poniedziałek, 11 grudnia 2017

Kto pierwszy rzuci kamień. (Tekst z dnia 1 marca 2017 roku.)

Drodzy moi czytelnicy, Polacy kochani. Czasem wprowadzacie mnie w taka konsternacje, że po prostu nie wiem, co powiedzieć. Ręce mi opadają i zastanawiam się na czym polega problem z WAMI: Czy nie umiecie czytać? Czy przeczytacie 2 zdania i tak wam piana do mózgu uderza, że nie jesteście w stanie reszty tekstu zrozumieć, czy z uporem maniaka musicie szukać między wierszami tego, czego autor nie miał wcale na myśli? A ja potem odbieram po nocach listy i telefony i jest mi się trudno ustosunkować się to waszych wyobrażeń o rzeczywistości. Po pierwsze, chciałabym się odnieść do informacji medialnej, na temat zbiórki pieniędzy na alimenty Mateusza Kijowskiego. I jakież to ogromne oburzenie pojawiło się wśród tych zawsze świętych i uczciwych Polaków. Musiałabym WAS, Narodzie drogi nie znać! Jestem się w stanie założyć w każdej chwili, że 80% z WAS ma za sobą jakieś przekręty, kombinacje, sprawy załatwiane pod stołem. Większość w życiu staje się czynnym lub biernym oszustem, bo po prostu chce żyć, chce utrzymać rodzinę, lub okoliczności nie dają mu wyboru. Ja byłam już i czynnym i biernym oszustem. Pracując w Polsce zawodowo, prowadziłam mały biznesik pod nazwiskiem mojego Ojca, bo był już emerytem i mógł płacił mniejsze podatki. Pracowałam po 18 godzin dziennie, oprócz tego prałam, sprzątałam, gotowałam zajmowałam się dziećmi. A i tak, gdybym chciała uczciwie zapłacić podatki, nie byłabym w stanie wyżyć. Owszem, czasy były inne. Ale większość z nas godzi się na omijanie prawa, bo chce zapewnić swej rodzinie godny byt, a nie ze względu na to, że jest z gruntu zły. Ja, jak większość z WAS, bywałam też oszustem biernym. Pracowałam po 14 godzin dziennie, ale kontrakt miałam na pół etatu. Często również wypracowywałam nadgodziny na czarno. Ale co miałam robić? Zwolnić się? Iść pod most z dziećmi? Pozwolić głodować rodzinie? Większość z WAS ma takie rzeczy na sumieniu, każdy dał czasem czekoladę pielęgniarce, która opiekowała się kimś z rodziny, czy materialnie podziękował, za ważną dla nas usługę. Tym bardziej w Polsce, gdzie drobne „smarowanko” jest sportem narodowym. I w tej sytuacji czytam Wasze komentarze, pod tym postem na temat alimentów, że Wy już nie wiecie, co o tym myśleć... Nie wiecie, co myśleć? To może popatrzcie w lustro, może skierujcie swój krytyczny wzrok na siebie... A z doświadczenia wiem, że najgłośniej krzyczą ci, którzy sami mają sporo błota w papierach.
Dla mnie nie jest żadnym problemem, to, czy Kijowski zbierał darowizny w celu zapłaceniu długów. W końcu, nikomu z kieszeni nie wybierał tych pieniędzy, ludzi sami dawali. Ja mam problem od dawna z czymś innym. A mianowicie z samym stosunkiem MK do swych spraw finansowych. Z jakiegoś niezrozumiałego dla mnie powodu usiłuje udawać kogoś, kim nie jest. A wszelkie swoje kłopoty usiłuje załatwić pod stołem. Drodzy Państwo, gdyby MK wyszedł do nas i powiedział: Mam kłopoty, potrzebuję wsparcia finansowego, jestem pewna, że większość z nas by mu pomogła. Ja sama bym dała, bo wolałabym, by ktoś, kto ma być naszym przywódcą, nie musiał się martwić o byt. A Polacy? Polacy by zrozumieli, bo większość sama miała lub ma jakieś kłopoty. Zupełnie nie mogę pojąć, dlaczego Pan MK się tych swoich kłopotów wstydzi? Te może 20 % społeczeństwa, które wszystko robią po bożemu, ma szczęście, że są bogaci, mają świetna pracę i nigdy nie muszą kombinować. Większość musi.
Ale naprawdę najbardziej w Polakach drażni mnie ta małostkowość, to zaglądanie ludziom do portfeli i sprowadzanie wszystkiego do pieniędzy.
Chyba trzy dni temu napisałam taki tekst, cytuje dosłownie: I tu przejdźmy do sedna sprawy. Osoba, która się na mnie poskarżyła, jest bardzo bliska i zaufana Państwa Kijowskich. Nie wiem dlaczego, niektórym osobom się wydaje, że Europa, to jest taki dziwny i rozległy obszar, że nikt nic o nikim nie wie. Wszyscy wiedza, że Państwo Kijowscy spędzają z tą panią wakacje i że jest ona na czele tak zwanych murarzy. Mało tego, internet, KODerskie grupy, aż huczą od wypowiedzi tej pani, na temat szukania haków na Łozińskiego, a jej najlepsza przyjaciółka nic o tym nie wie? Chyba wszyscy już widzieli wpis tej pani, który brzmi mniej więcej tak: Ja KODu wyjdę i mam na Łozińskiego tyle kwitów, że starczy mi do wyborów... Czy to aby nie są groźby i szantaż?
Pytam się WAS, gdzie ja napisałam, że Państwo Kijowscy, spędzają jakieś wakacje za granicą? Gdzie tu pisze, że spędzili je z innymi członkami KODu? Czy ja chociaż raz zasugerowałam, że Państwo Kijowscy wyjeżdżają na wakacje, za pieniądze KODu? Pokażcie mi ten fragment, gdzie Wam to zasugerowałam, abo do kurwy nędzy nie czytajcie między wierszami. Oczywiście, że osoba, która się chwali tym, że Państwo Kijowscy ją odwiedzają, mieszka w Hiszpanii. I słysząc to od niej uznałam to za prawdę. Może niewłaściwie użyłam słowa wakacje, ale u nas wakacje, to po prostu czas wolny, nie koniecznie lato w lipcu i sierpniu. Ale w żadnym wypadku nie miałam za złe komukolwiek, że gdziekolwiek spędza wakacje. Prawo do wypoczynku jest jednym z podstawowych praw człowieka. Nie mogłam też sugerować, że Państwo Kijowscy otaczają się jakimś luksusem, gdyż wakacje w Hiszpanii są obiektywne tańsze, niż pobyt w Zakopanem, na Mazurach, czy na polski wybrzeżu. Bardzo żałuję, że nie mam takiej możliwości, by wszystko, co ludzie do mnie piszą i co komentują, gdzieś archiwizować i w razie potrzeby przedstawić jako usprawiedliwienie. Osoba, od której wiem o tych wakacjach, czy pobycie, powiedziała mi to prawie w formie groźby, że jeśli nie przestane mówić, co myślę, to ona się tak dobrze zna z Kijowskimi, że ich nawet gości u siebie, i że ją popamiętam. Niestety, nie mam już możliwości tej sytuacji odtworzyć.
Najbardziej jednak zaskakuje mnie to, że Pani Kijowska, nie obraziła się na mnie za to, że powiedziałam wprost, iż mnie okłamała, nie zwróciła ani razu uwagi na moje dość ostre wypowiedzi na temat przywództwa Mateusza w KODzie. Zabolały ją tylko te cholerne wakacje!
Drodzy Państwo, oświadczam więc:
NIC MI NIE WIADOMO, BY PAŃSTWO KIJOWSCY SPĘDZALI WAKACJE ZA GRANICĄ. NIE INTERESUJE MNIE GDZIE I Z KIM WYJEŻDŻAJĄ. NIE ROBIĄ TEGO ZA MOJE PIENIĄDZE, WIĘC TO NIE MOJA SPRAWA. NIE SUGEROWAŁAM NIGDY, BY SPRZENIEWIERZYLI NA PRYWATNE PODRÓŻE PIENIĄDZE ZE ZBIÓREK.
Proszę Was drodzy moi czytelnicy i komentatorzy: Nie wkładajcie mi w usta tego, czego nie powiedziałam. Nie doszukujcie się drugiego dna w moich tekstach i nie czytajcie między wierszami. Znacie mnie, jeśli mi ktoś zajdzie za skórę, jeśli mam komuś coś do zarzucenia, to powiem to wprost. I trzeba moje słowa rozumieć dokładnie tak, jak są napisane. Pisząc o tych nieszczęsnych wakacjach, miałam tylko tyle na myśli, że osoba szkodząca KODowi od dawna, charakteryzująca się niezwykłą nadgorliwą agresją w stosunku do każdego, kto nie został murarzem, jest w bardzo bliskich stosunkach z Państwem Kijowskim, czego nie pojmuję. Bo oni pierwsi powinni takiego szkodnika ze swego grona wydalić.
Dobrze wiecie, nie jestem murarzem i mam w tej chwili bardzo sceptyczny stosunek, co do zasadności przywództwa MK. Uważam, że podszedł w sposób bardzo lekceważący do spraw, które rzutują na ocenę KODu w ogóle. Nie zastanowił się, że odpowiada także za moją Twarz i wszystkich tych, którzy w KODzie pracują i popierają. Ale przeżyłam wile podbramkowych sytuacji. Wiem, że czasem się zrobi coś głupiego, czasem się nie ma wyjścia i trzeba pójść na skróty. Szczególnie, kiedy się ma rodzinę na utrzymaniu. Ale, jeśli się ma świadomość, że to, co się robi nie jest do końca dobre i uczciwe, jeśli się wie, że nie jest to powodem do dumy, to się nie powinno pchać na afisz.
Ta porażka lidera, jest porażką nas wszystkich i łatwo się może przeobrazić w porażkę Polski. Rozumiem więc także wzburzenie wielu z WAS.
Ale jeśli ktoś z WAS jest krystalicznie czysty, niech weźmie kamień i rzuci, ja święta nie jestem. Ale ja nie uzurpuję sobie prawa, do bycia przywódcą. I cień moich grzechów spada tylko na mnie.
A tym, którzy łatwo oceniają innych, polecam lekturę podstawową: Nędzników autorstwa Wiktora Hugo.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kryzysowa wersja wydarzeń. ( Tekst z dnia 20 sierpnia 2019 roku)

Jesteście w szoku po artykule Onetu na temat farmy trolli?, bo ja nie... Jeśli ktoś tak długo, jak ja działa w tematach politycz...