sobota, 9 grudnia 2017

Krytykę przyjmuję z pokorą. (Tekst z dnia 31 marca 2016 roku. )

Drodzy Państwo. Dziękuję pięknie za wsparcie w temacie wczorajszego postu. Wcale mi nie musicie powtarzać, że w tej walce o Polskę nie jestem sama. Wśród swoich prywatnych znajomych, ale także wśród osób, które się po różnych grupach wałęsają, doskonale kojarzę twarze tych najbardziej zaangażowanych. Mam nadzieje, że WY rozumiecie, że czasem, moje radykalne stwierdzenia, są po prostu wyrazem stopnia wkurzenia. Niestety, ale jest także taka grupa osób, która w ogóle nie przywiązuje wagi do treści postów, a raczej do formy, a jeśli już zwróci uwagę na to, o czym piszę, to rozumie to zupełnie na opak.
Skomentował mnie ostatnio na blogu jeden Pan, koordynator jednej z grup KODu. Zawsze wydawało mi się, że mówię poprawna polszczyzną, i że z grubsza można zrozumieć moje myśli i ich intencje. Niestety, nie dla wszystkich. Wspomniany Pan z KODu był wręcz oburzony moim wpisem i uznał, że jest to hejt i że on nie będzie w kręgach KODu tego rozpowszechniał. Być może ja inaczej rozumiem hejt, jako bezpodstawne obrażanie osób, których się nawet nie zna. Natomiast, jeśli ktoś kogoś krytykuje posługując się prawdą, to chyba nie ma z hejtem nic wspólnego. Wszystko na zasadzie, że nie można obrazić czarnego, mówiąc, że jest czarny, geja, mówiąc, że jest gejem, czy ślepego, mówiąc, że jest ślepy. Tak samo nie można obrazić, prezydenta D, mówiąc, że jest marionetką. Może, komuś to wydaje się na granicy hejtu, ale dla mnie jest to obrona konieczna. Bo póki co, to ja, osoba nie publiczna i zupełnie anonimowa, muszę często wysłuchiwać że jestem żydowska kurwą, muzułmańską kozą, czy wszelkiego sortu lewakiem, złodziejem, oderwanym od koryta. Zauważam u osób, które wrzucają tego typu komentarze wyraźne braki w obcowaniu z literatura piękną, sztuką filmowa czy szeroko pojęta kultura. Ludzie oczytani, miłośnicy wydarzeń kulturalnych świetnie wiedzą, że autorzy bardzo często przerysowują cechy swych postaci, by bardziej wyraźnie podkreślić problemy. Być może ja również przerysowuje, by wyrazić swoje emocje. Chociaż trudno sobie wyobrazić, by Błaszczak był w moich oczach jeszcze bardziej niekompetentna mendą, niż jest naprawdę, lub by Kaczyński był bardziej podły, Pawłowicz większą fleją, a Macierewicz jeszcze bardziej chorym psychicznie dupkiem. Trudno te postaci przerysować, bo osiągnęły one chyba szczyty swoich możliwości. Ten Pan, koordynator z KODu zarzuca mi, że traktuję Polaków z góry, i z pogardą, mówiąc, że mi ich żal. Nie wiem, dlaczego miałabym z pogardą traktować obywateli Polski, wśród których jest wielu moich przyjaciół i większość mojej rodziny. A w dodatku z różnych powodów mogą oni paść ofiarami tych rządów. Mam na przykład sporo znajomych wśród rolników, którzy otrzymali po wojnie ziemię odebraną kościołowi. PIS uważa, że to przejęcie było nielegalne i chcą w tej chwili tych ludzi pozbawiać dorobku życia. A może by najpierw sprawdzić w wyniku jakiego podstępu kościół stał się posiadaczem tej ziemi. Nie odczuwam pogardy do tych osób, tylko się martwię o ich przyszłość. A Pan z KODu być może uważa, że można poprosić pana Kaczyńskiego o litość. Ja też jestem członkiem KODu. Zawsze, przy każdej okazji wspieram i namawiam do uczestnictwa w działaniach tego komitetu. Uważam, że robi świetną robotę głównie na polu skupiania wokół siebie przeciwników PIS. Jakieś krytyczne słowa z mej strony padają wyłącznie z troski o efekty działania KODu. I tym bardziej boli mnie to, że ja i wiele innych osób, które dobrze znacie, prowadzimy swoją działalność gdzieś od marca zeszłego roku, kiedy jeszcze wszyscy byli pewni, że PIS wygra i wszystko będzie nadal pięknie. Sprzeciwialiśmy się czynnie brudnej pisowskiej kampanii wyborczej, kłamstwom, pomówieniom, hejtom. Nadstawiliśmy swoje głowy w tym celu. Powołaliśmy do życia wiele grup sprzeciwu i nawoływaliśmy do zrzeszania się i organizowania, kiedy jeszcze ani Pan Kijowski, ani żaden z obecnych liderów KODu nie istniał w tej przestrzeni. To my organizowaliśmy grupy na emigracji. A dziś, kiedy się głośniej odezwiemy, to zawsze dostajemy po buzi. Być może zostanę z tej organizacji usunięta, bo nie potrafię ogona podkulić pod siebie i przestać być sobą. Trudno, będę się musiała z tym pogodzić. Będę oczywiście wspierać, bo każde ręce wyciągnięte przeciw PISowi się liczą. Ale nie chciałabym, by ludzie siedzieli cicho ze strachu. Bo jeśli będziemy ograniczać ludzi, to czym się ten KOD będzie od PISu różnił. Być może osoby z Kodu nie chcą być zbyt radykalne, bo chcą w przyszłości zbić kapitał polityczny. I maja do tego prawo. Ale ja nie mam takich planów. Kiedy przegonimy PIS, wrócę do spokojnego życia i mogę nigdy już nie zajmować się polityką. Niczego nie chcę wokół siebie zbudować, nie mam potrzeby zaistnieć dzięki całej tej rozróbie. Chce tylko by Polska była taka, jak dawniej. By wolnymi krokami szła we właściwym kierunku. Bym się nie bała jej odwiedzać. Naprawdę czasem nie wiem, jak mam do ludzi mówić. Dlaczego Polacy mają taką wadę, że zawsze szukają drugiego dna w postępowaniu innych? Drugiego dna nie ma. Chce odbić Polskę z rąk tej szkodliwej władzy i chcę by PIS zniknął z przestrzeni publicznej, bo dopóki istnieje, zawsze będzie zagrożenie. Chce też by kościół katolicki przestał mieszać ludziom w głowach. Jedyną moją wada jest to, że wyrażam swoje myśli zbyt emocjonalnie i zbyt dobitnie, że czasem użyje słowa uważanego powszechnie za wulgarne. Nie ma zamiaru nadstawiać drugiego policzka. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

I po co kochać ten kraj? ( Tekst z dnia 21 maja 2019)

Słuchanie informacji w środkach masowego przekazu, śledzenie mediów społecznościowych i czytanie gazet, może prowadzić człowieka do ...