niedziela, 10 grudnia 2017

Krew i ordery. (Tekst z dnia 23 sierpnia 2016 roku. )


Trochę pojadę dzisiaj prywatą. Ale, jak wiecie, raz na jakiś czas muszę.
Jest wiele osób, które rzadko czytają moje wypowiedzi, albo im ktoś zacytuje pojedyncze zdania i dostają wtedy białej gorączki. Ostatnio odebrałam kilka listów, które były zarazem życzliwymi ostrzeżeniami, co i ukrytymi groźbami. To głupie, kiedy się jest osobą, która się naraża po prostu wszystkim. Oczywiście, jest pewne grono ludzi, które śledzą moje wypowiedzi, mniej więcej od półtora roku, i one rozumieją mój tok myślenia. Tolerują nawet to, w czym się do końca nie zgadzają. Wiedzą, że chcąc uwypuklić temat, często przesadzam lub prowokuję. I tu wielkie podziękowania dla członków mojej grupy, która nie bez powodu nazywa się Myślę, więc jestem Polakiem, co oznacza tyle, że gdy czytam cudzy post, odrzucam emocje i próbuję się zastanowić, czy osoba, która go pisze, nie ma jakiejś choćby minimalnej racji, nawet jeśli jest to jakaś najgorsza kurwa, którą powinnam nienawidzić, gdyby to uczucie nie było mi obce. Ciesze się, że analizujecie moje wypociny, nawet te najbardziej prowokacyjne, jak mój wczorajszy wpis o społeczeństwie baranów.
Wiecie również, że podczas mojej działalności, czego byliście wielokrotnie świadkami, dostałam tak wiele hejtu, ile tylko byłam w stanie przyjąć na klatę. Nie ma chyba w bogatym języku polskim takiego wyzwiska, którego nie usłyszałabym w swoim kierunku. Czy się na początku tym przejmowałam? Tak, bardzo, ale krótko. Niestety, ostatnio niepotrzebnie skomentowałam post jednej osoby, która skarżyła się na nieprzychylne wypowiedzi w swoim kierunku. Wszystko na zasadzie, że zapomniał wół, jak cielęciem był, czyli trochę nakrzyczałam na człowieka, że się głupotami przejmuje. Zrobiłam to w dobrej wierze, ale wiadro pomyj przyjęłam z pokorą. I tu się muszę publicznie wytłumaczyć.
Wiem, że wiele osób źle to znosi, kiedy ich pozytywne działanie spotyka się z hejtem. Ale po mniej więcej półtora roku politycznej walki na noże w internecie, czas już się uodpornić. Może znowu mnie spotka krytyka za to, co powiem, ale na wojnie nie ma miejsca dla słabeuszy. Trzeba wreszcie zrozumieć, że 80 % hejterów, to bezideowe osoby, które robią to za pieniądze. A te 20 procent pozostałych jest ideologicznie skrzywionych. Nie, to nie tak, że każdy, kto ma odmienne poglądy, jest nienormalny. Ale każdy pogląd można przedstawić w sposób cywilizowany, bez ubliżania komukolwiek. Wszystkim, którzy zdecydowali się na udział w naszej sprawie, chcę powiedzieć tylko tyle:
Ludzie kochani, a szczególnie Drodzy Kodowcy. Jesteście siłą, jakiej ten kraj nie miał od czasów Solidarności. Jesteście Armią, której ta władza się boi. To, że ktoś was obrzuca błotem w internecie, tylko o tym świadczy. O nieważnych ludziach się nie mówi, szarych myszy się nie zwalcza.”Oni” wam zazdroszczą, że potraficie być razem. To działa, jak proste matematyczne równanie: Czyli – i – daje +. Czyli hejt( -numer 1) dodany do szmaciarza, który go z siebie wyrzuca ( - numer 2) równa się komplement. Nie okazujcie słabości wobec tych ludzi. Uzbrójcie się w równie silne słowa. Oczywiście niektórzy uważają, że to zjawisko trzeba przeczekać, że to minie. Wszystko według zasady, że pięciocentymetrowy brud sam odpada. Ale dla mnie hejterzy i ich działalność to śmieci, więc biorę miotłę i sprzątam. Jest dla nas, prawych ludzi, honorem, że nas obrażają błotem tacy szmaciarze. Po prostu trzeba przełknąć ślinę i oddać, kiedy ktoś w nas uderza. Jesteśmy wielcy, więc bądźmy równie silni. Tylko o to mi chodziło, by uświadomić świeżo schejtowanej osobie, że nie jest wyjątkiem. Że jeśli ktoś obraża ją, obraża nas wszystkich i będziemy przy niej stali murem. Nie wiem, czasami mi się zdaje, że mówię po chińsku, albo ludzie czytają tylko połowę zdania i się wściekają zanim dokończą.
Druga sprawa: Ukazał się ostatnio dość, jak dla mnie, kontrowersyjny wywiad Mateusza Kijowskiego. Ale skłamałabym, gdybym powiedziała, że postawa szefa KODu mnie zaskoczyła. Od początku powtarzał, że nie chce walczyć z Pisem, bo to władza wybrana w demokratycznych wyborach. Ale ludzie, słysząc takie oświadczenie, trochę są pogubieni. Dużo o tym rozmawiam z szarymi członkami KODu i obywatelami w ogóle. Jeśli ktoś ma za sobą działalność przedkodowską, czyli taka z czasów wyborów prezydenckich, ten doskonale wie, że PIS wygrał nieuczciwie. Nie chodzi tu o obietnice wyborcze, ale o kłamstwa pomówienia i fałszywe dokumenty. Przypomnijcie sobie fałszywe życiorysy Komorowskiego, Tuska, Bartoszewskiego, czy choćby Tomasza Lisa. One były publikowane w legalnych czasopismach i na legalnych portalach. Nikt na to nie reagował. Ile zdjęć nieprawdziwych, montowanych ujrzało światło dzienne? Jeśli ktoś uważa, że to demokratycznie wybrana władza, to współczuję. Jak mieli głosować ludzie, skoro przeciwnicy PIS byli przedstawiani jako złodzieje, oszuści i mordercy? I były na to przedstawiane dowody, dowody spreparowane.
A dziś, Rząd polski prowadzi na oczach wszystkich działalność przestępczą, a ja miałabym się z nim układać, prosić, by się zmienili, iść z nimi na kompromis? To dla mnie trochę za dużo. I trzeci aspekt przyszłościowy. Kaczyński nie odpuści. Jeśli go nie usuniemy, czy jak ktoś woli nie odsuniemy ( byle na dość daleko, bo ma zwyczaj wracać jak zły szeląg), będzie jątrzył i dzielił społeczeństwo, aż doprowadzi do rozlewu krwi. Bo ta menda chce za wszelką cenę zostać bohaterem i wydaje się, że jest mu to dokładnie obojętne czy będzie to bohater pozytywny czy negatywny. Przecież każdy myślący człowiek widzi, że górne warstwy PISu są oblegane przez ludzi z problemami psychicznymi. Nie koniecznie od razu z chorobami, ale z zaburzeniami, które rzutują na ich działalność, a dolne warstwy, to karierowicze, którzy bez żadnej poważniejszej idei chcą się uczepić koryta. Nie rozumiem tego, że można tolerować taką władzę.
Błędy korygować trzeba szybko, bo być może dotrwamy bez wojny do następnych wyborów, ale co z tego kraju zostanie?
I to, co myślę, nie jest atakiem na KOD, ani atakiem na Kijowskiego. Po prostu tak myślę, tak czuję. Mam prawo chyba być sobą.
I pisałam chyba w zeszłym tygodniu, że się kłócimy, że się wywalamy z grup, za nic, za chęć do życia. A dziś dostaję zmasowany atak na mnie samą, bo publikuje tam, gdzie nie powinnam i rozmawiam z wrogami. Tak, należę do kilku faszystowskich i nieprzychylnych demokracji, czy KODowi grup. Publikuje tam, bo uważam, że lekarz potrzebny jest chorym, a nie zdrowym. Dostaję tam każdego dnia po przysłowiowej mordzie i przyjmuje to z uśmiechem na twarzy. Zostałam wyrzucona z 18 grup za lewactwo, czyli popieranie KODu między innymi. Większość polityków PIS, zbanowało mnie na FB, a kancelaria Prezydenta RP, już dawno przestałą wysyłać mi powiadomienia, że mój list do prezydenta przyjęli i rozpatrują. Podejrzewam, że widząc mój adres internetowy, kasują bez czytania. Nie, bym się tu chciała chwalić, albo usprawiedliwiać. Chcę tylko powiedzieć, że jeśli zaczniecie mnie wyrzucać z grup KODu, to nic to w mojej działalności nie zmieni. Ja w grupach KOD nawet nie publikuję, by swoimi poglądami nie szkodzić organizacji. Ale niczego nie możecie mi zabronić. Nie zmienię się. I od jutra możecie o mnie rozgłaszać co chcecie. KOD to nie Kijowski i te parę osób na górze, to ludzie , którzy maszerują na ulicach. Z nimi dogaduje się znacznie lepiej. Ale tak już ten świat jest zbudowany. Żołnierze giną a ordery są dla generałów. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Polska jest jedna? A od kiedy? ( Tekst z dnia 13 listopada 2019 roku)

Trochę nas wczoraj potrzymali w niepewności. Trudno było doczekać do tej 16-tej, kiedy się zbierze Senat, a tam jedna procedura za drugą...