wtorek, 12 grudnia 2017

Kto to jest ktoś? (Tekst z dnia 18 września 2017 roku.)

Paradoksu ciąg dalszy. Każdy, kto miał wątpliwą przyjemność oglądania wczoraj programu Kawa na Ławę otrzymał w końcu szczegółowe wyjaśnienie afery bilbordowej. Wiceminister Kownacki bez zająknięcia i nuty żenady w głosie wyjaśnił nam wszystkim nie kumatym i ociemniałym, że gdyby nie zła polityka rządów koalicji PO/ PSL, dziś biedne Prawo i Sprawiedliwość nie musiały by publicznych pieniędzy na bilbordy wydawać. Sala ryknęła śmiechem, niektórzy chyba się nawet popłakali. Ja też bym się może pośmiała gdyby sprawa dotyczyła filmowej komedii. Niestety dotyczy realnych wydarzeń w realnym europejskim kraju. Tłumacząc z polskiego na nasze, gdyby PO nie wygrało wyborów, to PIS by nie musiał okradać obywateli. Po prostu mistrzostwo świata... Jak można okrężną i pokrętną drogą tak długo złodziejstwo usprawiedliwiać i się go wypierać, by w końcowym efekcie i tak zawsze była wina Tuska.
Ten genialny pomysł na zwalenie całej winy na poprzedników podłapał oczywiście wiceminister Jaki, który dziś wieczorem w TVN 24 teorię tę wielokrotnie powtórzył i dodał coś nie coś od siebie, zwalając dodatkowo winę na wolne media, które są winne dezinformacji i kłamstwom na temat tak wspaniałych ustaw naprawiających sądownictwo. I takim sposobem, a czytelnicy prawicowych portali na pewno to tak zrozumieją, okazuje się, że to wroga PISowi telewizja sprzeniewierzyła prawie 20 milionów złotych polskich.
Obiektywnie nie powinnam tego komentować, bo jeśli ktoś tak grubymi nićmi szytą ściemę łyknie, to już mu nawet światowej sławy psychiatra nie pomoże, a co dopiero moje tłumaczenia.
Tak więc mamy telenoweli bilbordowej ciąg dalszy. Spodziewam się, że jeśli ktoś na tym cokolwiek zyska, to chyba tylko składy złomu w momencie, kiedy tę żenadę będą z naszych ulic zabierać.
Wszystko, co się w ostatnich dniach dzieje zdaje się być dość kiepską komedią, która wprowadza Polaków w krainę absurdu, jednocześnie odciągając ich od rzeczywistych problemów. Nic nowego. Od początku zwycięstwa PIS mamy dwie równoległe rzeczywistości. Jedną PISowską, drugą prawdziwą.
Tak naprawdę chciałam napisać dziś o zupełnie innej warstwie naszego społecznego i politycznego życia.
Oglądając telewizję, czytając prasę, uczestnicząc w życiu portali społecznościowych, ma się wrażenie, że cała polska elita walczy po stronie demokracji. Mamy takie ułudę, że aktorzy, muzycy, filmowcy, dziennikarze, naukowcy i spora część innego rodzaju celebrytów, wszyscy są zdesperowani by Polskę z rąk PISu ratować!
Słyszałam ostatnio wypowiedź Krystyny Jandy, która ma poczucie, że PIS ja obsrał ( cytat), a Pani Gretkowska nazwała Piotra Dudę chujem. Od razu mówię, że obie Panie uwielbiam, z rozkoszą czytam ich wypowiedzi i bardzo wiele się uczę z ich retoryki.
Panie mają racje, wiele kobiet ma rację, wielu normalnych facetów ma rację i ja też o tym mówię. Ale nikt nie chce powiedzieć, co z tym gównem zrobić? Kiedy sugeruję szeroką, pozaszkolną edukację, która mogłaby nas uwolnić od tej paskudnej tradycji i dać nam narzędzie do walki z zacofaniem, wszyscy się odwracają, bo na to potrzeba zaangażowania i pieniędzy. Wszyscy ( politycy, aktorzy, dziennikarze, itd,) do których wysyłałam gotowe pomysły na stworzenie siatki takich placówek edukacyjnych, albo w ogóle nie zareagowali, albo nawet mnie zbanowali. Bo w zasadzie, 90% Polaków, którzy się udzielają we wszelkiego rodzaju sprzeciwach, robią to dla poklasku, dla doraźnych celów, lub asekuracyjnie, by zabłysnąć w następnych wyborach. Nie potrzebują dobrych rad i wcale nie chcą Polski naprawiać. Mają w dupie, czy będą na nich głosować mądrzy, czy zacofani Polacy. Nawet lepiej, jeśli zacofani, łatwiej ich zmanipulować. Większość partii politycznych, w swoich planach, na wstępie swych programów wyborczych, bije czołem przed kościołem katolickim. Nawet lewica nie ma dość odwagi, by się odciąć od papieża Polaka, wiedząc doskonale, że był zatwardziałym konserwatystą dbającym tylko o kościół, osobą odpowiedzialna, za śmierć wielu osób w Afryce i Ameryce Południowej. Wszyscy nabrali wody w usta, nawet gdy czyniono go świętym, bo przecież to Polak. Pani Manuelo! Pani Krystyno!Pani Paulino Młynarska czy Pani Elizo Michalik! W zasadzie zgadzam się z Pań poglądami, chociaż są kwestie, gdzie się rozmijamy. Mam tylko takie jedno pytanie. Czy są Panie w stanie podjąć prawdziwą walkę, by to polskie kurestwo zwalczyć? Myślę, że jest już najwyższy czas, by rozpocząć jakiś nowy projekt, by zacząć walczyć, nie tylko pisać, zanim zaczną nas posyłać na stos za odmowę seksu. Tylko czy znajdzie się w Polsce dziesięć zdesperowanych kobiet, które się za to wezmą? Mogłabym o tym pisać bardzo długo. Mogłabym przytoczyć tysiąc sytuacji z życia polskich rodzin za zamkniętymi drzwiami, życia, którego na wierzchniej skorupie nie widać. Prawdziwe dramaty odbywają się dopiero wtedy, kiedy nikt nie widzi. I nie chodzi mi tylko o takie skrajne przypadki, jak maltretowanie, ale o zwyczajne, codzienne poniżanie zgodne z polską tradycją. Tego się nie załatwi w wyborach. To trzeba jak pasterz krowie na rowie każdemu z osobna wytłumaczyć. Jeśli tego nie zaczniemy robić już teraz, to tradycja zepchnie kobiety na margines. Czy Panie są przygotowana na taką walkę, czy tylko na pisanie o tym? Bo nam jest łatwiej, mamy właściwe poglądy i jesteśmy w stanie wyegzekwować je w domu, ale tam za ścianą inna kobieta pada na twarz, by po całym tygodniu zawodowej pracy w niedzielę wyprać, posprzątać, i jeszcze ugotować rosół, zagnieść kluski i upiec ciasto, by Pan był zadowolony. I ta kobieta nawet nie jest świadoma, że tak być nie powinno, że ma prawo do wypoczynki i do własnego życia.
Ja też potrafię używać dosadnych słów, mam ich w swoim słowniku tak wielka paletę, że mogłabym niejednego chłopa od łopaty zawstydzić. Ale to nie sztuka nazwać kogoś chujem, albo zrobić medialny występ z użyciem niecenzuralnych słów działających ludziom na wyobraźnię. Coś musi za tym pójść! Bo w przeciwnym razie zostaniecie Państwo wszyscy zapamiętani, jako osoby, które pięły się na następne stopnie kariery kosztem umęczonej Ojczyzny.
Sławni ludzie, do których bardzo często wysyłam listy, nie te listy Goplany, lecz zupełnie prywatnie na maile, odpowiadają mi rzadko.
Nie mam o to żalu, bo nie mnie to oceniać, czy moje pisanie zasługuje na uwagę. Czasami tylko odpowiadają mi na komentarze. Pani Gretkowska napisała pod moim komentarzem, że pewnie KTOŚ SIĘ TYM ZAJMNIE..., czyli tymi wszystkim problemami, na temat których się wszyscy wypowiadamy.
A ja się tylko pytam: Kto jest ten ktoś? Bo jeśli nie Pani, nie Pani i nie Pani, to kto?Ja długo będziemy liczyć na jakiegoś ktosia? Przecież to Panie mają najsilniejszy głos, głos znany i dostępny w mediach. Kto ma to zrobić, jeśli nie WY?
Ja w zasadzie nie mam już tego problemu. Wychowałam swoje dzieci na normalnych ludzi, Pani Janda też, a Pani Gretkowska na pewno swoja córkę też dobrze wychowa. Ale czy to oznacza, że na reszcie polskich dzieci można postawić krzyżyk i oddać je w otwarte ramiona kościoła katolickiego, beznadziejnej zacofanej szkoły, która przygotowuje wspaniale do wstąpienia w szeregi faszystowskich organizacji młodzieżowych?
Nie mam gotowej recepty dla Polski. Nie wiem dokładnie, co powinniśmy zrobić. Ale gdyby zebrało się 50 osób, które utworzyły by plan, program, nie dla partii politycznych, KODów i innych struktur. Plan dla wolnych obywateli. Bo na razie, to wszyscy jesteśmy trochę śmieszni. Ja się czuję naprawdę śmieszna z tym swoim gadaniem w próżnię. Ale może kiedy nam Kaczyński wyłączy ulubione seriale w Tv, albo internet, może wreszcie zrozumiemy, że musimy zacząć ze sobą rozmawiać, nie przez szklany ekran monitora, lecz w realu.
Gdyby takie bilbordy ktoś postawił w Polsce w czasie II wojny światowej, to na drugi dzień wszystkie byłyby obryzgane farbą! I pomyśleć, że wtedy ludzie mieli dużo więcej do stracenia, niż teraz...Ale mieli odwagę i wiedzieli, co jest w życiu ważne.
Ciągle od WAS słyszę, że my nie możemy być agresywni, że się nie będziemy zniżać do poziomu PISu. A gdyby ktoś napadł na Polskę, to też się nie zniżycie do jego poziomu? Przywitacie czołgi różami białymi i nadstawicie drugi policzek?
Czas już chyba zrozumieć, że PIS to agresor, że to prawdziwy wróg i że to jest prawdziwa wojna!
Nie chcieliśmy tego, nie spodziewaliśmy się takiej demolki. Ale skoro się już stało, to trzeba to naprawić. Jeśli my dziś się nie odważymy, nie poniesiemy ofiary, to za rok, za pięć, za dwadzieścia, poniosą tę ofiarę nasze dzieci i wnuki.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

...Ci wszyscy wasi przyjaciele... ( Tekst z dnia 18 listopada 2019 roku)

Wszyscy zgodnie twierdzą, że ze względu na taki, a nie inny układ sił, ta kadencja sejmu i senatu będzie bardzo ciekawa. A ja się obawia...