, co dla ciebie jest koszmarem wkrótce uczyni ich szczęśliwymi ludźmi. Kiedy już będą mieli tyle władzy, by zwolnić dziennikarzy, którzy się nie ugięli, by wyrzucić do kosza sztukę, która jest niepokorna, kiedy będą kontrolować teatr i produkować tylko słuszne filmy, wtedy zaspokoją swoje żądze. ( czy nie przypomina wam to wspominanego już raz przeze mnie towarzysza Wiesława i jego stosunku do „Dziadów” Mickiewicza?) A potem nadal będą trzymać ludzi z dala od normalnej nauki strasząc, że tylko kościół może nas uchronić od islamizacji Europy ( cokolwiek by to miało znaczyć). Niestety, nikogo na siłę nie zmienimy, nikogo nie uszczęśliwimy, skoro on swe szczęście widzi w chaosie i zakłamaniu.
Gorzkie są te moje myśli na temat Ojczyzny ostatnio. I jako osoba nie mieszkająca w Polsce mogła bym próbować o tym zapomnieć. Bo ta miłość do Ojczyzny staje się coraz częściej bólem....... dumą, miłością, zawodem bezsilnością i strachem. Tak trudno jest kochać swój kraj, kiedy staje się on …....niegodny miłości. Czy tak trudno jest Polakom zbudować cokolwiek, nie sięgając najpierw dna od którego się można by odbić?



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Katolickie łapy precz od moich dzieci. ( Tekst z dnia 21 listopada 2019 roku.)

Jak już wiecie, nie słuchałam sejmowego wystąpienia Morawieckiego, nie słuchałam też Kaczyńskiego, a tym bardziej Andrzeja Dudy. Niestety,...